Widok
ja bede miala, tzn w ten piatek ide ostatecznie potwierdzic i troszke sie potargowac z godzina. Slub bedzie 2 lipca o 19 (chciałabym przełożyć na 18). Szczegółów jak na razie wiecej nie znam :) Aha, oprócz tego, że koszt jest "co łaska", ale oni odprawiają tylko Mszę, wszystkie papiery trzeba załatwić w swoich parafiach (ale tak jest chyba zawsze?). A Ty coś wiesz więcej?
Jeziorko
Jeziorko
nam też powiedziano " co łaska" , co jest bardzo miłym zaskoczeniem po innym kościele : ( I rzeczywiście z godzinami jest trudno - my mamy wybór pomiędzy 15 a 19, juz ktoś zamówił 16.30. Tylko tak się zastanawiam, dlaczego nie ma ślubów na 18?? Oczywiście wystrój k-ła na we własnym zakresie ( ale tam jest tak pieknie, że wg mnie wystarcza kwiaty pod ołtarz ), a co do muzyki to trzeba dogadywać się już z samym organistą. Tak naprawdę to cały czas myślelismy o innym kościele ( bo ładne wyjście, mały etc. ), ale po ostatnich wydarezniach kiedy naprawde sporo refleksji na mnie spadło, doszłam do wniosku, ze chciałabym wziąść ślub w takim kościele, który jest mi bliski, w którym czuję jakąs magię ( mam nadzieję, ze wiecie o co mi chodzi : ) a własnie do Św. Mikołaja zawsze chodziłam na msze. I to nic ,że wyjście nieładne itp.
Nita
Nita
na 18 nie ma ślubów, to jest wtedy odprawiana normalna Msza, a zazwyczaj ślub odprawia się na "pustych" godzinach. ALe mam nadzieje, że może da się ich namówić :) 19 troszke mnie przeraża, ale mamy impreze pożniej na Starówce więc może to nie będzie źle. Ja też chciałam gdzie indziej (w Matemblewie) ale uczęszczamy do Mikołaja i w sumie jesteśmy z tym Kościołem zżyci. A Dominikanie jakoś napawają mnie zaufaniem, jeśli chodzi o mądre słowo :) Wiem, że śluby odbywają się w prezbiterium, więc nie ma wrażenia że Kościół jest ogromny.
Jez
Jez
Jeziorko napisał(a):
> cholerka.... jeszcze do konca sie nie zdecydowalismy, ale
> chcielismy w Palowej - ale takie przerazajace opinie o tym
> lokalu chodza, ze brrr... ale podoba nam sie tam i jest
> mozliwiosc bycia na starowce a wiekszosc gosci bedzie
> przyjezdna - to dla nich atrakcja :)
No to fakt, że to serce staróki, ale ja również odnisłam złe wrażenie jak tam byłam na rozmowie.
Już na pierwszy ogień, gdy wchodziliśmy do lokalu, to cała obsługa siedziała sobie przy stole z kawką a barman namiętnie dłubał sobie w nosie. Rozmawialiśmy z nim, bo szefa nie było. NIe umiał podac cen, nawet w przybliżeniu, bo "wszystko zależy od przystaweczek" -jego słowa. I wciąż powtarzał "przystaweczki - przystaweczki" Aż mnie to wkurzało.
Wystrój jak za najlepszych lat 80. Pełno piachu na dywanach.
Takie moje wrażenia. Może przesadzone, ale dłubiący w nosie barman przycmił widocznie wszelkie pozytywy ;-)
-a wyobraźcie sobie jak dłubie na zapleczu i strzela potem tymi kulkami na prawo i lewo :-) hihihih
> cholerka.... jeszcze do konca sie nie zdecydowalismy, ale
> chcielismy w Palowej - ale takie przerazajace opinie o tym
> lokalu chodza, ze brrr... ale podoba nam sie tam i jest
> mozliwiosc bycia na starowce a wiekszosc gosci bedzie
> przyjezdna - to dla nich atrakcja :)
No to fakt, że to serce staróki, ale ja również odnisłam złe wrażenie jak tam byłam na rozmowie.
Już na pierwszy ogień, gdy wchodziliśmy do lokalu, to cała obsługa siedziała sobie przy stole z kawką a barman namiętnie dłubał sobie w nosie. Rozmawialiśmy z nim, bo szefa nie było. NIe umiał podac cen, nawet w przybliżeniu, bo "wszystko zależy od przystaweczek" -jego słowa. I wciąż powtarzał "przystaweczki - przystaweczki" Aż mnie to wkurzało.
Wystrój jak za najlepszych lat 80. Pełno piachu na dywanach.
Takie moje wrażenia. Może przesadzone, ale dłubiący w nosie barman przycmił widocznie wszelkie pozytywy ;-)
-a wyobraźcie sobie jak dłubie na zapleczu i strzela potem tymi kulkami na prawo i lewo :-) hihihih
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
jej ;) ja my bylismy to na szczescie nie bylo barmana, jeno kelnerki i szefowa, z nia sie juz rozmawialo konkretniej, choc nie maja gotowej oferty i wyszystko zalezy od menu, ale cena okolo 135. W kazdym razie szefowa stwierdzila, ze wszsytko da sie zrobic (co nie jest moze zbyt dobry znak) ale mowila rozsadnie, jesli chodzi o wybor dan i sama organizacje wesela.
Patrz jak to kazdy inaczej patrzy... nie widzialam piachu na dywanach :( za to urzeklo mnie swiatlo wpadajace przez witraze i zmiekczajace biale sciany i krzesla gdanskie :) i to, ze nie trzeba jakos wielce przystrajac, bo ma to juz jakis swoj styl... hmmm... moze jestem chodzaca optymistka??
no i co tu zrobic?
Patrz jak to kazdy inaczej patrzy... nie widzialam piachu na dywanach :( za to urzeklo mnie swiatlo wpadajace przez witraze i zmiekczajace biale sciany i krzesla gdanskie :) i to, ze nie trzeba jakos wielce przystrajac, bo ma to juz jakis swoj styl... hmmm... moze jestem chodzaca optymistka??
no i co tu zrobic?
kiedyś byłam na obiedzie w Palowej i wszystko było ok, ale to było kiedyś : ( a myślałaś o innych lokalach na starówce??? my zastanawiamy się teraz nad zamiana weselą w obiad z możliwością tańców, dlatego dobrze by było zrobić to gdzieś na starówce ( ale jeszcze nigdzie nie byliśmy hehe . Mam tylko info od restauracji Gdańskiej ( to dosłownie rzut beretem od Św. Mikołaja ), 100 zł od os. mozna tańczyć i po 22 dopłata chyba 100 zł za godzinę - jakoś tak. Jak miałabys jakieś info na temat innych lokali na starówce, to prześlij proszę na mojego maila.
bylismy tez w Gdańskiej, ale okazalo sie, ze wesela robia w sali w piwnicy... a ta juz nie za bardzo nam sie podobala... Piwnica Rajcow jest super, ale to tez w piwnicy i troche klaustrofobicznie, choc luki gotyckie sa imponujace. U Kubickiego maja 2 sale na ok 40 osob i 25, w Restauracji Wileńskiej przyjmuja tylko do 30 osob. W Tawernie Mestwin (Kaszubska) ponoc przyjmuja do 50 osob :)
jejku... sama nie wiem co robic :(
jejku... sama nie wiem co robic :(
Wileńska jest na Ogarnej - nie wiem jakie ceny, bo jest za mala i sie wiecej nie pytalam. W Piwnicy Rajcow od 150 - ponoc mozna swoj alkohol wniesc. Mestwin chyba 120-130 (?) - serwuja kaszubskie zarcie, ale pewnie moga i inne.
Tez myslalam o Tawernie na Porwozniczej, musze sie tam przejsc.
CO mi sie nie podoba w tych innych gdanskich knajpach to to, ze maja wystroj ciemny, przytlaczajacy, w Gdańskiej przerazaly mnie te wiszace okrety :) w Palowej jest wysoko i jasno. Tanczyc mozna... podobno przy 60 osobach nie ma problemu, Ja tam bylam kiedys na weselu (wprawdzie daaaawno temu) i pamietam ze bawilam sie przednie...
hmmm
Tez myslalam o Tawernie na Porwozniczej, musze sie tam przejsc.
CO mi sie nie podoba w tych innych gdanskich knajpach to to, ze maja wystroj ciemny, przytlaczajacy, w Gdańskiej przerazaly mnie te wiszace okrety :) w Palowej jest wysoko i jasno. Tanczyc mozna... podobno przy 60 osobach nie ma problemu, Ja tam bylam kiedys na weselu (wprawdzie daaaawno temu) i pamietam ze bawilam sie przednie...
hmmm
Cześć nita9, ślubowałam właśnie w Sw. Mikołaju i polecam ten kościół na tę utoczystość z czystym sumieniem. Ksiądz odprawiający nabożeństwo oczarował wszystkich gości i oczywiście nas, Poprowadził mszę tak, że nie czuliśmy żadnego zdenerwowania. Małe wejście nie przeszkadza w niczym a późniejsza godzina też nie jest taka zła gdyż po mszy życzenia i kwiaty możecie przyjmować właśnie w kościele a nie na ulicy, która nie jest tam zbyt szeroka.Wesele miałam również na starówce w nieistniejącej już restauracji "Casablanca" na Długiej. Ach cóż to był za ślub...
Ja miałam kilka lat temu slub w Mikołaju. Prowadził taki okrągły (grubszy) ksiądz i był świetny. Kościół sliczny, ustrojony był białymi różami, ale dywan musiałam sama załatwiać. Wtedy nie mieli. Może coś się zmieniło. Płaciliśmy ok. 500 zł, ale kwiaty, dywan i śpiewaczka+organista własny!
Ich organista jest (był) beznadziejny.
Polecam kościół, bo ma taki niepowtarzalny urok. Do tego miałam barokową suknię i loki do połowy pleców. Goście byli zachwyceni.
Wesel było obok, w takim domku na wodzie za młynem.
Ich organista jest (był) beznadziejny.
Polecam kościół, bo ma taki niepowtarzalny urok. Do tego miałam barokową suknię i loki do połowy pleców. Goście byli zachwyceni.
Wesel było obok, w takim domku na wodzie za młynem.
Kasia23 napisał(a):
> My także mamy ślub w Mikołaju! Termin rezerwowaliśmy rok
> wcześniej, więc wybraliśmy njbardziej dogodną dla nas godzinę -
> 16:30, a ślub mamy 03.09. Jesteśmy związani z tym kościołem
> dopiero od 2 lat, ale jestem pod ogromnym wrażeniem ojców
> dominikanów!
To się wymienimy:) bo my ślubujemy tego samego dnia o 15.30 :)))))
> My także mamy ślub w Mikołaju! Termin rezerwowaliśmy rok
> wcześniej, więc wybraliśmy njbardziej dogodną dla nas godzinę -
> 16:30, a ślub mamy 03.09. Jesteśmy związani z tym kościołem
> dopiero od 2 lat, ale jestem pod ogromnym wrażeniem ojców
> dominikanów!
To się wymienimy:) bo my ślubujemy tego samego dnia o 15.30 :)))))
Jeziorko :) My też jesteśmy zżyci z Mikołajem :) i bardzo często chodzimy tam na 19stki :) i wszystkie rekolekcje, a ślubujemy w ... Matemblewie :) kościólek w Matemblewie jest bardziej radosny :)
A co do godziny, to mi sie troszke późno wydaje :( kiedyś byliśmy na ślubie o 19, zanim dojechaliśmy na salę była już 21 z minutami, obiadek się przeciągał i skończył około 22.30 i nim się imprezka rozkręciała były już oczepiny :(
A co do godziny, to mi sie troszke późno wydaje :( kiedyś byliśmy na ślubie o 19, zanim dojechaliśmy na salę była już 21 z minutami, obiadek się przeciągał i skończył około 22.30 i nim się imprezka rozkręciała były już oczepiny :(
ano wlasnie, mi sie tez wydaje, ze to troche pozno, ale wszyscy mnie zagluszaja, ze w lipcu, to dlugo jasno, wieczorem bedzie chlodniej, ludzie dluzej beda "swiezy" itp, itd... Ciagle mysle o Matemblewie, ale Mikolaj jest "lepszy" ze wzgledów logistycznych...
Sproboje sie dzisiaj dogadac, moze uda mi sie przelozyc na 18...
Jeziorko
Sproboje sie dzisiaj dogadac, moze uda mi sie przelozyc na 18...
Jeziorko
Tak w Gospodzie, ale na 45 osób. Wszystko u góry (stoły) i tańce też. Ludzie biegali po tarasie, stali na ganku. Takie przyjęcie, ale faktycznie 40 osob jest w sam raz. Dół był niewykorzystany. Trzeba jednak zaznaczyć, że wynajmuje się całą knajpę. Jedzenie było bardzo wyszukane i robiła je Basia Kruszewska. Ludzie do dziś wspominają.
A ja....mam w czerwcu drugi ślub:))) Tym razm 10 osób i Dwór Oliwski:)))
A ja....mam w czerwcu drugi ślub:))) Tym razm 10 osób i Dwór Oliwski:)))
Dziekuję bardzo! Wiesz to drugi slub, a przy pierwszy rodzina męża się burzyła z tym ograniczaniem ludzi, ale postanowiliśmy nie robić szopki. Jeżeli jakąś ciotkę widziało się raz w życiu to nie przesadzajmy.....
Teraz to nam już zwisa co ludzie powiedzą, chcemy byc szczęśliwi i cieszyć się tym dniem. Rodzina też inaczej podchodzi do cywilnego.
No i taki plus, że prawie sami jedynacy:)
Teraz to nam już zwisa co ludzie powiedzą, chcemy byc szczęśliwi i cieszyć się tym dniem. Rodzina też inaczej podchodzi do cywilnego.
No i taki plus, że prawie sami jedynacy:)
cześć nita9, ślub był w głębi kościoła i tam jest naprawdę przytulniej, organista mam wrażenie fałszował marsza mendelsona ale i tak mi się podobało. Może skrzypaczka to dobry pomysł, chociaż organy w tym kościele dają super efekt (pomimo lekkiego fałszu).Proponuję zobaczyć inny ślub w tym kościele zanim zrezygnujecie definitywnie z organisty. Kościoła nie stroiliśmy jest piekny sam w sobie. A ślub, żeby nie skłamać to chyba miałam na 18 i to był ostatni ślub tego dnia, dlatego mogliśmy zostać jeszcze chwilę by przyjąć życzenia od gości. Jak Wam się uda to chociaż przenieście na 18,30. Życzę wszystkiego dobrego, jaga.
Kilka lat temu moja siostra brala ślub właśnie w Mikołaju. Cała ceremonia odbrywała sie w prezbiterium.
Mogę napisać o walorach estetycznych bo przeżycia duchowe to indywidualna sprawa każdego.
Było cudownie. Piękne wnętrze. Goście byli pod wielkim wrażeniem!!
Jedyny dość duży minus to organista w kościele. Moja siostra dzięki narzeczonemu Scully (M. pozdrawiam) miała "swojego". Ten kościelny jest okropny!!
Ze złości że nie mógł zarobić grając na ślubie poszedl do zakrystii i podczas mszy migła światłem!
Ręce opadają. Na szczeście wszystko przebiegało tak pięknie że niewiele osób zwracało na to uwagę!
A po ceremonii przed kościołem podczas składania życzeń na trąbce i saksofonie grano piękny jazzik!!!!!!
Powodzenia!
Mogę napisać o walorach estetycznych bo przeżycia duchowe to indywidualna sprawa każdego.
Było cudownie. Piękne wnętrze. Goście byli pod wielkim wrażeniem!!
Jedyny dość duży minus to organista w kościele. Moja siostra dzięki narzeczonemu Scully (M. pozdrawiam) miała "swojego". Ten kościelny jest okropny!!
Ze złości że nie mógł zarobić grając na ślubie poszedl do zakrystii i podczas mszy migła światłem!
Ręce opadają. Na szczeście wszystko przebiegało tak pięknie że niewiele osób zwracało na to uwagę!
A po ceremonii przed kościołem podczas składania życzeń na trąbce i saksofonie grano piękny jazzik!!!!!!
Powodzenia!
Aguszka :)
Miałam problem z Panią Basią, bo na początku chcieli nam na dole wsadzić obcych ludzi. Znaczy dół otwarty. Była awantura i bardzo szczegółowa umowa. 2001 rok. Ceny - ok. 130 zł za osobę plus tort i alkohol.
Jedzenie wyszukane, carpaccio z łososia, zupa krem ze szparagów i takie tam. Ładnie przystroili stoły, gustownie. I piękny ten taras, jak kwitną kwiaty.
Pozdrawiam serdecznie
m.
Jedzenie wyszukane, carpaccio z łososia, zupa krem ze szparagów i takie tam. Ładnie przystroili stoły, gustownie. I piękny ten taras, jak kwitną kwiaty.
Pozdrawiam serdecznie
m.
wracam z Mikołaja
- ksiądz powiedział, że "dają zazwyczaj co łaska 300 zł"
- organista bierze 100
- nie można przesunąć Mszy z 19 na wcześniej, bo na innych Mszach są już intencje powykupywane i nie mogą tego zmienić;
- jeśli jest Msza zwykła przez ślubem, to oni wolą śluby odprawiać przed ołtarzem głównych a nie w prezbiterium, bo nie za bardzo jest czas na przenoszenie wszystkiego z ołtarza na ołtarz;
- nie ma mowy o przystrajaniu ławek, w rachubę wchodzą tylko kwiaty i to w uzgodnieniu z bratem...
- do prezbiterium wchodzi ok 100 osób (?!?)
Ostry był ;) ale może zmięknie :o)
Jeziorko
- ksiądz powiedział, że "dają zazwyczaj co łaska 300 zł"
- organista bierze 100
- nie można przesunąć Mszy z 19 na wcześniej, bo na innych Mszach są już intencje powykupywane i nie mogą tego zmienić;
- jeśli jest Msza zwykła przez ślubem, to oni wolą śluby odprawiać przed ołtarzem głównych a nie w prezbiterium, bo nie za bardzo jest czas na przenoszenie wszystkiego z ołtarza na ołtarz;
- nie ma mowy o przystrajaniu ławek, w rachubę wchodzą tylko kwiaty i to w uzgodnieniu z bratem...
- do prezbiterium wchodzi ok 100 osób (?!?)
Ostry był ;) ale może zmięknie :o)
Jeziorko
A z ktorym ojcem Jeziorko rozmawialas? A bierzesz pod uwage niekorzystanie z uslug organisty?My wlasnie tak chcemy zrobic, ale slyszalam, ze z tym jest problem. No i ladnie sie z ta kasa zabezpieczaja;)
Slyszalam tez opinie jakoby w "sezonie slubnym" kosciol byl strojony z "urzedu" na tego typu okolicznosci, ciekawe czy to prawda?
Slyszalam tez opinie jakoby w "sezonie slubnym" kosciol byl strojony z "urzedu" na tego typu okolicznosci, ciekawe czy to prawda?
Jeziorko,
Ojciec nie zmieknie. Szczegolnie jesli rozmawialas z Przeorem (Ojciec Jacek). Ma swoje zasad i sie ich trzyma.
Pozdrowienia i powodzenia
Jeziorko napisał(a):
> wracam z Mikołaja
> - ksiądz powiedział, że "dają zazwyczaj co łaska 300 zł"
> - organista bierze 100
> - nie można przesunąć Mszy z 19 na wcześniej, bo na innych
> Mszach są już intencje powykupywane i nie mogą tego zmienić;
> - jeśli jest Msza zwykła przez ślubem, to oni wolą śluby
> odprawiać przed ołtarzem głównych a nie w prezbiterium, bo nie
> za bardzo jest czas na przenoszenie wszystkiego z ołtarza na
> ołtarz;
> - nie ma mowy o przystrajaniu ławek, w rachubę wchodzą tylko
> kwiaty i to w uzgodnieniu z bratem...
> - do prezbiterium wchodzi ok 100 osób (?!?)
>
> Ostry był ;) ale może zmięknie :o)
>
> Jeziorko
Ojciec nie zmieknie. Szczegolnie jesli rozmawialas z Przeorem (Ojciec Jacek). Ma swoje zasad i sie ich trzyma.
Pozdrowienia i powodzenia
Jeziorko napisał(a):
> wracam z Mikołaja
> - ksiądz powiedział, że "dają zazwyczaj co łaska 300 zł"
> - organista bierze 100
> - nie można przesunąć Mszy z 19 na wcześniej, bo na innych
> Mszach są już intencje powykupywane i nie mogą tego zmienić;
> - jeśli jest Msza zwykła przez ślubem, to oni wolą śluby
> odprawiać przed ołtarzem głównych a nie w prezbiterium, bo nie
> za bardzo jest czas na przenoszenie wszystkiego z ołtarza na
> ołtarz;
> - nie ma mowy o przystrajaniu ławek, w rachubę wchodzą tylko
> kwiaty i to w uzgodnieniu z bratem...
> - do prezbiterium wchodzi ok 100 osób (?!?)
>
> Ostry był ;) ale może zmięknie :o)
>
> Jeziorko
Dzięki, Aguszka! (Ale dostałem od Scully za takie dawne udzielanie się ;)
Co do Mikołaja, to jako trębacz podzielę się spostrzeżeniami:
- W samym kościele gra się (organiście) nieco z trudem. Traktura pneumatyczna (dla niewtajemniczonych: jak się naciśnie klawisz organów, to nasiska się 'pompkę', która potem otwiera piszczałkę i jest dźwięk), co oznacza lekkie opóźnienie dźwięku w stosunku do ruchu ręką. Niewprawny organista (a ja czasem naciskam klawisze) może dostać świra i się załamać.
- Co do organisty, mam dane sprzed 3 lat (a jak kto woli, również sprzed 13-tu). Stareńki Brat Wilhelm to gość OK, głos wprawdzie nie taki, no, ale przyzwyczajony i leci poprawnie, choć bez fajerwerków. Ciekawa sprawa: rozmawiasz z nim, stoi naprzeciwko, a patrzy się uparcie tak za twoje lewe ucho, nigdy w oczy. Ale go lubię od dawien-dawna.
- Młodzi organiści... mają okazję zarobić. Czy odpalają od ślubu komuś za tę możliwość (opatowi?) - nie wiem. Ale nie ma się co dziwić, że jak im wypada godzinka, za którą dostają 100-200 zł, to się pienią, bo to i kasy nie będzie, i ujma na HHHHonorze i precedens niedobry (ludzie do zastąpienia).
- W związku z tym, lepiej z bieżącym organistą zagadać o wiele wcześniej, niech nie wchodzi na chór i widząc innego organistę, nie leci do Opata na skargę (jak to zrobił ten dupek przy ślubie Aguszki siostry).
Co do wnętrza i akustyki... Dla trębacza miodzio!
Bo wyobraźcie sobie, że nawet jak się lekko nieczystym dźwiękiem zagra (ze wzruszenia, albo czegokolwiek), to echo wygładza wszystko.
To jest idealny kościół.
JA SAM, pacholęciem wstydliwym będąc, 14 lat majęcy, z własnej i nieprzymuszonej woli zacząłem po prostu tam grywać na trąbce do mszy, tak dla jaj (przepraszam - na Chwałę Bożą). I ćwiczyć echo, głośność, odwagę i radość.
I teraz NIE-reklama.
Jeżeli ktoś chciałby posłuchać, jak brzmi Ave Maria na trąbce w takim wnętrzu, to chętnie zaprezentuję. Bo sam mam radość z grania w Mikołaju.
powiedzmy, że możemy się kiedyś, np. w maju, umówić na wieczorną mszę w niedzielę - pójdę i pogram sobie z organistą, dla reklamy, radości i po prostu.
Bo lubię.
Bo to jest właśnie to.
I want to believe!
M. (od Scully).
Co do Mikołaja, to jako trębacz podzielę się spostrzeżeniami:
- W samym kościele gra się (organiście) nieco z trudem. Traktura pneumatyczna (dla niewtajemniczonych: jak się naciśnie klawisz organów, to nasiska się 'pompkę', która potem otwiera piszczałkę i jest dźwięk), co oznacza lekkie opóźnienie dźwięku w stosunku do ruchu ręką. Niewprawny organista (a ja czasem naciskam klawisze) może dostać świra i się załamać.
- Co do organisty, mam dane sprzed 3 lat (a jak kto woli, również sprzed 13-tu). Stareńki Brat Wilhelm to gość OK, głos wprawdzie nie taki, no, ale przyzwyczajony i leci poprawnie, choć bez fajerwerków. Ciekawa sprawa: rozmawiasz z nim, stoi naprzeciwko, a patrzy się uparcie tak za twoje lewe ucho, nigdy w oczy. Ale go lubię od dawien-dawna.
- Młodzi organiści... mają okazję zarobić. Czy odpalają od ślubu komuś za tę możliwość (opatowi?) - nie wiem. Ale nie ma się co dziwić, że jak im wypada godzinka, za którą dostają 100-200 zł, to się pienią, bo to i kasy nie będzie, i ujma na HHHHonorze i precedens niedobry (ludzie do zastąpienia).
- W związku z tym, lepiej z bieżącym organistą zagadać o wiele wcześniej, niech nie wchodzi na chór i widząc innego organistę, nie leci do Opata na skargę (jak to zrobił ten dupek przy ślubie Aguszki siostry).
Co do wnętrza i akustyki... Dla trębacza miodzio!
Bo wyobraźcie sobie, że nawet jak się lekko nieczystym dźwiękiem zagra (ze wzruszenia, albo czegokolwiek), to echo wygładza wszystko.
To jest idealny kościół.
JA SAM, pacholęciem wstydliwym będąc, 14 lat majęcy, z własnej i nieprzymuszonej woli zacząłem po prostu tam grywać na trąbce do mszy, tak dla jaj (przepraszam - na Chwałę Bożą). I ćwiczyć echo, głośność, odwagę i radość.
I teraz NIE-reklama.
Jeżeli ktoś chciałby posłuchać, jak brzmi Ave Maria na trąbce w takim wnętrzu, to chętnie zaprezentuję. Bo sam mam radość z grania w Mikołaju.
powiedzmy, że możemy się kiedyś, np. w maju, umówić na wieczorną mszę w niedzielę - pójdę i pogram sobie z organistą, dla reklamy, radości i po prostu.
Bo lubię.
Bo to jest właśnie to.
I want to believe!
M. (od Scully).
To wszystko zależy od kościoła i od organisty. Jeżeli kościół jest "miły" a organista profesjonalny - gra się łatwo i nie trzeba przedtem robić prób (i nie trzeba jechać na koniec świata) - to mniej. Najlepiej podaj kiedy i gdzie to Ci ocenię. Czy oprócz Ave Maria chcesz jeszcze "Arię na strunie G" na komunię i okazały marsz weselny na wyjście?
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]

[/url]
hmm... nie bylo mnie kilka dni i wracam do watku..
znowu sie zagubilam. w Mikolaju powiedzieli mi (Ojciec Jacek), ze oni tylko odprawiaja slub a wszelkie papierki (czyli licencja i takie tam) trzeba zalatwic w parafii.... a tu w parafii nam powiedzieli, ze wedlug prawa,. licencje sie "robi" tam gdzie sie bierze slub i ze musimy to zalatwic w Mikolaju i koniec.. hmmmm.... jak to przejsc?
Jeziorko
znowu sie zagubilam. w Mikolaju powiedzieli mi (Ojciec Jacek), ze oni tylko odprawiaja slub a wszelkie papierki (czyli licencja i takie tam) trzeba zalatwic w parafii.... a tu w parafii nam powiedzieli, ze wedlug prawa,. licencje sie "robi" tam gdzie sie bierze slub i ze musimy to zalatwic w Mikolaju i koniec.. hmmmm.... jak to przejsc?
Jeziorko
Widzisz, Jeziorko, W ZASADZIE nie ma problemu, kto zrobi komplet papierów. Najlepiej ten, kto potem i tak dostanie 'co łaska', czyli kościół ze ślubem.
Z drugiej strony, O ile mi wiadomo, "Urzędem właściwym pod względem terenowym" do gromadzenia papierów o Tobie (i nawet o Twoim chcrzcie, komunii i zmianie wiary na prawosławną itp) jest kościół, gdzie byłaś chrzczona. Po prostu tam mają obowiązek wystartować i prowadzić Twoją kartotekę kościelną do śmierci (Twojej). Łącznie z kwitkiem, że wciąż jesteś panna i możesz brać ślub.
Więc powinno im byc nawet na rękę, że będą mieli porządek.
O ile, oczywiście, nie zapomniałaś o 'Cołasce'.
Pozdrówka!
Mulder
Z drugiej strony, O ile mi wiadomo, "Urzędem właściwym pod względem terenowym" do gromadzenia papierów o Tobie (i nawet o Twoim chcrzcie, komunii i zmianie wiary na prawosławną itp) jest kościół, gdzie byłaś chrzczona. Po prostu tam mają obowiązek wystartować i prowadzić Twoją kartotekę kościelną do śmierci (Twojej). Łącznie z kwitkiem, że wciąż jesteś panna i możesz brać ślub.
Więc powinno im byc nawet na rękę, że będą mieli porządek.
O ile, oczywiście, nie zapomniałaś o 'Cołasce'.
Pozdrówka!
Mulder
no tak, ale podobno (tak mi mowia wszyscy ksieza), wedlug prawa "moja parafie" to nie ta w ktorej bylam ochrzczona (i gdzie sa moje dokumenty) tylko ta na terenie ktorej mieszkam, a ze mieszkamy na tym samym terenie ;) to wyglada, ze nalezymy do tej samej parafii, tak wiec ja i tak musze sciagnac moje papiery - pytanie tylko, do kogo.... jak to wyglada u Was, slubujacych w Mikolaju?
Jeziorko
Jeziorko
licencje musi mieć jedno z narzeczonych, którzy biorą ślub poza swoją parafią - nieważne kto, zwyczajowo panna młoda
odbiera sie ją w parafii zamieszkania danej osoby. z kolei ksiądz tej parafii jesli ma niejsności w swojej kartotece może żądać dokumentów z parafii chrztu - ale nie musi tak być. nigdy nie ma mozliwości załatwiani licencji w tej "nie swojej" parafii, gdzie ślub sie bierze, bo licencja jest DLA niej, a nie OD niej
mam nadzieję, że rozjasniłam
odbiera sie ją w parafii zamieszkania danej osoby. z kolei ksiądz tej parafii jesli ma niejsności w swojej kartotece może żądać dokumentów z parafii chrztu - ale nie musi tak być. nigdy nie ma mozliwości załatwiani licencji w tej "nie swojej" parafii, gdzie ślub sie bierze, bo licencja jest DLA niej, a nie OD niej
mam nadzieję, że rozjasniłam
Trąbka na ślubie to moje marzenie... hmm a właściwie to nasze ;) Jaki byłby koszt zagrania Ave Maria, i marsza na wyjście w sierpniu (ale przyszłego roku - długi weekend - około 13-go - możliwe, że będzie to niedziela ok 16-stej) w Mikołaju? I czy udobruchanie brata Wilhelma jest wliczone w cenę ;) ? Oczywiście nie mamy odwagi poprosić brata Wilhelma o to aby nie grał (żeby nam nie mrugał światłami ;)), jedynie aby ograniczył swój wkład w liturgię do niezbędnego minimum. Czy znasz może również jakąś/jakiegoś skrzypaczkę/skrzypka, który mógłby zagrać coś ładnego na wejście?
UB
UB
wracajac do Mikołaja :) jutro idziemy spisywac do nich Protokol i zapowiada sie wesolo :) Ojcowie nie zmiekli, ale sa milsi - a wrecz przezabawni :) chyba, ze jutro bedzie inaczej...
a czy ktos z Was widzial, slyszal ojca Jacka (przeora) prowadzacego Msze slubna?
pozdrawiam wszystkich "Mikolajowcow"
Jeziorko
a czy ktos z Was widzial, slyszal ojca Jacka (przeora) prowadzacego Msze slubna?
pozdrawiam wszystkich "Mikolajowcow"
Jeziorko
Czerwcowa Panna Młoda napisał(a):
> my mieszkamy razem a dostaliśmy dwie kartki do spowiedzi i
> musimy isc dwa razy :(
ok, a co jest na tej kartce? tylko tyle, że byłaś u spowiedzi, czy również adnotacja o rozgrzeszeniu? ;-) -że udzielono, bądź nie. Na jakiej podstawie uznaje się ważność tej spowiedzi?
No bo skoro mieszkamy razem, to rozgrzeszenia nie dostaniemy na bank, ale jeśli liczy się tylko to, by pójść do tej spowiedzi...?
> my mieszkamy razem a dostaliśmy dwie kartki do spowiedzi i
> musimy isc dwa razy :(
ok, a co jest na tej kartce? tylko tyle, że byłaś u spowiedzi, czy również adnotacja o rozgrzeszeniu? ;-) -że udzielono, bądź nie. Na jakiej podstawie uznaje się ważność tej spowiedzi?
No bo skoro mieszkamy razem, to rozgrzeszenia nie dostaniemy na bank, ale jeśli liczy się tylko to, by pójść do tej spowiedzi...?
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
hmm.... jeśli mieszkacie razem to i się bzykacie, a to wszystko PRZED ŚLUBEM, więc nie dostaniesz rozgrzeszenia. Chyba, że o tym się nie wspomina na spowiedzi...
Ksiądz mówił, że po to jest spowiedź tuż przed ślubem, by w tą jedną noc się powstrzymać od współżycia i pójść do ślubu "czystym" ;-)
Mój M. się tak dowiedział na spowiedzi i rozgrzeszenia nie dostał :-)
Ksiądz mówił, że po to jest spowiedź tuż przed ślubem, by w tą jedną noc się powstrzymać od współżycia i pójść do ślubu "czystym" ;-)
Mój M. się tak dowiedział na spowiedzi i rozgrzeszenia nie dostał :-)
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
No właśnie to wszystko chodzi o chęć poproawy... ja na spowiedzi powiedziałam że sypiamy ze sobą... tzn uprawiamy "seks przedmałżeński" ;) no ale miałąm normalnego księdza i dał mi rozgrzeszenie pytając czy staram się powstrzymywać przed ślubem no a my staramy się tylko nie zawsze nam wychodzi :D i to nie był pic ;)
dobra.. odpowiedzi na wszystkie pytania:
- ksiadz jest przeznawany z "marszu" - jakiego wyznacza takiego sie ma, jak sie chce innego, to trzeba zglosic, nie ma tez problemu z ksiedzem z innej parafii;
- raczej nie ma zwiazku z tym u kogo sie spisuje protokol a kto prowadzi Msze;
- my jestesmy z innej parafii i powiedzieli nam w Mikolaju, ze protokol mamy spisac tam, ale w parafii napisali nam cos innego - myslelismy, ze beda problemy, ale o. Boguslaw cos tam pomruczal i sie zgodzil;
- protokol to w sumie fajna sprawa, duzo smiechu bylo - jak juz przeszly nerwy zwiazane z wspolnym pomieszkiwaniem :) w sumie o. Boguslaw jest OK.
- jak tylko dowiedzial sie, ze mieszkamy razem to dal nam kartki na 2 spowiedzi - nie ma zmiluj sie - i przykazanie, ze mamy "cos z tym zrobic" ;) Generalnie sie wkurzyl :/ UFF...
No i pytanie do Was - moze jestescie madrzejsze ode mnie... czy chodzi o to, ze sie razem mieszka, czy o to ze sie wspolzyje (ze tak technicznie to nazwe)? Czy wystarczy obietnica, ze sie nie bedzie wspolzyc i dalej mozna mieszkac dalej, czy tu pomoze tylko przeprowadzka?
Jeziorko
- ksiadz jest przeznawany z "marszu" - jakiego wyznacza takiego sie ma, jak sie chce innego, to trzeba zglosic, nie ma tez problemu z ksiedzem z innej parafii;
- raczej nie ma zwiazku z tym u kogo sie spisuje protokol a kto prowadzi Msze;
- my jestesmy z innej parafii i powiedzieli nam w Mikolaju, ze protokol mamy spisac tam, ale w parafii napisali nam cos innego - myslelismy, ze beda problemy, ale o. Boguslaw cos tam pomruczal i sie zgodzil;
- protokol to w sumie fajna sprawa, duzo smiechu bylo - jak juz przeszly nerwy zwiazane z wspolnym pomieszkiwaniem :) w sumie o. Boguslaw jest OK.
- jak tylko dowiedzial sie, ze mieszkamy razem to dal nam kartki na 2 spowiedzi - nie ma zmiluj sie - i przykazanie, ze mamy "cos z tym zrobic" ;) Generalnie sie wkurzyl :/ UFF...
No i pytanie do Was - moze jestescie madrzejsze ode mnie... czy chodzi o to, ze sie razem mieszka, czy o to ze sie wspolzyje (ze tak technicznie to nazwe)? Czy wystarczy obietnica, ze sie nie bedzie wspolzyc i dalej mozna mieszkac dalej, czy tu pomoze tylko przeprowadzka?
Jeziorko
no pewnie że o współżycie chodzi... no bo jak mieszkasz z jakimś gościem no kumplem z roku bo taniej wam tak wynajmować no to nie musisz się z tego spowiadać ;) no chybe, że po jakiejś imprezie wasza zanjomość zmieni charakter ;) no ale tak jak mówie trzeba tylko mocne postanowienie poprawy wykazać oczywiście szczere i można dalej razem mieszkać tylko nie baraszkować pod kołdrą ;)
dokładnie jeziorko ja to musiałam niezle się naprosic i nagadac aby udowodnic ze mieszkając razem nie trzeba ...
ALe wogóle juz mnie to wkurza troche wszystko... (całe te procedury i wszytsko cio się z kosciołem wiąże- a zaczeło mnie wkurzać jak zaczeli od nas tyle kasy zdzierac... jak ja mam wejsc do kancelarii i powiedzieć "niech będzie pochwalony..." jak wg mnie to Boga tam nie ma ,ylko kasa,kasa- bo jak mozna powiedzieć ze należy się nie mniej niż np 50 zł za zapowiedzi, za napisanie kartki i wywieszenie w gablocie! Szkoda gadać.)
ALe wogóle juz mnie to wkurza troche wszystko... (całe te procedury i wszytsko cio się z kosciołem wiąże- a zaczeło mnie wkurzać jak zaczeli od nas tyle kasy zdzierac... jak ja mam wejsc do kancelarii i powiedzieć "niech będzie pochwalony..." jak wg mnie to Boga tam nie ma ,ylko kasa,kasa- bo jak mozna powiedzieć ze należy się nie mniej niż np 50 zł za zapowiedzi, za napisanie kartki i wywieszenie w gablocie! Szkoda gadać.)
Jeziorko napisał(a):
> No i pytanie do Was - moze jestescie madrzejsze ode mnie... czy
> chodzi o to, ze sie razem mieszka, czy o to ze sie wspolzyje
> (ze tak technicznie to nazwe)? Czy wystarczy obietnica, ze sie
> nie bedzie wspolzyc i dalej mozna mieszkac dalej, czy tu pomoze
> tylko przeprowadzka?
> Jeziorko
jasne, że chodzi o mieszkanie, bo wg nich jak się mieszka, to się bzyka. Nie ma zmiłuj. Trzeba się wyprowadzić aby uwierzyli, albo.... trafić na ludzkiego księdza ;-)
Jesli nei mieszkacie razem, to też się pewnie bzykacie, ale jest wieksza szansa na poprawę i wstrzemięźliwość ;-)
Swoją drogą, ostatnie nasze nauki przedmałżeńskie o mało mnie nie zabiły śmiechem. Pan Wacław takie bzdury opowiadał, że nie wiem czy śmiać się, czy płakać ;-)... eh....
tematem było współżycie, prokreacja i inne cuda niewidy...
> No i pytanie do Was - moze jestescie madrzejsze ode mnie... czy
> chodzi o to, ze sie razem mieszka, czy o to ze sie wspolzyje
> (ze tak technicznie to nazwe)? Czy wystarczy obietnica, ze sie
> nie bedzie wspolzyc i dalej mozna mieszkac dalej, czy tu pomoze
> tylko przeprowadzka?
> Jeziorko
jasne, że chodzi o mieszkanie, bo wg nich jak się mieszka, to się bzyka. Nie ma zmiłuj. Trzeba się wyprowadzić aby uwierzyli, albo.... trafić na ludzkiego księdza ;-)
Jesli nei mieszkacie razem, to też się pewnie bzykacie, ale jest wieksza szansa na poprawę i wstrzemięźliwość ;-)
Swoją drogą, ostatnie nasze nauki przedmałżeńskie o mało mnie nie zabiły śmiechem. Pan Wacław takie bzdury opowiadał, że nie wiem czy śmiać się, czy płakać ;-)... eh....
tematem było współżycie, prokreacja i inne cuda niewidy...
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
no hmm ten tego tam tego ;)
staramy sie nie.... nie zawsze nam sie udaje... ale staramy sie... a dlaczego? chyba chcemy :) i powiem szczerze, ze ... jakos nam lepiej - nie umiem tego wytlumaczyc, ale jest fajniej - moze swiadomosc, ze umie sie nad soba panowac? ;) ale jestesmy normalni :D
Ja tez coraz bardziej lubie o. Boguslawa - jestem ciekawa jak on prowadzi sluby i czy w ogole to robi. Z drugiej strony ma ciut niewyparzana gebe ;) troche strach ;)
staramy sie nie.... nie zawsze nam sie udaje... ale staramy sie... a dlaczego? chyba chcemy :) i powiem szczerze, ze ... jakos nam lepiej - nie umiem tego wytlumaczyc, ale jest fajniej - moze swiadomosc, ze umie sie nad soba panowac? ;) ale jestesmy normalni :D
Ja tez coraz bardziej lubie o. Boguslawa - jestem ciekawa jak on prowadzi sluby i czy w ogole to robi. Z drugiej strony ma ciut niewyparzana gebe ;) troche strach ;)
Nam niezle nagadal na spowiedzi, choc my tez sie staramy nie "kombinowac".Czasem mam wrazenie, ze ksiaze sa tacy albo malo zyciowi albo obslizgle mili, a Bogus wali prosto z mostu, konkretnie, nawet rzuca k****mi. Jest troche inny niz pozostali dominikanie, ale...ja lubie takich ludzi, poza tym zawsze cie ruszy po takiej gadce, a czasem jest to niektorym potrzebne;)

