Widok
Stworek
Tak to forum jest moim ulubionym.
Czytam o Witaminach..
Kazimierz Funk jako pierwszy wyodrebnil konkretna witamine. Byla to witamina B1.
Pozatym przetlumaczylem cytat z about.com:
W 1912, polski naukowiec Kazimierz Funk nazwal specjalne odzywcze skladniki pozywienia "witaminami" z lacinskiego "vita", czyli zycie oraz z "aminy" od zwiazkow skladowych tiaminy, ktore wyodrebnil z lusek ryzu. Funk razem z Hopkinsem sformuowal hipoteze, iz niedobor witamin prowadzi do chorob.
Czytam o Witaminach..
Kazimierz Funk jako pierwszy wyodrebnil konkretna witamine. Byla to witamina B1.
Pozatym przetlumaczylem cytat z about.com:
W 1912, polski naukowiec Kazimierz Funk nazwal specjalne odzywcze skladniki pozywienia "witaminami" z lacinskiego "vita", czyli zycie oraz z "aminy" od zwiazkow skladowych tiaminy, ktore wyodrebnil z lusek ryzu. Funk razem z Hopkinsem sformuowal hipoteze, iz niedobor witamin prowadzi do chorob.
C
Mnie bardziej podobalo sie o laserowym pepku. Hobo ma na pewno wiecej tego na skladzie.
Co do Kaina, nie jestem biegly w Biblii, ale szybciej nasuwa mi sie ta historia z ofiarowaniem syna. Pamietam, ze gdy pierwszy raz to uslyszalem, bylem zszokowany, jak mozna wogole wpasc na taki pomysl.
Chyba wtedy mnie zgubili, choc sie domyslalem, ze ludzie wtedy byli niezle odjechani i trzeba bylo cos szybko wymyslec.
Sam fakt, ze juz wtedy zrobiono religie z niejedzenia swini. A wlasciwie chodzilo tylko o to, ze mieso w tamtym klimacie po prostu szybko robi sie trujace, a sama swinia oczy-wiscie ryje nosem w ziemi, bo taka jej natura.
TAKIE historie mnie rozbawiaja z braku laku. I te nabozne miny, czarne ubranka i rytualy odgrywane glownie za pomoca dloni i roznych przyrzadow.
hihi
Co do Kaina, nie jestem biegly w Biblii, ale szybciej nasuwa mi sie ta historia z ofiarowaniem syna. Pamietam, ze gdy pierwszy raz to uslyszalem, bylem zszokowany, jak mozna wogole wpasc na taki pomysl.
Chyba wtedy mnie zgubili, choc sie domyslalem, ze ludzie wtedy byli niezle odjechani i trzeba bylo cos szybko wymyslec.
Sam fakt, ze juz wtedy zrobiono religie z niejedzenia swini. A wlasciwie chodzilo tylko o to, ze mieso w tamtym klimacie po prostu szybko robi sie trujace, a sama swinia oczy-wiscie ryje nosem w ziemi, bo taka jej natura.
TAKIE historie mnie rozbawiaja z braku laku. I te nabozne miny, czarne ubranka i rytualy odgrywane glownie za pomoca dloni i roznych przyrzadow.
hihi
Ciekawe
ze niemcy robia wlasnie ze wszystkiego czego sie naucza rytual. Przyklad z estetyki: kazdy niemal ich pojazd jest albo alegoria kola albo prostokatu lub tez obu na raz. Wychwalajac pod niebiosa swoje najczesciej z wloskiego produktu skopiowane pudelko nadaja mu atuty czystej formy pozbawionej floresow. Po czym zasypiam
hihi
hihi
oł maj gad
Kiedyś, obserwując wyjątkowo perfidne zagranie losu, pomyślałam sobie, że musi istnieć Bóg, bo inaczej to wszystko nie miałoby sensu. Nie dotarło do mnie wtedy, jak bardzo życzeniowo myślę i że podświadomie odrzucam gorszą alternatywę.
W pewnym momencie zrozumiałam że to nie Bóg stworzył ludzi, ale ludzie Boga, bo po prostu go potrzebują. I że trudno ot tak odrzucić coś, co wychodzi naprzeciw głębokim potrzebom emocjonalnym, a jednocześnie było nam wpajane od małego przez osoby najbliższe.
Teraz przeraża mnie trochę kiedy ktoś spędza pół życia na rozważaniu kwestii typu "Czy trójjedyność Boga ma znaczenie dla naszego myślenia o miłości"?
W pewnym momencie zrozumiałam że to nie Bóg stworzył ludzi, ale ludzie Boga, bo po prostu go potrzebują. I że trudno ot tak odrzucić coś, co wychodzi naprzeciw głębokim potrzebom emocjonalnym, a jednocześnie było nam wpajane od małego przez osoby najbliższe.
Teraz przeraża mnie trochę kiedy ktoś spędza pół życia na rozważaniu kwestii typu "Czy trójjedyność Boga ma znaczenie dla naszego myślenia o miłości"?
:)
...i mój mąż o podobnych poglądach, który na egzamin z filozofii musiał zmierzyć się z "Filozofią Dramatu" księdza Tischnera*, zazwyczaj po drugiej stronie lektury wstawał i szedł do lodówki nalać sobie jeden głębszy.
Ostatecznie wyszedł z tej potyczki zwycięsko, tylko narzekał że go wątroba boli ;)
Ja sie poddałam po kilku stronach, dbam o wątrobę.
* skądinąd bardzo do rzeczy człowiek, który zwykł mawiać że istnieją trzy prawdy: święta prawda, tyż prawda i gówno prawda.
Ostatecznie wyszedł z tej potyczki zwycięsko, tylko narzekał że go wątroba boli ;)
Ja sie poddałam po kilku stronach, dbam o wątrobę.
* skądinąd bardzo do rzeczy człowiek, który zwykł mawiać że istnieją trzy prawdy: święta prawda, tyż prawda i gówno prawda.