Widok
Ale czy prywatna jest naprawdę lepsza,jak niektórzy sądzą?
Ja bym chciała by chodziło do szkoły państwowej,takiej szkoły do której chodziłam ja i by miało takich nauczycieli jak miałam ja.bo takich już nie ma,albo jest ich bardzo mało,a może to wina dzieciaków chodzących do szkół,nie ma już tego poszanowania zawodu nauczyciela.
Nie ukrywam,to co teraz się dzieje w państwówkach mnie przeraża,zresztą mam przykład szkoły w miejscowości obok,sami nauczyciele i dyrektor wyróżniają dzieci z bardziej sytuowanych rodzin,a inne dzieci traktują dużo gorzej,mam jednak też świadomość co się dzieje w prywatnych szkołach,może nie w klasach 1-3 ale młodzież wiem co odwala.
Nieprawdą jest,że szkoły w mniejszych miejscowościach są lepsze,wyprawia się tu to samo co w mieście.
Ja bym chciała by chodziło do szkoły państwowej,takiej szkoły do której chodziłam ja i by miało takich nauczycieli jak miałam ja.bo takich już nie ma,albo jest ich bardzo mało,a może to wina dzieciaków chodzących do szkół,nie ma już tego poszanowania zawodu nauczyciela.
Nie ukrywam,to co teraz się dzieje w państwówkach mnie przeraża,zresztą mam przykład szkoły w miejscowości obok,sami nauczyciele i dyrektor wyróżniają dzieci z bardziej sytuowanych rodzin,a inne dzieci traktują dużo gorzej,mam jednak też świadomość co się dzieje w prywatnych szkołach,może nie w klasach 1-3 ale młodzież wiem co odwala.
Nieprawdą jest,że szkoły w mniejszych miejscowościach są lepsze,wyprawia się tu to samo co w mieście.
Państwowa
ale prywatne nie oznaczają że są gorsze w tych wynikach wychodzi ze są lepsze
http://nauka.trojmiasto.pl/Zobacz-ktore-podstawowki-daja-najwiecej-n59915.html
ale prywatne nie oznaczają że są gorsze w tych wynikach wychodzi ze są lepsze
http://nauka.trojmiasto.pl/Zobacz-ktore-podstawowki-daja-najwiecej-n59915.html
fiolka głupoty gadasz. W prywatnej n-le są bardziej zmotywowani niż w państwowej? W państwowych zarobki są znacznie wyższe niż w prywatnych, płatne są nadgodziny, 13-stki, wczasy pod gruszą, talony świąteczne itp. do tego czas pracy jest krótszy niż w prywatnych, dochodzą wolne wakacje, świątki piątki i niedziele i dlaczego niby n-le z prywatnych szkół mieliby być bardziej zmotywowani?
i tu sie zgodze z fiolka. Sama chodzilam do szkoly prywatnej i nie bylo w niej samych snobow-nawet jak ktos nie mial kasy na czesne, to szkola starala sie mu pomagac finansowo. Mowie o szkole ponadpodstawowej. 100% ludzi ode mnie z roku dostala sie na studia, na ktore chciala i ukonczyli je bez wiekszych trudnosci, a nie byly to studia w szkolach "za krzakami" ;) Szkola prywatna daje o wiele wiecej mozliwosci indywidualnego i wszechstronnego rozwoju (mielismy takie przedmioty jak lacina, historie sztuki i wiele innych, ktore wyksztalcony czlowiek powinien "liznac"). Wybor szkoly tez nie byl przypadkowy-jedna z lepszych w wojewodztwie, wiec i poziom nauczania tez byl wysoki. Jak stac Cie na dobra prywatna szkole, to czemu nie. Ja jestem za prywatna.
Prawda, sama pracuję w prywatnej. Niczym nas nie motywują, a już na pewno nie tym że nie pracujemy na kartę nauczyciela. A ty byś sie motywowała czymś dobrym, czy czymś nieprzyjemnym. Pracuję w tej szkole bo w państwowych nie ma miejsc, co nie znaczy że sie nie przykładam do pracy. Sposób w jaki wykonuję moje obowiązki świadczy o mnie, więc wykonuję je najlepiej jak potrafię, nawet jeśli nie dostaję "dodatków".
Osobiście od 5 lat pracuję w prywatnej, pracowałam też przez 5 lat w państwowej. Ja jestem lepiej zmotywowana, więc to zależy, może nie każdy jest. Nie wyobrażam sobie pracy w państwówce, z własnego wyboru bym nie wróciła. Szkoła prywatna - każda jest inna i wartosię wgłębić w temat, poszukać opinii (najlepiej od znajomych rodziców danej szkoły, nie z internetu). U nas jest spory nacisk na dyscyplinę, ja z uczniami nie mam problemów dyscyplinarnych, uważam, że mam fajnych, kulturalnych młodych ludzi, z którymi można pracować. Wiadomo, że zawszse trafi się ktoś, z kim jest ciężej, ale to wszędzie i na tym m.in polega moja praca. Uważam, że szkoła oferuje uczniom więcej niż państwówka - opieka jest do 17 i ten czas jest zagospodarowany (dla chętnych, jest dużo - ciekawych
zajęć). Pomijam multimedia w szkole, ważne wydaje mi się też (może najważniejsze), że nie ma ucznia anonimowego. Widzę duzo plusów, choć sama się nadal waham. To spore koszty i raczej na lata / moim zdaniem jak się decydujemy na prywatną szkołę, dobzre jak uczeń do niej chodzi do końca danego cyklu np. podstawówka, gimnazjum. Najgorsza wydaje mi się zmiana w trakcie lub po podstawówce na państwowe gimnazjum (np. z racjo kosztów) Tego bym się bała.
zajęć). Pomijam multimedia w szkole, ważne wydaje mi się też (może najważniejsze), że nie ma ucznia anonimowego. Widzę duzo plusów, choć sama się nadal waham. To spore koszty i raczej na lata / moim zdaniem jak się decydujemy na prywatną szkołę, dobzre jak uczeń do niej chodzi do końca danego cyklu np. podstawówka, gimnazjum. Najgorsza wydaje mi się zmiana w trakcie lub po podstawówce na państwowe gimnazjum (np. z racjo kosztów) Tego bym się bała.
Ja pracowałam w szkole prywatnej i zdania nie mam dobrego. Z mojego punktu widzenia pensja jest lepsza niż w państwówce ale dziecka własnego do tej szkoły bym nie posłała.
Jedno z moich spostrzeżeń jest takie, że za statystykami dotyczącymi wyników w nauce nie odpowiada szkoła ale same dzieci. W państwówce są dzieci z różnych rodzin, a w prywatnej tylko z takich, które są dobrze sytuowane. Takie dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe płatne, na naukę języków, a razie problemów - rodzice mogą opłacić korepetycje. I nie dziwota, że wówczas statystycznie w takiej szkole dzieci osiągają lepsze wyniki.
Jedno z moich spostrzeżeń jest takie, że za statystykami dotyczącymi wyników w nauce nie odpowiada szkoła ale same dzieci. W państwówce są dzieci z różnych rodzin, a w prywatnej tylko z takich, które są dobrze sytuowane. Takie dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe płatne, na naukę języków, a razie problemów - rodzice mogą opłacić korepetycje. I nie dziwota, że wówczas statystycznie w takiej szkole dzieci osiągają lepsze wyniki.
Ja wiele lat pracowałam w prywatnej placówce i jak tylko udało mi się załapać do państwowej, to bez mrugnięcia okiem się przeniosłam. Tak jak pisałam - zarobki dużo lepsze, wczasy pod gruszą, 13-stki, wakacje, ferie zimowe, przerwa świąteczna 2 tyg. itp. wolne. Czas pracy znacznie krótszy (teraz pracuję 5 h a w prywatnej pracowałam 8 h i to za mniejsze pieniądze). Także wybacz fiolka ale nie chce mi się wierzyć że ktoś może nie chcieć się przenieść z prywatnej do państwowej placówki (nauczyciel), bo wszyscy których znam tylko czekają aż się zwolni miejsce w państwówce żeby się tam przenieść. Przez 20 lat swojej pracy nie spotkałam jeszcze ani jednego nauczyciela który nie chciałby się przenieść z prywatnej szkoły do państwowej. Dziecka do prywatnej nigdy bym nie puściła i nie chodzi tu o koszta, tylko o to, że dyrekcja bardzo oszczędza na swoich uczniach.
Z własnego doświadczenia z tym, że chodziło o liceum..
Początkowo chodziłam do szkoły państwowej byłam w klasie 37 a za mną jeszcze 6 osób.. nauczyciele nie byli wstanie nas ogarnąć..
Miałam problemy zdrowotne mało bywałam w szkole, na semestr wiadomo jak wyglądała moja sytuacja.. dla nauczycieli byłam jakąś tam uczennicą jedną z wielu nikogo raczej nie obchodziła moja sytuacja przecież przez chorobę nie mogłam mieć forów ...
Rodzice postanowili mnie przenieść do szkoły prywatnej w klasie 11 osób każdy był kimś, każdy mógł mieć osobowość, własną historię i indywidualne podejście.
W mojej szkole nie potrzebne były korepetycje lub inne dodatkowe zajęcia.
Lekcje z angielskiego odbywały się dodatkowo mieliśmy aerobik, basen i raz w miesiącu konie.. dla chętnych
Nauczyciele byli przede wszystkim dla uczniów, były dodatkowe godziny gdzie można było podejść po chorobie i omówić materiał lub poprosić o wytłumaczenie..
Uczyli nas kreatywnego myślenia, a nie wykłucia na blachę..
Wiadomo gwiazdy się zdarzają.. no ale cóż..
Początkowo chodziłam do szkoły państwowej byłam w klasie 37 a za mną jeszcze 6 osób.. nauczyciele nie byli wstanie nas ogarnąć..
Miałam problemy zdrowotne mało bywałam w szkole, na semestr wiadomo jak wyglądała moja sytuacja.. dla nauczycieli byłam jakąś tam uczennicą jedną z wielu nikogo raczej nie obchodziła moja sytuacja przecież przez chorobę nie mogłam mieć forów ...
Rodzice postanowili mnie przenieść do szkoły prywatnej w klasie 11 osób każdy był kimś, każdy mógł mieć osobowość, własną historię i indywidualne podejście.
W mojej szkole nie potrzebne były korepetycje lub inne dodatkowe zajęcia.
Lekcje z angielskiego odbywały się dodatkowo mieliśmy aerobik, basen i raz w miesiącu konie.. dla chętnych
Nauczyciele byli przede wszystkim dla uczniów, były dodatkowe godziny gdzie można było podejść po chorobie i omówić materiał lub poprosić o wytłumaczenie..
Uczyli nas kreatywnego myślenia, a nie wykłucia na blachę..
Wiadomo gwiazdy się zdarzają.. no ale cóż..
Obecnie w szkołach państwowych hoduje się i wspiera nieletnich bandytów, a w szkołach prywatnych wyrzuca takie jednostki bo zaniżają poziom i przeszkadzają (a często zagrażają) normalnym dzieciom. Tymczasem państwowe dołączą jeszcze jakieś wyjące kilka godzin dziecko upośledzone bo to ładnie wygląda że szkoła jest integracyjna.
Państwowe szkoły nie realizują więc programu, stąd między innymi fakty z rankingów. Kiedyś w czołówce, teraz szkoły państwowe są daleko w tyle.
Nastąpiła zmiana i po prostu szkolnictwo publiczne nie jest już nastawione na uczenie dzieci.
Dlatego nie poślę córki do szkoły państwowej. Mam już pomysł na szkołę do której trafiają tylko dzieci dopilnowane przez rodziców, choć nie jest to szkoła prywatna bo na taką mnie nie stać i nie mam zaufania do klimatu szkół prywatnych.
Państwowe szkoły nie realizują więc programu, stąd między innymi fakty z rankingów. Kiedyś w czołówce, teraz szkoły państwowe są daleko w tyle.
Nastąpiła zmiana i po prostu szkolnictwo publiczne nie jest już nastawione na uczenie dzieci.
Dlatego nie poślę córki do szkoły państwowej. Mam już pomysł na szkołę do której trafiają tylko dzieci dopilnowane przez rodziców, choć nie jest to szkoła prywatna bo na taką mnie nie stać i nie mam zaufania do klimatu szkół prywatnych.
"Tyle że poziom nauczania w prywatnych szkołach jest zerowy. Płacisz i masz, nawet na sprawdziany nie trzeba przychodzić, ważne aby czesne było zapłacone. Zazwyczaj takie osoby idą potem do prywatnego liceum, a potem na prywatną uczelnię......itp. itd."
Tak było u zarania szkolnictwa prywatnego. Potem to się zmieniło. Wystarczy sprawdzić rankingi.
Tak było u zarania szkolnictwa prywatnego. Potem to się zmieniło. Wystarczy sprawdzić rankingi.