Widok
ale wiecie co, jakoś mam kiepski nastrój i jestem prawie pewna że nie udało się:( Jak jeszcze parę dni temu miałam pozytywne myśli to teraz wręcz przeciwnie. Miałam swędzące i wrażliwe sutki i takie kłucie w podbrzuszu, a teraz już wszystko mi przeszło i smutek mnie zalewa:( Chciałabym już dostać @ i zacząć kolejny cykl.
A tak w ogóle to już mam dość tego kombinowania z terminami w Invikcie, z zamianą na zmiany w pracy, żeby się wyrwać do lekarza i z martwieniem się czy mój mąż dotrze na czas. A dziś się jeszcze okazało, że musi wyjechać służbowo na 2 dni i to w okolicy mojej owulacji, czyli znowu cykl stracony:(((
A tak w ogóle to już mam dość tego kombinowania z terminami w Invikcie, z zamianą na zmiany w pracy, żeby się wyrwać do lekarza i z martwieniem się czy mój mąż dotrze na czas. A dziś się jeszcze okazało, że musi wyjechać służbowo na 2 dni i to w okolicy mojej owulacji, czyli znowu cykl stracony:(((
Piggy nie trać nadziei jeszcze!
Andzia, przykro mi, a może to jeszcze nie to?
badanie HSG - przeżyłam ;) jest naprawdę mega nieprzyjemne, zakładanie cewnika - okropność, ale ból spokojnie do przeżycia, przynajmniej dla mnie. wstrzykiwanie kontrastu bolało dość mocno, to fakt, ale bardzo krótko i ból był bardzo podobny do moich bóli przy jelicie nadwrażliwym, więc bez dramatu :)
lekarz super sympatyczny, pani położna też.
zła byłam tylko zaraz po przyjeździe, bo byliśmy tam po 8:00 - miałam być na 8:30 - i dowiedzieliśmy się, że zabieg będzie ok. 12:00, ale nie wolno mi wychodzić w tym czasie, chyba że będę pod telefonem w obrębie szpitala. bo jestem niby przyjęta na oddział, ale nie dostaję łóżka, tylko mam czekać w poczekalni, ewentualnie w bufecie. no bzdura jakaś. tym bardziej, że nikt mnie o tym nie informował wcześniej, chociaż jakąś książkę bym wzięła. niestety mało kto się przejmuje takimi rzeczami w służbie zdrowia.
ale poza tą sprawą (i tym OB wcześniej) naprawdę dobrze wspominam opiekę medyczną tam.
wynik będzie jutro albo w czwartek, kontrast wszedł raczej dobrze, więc chyba dramatu nie będzie, ale lekarz powiedział, że nic mi nie powie, dopóki nie będzie zdjęć, bo już nieraz musiał weryfikować swoje zdanie po badaniu, jak zobaczył zdjęcia. no zobaczymy.
aha, starać się podobno można - kontrast faktycznie może być szkodliwy, ale powinien zniknąć z organizmu w czasie ok. 24 godzin, a napromieniowanie rentgenowskie w komórkach jajowych podobno zostaje już tak czy tak do końca życia.
Andzia, przykro mi, a może to jeszcze nie to?
badanie HSG - przeżyłam ;) jest naprawdę mega nieprzyjemne, zakładanie cewnika - okropność, ale ból spokojnie do przeżycia, przynajmniej dla mnie. wstrzykiwanie kontrastu bolało dość mocno, to fakt, ale bardzo krótko i ból był bardzo podobny do moich bóli przy jelicie nadwrażliwym, więc bez dramatu :)
lekarz super sympatyczny, pani położna też.
zła byłam tylko zaraz po przyjeździe, bo byliśmy tam po 8:00 - miałam być na 8:30 - i dowiedzieliśmy się, że zabieg będzie ok. 12:00, ale nie wolno mi wychodzić w tym czasie, chyba że będę pod telefonem w obrębie szpitala. bo jestem niby przyjęta na oddział, ale nie dostaję łóżka, tylko mam czekać w poczekalni, ewentualnie w bufecie. no bzdura jakaś. tym bardziej, że nikt mnie o tym nie informował wcześniej, chociaż jakąś książkę bym wzięła. niestety mało kto się przejmuje takimi rzeczami w służbie zdrowia.
ale poza tą sprawą (i tym OB wcześniej) naprawdę dobrze wspominam opiekę medyczną tam.
wynik będzie jutro albo w czwartek, kontrast wszedł raczej dobrze, więc chyba dramatu nie będzie, ale lekarz powiedział, że nic mi nie powie, dopóki nie będzie zdjęć, bo już nieraz musiał weryfikować swoje zdanie po badaniu, jak zobaczył zdjęcia. no zobaczymy.
aha, starać się podobno można - kontrast faktycznie może być szkodliwy, ale powinien zniknąć z organizmu w czasie ok. 24 godzin, a napromieniowanie rentgenowskie w komórkach jajowych podobno zostaje już tak czy tak do końca życia.
Ja-dwisia, dzielna kobieto! Super, że masz to już za sobą. Zazdroszczę. Na pewno wszytsko będzie dobrze. Może rzeczywiście ułatwi to sprawę i już niedługo będzisz w ciąży?! - tego Ci życzę!
Wczoraj taka złość mnie naszła, na cały świat i niesprawiedlowość. Koleżanki z pracy siostra jest w ciąży (małolata wpadła), teraz w 7 miesiącu i koleżanka wczoraj powiedziała, właściwie wygadała się, że ta idiotka pali. Nie szczędziłam słów. Kazałam jej przekazać siostrze, że jest idiotką i że to niesprawiedliwe, że takie lekkomyślne osoby bez wyobraźni są w ciąży, a my, starające się b.długo i znoszące wszystkie te badania i leki, nie! I żeby potem nie miała pretensji do życia, jeśli maluch będzie chory, tylko do siebie! O!
Wczoraj taka złość mnie naszła, na cały świat i niesprawiedlowość. Koleżanki z pracy siostra jest w ciąży (małolata wpadła), teraz w 7 miesiącu i koleżanka wczoraj powiedziała, właściwie wygadała się, że ta idiotka pali. Nie szczędziłam słów. Kazałam jej przekazać siostrze, że jest idiotką i że to niesprawiedliwe, że takie lekkomyślne osoby bez wyobraźni są w ciąży, a my, starające się b.długo i znoszące wszystkie te badania i leki, nie! I żeby potem nie miała pretensji do życia, jeśli maluch będzie chory, tylko do siebie! O!
No Michalowa tez by mnie to zdenerwowalo i zgadzam sie z toba w 100%.Nie wiem jak to sie dzieje ale w dodatku czesto takie osoby maja takie szczescie ze pomimo palenia i czasami picia w ciazy wszystko z dzieckiem jest w porzadku.Mojego brata kolezanka nawet trawke brala !! niepojete a dziecko urodzilo sie zdrowe.Nie wiem jak mozna przedkladac nalog nad zycie ludzkie.Druga z pracy wpadla ale co prawda sie cieszy tylko ze palila wczesniej paczke dziennie i teraz pali jak to mowi 2 tylko dziennie!!Totalny idiotyzm i powiedzialam jej o tym.
Jadwisia a czemu wogole Ty mialas to HSG robione?,ja myslalam ze z twojej strony to ty jestes zdrowa,czy to oni robia standardowo dla pewnosci?
Ja dzis mialam telefon i umowili mnie na wizyte i mojego meza do specjalisty na koniec stycznia wiec jeszcze 2 miechy.
Jadwisia a co do twojego komentarza ze moze sie zdarzyc cud to w naszym przypadku faktycznie musialby byc cud :-) bo jak to lekarz okreslil nalezymy do skomplikowanych przypadkow.
A swoja droga pytanie,czy mowicie np w pracy czy znajomym o swoich problemach? Ja sie na razie podzielilam z najlepsza przyjaciolka no i mama ale jakos nie widzi mi sie na razie rozglaszanie tego swiatu.( No chociaz oglosilam na forum :-))
Z drugiej jednak strony beda ciegle wizyty u lekarza wiec cos trzeba powiedziec no i pewnie przy najblizszym spotkaniu z kolezankami majace jedno lub i dwoje dzieci beda zadawac pytania......
Jak to u Was jest?
Fajnie by bylo jakby ktoras z was zaszla w ciaze przed swietami.
Jadwisia a czemu wogole Ty mialas to HSG robione?,ja myslalam ze z twojej strony to ty jestes zdrowa,czy to oni robia standardowo dla pewnosci?
Ja dzis mialam telefon i umowili mnie na wizyte i mojego meza do specjalisty na koniec stycznia wiec jeszcze 2 miechy.
Jadwisia a co do twojego komentarza ze moze sie zdarzyc cud to w naszym przypadku faktycznie musialby byc cud :-) bo jak to lekarz okreslil nalezymy do skomplikowanych przypadkow.
A swoja droga pytanie,czy mowicie np w pracy czy znajomym o swoich problemach? Ja sie na razie podzielilam z najlepsza przyjaciolka no i mama ale jakos nie widzi mi sie na razie rozglaszanie tego swiatu.( No chociaz oglosilam na forum :-))
Z drugiej jednak strony beda ciegle wizyty u lekarza wiec cos trzeba powiedziec no i pewnie przy najblizszym spotkaniu z kolezankami majace jedno lub i dwoje dzieci beda zadawac pytania......
Jak to u Was jest?
Fajnie by bylo jakby ktoras z was zaszla w ciaze przed swietami.
ja-dwisiu, ciesze sie, ze przezylas...
ja tez nie rozumiem dziewczyn palacych i to w ciazy...tak samo pijacyhc nawet maultki kieliszeczek winka, choja pilam nie wiedzac, ze jestem, ale z momentem pozytywnego testu zero grama alkoholu...
katiies, ja wielu osobom nie mowilam, w rodzinie to moja siostra wiedziala, mamie mowilam, ze staramy sie, ale nie chcialam martwic jej...w pracy nikt nie wiedzial, po prostu mowilam, ze mam wizyte i musze zrobic specjalistyczne badania i ok, o szczegoly nie pytali, dopiero jak zaszlam i oglosilam, powiedzialam, ze nie bylo ot tak i do tego ciaza bardziej zagrozona itp... rodzina meza w ogole nic nie wie, ale oni sa ograniczeni jezeli chodzi o ten temat itp...nawet moj maz nie wiedzial co i jak...i musialam mu tlumaczyc, albo moja siostra, bo ja cierpliwosci nie mialam...
forum mi pomagalo, bo faktycznie nagle okazuje sie, ze niektorzy w 100% wiedza jak ty czujesz sie i poczucie empatii itp.
ps. Katiies, co ze spotkaniem? jutro napisze smsa do was jakby co...
ja tez nie rozumiem dziewczyn palacych i to w ciazy...tak samo pijacyhc nawet maultki kieliszeczek winka, choja pilam nie wiedzac, ze jestem, ale z momentem pozytywnego testu zero grama alkoholu...
katiies, ja wielu osobom nie mowilam, w rodzinie to moja siostra wiedziala, mamie mowilam, ze staramy sie, ale nie chcialam martwic jej...w pracy nikt nie wiedzial, po prostu mowilam, ze mam wizyte i musze zrobic specjalistyczne badania i ok, o szczegoly nie pytali, dopiero jak zaszlam i oglosilam, powiedzialam, ze nie bylo ot tak i do tego ciaza bardziej zagrozona itp... rodzina meza w ogole nic nie wie, ale oni sa ograniczeni jezeli chodzi o ten temat itp...nawet moj maz nie wiedzial co i jak...i musialam mu tlumaczyc, albo moja siostra, bo ja cierpliwosci nie mialam...
forum mi pomagalo, bo faktycznie nagle okazuje sie, ze niektorzy w 100% wiedza jak ty czujesz sie i poczucie empatii itp.
ps. Katiies, co ze spotkaniem? jutro napisze smsa do was jakby co...
dziewczyny tak czytam czasem ten wątek i myślę, że jakie to wszystko kurcze niesprawiedliwe jest....
u nas cudu nie będzie, dr. Czech wyraźnie powiedział, że nam się nie zdarzy nigdy niespodzianka typu "ciąża po romantycznej kolacji z mężem" smutno mi się zrobiło jak to usłyszałam, ale tak się pocieszam, że ja już jedną niespodziankę miałam - oświadczyny męża po miesiącu znajomości gdzie ja nawet jeszcze o ślubie nie myślałam wtedy hi hi tak mnie zaskoczył że ślub wzieliśmy po 11 mies. znajomości :)
u mnie wszyscy wiedzą, że już od dawna się staramy, wie cała rodzina i przyjaciele, ale tylko nieliczni znają wszystkie szczegóły, w pracy szefowa wie bo czasem muszę się zwolnić albo wziąć wolne i koleżanki najblisze z działu też wiedzą, zresztą jedna z nich też ma ten problem
ja nawet nie znam tego "łudzenia się" czy oczekiwania bo mi się w życiu @ nie spóźniła, test ciażowy owszem robiłam może trzy razy, ale tylko dlatego, że bardzo źle sie czułam i miałam dziwne objawy, a jak wiemy można mieć @ na początku ciąży, tak pozatym mam ją regularnie w miarę - cholera wredna by se dała na wstrzymanie :)
trzymam za was wszystkie kciuki, jaj mam dopiero laparo na pocz. roku, inseminację pewnie na wiosnę jeśli pójdzie wszystko zgodnie z planem dr. Czecha; także ja to wiem, że nam się nic nie przydarzy, a zersztą jak mam do tego męża co 3 cykl to wszystko i tak jest do dupy... już nawet sobie nie mówię "a będzie może prezent na urodziny, święta, dzień babci, matki itp."
u nas cudu nie będzie, dr. Czech wyraźnie powiedział, że nam się nie zdarzy nigdy niespodzianka typu "ciąża po romantycznej kolacji z mężem" smutno mi się zrobiło jak to usłyszałam, ale tak się pocieszam, że ja już jedną niespodziankę miałam - oświadczyny męża po miesiącu znajomości gdzie ja nawet jeszcze o ślubie nie myślałam wtedy hi hi tak mnie zaskoczył że ślub wzieliśmy po 11 mies. znajomości :)
u mnie wszyscy wiedzą, że już od dawna się staramy, wie cała rodzina i przyjaciele, ale tylko nieliczni znają wszystkie szczegóły, w pracy szefowa wie bo czasem muszę się zwolnić albo wziąć wolne i koleżanki najblisze z działu też wiedzą, zresztą jedna z nich też ma ten problem
ja nawet nie znam tego "łudzenia się" czy oczekiwania bo mi się w życiu @ nie spóźniła, test ciażowy owszem robiłam może trzy razy, ale tylko dlatego, że bardzo źle sie czułam i miałam dziwne objawy, a jak wiemy można mieć @ na początku ciąży, tak pozatym mam ją regularnie w miarę - cholera wredna by se dała na wstrzymanie :)
trzymam za was wszystkie kciuki, jaj mam dopiero laparo na pocz. roku, inseminację pewnie na wiosnę jeśli pójdzie wszystko zgodnie z planem dr. Czecha; także ja to wiem, że nam się nic nie przydarzy, a zersztą jak mam do tego męża co 3 cykl to wszystko i tak jest do dupy... już nawet sobie nie mówię "a będzie może prezent na urodziny, święta, dzień babci, matki itp."
No Karolinka jestem w identycznej sytuacji jak ty i wiem jakie to uczucie gdy ci oswiadcza ze nawet nie masz co probowac.
No ale trzeba sie posowac naprzod.
Izucha 24 jak dla mnie najlepiej,odpisalam na maila w zeszlym tyg.26 maz wyjezdza i chce pomoc mu sie pakowac a wlasciwie przypilnowac zeby nic nie zapomnial :-).Ale potwierdze wam na 100 czy przybede we wtorek bo most sie kolejowy zawalil po drodze odemnie do londynu i teraz dojazd do pracy zajmuje mi 2 godziny wiec nie wiem czy mi sie uda,moze naprawia :-))
No ale trzeba sie posowac naprzod.
Izucha 24 jak dla mnie najlepiej,odpisalam na maila w zeszlym tyg.26 maz wyjezdza i chce pomoc mu sie pakowac a wlasciwie przypilnowac zeby nic nie zapomnial :-).Ale potwierdze wam na 100 czy przybede we wtorek bo most sie kolejowy zawalil po drodze odemnie do londynu i teraz dojazd do pracy zajmuje mi 2 godziny wiec nie wiem czy mi sie uda,moze naprawia :-))
Karolinko, ja wierze, ze uda wam sie itp...ale ciesze sie, ze cos robicie w tym kierunku itp...
nie iwem czy tu pisalam, ale moja kolezanka z pracy lat 42, wczoraj miala usg po in vitro i jest na 1000% w ciazy, znalezli bijace serduszko itp...in vitro bylo w Norwegii, bo w Uk za drogo, problem byl od jej strony. ona liczyla na blizniaki, ale jednak znaleziono tylko jedno serduszko...choc 3ba cieszyc sie i z tego...wiec takie historie podtrzymuja swiare w ta...
nie iwem czy tu pisalam, ale moja kolezanka z pracy lat 42, wczoraj miala usg po in vitro i jest na 1000% w ciazy, znalezli bijace serduszko itp...in vitro bylo w Norwegii, bo w Uk za drogo, problem byl od jej strony. ona liczyla na blizniaki, ale jednak znaleziono tylko jedno serduszko...choc 3ba cieszyc sie i z tego...wiec takie historie podtrzymuja swiare w ta...
Katiies ja miałam hsg, bo po pierwsze chcą się upewnić, czy u mnie wszysto ok, a po drugie hsg się robi zawsze przed IUI.
jest to zawsze jakieś polepszenie sytuacji, bo nawet jesli jajniki są drożne, to kontrast je dodatkowo udrażnia i potem plemniki moga pędzić po nich jak po autostradzie, hihihhi ;) a niektórym plemnikom takie coś sie przydaje :)
co do tego zachowania w czasie ciąży, wczoraj jak czekalismy na badania to przyszła taka parka, od niego smierdziało alkoholem na kilomter, mieli małe gdzieś tak dwuletnie dziecko i ona w zaawansowanej ciąży - już po terminie i na ktg, bo puls słaby - połozne chyba ich już znały, bo jechały z nimi krótko, zaczęły jej mówić, że to od papierosów, że z tym małym nie powinni przychodzić do szpitala pry grypie i takie tam.
a myśmy tylko sobie pomyśleli - i oni maja już drugie...
a co do cudów, to kiedyś już Makarena wklejała tutaj wątek z bociana o cudach - naprawdę czasem się zdarzają - choć jak to mówi mój ukochany kaznodzieja przeor dominikanów w Gdańsku - "bardzo rzadko i przeważnie nie nam"... :)
jest to zawsze jakieś polepszenie sytuacji, bo nawet jesli jajniki są drożne, to kontrast je dodatkowo udrażnia i potem plemniki moga pędzić po nich jak po autostradzie, hihihhi ;) a niektórym plemnikom takie coś sie przydaje :)
co do tego zachowania w czasie ciąży, wczoraj jak czekalismy na badania to przyszła taka parka, od niego smierdziało alkoholem na kilomter, mieli małe gdzieś tak dwuletnie dziecko i ona w zaawansowanej ciąży - już po terminie i na ktg, bo puls słaby - połozne chyba ich już znały, bo jechały z nimi krótko, zaczęły jej mówić, że to od papierosów, że z tym małym nie powinni przychodzić do szpitala pry grypie i takie tam.
a myśmy tylko sobie pomyśleli - i oni maja już drugie...
a co do cudów, to kiedyś już Makarena wklejała tutaj wątek z bociana o cudach - naprawdę czasem się zdarzają - choć jak to mówi mój ukochany kaznodzieja przeor dominikanów w Gdańsku - "bardzo rzadko i przeważnie nie nam"... :)
ha zapisalam sie do dr Sliwinskiego na miedzy swieta na wizyte. mam nadzieje powie ze wsio ok i mozemy sie zaczac starac. katies jkos tu doktorom nie wierze, moze dlatego ze maja takie a nie inne podejscie do pierwszych 3 miesiecy ciazy.jak okaze sie ze cos nie tak to bede tu probowac albo czesto jezdzic do polski
Ja Walerka zadnym do konca nie wierze czy tu czy w Polsce.Jak robilam badania w Polsce wszystkie to powiedzieli ze wszystko w porzadku,a tu powtorzylam i wszystko w porzadku nie bylo.No ale z reszta ja nie mam wyjscia bo nie stac mnie na jezdzenie do Polski co miesiac,jak bede miala prywatnie zrobic IUI to wtedy chyba przyjade bo wiadomo ze u nas taniej.A tak poza tym to lekarze sa rozni,trzeba znalezc dobrego czy tu czy tam.
to jest naprawdę niesprawiedliwe! jedni mają ot tak... a inni muszą się tak długo męczyć:(
bardzo mocno trzymam za Was kciuki Wszystkie!!!!!
Jesteście takie dzielne i bardzo bym chciała żeby się Wam udało jak najszybciej!!!
a tak a propos... moja ciocia, 42 lata w końcu zaszła w ciążę, to jej pierwsze dziecko, bo niestety raz już poroniła i teraz wreszcie się doczekali!!! codziennie się za nich modlę żeby wszystko było ok:))))
bardzo mocno trzymam za Was kciuki Wszystkie!!!!!
Jesteście takie dzielne i bardzo bym chciała żeby się Wam udało jak najszybciej!!!
a tak a propos... moja ciocia, 42 lata w końcu zaszła w ciążę, to jej pierwsze dziecko, bo niestety raz już poroniła i teraz wreszcie się doczekali!!! codziennie się za nich modlę żeby wszystko było ok:))))