Widok
ja też biorę kwas już drugi rok, ostatnio zaczęłam brać nieregularnie, ale dr Czech mi powiedział, że mam brać porządnie, więc z powrotem zaczęłam. choć się już śmiałam ostatnio, że jakby mi np. uciąć palec, to by wysypały się tabletki kwasu foliowego, tak jestem nim nafaszerowana ;))
odebrałam dziś wynik hsg, jajowody drożne, tylko pozapalnie zmienione - fakt, kiedyś chorowałam na zapalenie "przydatków"... ale generalnie ok. co do hormonów, to hormony tarczycy mam w normie, ale przy górnej granicy i to podobno może utrudniać zajście w ciążę i może też przez to skacze mi ta prolaktyna.
mam więc iść na konsultacje do endokrynologa. może polecicie jakiegoś? :)
poza tym za tydzień jeszcze kontrola progesteronu i kolejna wizyta. a dziś znowu widziałam duży pęcherzyk na usg ;)
poza tym dr cały czas nie wyklucza ciąży naturalnej i ogólnie podniósł mnie dziś na duchu, jak mu zadałam kilka pytań to faktycznie troszkę bardziej "mówny" się zrobił :) no i naprawdę ma się wrażenie, że wie co robi :)
Piggy, co u Ciebie???
odebrałam dziś wynik hsg, jajowody drożne, tylko pozapalnie zmienione - fakt, kiedyś chorowałam na zapalenie "przydatków"... ale generalnie ok. co do hormonów, to hormony tarczycy mam w normie, ale przy górnej granicy i to podobno może utrudniać zajście w ciążę i może też przez to skacze mi ta prolaktyna.
mam więc iść na konsultacje do endokrynologa. może polecicie jakiegoś? :)
poza tym za tydzień jeszcze kontrola progesteronu i kolejna wizyta. a dziś znowu widziałam duży pęcherzyk na usg ;)
poza tym dr cały czas nie wyklucza ciąży naturalnej i ogólnie podniósł mnie dziś na duchu, jak mu zadałam kilka pytań to faktycznie troszkę bardziej "mówny" się zrobił :) no i naprawdę ma się wrażenie, że wie co robi :)
Piggy, co u Ciebie???
ja-dwisia to wspaniale, że masz drożne jajowody, ja widzisz muszę cierpliwie czekać do laparo... i fajnie, że coraz lepiej "układa" ci się z dr. czechem; do ndo chodziłam w gdyni, ale specjalnie nie polecam tzn. z moją wysoką prolaktyną szybko sobie poradziła, ale potem ponaciągała mnie trochę na różne badania i wciskała kity o kiepskich wynikach mojego męża wręcz powiedziała, że to u niego jest problem
a tak na marginesie dziewczyny to chciałam was o coś zapytać: czy macie jakiegoś zwierzaka, który w pewnym sensie "pomagałby" wam z tym bólem nie posiadania dziecka? ja miałam suczkę, ale 2 mies. temu mi umarła, miała 14 lat, ale to jej chore serce byłą powodem, że musiała odejść; może powiecie, że to śmieszne, ale dla mnie była namiastką dziecka, tak byłam z nią zżyta i tak ją kochałam, że teraz normalnie świat mi się zawalił i czuje się strasznie samotna, jak mąż w Norwegii to siedzę u rodziców i niby sama nie jestem, ale jak jade do swojego domu to ta pustka mnie przeraża, cholernie sobie nie mogę poradzić z tym, że jej już nie ma... nie mogę się przezwyczaić, że nikt nie przybiega mi na powitanie, nie macha ogonem, nie łasi się, nie włazi na głowę i nie kładzie głowy na kolanach gdy płaczę :) miał być nowy piesek, ale ponieważ ja teraz funkcjonuje w dwóch domach to jest problem bo rodzice nie bardzo chcą psa, mąż się uparł, że mi pod choinkę kupi rasowego, a ja nie chcę bo chcę "zwykłego" kundelka, stara jestem, a płacze za tym psem jak głupia
a tak na marginesie dziewczyny to chciałam was o coś zapytać: czy macie jakiegoś zwierzaka, który w pewnym sensie "pomagałby" wam z tym bólem nie posiadania dziecka? ja miałam suczkę, ale 2 mies. temu mi umarła, miała 14 lat, ale to jej chore serce byłą powodem, że musiała odejść; może powiecie, że to śmieszne, ale dla mnie była namiastką dziecka, tak byłam z nią zżyta i tak ją kochałam, że teraz normalnie świat mi się zawalił i czuje się strasznie samotna, jak mąż w Norwegii to siedzę u rodziców i niby sama nie jestem, ale jak jade do swojego domu to ta pustka mnie przeraża, cholernie sobie nie mogę poradzić z tym, że jej już nie ma... nie mogę się przezwyczaić, że nikt nie przybiega mi na powitanie, nie macha ogonem, nie łasi się, nie włazi na głowę i nie kładzie głowy na kolanach gdy płaczę :) miał być nowy piesek, ale ponieważ ja teraz funkcjonuje w dwóch domach to jest problem bo rodzice nie bardzo chcą psa, mąż się uparł, że mi pod choinkę kupi rasowego, a ja nie chcę bo chcę "zwykłego" kundelka, stara jestem, a płacze za tym psem jak głupia
Karolinka, wiem o co chodzi, jak miałam 2 latka to moja mama znalazła małą suczkę błąkającą sie po ulicy, wzięła ją i została u nas, zdechła po 16 latach, to był dla mnie straszny szok, nie obeszło się bez łez. I wtedy obiecałam sobie, że nie będę już mieć psa, bo drugi raz nie chce tego przeżywać.
ja-dwisia, super, że hsg dobrze wyszło i że masz szanse zajść naturalnie :) 3mam mocno kciuki, wykorzystuj pęchęrzyk ;-)
Piggy jak tam u Ciebie? testowałaś dzisiaj? Czy robiłaś bete? :)
ja-dwisia, super, że hsg dobrze wyszło i że masz szanse zajść naturalnie :) 3mam mocno kciuki, wykorzystuj pęchęrzyk ;-)
Piggy jak tam u Ciebie? testowałaś dzisiaj? Czy robiłaś bete? :)
Cześć!
Ja-dwisia - super, że wyniki dobre. I że Cię dr pocieszył ;-). Życzę Ci, żebyś zaszła jednak naturalnie ;-).
Endo nie polecę niestety - zwłaszcza, że ty z Gdańska jesteś. A może w Inviccie jest jakiś dobry?
Karolinka - ja nie mam zwierzaka. Miałam psa, ale zdechła 6 lat temu i bardzo to przeżyłam. Nie chciałam nowego psa, bo czułabym się jak zdrajczyni. Chyba ze 3 lata temu miałam jazdę, żeby sobie kupić kota (potrzebowałam kogoś/coś do kochania ;-))- ale chwilę potem kupiliśmy mieszkanie, zrobiliśmy remont i szkoda mi było ;-). Bałam się, że kot poniszczy, podrapie nowe meble - a tyle kasy włozyliśmy. Także mi przeszło. Jednak stwierdziłam, że póki co nie chcę zwierzaka. Ale jeśli kiedyś będę miała domek, lub mieszkanie z ogródkiem, to na pewno kupię sobie Labradora lub Goldena - to są moim zdaniem najpiękniejsze psy. Nie chcę męczyć i siebie i zwierzaka w mieszkaniu. No i też wgrywa teraz rozsądek - mąż pracuje do późna, czasem wyjeżdża, a z psem trzeba wyjść na spacer - przy małym dziecku byłby to problem. Np. jakby dziecko już spało - no przecież nie zostawię dziecka samego, żeby z psem wyjść. Co innego jak ma się ogród - zawsze można psa wypuścić.
Piggy daj znać ;-)
Ja-dwisia - super, że wyniki dobre. I że Cię dr pocieszył ;-). Życzę Ci, żebyś zaszła jednak naturalnie ;-).
Endo nie polecę niestety - zwłaszcza, że ty z Gdańska jesteś. A może w Inviccie jest jakiś dobry?
Karolinka - ja nie mam zwierzaka. Miałam psa, ale zdechła 6 lat temu i bardzo to przeżyłam. Nie chciałam nowego psa, bo czułabym się jak zdrajczyni. Chyba ze 3 lata temu miałam jazdę, żeby sobie kupić kota (potrzebowałam kogoś/coś do kochania ;-))- ale chwilę potem kupiliśmy mieszkanie, zrobiliśmy remont i szkoda mi było ;-). Bałam się, że kot poniszczy, podrapie nowe meble - a tyle kasy włozyliśmy. Także mi przeszło. Jednak stwierdziłam, że póki co nie chcę zwierzaka. Ale jeśli kiedyś będę miała domek, lub mieszkanie z ogródkiem, to na pewno kupię sobie Labradora lub Goldena - to są moim zdaniem najpiękniejsze psy. Nie chcę męczyć i siebie i zwierzaka w mieszkaniu. No i też wgrywa teraz rozsądek - mąż pracuje do późna, czasem wyjeżdża, a z psem trzeba wyjść na spacer - przy małym dziecku byłby to problem. Np. jakby dziecko już spało - no przecież nie zostawię dziecka samego, żeby z psem wyjść. Co innego jak ma się ogród - zawsze można psa wypuścić.
Piggy daj znać ;-)
Piggy- czekamy, czekamy....
Ja-dwisia - TSH przy zachodzeniu w ciążę powinno być blisko "1". Mi wachało się w okolicach 2,5 i dr Ś. stwierdził, że za wysoko i wysłał do endo. Chodziłam w Gdyni - bardzo fajna doktor, ale latem odeszła na emeryturę. Teraz zapisałam się w Invicie do dr Sharmy - pierwsza wizyta w przyszłym tygodniu. Chciałam do dr Lewczuk w Invicie, ale zapisy na grudzień były 10 listopada, jak zadzwoniłam o godz. 13 juz nie było miejsc. Leczenie jest proste: bierze się Euthyrox, lekarz dobiera dawki, no i trzeba często kontroloać poziom hormonów.
Ja-dwisia - TSH przy zachodzeniu w ciążę powinno być blisko "1". Mi wachało się w okolicach 2,5 i dr Ś. stwierdził, że za wysoko i wysłał do endo. Chodziłam w Gdyni - bardzo fajna doktor, ale latem odeszła na emeryturę. Teraz zapisałam się w Invicie do dr Sharmy - pierwsza wizyta w przyszłym tygodniu. Chciałam do dr Lewczuk w Invicie, ale zapisy na grudzień były 10 listopada, jak zadzwoniłam o godz. 13 juz nie było miejsc. Leczenie jest proste: bierze się Euthyrox, lekarz dobiera dawki, no i trzeba często kontroloać poziom hormonów.
no właśnie, ja mam 3,1 - dlatego trzeba to zbić. no już też myślałam, że może po prostu w Invikcie się zapiszę...
co do ciąży naturalnej, to dzięki za Wasze słowa, szanse są malutkie, ale to że są, jakoś dodaje nadziei, również w kontekście IUI, że może ma większe szanse na powodzenie...
zwierzątka nie mam nigdy nie miałam, mój Mąż chciałby mieć kota, bo miał wcześniej, ale jakoś ja się nie mogę przekonać i powiem Wam, że właśnie też ten argument, że zwierzęta jednak na ogół odchodzą dużo szybciej niż my, jest dla mnie argumentem przeciw...
co do ciąży naturalnej, to dzięki za Wasze słowa, szanse są malutkie, ale to że są, jakoś dodaje nadziei, również w kontekście IUI, że może ma większe szanse na powodzenie...
zwierzątka nie mam nigdy nie miałam, mój Mąż chciałby mieć kota, bo miał wcześniej, ale jakoś ja się nie mogę przekonać i powiem Wam, że właśnie też ten argument, że zwierzęta jednak na ogół odchodzą dużo szybciej niż my, jest dla mnie argumentem przeciw...
Ja-dwisia - też mam nadzieję że uda się naturalnie, trzeba być dobrej myśli!!! a na pewno się uda:)
psa i kota nie miałam, za to mam papugi hihi;) już 15 lat!!! i czasem mam ich szczerze dość, ale też się przywiązałam.
teraz już nie chcę zwierząt, może jedynie jakiegoś chomiczka dla córci, bo krótko żyje:-P, ale psa na pewno nie bo to za duży obowiązek.
Piggy - daj znać co u Ciebie:)
psa i kota nie miałam, za to mam papugi hihi;) już 15 lat!!! i czasem mam ich szczerze dość, ale też się przywiązałam.
teraz już nie chcę zwierząt, może jedynie jakiegoś chomiczka dla córci, bo krótko żyje:-P, ale psa na pewno nie bo to za duży obowiązek.
Piggy - daj znać co u Ciebie:)
Ja-dwisia - 3,1 to zdecydowanie za dużo. Umów się jak najszybciej. Ja biorę dawkę Euthyroxu 50, a zaczynałam od 25 co drugi dzień. Stopniowo dawka była zwiększana. I jeszcze nigdy TSH nie spadło mi poniżej 1,5. Próbowałam zwiększać dawkę do 2, ale fatalnie się czułam: kołatania serca, nie mogłam spać. Może na początku umów się do kogoś jak najszybciej, aby zacząć leczenie. A potem spokojnie szukaj jakieś endo polecanego. Ja będę się starała umówić do dr Lewczuk na styczeń.
Jadwisia,super ze wszystko w porzadku po padaniu.
Zaintrygowal mnie temat tarczycy.Ja robilam badanie w maju w Gdyni no i wyszlo jak teraz sprawdzam 2.27 no ale lekarz jak bylam z wynikami nic nie mowil ze nie tak.Swoja droha jak patrze na wyniki to norma jest 0.27-4.2 wiec jestem po srodku.
Czy to lekarz powiedzial ze powinna byc bliska 1 ?? bo w sumie patrzac na normy to powinno byc dosc nisko hmm.Normalnie cala lista pytan mi sie do lekarza nasuwa,ale zapisauje i bede pytac :-).
Co do psa to cie Karolinka doskonale rozumiem ( znow :-)).Ja mialam psy cale moje zycie,zazwyczaj 2 ,byl czas ze i 3 wszystkie przygarniete z ulicy i ze schroniska.Przezylam smierc 3 z nich i placz jest moim zdaniem normalny,nawet i teraz 5 lat po smierci ostatniego z nich lza mi sie w oku kreci.Jeden zdechl jak sie przygotowywalam do matury i wpadlam w taka histerie ze powiedzialam mamie ze jak nie bede miala psa to sie nie bede uczyc i nie bede zdawac wiec pojechalismy do schroniska i wzielismy psa kopie mojego ktory odszedl.No a jak sie wyprowadzilam do UK to okropnie mi pieskow brakowalo,moja mama wciaz ma 2 psy.Zaczelismy tutaj od rybek,potem doszla gadajaca papuga a w maju tego roku w koncu pies i kocham go nad zycie i fakt chyba traktuje troche jak dziecko bo pies jest rozpieszczony.Oczywiscie kupuje psu zabawki,smyczki,smakolyki,nawet gotuje dla niej :-) i pewnie to nie jest normalne ale troche jak na razie wypelnia mi to pustke niemoznosci posiadania dziecka.
I jak uda sie z dzidziusiem to sie ciesze ze dziecko wychowywaloby by sie ze zwierzeciem bo uczy to milosci i poczucia obowiazku.No i mam nadzieje ze moje marzenie posiadania przynajmniej dwojki dzieci i dwoch psow w domku z ogrodkiem sie kiedys spelni :-).
Zaintrygowal mnie temat tarczycy.Ja robilam badanie w maju w Gdyni no i wyszlo jak teraz sprawdzam 2.27 no ale lekarz jak bylam z wynikami nic nie mowil ze nie tak.Swoja droha jak patrze na wyniki to norma jest 0.27-4.2 wiec jestem po srodku.
Czy to lekarz powiedzial ze powinna byc bliska 1 ?? bo w sumie patrzac na normy to powinno byc dosc nisko hmm.Normalnie cala lista pytan mi sie do lekarza nasuwa,ale zapisauje i bede pytac :-).
Co do psa to cie Karolinka doskonale rozumiem ( znow :-)).Ja mialam psy cale moje zycie,zazwyczaj 2 ,byl czas ze i 3 wszystkie przygarniete z ulicy i ze schroniska.Przezylam smierc 3 z nich i placz jest moim zdaniem normalny,nawet i teraz 5 lat po smierci ostatniego z nich lza mi sie w oku kreci.Jeden zdechl jak sie przygotowywalam do matury i wpadlam w taka histerie ze powiedzialam mamie ze jak nie bede miala psa to sie nie bede uczyc i nie bede zdawac wiec pojechalismy do schroniska i wzielismy psa kopie mojego ktory odszedl.No a jak sie wyprowadzilam do UK to okropnie mi pieskow brakowalo,moja mama wciaz ma 2 psy.Zaczelismy tutaj od rybek,potem doszla gadajaca papuga a w maju tego roku w koncu pies i kocham go nad zycie i fakt chyba traktuje troche jak dziecko bo pies jest rozpieszczony.Oczywiscie kupuje psu zabawki,smyczki,smakolyki,nawet gotuje dla niej :-) i pewnie to nie jest normalne ale troche jak na razie wypelnia mi to pustke niemoznosci posiadania dziecka.
I jak uda sie z dzidziusiem to sie ciesze ze dziecko wychowywaloby by sie ze zwierzeciem bo uczy to milosci i poczucia obowiazku.No i mam nadzieje ze moje marzenie posiadania przynajmniej dwojki dzieci i dwoch psow w domku z ogrodkiem sie kiedys spelni :-).
no właśnie - choć niby norma jest do 4 - ale nie w takim przypadku.
mi dr mówił, że powinnam mieć max 2 - i nie mówił też, że to jakiś dramat - czyli dr Śliwiński jeszcze bardziej rygorystyczny z tym jest ;)
umówię się na pewno, trzeba wszystko zoptymalizować ;)
a tarczyca ma duże znaczenie, nie ma co tego lekceważyć...
mi dr mówił, że powinnam mieć max 2 - i nie mówił też, że to jakiś dramat - czyli dr Śliwiński jeszcze bardziej rygorystyczny z tym jest ;)
umówię się na pewno, trzeba wszystko zoptymalizować ;)
a tarczyca ma duże znaczenie, nie ma co tego lekceważyć...
no własnie Katiies, norma jest większa i ja też się w niej mieszczę - tylko to może mieć niekorzystny wpływ na możliwości zajścia w ciążę, więc w takiej sytuacji to jest ważne.
z tego co mi mówil dr Czech Twój wynik powinien być ok - mi właśnie mówił, że w okolicy 2 powinnam mieć. jak napisalam wyżej - dr Śliwiński jest bardziej rygorystyczny :)
z tego co mi mówil dr Czech Twój wynik powinien być ok - mi właśnie mówił, że w okolicy 2 powinnam mieć. jak napisalam wyżej - dr Śliwiński jest bardziej rygorystyczny :)
No wlasnie co doktor to inna opinia :-) a fakt pewnie jest ze nie jedna z norma 4.5 zajdzie w ciaze ,ale dla nas przypadkow skomplikowanych kazdy wynik powinien byc bliski doskonalosci no i fakt ma to wplyw.A oto stronka ktora wszystko wyjasnia i wlasnie ja znalazlam,czas zaczac pracowac teraz :-).U mnie szaro buro i deszczowo depresyjnie,mam nadzieje ze w trojmiescie pogoda chociaz lepsza.