Widok
A ja
8.00 - 9.00 makijaż, ale Mmegi obiecała, że będzie się super trzymal ;)
9.00 - 10.00 fryzurka (włosy w nocy na papilotach, a później rozpuszczone)
10.00 -10.30 jakaś kawka, coś lekkiego zjem,
10.30 - zjawia się fotograf, ubieram się, dojeżdżają świadkowie i narzeczony oczywiście :)
11.00 - 14.00 plener
14.00 -14.30 Błogosławieństwo (wiem z doświadczenia, że trwa dosłownie 5 minut) + odświeżenie się lekkie
15.00 - 16.00 msza
16.00 - tak do 16.30 życzenia pod kościołem
16.30 -17.15 spacer do restauracji i zdjęcia z rodziną :)
17.30 wejście na salę
8.00 - 9.00 makijaż, ale Mmegi obiecała, że będzie się super trzymal ;)
9.00 - 10.00 fryzurka (włosy w nocy na papilotach, a później rozpuszczone)
10.00 -10.30 jakaś kawka, coś lekkiego zjem,
10.30 - zjawia się fotograf, ubieram się, dojeżdżają świadkowie i narzeczony oczywiście :)
11.00 - 14.00 plener
14.00 -14.30 Błogosławieństwo (wiem z doświadczenia, że trwa dosłownie 5 minut) + odświeżenie się lekkie
15.00 - 16.00 msza
16.00 - tak do 16.30 życzenia pod kościołem
16.30 -17.15 spacer do restauracji i zdjęcia z rodziną :)
17.30 wejście na salę
Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.
a plener wolę przed bo w trakcie wesela odpada (chociaż planujemy w nocy wykoczyć na Mariacką i pstryknąć kilka zdjęć - mamy tylko 5 minut do niej) byłam na takim i było kiepsko jak się para młoda zmyła na 2 godziny, zaraz po mszy to mamy plener z rodzinką więc będzie ok..a chcę też zdjecia nad morzem więc musze je zrobić wcześniej..frak wypożyczamy więc nie mozemy w inny dzień..a w niedzielę już wyjeżdżamy
Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.
o! Lamia widzę, że Ty też u Mmegi :)))
ja zamierzam wstać ok. 7:00, spokojne śniadanko, o 8:00 manicure, potem do fryzjera, ale jeszcze dokładnie nie wiem na którą, potem... dłuuuuuga przerwa i makijaż na 14:30, o 15:30 (około) błogosławieństwo, a potem już tylko śmigamy do kościoła :)
niby wszystko jakoś tam zaplanowane, ale trzeba wziąć pod uwagę, że może się coś przesunąć, coś niespodziewanego "wyskoczyć", więc lepiej mieć trochę czasu w zapasie
aha! pleneru niestety nie robimy w dzień ślubu (a może i stety), ale mam nadzieję, że mój T. da się namówić na wskoczenie w ślubne stroje po powrocie z podróży poślubnej ;)
pozdrawiam :)
ja zamierzam wstać ok. 7:00, spokojne śniadanko, o 8:00 manicure, potem do fryzjera, ale jeszcze dokładnie nie wiem na którą, potem... dłuuuuuga przerwa i makijaż na 14:30, o 15:30 (około) błogosławieństwo, a potem już tylko śmigamy do kościoła :)
niby wszystko jakoś tam zaplanowane, ale trzeba wziąć pod uwagę, że może się coś przesunąć, coś niespodziewanego "wyskoczyć", więc lepiej mieć trochę czasu w zapasie
aha! pleneru niestety nie robimy w dzień ślubu (a może i stety), ale mam nadzieję, że mój T. da się namówić na wskoczenie w ślubne stroje po powrocie z podróży poślubnej ;)
pozdrawiam :)
Ja także troche się stresuję. Ślub już za tydzień!!! Wszystko zostalo już dopięte na ostatni guzik. Mimo tego jestem ostatnio spieta. A myślałam że to mnie nie dotyczy!! Najbardziej boję się nocy poślubnej, bo to będzie mój pierwszy raz i nie wiem czego powinnam się spodziewać. Boję się bólu. Ceremonia ślubna nie napawa mnie zaś lękiem. Wiem jak będzie wyglądała. Jestem pewna że to właśnie jest moja druga połowa. Dziewczyny ćzy któraś z Was także miała takie obawy? Jeśli tak proszę o emocjonalne wsparcie. Luelle
Gosia