Widok
Nam niezle nagadal na spowiedzi, choc my tez sie staramy nie "kombinowac".Czasem mam wrazenie, ze ksiaze sa tacy albo malo zyciowi albo obslizgle mili, a Bogus wali prosto z mostu, konkretnie, nawet rzuca k****mi. Jest troche inny niz pozostali dominikanie, ale...ja lubie takich ludzi, poza tym zawsze cie ruszy po takiej gadce, a czasem jest to niektorym potrzebne;)
no hmm ten tego tam tego ;)
staramy sie nie.... nie zawsze nam sie udaje... ale staramy sie... a dlaczego? chyba chcemy :) i powiem szczerze, ze ... jakos nam lepiej - nie umiem tego wytlumaczyc, ale jest fajniej - moze swiadomosc, ze umie sie nad soba panowac? ;) ale jestesmy normalni :D
Ja tez coraz bardziej lubie o. Boguslawa - jestem ciekawa jak on prowadzi sluby i czy w ogole to robi. Z drugiej strony ma ciut niewyparzana gebe ;) troche strach ;)
staramy sie nie.... nie zawsze nam sie udaje... ale staramy sie... a dlaczego? chyba chcemy :) i powiem szczerze, ze ... jakos nam lepiej - nie umiem tego wytlumaczyc, ale jest fajniej - moze swiadomosc, ze umie sie nad soba panowac? ;) ale jestesmy normalni :D
Ja tez coraz bardziej lubie o. Boguslawa - jestem ciekawa jak on prowadzi sluby i czy w ogole to robi. Z drugiej strony ma ciut niewyparzana gebe ;) troche strach ;)
Jeziorko napisał(a):
> No i pytanie do Was - moze jestescie madrzejsze ode mnie... czy
> chodzi o to, ze sie razem mieszka, czy o to ze sie wspolzyje
> (ze tak technicznie to nazwe)? Czy wystarczy obietnica, ze sie
> nie bedzie wspolzyc i dalej mozna mieszkac dalej, czy tu pomoze
> tylko przeprowadzka?
> Jeziorko
jasne, że chodzi o mieszkanie, bo wg nich jak się mieszka, to się bzyka. Nie ma zmiłuj. Trzeba się wyprowadzić aby uwierzyli, albo.... trafić na ludzkiego księdza ;-)
Jesli nei mieszkacie razem, to też się pewnie bzykacie, ale jest wieksza szansa na poprawę i wstrzemięźliwość ;-)
Swoją drogą, ostatnie nasze nauki przedmałżeńskie o mało mnie nie zabiły śmiechem. Pan Wacław takie bzdury opowiadał, że nie wiem czy śmiać się, czy płakać ;-)... eh....
tematem było współżycie, prokreacja i inne cuda niewidy...
> No i pytanie do Was - moze jestescie madrzejsze ode mnie... czy
> chodzi o to, ze sie razem mieszka, czy o to ze sie wspolzyje
> (ze tak technicznie to nazwe)? Czy wystarczy obietnica, ze sie
> nie bedzie wspolzyc i dalej mozna mieszkac dalej, czy tu pomoze
> tylko przeprowadzka?
> Jeziorko
jasne, że chodzi o mieszkanie, bo wg nich jak się mieszka, to się bzyka. Nie ma zmiłuj. Trzeba się wyprowadzić aby uwierzyli, albo.... trafić na ludzkiego księdza ;-)
Jesli nei mieszkacie razem, to też się pewnie bzykacie, ale jest wieksza szansa na poprawę i wstrzemięźliwość ;-)
Swoją drogą, ostatnie nasze nauki przedmałżeńskie o mało mnie nie zabiły śmiechem. Pan Wacław takie bzdury opowiadał, że nie wiem czy śmiać się, czy płakać ;-)... eh....
tematem było współżycie, prokreacja i inne cuda niewidy...
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
dokładnie jeziorko ja to musiałam niezle się naprosic i nagadac aby udowodnic ze mieszkając razem nie trzeba ...
ALe wogóle juz mnie to wkurza troche wszystko... (całe te procedury i wszytsko cio się z kosciołem wiąże- a zaczeło mnie wkurzać jak zaczeli od nas tyle kasy zdzierac... jak ja mam wejsc do kancelarii i powiedzieć "niech będzie pochwalony..." jak wg mnie to Boga tam nie ma ,ylko kasa,kasa- bo jak mozna powiedzieć ze należy się nie mniej niż np 50 zł za zapowiedzi, za napisanie kartki i wywieszenie w gablocie! Szkoda gadać.)
ALe wogóle juz mnie to wkurza troche wszystko... (całe te procedury i wszytsko cio się z kosciołem wiąże- a zaczeło mnie wkurzać jak zaczeli od nas tyle kasy zdzierac... jak ja mam wejsc do kancelarii i powiedzieć "niech będzie pochwalony..." jak wg mnie to Boga tam nie ma ,ylko kasa,kasa- bo jak mozna powiedzieć ze należy się nie mniej niż np 50 zł za zapowiedzi, za napisanie kartki i wywieszenie w gablocie! Szkoda gadać.)