Widok
Osobiście jestem bardzo zadowolona, ważne było dla mnie żeby prowadził to ktoś z wiedzą i doświadczeniem a nie na odwal dlatego też szukałam prywatnej szkoły, ale p. Agnieszka nie dość że matka to położna z powołania z dużym doświadczeniem i doradczyni laktacyjna (jak chyba każda przyszła mama jestem zasypywana radami odnośnie karmienia, które czasem są dobre a czasem szkodliwe i głupieję już, internety nie pomagają ). Ogólnie jest 30 tematów, zajęcia raz w tygodniu, od 32tc 2x w tygodniu. Są szkoły które robią 6-8 zajęć, ale ja wolę przerobić wszystko, a nie potem doczytywać w internecie różne teorie. W księgarni PZWL https://pzwl.pl/Dla-pacjenta/Ciaza-i-porod,3913759,k.html jest również wiele wartościowych ksiażek z tej tematyki. Zerknijcie sobie.
wg mnie SR nie jest aż tak konieczna(jeśli chodzi o wiedzę o porodzie). Będąc 8 godzin na porodówce słyszałam, jak położne wszystko mówią rodzącym co i jak mają robić. Jedna dziewczyna się trafiła, która chodziła właśnie do SR i nijak jej wychodziło: ona swoje (czego się nauczyła w szkole), a położne jej swoje mówiły co ma robić i były problemy, bo parła wtedy kiedy nie trzeba było. Jeśli chodzi o opiekę nad noworodkiem i całą resztę to być może jest przydatne, na pewno facetom się przydaje :)
Ja uważam ze zajecia bardzo sie przydały. Przede wszystkim dowiedziałam sie czegoś o porodzie, no bo co mogą powiedzieć koleżanki czy mama, tylko tyle że boli. A w SR dowiedziałam sie z jakich faz składa sie poród, czego można sie spodziewać, co sie bedzie ze mną działo, co mi bedą robic, itp. To mi dużo dało, przede wszystkim przestałam sie bać porodu. Zajecia z pielegnacji maluszka tez były mi potrzebne bo do tej pory noworodka nigdy nawet nie dotykałam ;)
Nie uważam SR za zmarnowany czas i pieniądze, ciesze sie ze chodziłam. A mężowi tez to na pewno dużo dało, bo mezczyzni maja w ogóle niską znajomość tych tematów, hehe ;) A dzieki radom z SR mąż bardzo ale to bardzo mi podczas porodu pomagał
Nie uważam SR za zmarnowany czas i pieniądze, ciesze sie ze chodziłam. A mężowi tez to na pewno dużo dało, bo mezczyzni maja w ogóle niską znajomość tych tematów, hehe ;) A dzieki radom z SR mąż bardzo ale to bardzo mi podczas porodu pomagał
Tez sie zastanawialam czy isc do szkoly rodzenia,bo nie ineresowaly mnie jakies zabawy w rysowanie brzucha itp za 300zl.Ale dowiedzialam sie o szkole rodzenia w szpitalu na zaspie,gdzie nie trzeba placic ,wystarczy skierowanie od lekarza.Stwierdzilam ze pojde i zobacze,najwyzej zrezygnuje.Jestem bardzo zdowolona z zajec,wiedza jest konkretna i nie tylko o porodzie,ale o karmieniu i pielegnacji noworodka,o tym jak faktycznie wylada porod na zaspie.czego sie spodziewac.Polozna szybko zweryfikowala wszytkie "plotki na ten temat".Takze ja uwazam ze warto wybrac wlasnie szkole rodzenie przy szpitlna jak juz,bezplatnie i konkretnie.Pozdrawiam.
W Gdyni chyba nie ma bezplatnych :( My jezdzilismy na Zaspe do pani Grazynki (ktora juz ktos wyzej polecal)-nie zdarla z nas kasy, choc darmowo sie sie dalo (trzeba byc zameldowanym w Gdansku). Mimo dojazdow i oplaty bardzo polecam. Do dzis korzystamy ze zdobytej tam wiedzy,bo nie tylko o porodach sie tam rozmawia;) Oddychanie mi pomoglo i nie, bo po 10 godz. skonczylo sie cc. Na wykladach bywali rodzice "z kolejnym dzieckiem", ktorzy maja juz dziecko w szkole chcieli sie doinformowac o "nowych trendach i sprzetach", ktorych nie bylo 10 lat temu. Zajecia bardzo rzeczowe (spotkania z lekarzami: pediatra, ginekolog, psycholog, z ratownikiem medycznym, a nawet z przedstawicielem Akpolu). Myslalam,ze bede jezdzic sama,ale moj maz po poznaniu pani Grazynki tez sie zdeklarowal.Na kilku zajeciach m.in. z pielegnacji malenstwa bym sam, bo ja juz nie moglam. Ta pani ma super podejscie do tatusiow. Takze polecam goraco (w ten upalny dzien).
A osoby,ktore nie uczeszczaly do SR nie powinny sie krytycznie wypowiadac.To prawo maja Ci, ktorzy kurs ukonczyli i sa z niego niezadowoleni.
A osoby,ktore nie uczeszczaly do SR nie powinny sie krytycznie wypowiadac.To prawo maja Ci, ktorzy kurs ukonczyli i sa z niego niezadowoleni.
Ja uwazam, ze SR jest dla mezczyzn. Dla nich duzo latwiejsze staje sie zrozumienie kobiety w ciazy, jej hormonow, porodu, pielegnacji itp. Nabieraja dystansu i odwagi :) Kobieta kilku rzeczy na pewno sie dowie, szczegolnie dot nowosci np. ze pepka sie niczym nie smaruje. Poza tym panuje mila atmosfera, zawsze sie mozna posmiac. Jednym slowem jesli maz bedzie chodzic to warto. Jesli sama - ja bym poszla.
Ja bardzo sceptycznie podchodzilam do szkoly rodzenia, gdy moj ginekolog ciagle mnie namawial, bo sadzilam ze wlasciwie wszytkie informacje mozna sobie znalezc, a doswiadczone mamy tez zawsze doradza.
jak sie okazalo szkola rodzenia obalila wiele mitow, o ktoryh czyta sie nawet tu na forum. zreszta gdyby wiecej osob z formum chodzilo do SR to nie powstawalyby watki z pytaniami na ktore odpowiedz jest oczywista.
jak sie okazalo szkola rodzenia obalila wiele mitow, o ktoryh czyta sie nawet tu na forum. zreszta gdyby wiecej osob z formum chodzilo do SR to nie powstawalyby watki z pytaniami na ktore odpowiedz jest oczywista.
ja mialam bardzo maly kontakt z malymi dziecmi, bo w rodzinie nie ma, a u znajomych w sumie dopiero co sie pojawily i ja wlasnie naleze do tych, które czuły, że potrzebują isc do SR
pewnie tez duzo zalezy na jaka SR sie trafi i jakie tematy sa przerabiane, bo jak rozmawialam z kolezanka to ona nie miala chyba z polowy tematów, które były u nas, a które uważam, że są ważne i były bardzo wartościowe.
Ja też czytałam dużo fachowej literatury, dużo czasopism, ale chyba więcej dały mi zajęcia w SR. Tym bardziej, że tak jak pisałam były tez mamy z drugą ciążą, więc i one wspierały nas swoim doświadczeniem.
Każdy z nas ma inaczej i ciężko jednoznacznie stwierdzić czy warto?
Dla mnie zdecydowanie tak :)
pewnie tez duzo zalezy na jaka SR sie trafi i jakie tematy sa przerabiane, bo jak rozmawialam z kolezanka to ona nie miala chyba z polowy tematów, które były u nas, a które uważam, że są ważne i były bardzo wartościowe.
Ja też czytałam dużo fachowej literatury, dużo czasopism, ale chyba więcej dały mi zajęcia w SR. Tym bardziej, że tak jak pisałam były tez mamy z drugą ciążą, więc i one wspierały nas swoim doświadczeniem.
Każdy z nas ma inaczej i ciężko jednoznacznie stwierdzić czy warto?
Dla mnie zdecydowanie tak :)
Mój mąż jest zadowolony, że chodziliśmy do szkoły rodzenia. Uważa, że mu zajęcia dużo dały. Nie miał wcześniej kontaktu z dziećmi i nie wiedział "z czym to się je", mimo, że czytał rżne teksty o dzieciach. Ja miałam duży kontakt z maluchami i uważam, że na szkole rodzenia niczego nowego się nie dowiedziałam. Jedyne co było fajne, to ćwiczenia, kóre pokazała położna.
ja byłam i uważam, że to była strata czasu,
z książek i czasopism dowiedziałam się więcej,
zajęcia były bardzo teoretyczne, a niektóre to w ogóle niewiem co miały wspólnego z rodzeniem, jak np. wyklad pani logopedy, już teraz nie pamiętam, o czym to było, a dziecku do mówienia jeszcze daleko, ćwiczenia fizyczne byly tylko raz i oddechowe tylko raz, a za jedyne sensowne zajęcia z pierwszej pomocy trzeba było dodatkowo zapłacić
z książek i czasopism dowiedziałam się więcej,
zajęcia były bardzo teoretyczne, a niektóre to w ogóle niewiem co miały wspólnego z rodzeniem, jak np. wyklad pani logopedy, już teraz nie pamiętam, o czym to było, a dziecku do mówienia jeszcze daleko, ćwiczenia fizyczne byly tylko raz i oddechowe tylko raz, a za jedyne sensowne zajęcia z pierwszej pomocy trzeba było dodatkowo zapłacić