Widok
Szkoły z historią: II LO w Gdańsku
Opinie do artykułu: Szkoły z historią: II LO w Gdańsku.
To tu pytano o polską bombę atomową, zdawano pierwszą na Wybrzeżu powojenną maturę i organizowano studniówki na sali gimnastycznej. W pierwszym odcinku cyklu Szkoły z historią prezentujemy II Liceum Ogólnokształcące w Gdańsku .- Panie profesorze, dlaczego Polska nie ma bomby atomowej? Z uporem maniaka, co tydzień na lekcjach przysposobienia obronnego pytał o to nasz kolega. Była końcówka lat osiemdziesiątych i takie pytanie stawiało naszego drogiego profesora w trudnej sytuacji. Odpowiadał ...
To tu pytano o polską bombę atomową, zdawano pierwszą na Wybrzeżu powojenną maturę i organizowano studniówki na sali gimnastycznej. W pierwszym odcinku cyklu Szkoły z historią prezentujemy II Liceum Ogólnokształcące w Gdańsku .- Panie profesorze, dlaczego Polska nie ma bomby atomowej? Z uporem maniaka, co tydzień na lekcjach przysposobienia obronnego pytał o to nasz kolega. Była końcówka lat osiemdziesiątych i takie pytanie stawiało naszego drogiego profesora w trudnej sytuacji. Odpowiadał ...
To liceum II to porażka mili Państwo.
Niby wysoko w rankingu lecz uczniowie nie przejawiają żadnej dyscypliny,dominuje nauka na ostatnią chwilę wspomagana narkotykami. Uczniowie sami się tym chwalą trudno złapać za rękę,potem widać na korytarzach zombie wzorowe z matmy czy języka polskiego wraki człowieka...
Nie wiem jak jest teraz ale 12lat temu zdawałem tam maturę. Nigdy nie było w tej szkole miejsca na inicjatywę, czy indywidualizm. Wszystko tłumienie w zarodku. Przybytniakowa pazerna na kasę rodziców swoich wychowanków, dyrekcja w tamtym czasie siedziała jeszcze głęboko w starym ustroju i przez swoją mentalność nie była w stanie przekuć potencjału uczniów w sukces całej szkoly
BZDURY
skad wziales takie bzdury??? ucze sie w tej szkole, obecnie jestem w 3. klasie i kompletnie nie zgadzam sie z twoja opinia, "nauka na ostatnia chwile wspomagana NARKOTYKAMI" ??? "uczniowie sami sie tym chwala"???"wraki czlowieka na korytarzach"??? czlowieku, kompletnie nie masz pojecia o czym piszesz to sie nie wypowiadaj!!!
kończyłam w 2005 roku "dwójkę" i nie zauważyłam ani grama narkotyków jakichkolwiek, a poziom nauki - bardzo wysoki. Maturę miała zdaną bardzo wysoko, głównie dzięki lekcjom w szkole.
Choć jeśli jesteś nauczycielem w tej szkole i tak się wypowiadasz, to rzeczywiście spadła na psy. Tylko jak Ty się tam dostałeś?!
Choć jeśli jesteś nauczycielem w tej szkole i tak się wypowiadasz, to rzeczywiście spadła na psy. Tylko jak Ty się tam dostałeś?!
:)
Pan szanowny niech po pierwsze się podpisze z imienia i nazwiska jak już rzuca oskarżeniami, a po drugie to nie chciałbym oczerniać sąsiedniej szkoły, ale możliwe że pan pomylił II z XIX, która faktycznie ma wątpliwą reputację. Uczę się w II od 2 lat, nie było żadnych numerów z tego co pan wymienił.
Dziękuję, Konrad Smółko
Dziękuję, Konrad Smółko
Nie matura lecz chec szczera zrobi z ciebie bohatera '' :) . Prezes hydraulik !
Ech ! kiedys byly piekniejsze dziewczeta . Smukle i romantyczne. Samo przejscie przy '' pieknosci szkolnej czy klasowej to byl szal az w glowie bujalo '' :) gumki chinskie pachnace w piornikach z drewna , pisanie piorem, czytanie ksiazek etc Ogolnie byla mimo komuny wieksza kultura w ludziach ktorzy wiedzieli ze warto chlonac wiedze i znac pewne zasady w zyciu. Dzis powstaje pokolenie '' hamburgerow''. Dawniej imponowaly dyskusje i zakres wiedzy a dzis tego brak ale nie brak bo wiedza znikla tylko brak ze zwyklej bezmyslnosci gdyz wiedze zastepuje wizualizacja marketing reklamowy w celu stworzenia z czlowieka produktu ktory ma sluzyc do konsumpcji produktow !. Brak dzis pewnego czaru dziewczynom !
Z młodzieżą w II LO na ogół nie było kłopotów
Prawie nikt nikogo nie lał, prawie nikt nikogo nie lżył. Mnie w ciągu 4 lat zdarzyło się chyba ze 2 małe nieprzyjemności. W porównaniu do podstawówki, młodzież z II LO to byli kulturalni ludzie. Czarnych owiec było mało, bo była to szkoła do której zawsze szli ludzie którzy coś chcieli robić w swoim życiu - a do tego trzeba było się uczyć.
Zapomniano o licznej reprezentacji Ruchu Rycerskiego, jaki z tej szkoły wyszedł :-) . Widok chłopaka z mieczem w tej szkole to nie była rzadkość....
Tylko p. Klein była straszna piła, dziewczyny płakały przed lekcją matmy w kiblu, a kumpel znalazł siwy włos w 3 klasie
Zapomniano o licznej reprezentacji Ruchu Rycerskiego, jaki z tej szkoły wyszedł :-) . Widok chłopaka z mieczem w tej szkole to nie była rzadkość....
Tylko p. Klein była straszna piła, dziewczyny płakały przed lekcją matmy w kiblu, a kumpel znalazł siwy włos w 3 klasie
88-92
matma - prof Solarek, kobita nauczyła nas logicznego myślenia (a przynajmniej mnie)
polak - prof Pieńkowska, która z góry zakładała, że maturę każdy zda,gdyż w razie czego jest ocena mierna i nie będzie nam blokować drogi na studia
rusek - prof Bółkowska, no comments...
angol - prof Ozimek i rycie na pamięć życiorysu Meryl Streep i historii angielskiej policji
polak - prof Pieńkowska, która z góry zakładała, że maturę każdy zda,gdyż w razie czego jest ocena mierna i nie będzie nam blokować drogi na studia
rusek - prof Bółkowska, no comments...
angol - prof Ozimek i rycie na pamięć życiorysu Meryl Streep i historii angielskiej policji
ps
Przypomniały mi sie przeboje z ustną maturą z polaka - zdawałam na samym początku, potem skoczyłam do domu (ok.15 minut z buta), przebrałam się w cywilne ciuchy (był niezły upał) i pojechałam zawieźć jedzenie tacie do akademii (leżał z powodu raka, chemia, radioterapia). Wróciłam sporo czasu przed zakończeniem matury i nastąpił zonk w momencie ogłoszenia wyników. Mianowicie niejaka pani Chabowska, która też była w komisji, zakwestionowała mój nie czarno-biały ubiór, wyjaśniłam sytuację, nasza Pienia i druga osoba z komisji wykazały zrozumienie i ujęły sie za mną, klasa też, zaproponowałam, że nie muszę wchodzić na ogłoszenie (jak zdawałam - podejrzałam swoje oceny, więc był luz). Niemniej Chabowska stała twardym murem, że albo wszyscy albo nikt, więc koleżanka szybko pożyczyła mi swoją spódnicę 2 rozmiary za dużą (przebrała się po ustnym w czarne spodnie, więc jej ubiór przeszedł), którą trzymałam w garści coby nie spadła, a brat innej koleżanki pożyczył mi białego t-shirta. I w ten sposób czarno biały ubiór z każdej strony za duży usatysfakcjonował upartą babę!
kiedyś to była świetna szkoła
dziękuję Pani Annie Wróbel za to, że sprawiła, że na studiach nie musiałam uczyć się matematyki, Pani Halinie Kistowskiej za to, że nauczyła mnie rosyjskiego, Pani Ewie Pawelczyk za to, że zaczęłam mówić po niemiecku i Pani Jadwidze Kołaczkowskiej za to, że była wspaniałą Wychowawczynią...
O, i jeszcze Pani Zygmańskiej - to był honor mieć u Pani piątkę...
Ostatnio ze smutkiem zauważyłam, że odeszła już cała kadra dyrektorska z moich czasów - Wiesław Teter, Jerzy Wszeborowski i Irena Moś...
O, i jeszcze Pani Zygmańskiej - to był honor mieć u Pani piątkę...
Ostatnio ze smutkiem zauważyłam, że odeszła już cała kadra dyrektorska z moich czasów - Wiesław Teter, Jerzy Wszeborowski i Irena Moś...
stał przy wejściu i sprawdzał czy się miało przyszytą tarczę...
potrafił za brak tarczy nie wpuścić do szkoły...
i bił rekordy na oblewaniu na maturze ustnej...
u nas ludzie chcąc pójść na łatwiznę wybrali na ustną matmę... w dzień jak w komisji siedział Teter nie zdały chyba 3 osoby, w dzień jak siedział Wszeborowski - wszyscy zdali ;-)
i bił rekordy na oblewaniu na maturze ustnej...
u nas ludzie chcąc pójść na łatwiznę wybrali na ustną matmę... w dzień jak w komisji siedział Teter nie zdały chyba 3 osoby, w dzień jak siedział Wszeborowski - wszyscy zdali ;-)
a dzisiejsza "dwójka"?
"niezatapialny" dyrektor z rozdania politycznego jak za dawnych niechlubnych czasów, czasów, Ignorant absolutny, niekompetentny megaloman niszczący każdą inicjatywę, rządzący za pomocą swojej "kliki", taranujący i usuwający każdą krytykę.
Poza tym sporo tu nieprawdy, o stawianiu na przedmioty ścisłe, przyrodnicze i języki, a szczególnie niemiecki, który został wyrugowany. Chluba "Dwójki", klasy dwujęzyczne zlikwidował obecny dyrektor, niejaki Waldemar Nocny. Podobno powołuje się go tam, gdzie trzeba coś zniszczyć, Przedszkola, proszę bardzo; renomowane liceum, nie ma sprawy.
KAKAREKO, to był dyrektor... prawy człowiek, nauczyciel z z charyzmą,
Poza tym sporo tu nieprawdy, o stawianiu na przedmioty ścisłe, przyrodnicze i języki, a szczególnie niemiecki, który został wyrugowany. Chluba "Dwójki", klasy dwujęzyczne zlikwidował obecny dyrektor, niejaki Waldemar Nocny. Podobno powołuje się go tam, gdzie trzeba coś zniszczyć, Przedszkola, proszę bardzo; renomowane liceum, nie ma sprawy.
KAKAREKO, to był dyrektor... prawy człowiek, nauczyciel z z charyzmą,
Dziwna sytuacja
A ja słyszałem, że to główny nacisk dyrektorki był, bo ona jest straszna promatematyczka i uważała, że do klasy dwujezycznej same tumany chodza. Podobno jak rozmawiała z kimś z jedynki(1 lo) to powiedziala, ze zazdrosci im takich surowych i wymagajacych matematykow, bo tutaj to takich slabych ma.
Zabawne, ze ktoś krytykuje dyrektora i mu wolno, ale skrytykować krytyka już mi nie wypada... Obrzucać błotem fajnie, ale jak samemu sie oberwie to boli. Życzę wielu owocnych dni spędzonych na wyrzygiwaniu swoich frustracji w necie. Na jakikolwiek temat, w końcu nie ważne czy sie na czymś znasz czy nie. Prawda? Studentka bez"elementarnej kultury" jak wspomniałas. Całusy i miłego duszenia sie zolcia. :))))))
piszą raczej absolwenci, częstokroć tacy, którzy posłali tam też swoje dzieci
więc mający porównanie...
Bardzo szkoda klas dwujęzycznych...
Btw. słowo "nieważne" piszemy łącznie...
Kłania się też czytanie ze zrozumieniem - nie studentka, ale na studiach kultury nie nauczyli... Jeśli wciąż są kłopoty ze zrozumieniem to można przeczytać raz jeszcze...
A Pan Dyrektor Nocny w opinii wielu rodziców, absolwentów tej szkoły, nie jest właściwą osobą na właściwym miejscu... Taka tam opinia rodzica.
Bardzo szkoda klas dwujęzycznych...
Btw. słowo "nieważne" piszemy łącznie...
Kłania się też czytanie ze zrozumieniem - nie studentka, ale na studiach kultury nie nauczyli... Jeśli wciąż są kłopoty ze zrozumieniem to można przeczytać raz jeszcze...
A Pan Dyrektor Nocny w opinii wielu rodziców, absolwentów tej szkoły, nie jest właściwą osobą na właściwym miejscu... Taka tam opinia rodzica.
Akurat u p. Sadowskiej NIGDY nie miałam problemów z interpretacją, a zawsze miałam inne poglądy od niej. Jedynie powiedziała, że na maturze warto trzymać się klasycznych interpretacji (zwanych obecnie kluczem), dlatego musi nam je również podać.
Zresztą była to jedna z najwspanialszych nauczycielek :)
A i pozostali nauczyciele byli super (nawet ci z "gorszymi momentami"), tak twierdziłam wtedy, tak twierdzę i dziś. Jeśli się chce w kimś znaleźć wady - nie problem. Ale ja zawdzięczam tej szkole naprawdę wiele ^^
Zresztą była to jedna z najwspanialszych nauczycielek :)
A i pozostali nauczyciele byli super (nawet ci z "gorszymi momentami"), tak twierdziłam wtedy, tak twierdzę i dziś. Jeśli się chce w kimś znaleźć wady - nie problem. Ale ja zawdzięczam tej szkole naprawdę wiele ^^
Bardzo miło wspominam prof. Sadowską :)
Niezwykle angażowała się w prowadzone zajęcia. Oceniała srogo, co szczególnym utrapieniem było w klasie mat fiz,, raczej niechętnie nastawionej na przedmioty humanistyczne.
Nigdy nie zapomnę, jak rozdając ocenione wypracowania, wytykała błędy uczniów, kolejno je omawiając. Przy wyciągnięciu jednej z prac krzyknęła do kolegi: "Sieciński! Pała, jak drut!" Proszę sobie wyobrazić tłumioną radość klasy :)
Nigdy nie zapomnę, jak rozdając ocenione wypracowania, wytykała błędy uczniów, kolejno je omawiając. Przy wyciągnięciu jednej z prac krzyknęła do kolegi: "Sieciński! Pała, jak drut!" Proszę sobie wyobrazić tłumioną radość klasy :)
Zgadzam się - chyba jako jedyna nauczycielka z tej szkoły
Reszta nauczycieli - jak to nauczyciele. Jednych można lubić, innych nie. Każdy ma swoje wady i zalety ale Glińska coś w sobie miała takiego, że potrafiła się na kogoś uwziąć i koniec. Nie wiem dlaczego, bo jej się nie podobał? Nawet jak znajomemu nie wychodziła jedynka z ocen to i tak mu ją wciskała. Coś z nią było nie tak. A poziom nauczania fatalny. To i**otyczne śpiewanie piosenek na lekcjach, zamiast nauka.
Glińska, która przed maturami dawała prywatne korki swoim uczniom, a później oni zdawali przed nią egzamin maturalny
jednym słowem - kto dał więcej kasy, ten dostawał lepszą ocenę. Na lekcjach nie uczyła angielskiego tylko kazała śpiewać piosenki a sama wychodziła na pół lekcji na fajkę. Poziom nauczania bardzo, bardzo, bardzo słaby.
1976
matematyka-prof. Barbara Klein
biologia-p.?.Zygmańska
chemia-p.M.Rechowicz
PO- śp. Lis
polski- p. Perko
ogólnie oprócz w/w fantastycznych nauczycieli poziom słabiutki, bez indywidualności i równego grona pedagogicznego. Cóż był to komunizm, obowiązywały wytyczne .. biura politycznego
Do matury i studiów przygotowałaznakomicie p. Zygmańska (korepetytorka pokoleń lekarzy!) i oraz p. Klein (matematyka była wmałym palcu.
Szkoła nie potrafiła zatrzymać ciekawych nauczycieli (p. fizyk)
biologia-p.?.Zygmańska
chemia-p.M.Rechowicz
PO- śp. Lis
polski- p. Perko
ogólnie oprócz w/w fantastycznych nauczycieli poziom słabiutki, bez indywidualności i równego grona pedagogicznego. Cóż był to komunizm, obowiązywały wytyczne .. biura politycznego
Do matury i studiów przygotowałaznakomicie p. Zygmańska (korepetytorka pokoleń lekarzy!) i oraz p. Klein (matematyka była wmałym palcu.
Szkoła nie potrafiła zatrzymać ciekawych nauczycieli (p. fizyk)
Bardzo proszę uwzględnić w tym cyklu moją Szkołę, czyli... CKUMiE
w Gdańsku (dawniej TME, a jeszcze dawniej Gimnazjum Macierzy Szkolnej w Wolnym Mieście Gdańsku).
Zapewniam, że byłby to artykuł nie mniej ciekawy, niż bieżący...
Jestem absolwentem w/w Szkoły z roku 1982.
Czytając powyższą treść zauważyłem niesłychane podobieństwo w zwyczajach nauczyciela PO. U nas był to Adam Wasielewski (ksywka "Napoleon").
On również miał hopla na punkcie zajęć z maską przeciwgazową, dziewczynom podwyższał oceny za "piękne oczy", a że byliśmy szkołą mundurową - przed zajęciami była musztra połączona ze sprawdzaniem fryzur, chusteczek, lusterek i grzebieni.
Odpytywanie rozpoczynał słowami: "do odpowiedzi ochotnicy o następujących numerach w dzienniku". Spróbowałby tylko który zaszurać krzesłem podczas wstawania, albo nie odpowiedzieć słowami "uczeń Iksiński gotowy do odpowiedzi"...
Aha i jeszcze jedno - "pała" koloru czerwonego w dzienniku miała wartość trzech zwykłych ocen niedostatecznych.
Proszę o odpowiedź absolwentów II LO, czy może chodzi tutaj o tę samą osobę?
Z tego, co słyszałem, odszedł z CKUMiE około 1983/84 roku.
Pozdrawiam!
Zapewniam, że byłby to artykuł nie mniej ciekawy, niż bieżący...
Jestem absolwentem w/w Szkoły z roku 1982.
Czytając powyższą treść zauważyłem niesłychane podobieństwo w zwyczajach nauczyciela PO. U nas był to Adam Wasielewski (ksywka "Napoleon").
On również miał hopla na punkcie zajęć z maską przeciwgazową, dziewczynom podwyższał oceny za "piękne oczy", a że byliśmy szkołą mundurową - przed zajęciami była musztra połączona ze sprawdzaniem fryzur, chusteczek, lusterek i grzebieni.
Odpytywanie rozpoczynał słowami: "do odpowiedzi ochotnicy o następujących numerach w dzienniku". Spróbowałby tylko który zaszurać krzesłem podczas wstawania, albo nie odpowiedzieć słowami "uczeń Iksiński gotowy do odpowiedzi"...
Aha i jeszcze jedno - "pała" koloru czerwonego w dzienniku miała wartość trzech zwykłych ocen niedostatecznych.
Proszę o odpowiedź absolwentów II LO, czy może chodzi tutaj o tę samą osobę?
Z tego, co słyszałem, odszedł z CKUMiE około 1983/84 roku.
Pozdrawiam!
szkoła kujonów i geniuszy
taka była opinia o tej szkole w latach 90, kiedy ja się do niej wybierałam (97).
mówcie co chcecie ale w tamtych czasach mieliśmy się uczyć a jak nie to wypad, nie było litowania się nauczyciela nad uczniem ani pobłażania .. szkoła ciężka ale zdałam maturę,dostałam się bez problemu na studia. "dwójka" dała mi solidne wykształcenie, nauczyła korzystać z nabytej wiedzy.
a nauczyciele? niesamowity prof.Kujawa od PO i "będem pytał" :D
prof. Szczygłów od Chemii - "chciałabym posłyszeć" :D
prof. Tyślewicz, ostra babka w kolorowej biżuterii i jej skojarzenia :D
prof. Kolincio od fizyki i jego trzy tablice zadania i nikt tego nie mógł ogarnąć :D
nauka bezwzrokowego maszynopisania, ehhh,długo by wymieniać ;)
czasem było ciężko ale nie było źle :))
mówcie co chcecie ale w tamtych czasach mieliśmy się uczyć a jak nie to wypad, nie było litowania się nauczyciela nad uczniem ani pobłażania .. szkoła ciężka ale zdałam maturę,dostałam się bez problemu na studia. "dwójka" dała mi solidne wykształcenie, nauczyła korzystać z nabytej wiedzy.
a nauczyciele? niesamowity prof.Kujawa od PO i "będem pytał" :D
prof. Szczygłów od Chemii - "chciałabym posłyszeć" :D
prof. Tyślewicz, ostra babka w kolorowej biżuterii i jej skojarzenia :D
prof. Kolincio od fizyki i jego trzy tablice zadania i nikt tego nie mógł ogarnąć :D
nauka bezwzrokowego maszynopisania, ehhh,długo by wymieniać ;)
czasem było ciężko ale nie było źle :))
Dobre liceum i zarąbista sala gimnastyczna na piętrze
Wacek Honhera od geografii, lubił dać sobie w palnik.
Miał białego fiata 125.
A był też Daszuta od ZPT i też miał jakąś zachodnią brykę.
Chłopaki z 4. klasy zrzucili mu na dach worek z wodą z ostatniego piętra.
W ramach podzięki za "dobre traktowanie".
Miał białego fiata 125.
A był też Daszuta od ZPT i też miał jakąś zachodnią brykę.
Chłopaki z 4. klasy zrzucili mu na dach worek z wodą z ostatniego piętra.
W ramach podzięki za "dobre traktowanie".
Wacek najpierw był dyr Szkoły Podstawowej nr 24 do której również chodziłem
Jak przeszedłem do liceum, przeszedł i on ale już tylko jako nauczyciel geografii. Na pewnej lekcji padło pojecie: przemysł kluczowy. Wacek pyta się naszej koleżanki: co to jest przemysł kluczowy, co wyrabia ? Na to koleżanka: jak to co? KLUCZE. A innym razem na lekcję Wacka przyszła praktykantka. I chyba zaskoczona była tym, że od razu miała poprowadzić lekcję. Dziewczyna po prostu nie był przygotowana. Nic nie mogła z siebie wykrztusić z siebie. My lejemy pod ławkami. na co Wacek dolał oliwy do ognia mówiąc: bądźcie ciszej bo nie słychać co pani mówi....
prof. Klein
Na zdjęciu "kreacje nauczycielek 1974 - pani prof. Klein - 2. zprawej :D
Wymagająca i sprawiedliwa, choć koledzy koszmary "matematyczne" śnili jeszcze długo po maturze. Kiedy robili to zdjęcie, mnie jeszcze przez kilka lat na świecie nie było.
A z PO to najbardziej "proszę sfrontować się do klasy!"
Wymagająca i sprawiedliwa, choć koledzy koszmary "matematyczne" śnili jeszcze długo po maturze. Kiedy robili to zdjęcie, mnie jeszcze przez kilka lat na świecie nie było.
A z PO to najbardziej "proszę sfrontować się do klasy!"
Najgorsza nauczycielka jaka może być.
Tematu pierwszej Wojny Światowej nawet nie liznęliśmy z klasą, bo się nie wyrobiła z programem. Dlaczego? Bo wolała przez jeden rok tłuc o Mezopotamii i starożytnym Egipcie.
Strasznie chimeryczna kobieta to kolejna sprawa.
Faktycznie potrafiła się specjalnie pastwić nad tymi co jej podpadli.
No i jeszcze kupowanie ocen za pomoc wolontariacką. Jak się kupiło rzeczy odpowiednio dużo do upatrzonego przez nią np. domu dziecka to wpadały piąteczki do dziennika i niektórzy z 3 na koniec mogli mieć i 5.
Strasznie chimeryczna kobieta to kolejna sprawa.
Faktycznie potrafiła się specjalnie pastwić nad tymi co jej podpadli.
No i jeszcze kupowanie ocen za pomoc wolontariacką. Jak się kupiło rzeczy odpowiednio dużo do upatrzonego przez nią np. domu dziecka to wpadały piąteczki do dziennika i niektórzy z 3 na koniec mogli mieć i 5.
Profesor Tyślewicz Super!
W czasie stanu wojennego walczyła o każdego zagrożonego ucznia (zagrożonego z wiadomych przyczyn), narażając się na wiele nieprzyjemności. Nie każdy nauczyciel II LO z tamtego czasu (80-84) może zasługiwać na szacunek. Większość albo się sprzedała albo ze strachu siedziała cicho pozwalając na to aby ubecja wyprowadzała uczniów w trakcie zajęć. To prof. Tyślewicz uczyła z tzw. zakazanych przez komunę książek prawdziwej historii Polski. A co do sposobu nauczania -uczyła inteligentnie i inteligentnie wymagała. A jak ktoś jest leniem to żaden nauczyciel mu nie będzie pasował. Wielki szacunek Pani profesor. Pozdrawiam
Nie wiem czy popijał, ale wodą brzozową "pachniał", jednak na jego wspomnienie wielu osobom twarz się śmieje, może to młodość, która z perspektywy lat wydaje się mniej chmurna. Ja wspominam profesora Kujawę bardzo dobrze, podobnie jak wieli innych nauczycieli, że wymienię prof. Lidię Glińską, Artura Kolincio, Joannę Szczygłów, Gizelę Białkowską, Wandę Bółkowską, Wandę Pienkowską, Marię Orzeł, Zygmańską, Grygielską, Stopę, Gołaszewską i wielu wielu innych, którym wbrew pozorom zawdzięczamy wiele. Pozdrawiam dwójkowiczów!
Prof Solarek wręcz kochała swoich uczniów, żyła swoimi podopiecznymi
Była prawdziwym nauczycielem z powołania. Nawet ciężka choroba początkowo nie przeszkadzała, by dalej uczyć. Później, gdy ze względu na pogarszający się stan zdrowia, zastąpiła ją inna osoba, mimo wszystko prof. potrafiła przyjść na chwilę do szkoły, by zobaczyć swoich uczniów, których do niedawna uczyła.
Taką ją będę wspomniał.
Taką ją będę wspomniał.
Przerysowana opinia
Niestety Pan Dyrektor opinię o doskonałej biologii i chemii bardzo przerysował, bo z tego co wiem to w ostatnich rocznikach nikt z II LO na kierunek lekarski się nie dostał. Nie jest to szkoła przgotowujaca przyszlych lekarzy. Jeśli chodzi o politechnikę to się zgadza, bo poziom matematyki i fizyki jest dość dobry.
Matura
Matura 1960 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?
Matura 1970 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?
Matura 1980 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile procent stanowi zysk drwala?
Matura 1990 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal i jaki wpływ miała jego praca na otoczenie drzewa (uwzględnij sąsiadującą z drzewem florę i faunę)?
Matura 2000 r. (tylko dla zainteresowanych)
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. W tym celu musiał wyciąć kilka starych drzew. Opisz w kilku zdaniach, jak w tej sytuacji czuły się biedne zwierzątka leśne i rośliny? Jak bardzo niekorzystne dla środowiska jest wycinanie starych drzew?
Matura 2010 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty, czyli 80 zł. Drwal zarobił 20 zł. Zakreśl liczbę 20.
Matura 2020 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Pokoloruj drwala.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?
Matura 1970 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?
Matura 1980 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile procent stanowi zysk drwala?
Matura 1990 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal i jaki wpływ miała jego praca na otoczenie drzewa (uwzględnij sąsiadującą z drzewem florę i faunę)?
Matura 2000 r. (tylko dla zainteresowanych)
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. W tym celu musiał wyciąć kilka starych drzew. Opisz w kilku zdaniach, jak w tej sytuacji czuły się biedne zwierzątka leśne i rośliny? Jak bardzo niekorzystne dla środowiska jest wycinanie starych drzew?
Matura 2010 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało go 4/5 tej kwoty, czyli 80 zł. Drwal zarobił 20 zł. Zakreśl liczbę 20.
Matura 2020 r.
Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Pokoloruj drwala.
Prof. Drzycimska - Matma
Niezwykle fajny pedagog. Pani Profesor nigdy nie podnosiła głosu. Sam fakt, że można było zawieść zaufanie Pani Profesor powodował, że wszyscy się uczyli. Na studiach przeżyłem szok - poziom "Dwójki" z matmy u Pani Profesor był tak wysoki, że przez pierwsze dwa lata na studiach miałem totalny luz i jeszcze byłem orłem, co w liceum nie było takie oczywiste.
Gorące pozdrowienia dla Pani Profesor. Trzymamy kciuki, szczególnie za walkę z chorobą.
Gorące pozdrowienia dla Pani Profesor. Trzymamy kciuki, szczególnie za walkę z chorobą.
MATURA 1961 r.
A my 70-latki spotkaliśmy się jesienią 2013 po raz kolejny, by pobalować i powspominać studniówki ( po spaleniu auli była w dużej sali na półpiętrze i korytarzu na drugim piętrze), a potem bal maturalny w Grand Hotelu (też z powodu pożaru nie był w szkole). Przedtem spotkaliśmy się (prawie 20 osób!) z okazji 50-lecia matury i opowiadaliśmy o wykopkach, wycieczce do Fromborka, ciuchcią do Świbna, dziurze w płocie od strony ul. (obecnie) Legionów przez którą wchodziło się do szkoły, o tarczach na agrafce i beretach wyjmowanych z kieszeni tuż przed wejściem do szkoły. O ciastkach, po które biegało się na dużej przerwie do sklepiku na rogu ul. Gołębiej. O przywarach nauczycieli - Mach, Zygmańska, Perko, Nath, Ciszewska, "Jajecznica" (od matematyki), "Cajmer" (od fizyki), Olejniczak, Moniewska, r******, Bugajowa (tak mówiliśmy), Czaplińska, "Fifa" (angielski), Skriabina (rosyjski). O wyczynach naszych kolegów. No i o tym, że po prostu byliśmy młodzi. Cudowny czas.
MATURA 1961 R.
Odpowiada maturzysta 1963 r. Potwierdzam wspomnienia o gronie pedagogicznym. Profesorowi Nathowi zawdzięczam do dnia dzisiejszego zauroczenie historią czasów starożytnych. Pana profesora wykłady były na takim poziomie, że do dnia dzisiejszego są w naszej pamięci. Jestem z zawodu inżynierem a jednak historia starożytna to jest to co się "przykleiło" do moich szarych komórek. I za to kocham wspomnienia o "Dwójce".
moje liceum!
to było moje liceum... mile je wspominam. Wychowawca klasy był dr. Franciszek Suwara - historyk, matematyki uczyła niezapomniana profesor Woś, chemii, która potem studiowałem - profesor Szczygłów /była 7 lat potem wychowawczynią mojego młodszego brata/, biologii - prof. Zygmańska która przezywaliśmy Zygota, geografii - prof. Ciszewska, angielskiego niezapomniana Miss Rakovska, wf-u oczywiście prof. r****** /a jego żona prowadziła we Wrzeszczu "Foto-r******", była z tego kupa śmichu.... polskiego uczyła mnie prof. Zelma, ówczesna dyrektor dwójki - bardzo mocno partyjna pamiętam, fizyki prof. Matusiak, który znany był w szkole jako "Zajmer", od po był właściciel mydelniczki czyli Trabanta - prof. Mach, a od zajęć prakt.-techn. był późniejszy kurator, który mieszkał zresztą w szkole ale jako on się nazywał? Skleroza, nie pamiętam. Niezapomnianą postacią była też woźna - Lodzia. Ech to były czasy! łezka się w oku kręci! To se ne vrati...
szkoła
warto pamietać historię każdej szkoły - nie byłem uczniem liceum , chodziłem do innej szkoły znanego technikum też we Wrzeszczu. porównujac dzisiejsze szkoły do tych dawnych jest ogromna róznica po pierwsze dzis poziom nauczania znacznie sie obniżył ale za to dzisiejsza młodzież jest inna bardziej otwarta na świat i chętna do podejmowania ryzyka, do zmian młodzi ludzie są bardziej bezpośredni nie boja się zadawać trudnych pytań, swobodnie mówią o tym co myslą i co czują- tego troche im zazdroszczę. a dwójkę znam tam chodziła moja kuzynka i zawsze chwaliła sobie szkołe i nauczycieli.pozdrawiam
była tam też "24"
W tym budynku była też SP nr 24.Chodziłem do niej aż do "6" klasy, potem "7" na Lili Wenedy, potem znowu 4 latka w "II". Z ciekawostek - chyba w piątej klasie na lekcji kolega Czarek dłubał stalówką (od pióra na atrament) w zapalniku. Akurat ja go do szkoły przyniosłem (nieświadomie - ale Czarek wiedział co to jest). Huknęło, i koleś stracił kawał kciuka i wskazującego lewej ręki. Takich wypadków było więcej. Często mówię młodzieży: jak widzicie starszego pana bez tych akurat paluszków - to znaczy że dłubał w zapalnikach, jak nie ma ich u prawej ręki, to znaczy że jest leworęczny. A w LO na przysposobieniu wojskowym (PO) ćwiczyliśmy musztrę z bronią oryginalnymi angielskimi giwerami z fabryki Remingtona. Dużo by można gadać, stare dzieje.
moje zdanie
A ja właśnie stanę w obronie prof. Wandy Chabrowskiej, która zaszczepiła w nas poczucie piękna - nigdy nie zapomnę lekcji z wierszem Herberta "Sprawa smaku", ale i cały Jej program literatury, który mimo wrodzonej Jej sztywności wszczepiła w duszę. Nigdy też nie zapomnę lekcji języka polskiego, kiedy prof. Gołaszewska (od geografii) weszła ogłosić strajk nauczycieli, nie pamiętam który to był rok, ale lata dziewięćdziesiąte wczesne, po jej ogłoszeniu prof. Chabrowska zaczęła płakać żywymi łzami, jak się później okazało nie wzięła udziału w strajku. To był nauczyciel przez duże N. Pamiętam prof. Białkowską, ale i prof. Bółkowską od rosyjskiego, kiedy orzeczono w IV klasie, że nie ma już być tego języka, pomimo niechęci do języka stanęliśmy za prof. Bółkowską i nowy dyrektor prof. Kakareko nam uległ, cóż to było za zwycięstwo! Pamiętam prof. B. Klein, która objęła naszą klasę po dwóch latach nieuctwa, jej pytania: rozumiecie, czy w ogóle?, wtedy wydawała mi się tyranem, a dziś dziękuję Jej za minimalną wiedzę matematyczną. A cóż powiedzieć o prof. Szczygłów, która w tej szkole uczyła moją Mamę, a o prof. Grygielskiej, która z siłą spokoju dyktowała biologię człowieka, a prof. Gołaszewskiej, która chłodem dżinsowego ubioru studziła zapał do geografii, a tak wiele nas nauczyła, a nasza prof. Brynkiewicz (Brynia), która tak nas wspierała na maturze. A prof. Kujawa od PO, który wyczytywał listę od słowa uczeń..., łza się w oku kręci. O Kolinciu nie wspomnę bo uczył nas nie fizyki, a matematyki w pierwszej klasie, ale była to klasa sama w sobie. A wiecznie nieobecna prof. Klemecka od fizyki, nas tępaków tak pięknie znosiła. Naprawdę - mimo ciężkich chwil - dobrze wspominam tę szkołę, dostałem się bez problemu na studia, a potem na pierwszym roku profesorowie z UG gratulowali ukończenia tej szkoły, podobnie jak dobrą renomą cieszyła się ona na PG i mam nadzieję, że obecni nauczyciele dochowują wierności tej pamięci. Nawet tych profesorów, którzy mnie nie uczyli, a przeszli do historii szkoły: prof. D. Tyślewicz (z jej fikuśnymi strojami i wisiorami), prof. L. Glińska (wspaniały anglista), prof. Orzeł od polskiego i wielu innych. Mam nadzieję, że szkoła pod rządami Nocnego trzyma poziom i kształci światłe pokolenia Gdańszczan.
Od kiedy II LO przeniosło się na Pestalozziego?
Ze smutkiem stwierdzam, że brak informacji o II LO na ulicy Pniewskiego a przecież istniało i miało licznych absolwentów do pierwszych lat 50-tych. Miało też wspaniałych Nauczycieli, którzy do dziś pozostają we wspomnieniach żyjących jeszcze Ich uczniów, nie widzę wiadomości o Nich, szkoda.
Wspaniale wspomnienia
Wspominam bardzo wdziecznie profesor Barbare Klein. To byla essencja zawodowego nauczyciela z matematyki. Podczas wykladu nowego materialu pamietam jej wzrok: patrzyla czy uczniowie z ostatniej lawki to zrozumieli. Bylam w klasie matematyczno-fizycznej, i teraz moge z duma powiedziec ze odebralam wyksztalcenie na swiatowym poziomie. To byla osoba z tak zwanym naturalnym autorytetem.
Swietna Profesor Bluma: wyprowadzila 4 osoby na Akademie Medyczna z "mat-fizu". I zrobila to z usmiechem.
Swietna profesor Tyslewicz. Wiele innych.
Atmosfera byla fajna. 100% kujonow z naszej klasy zdalo na studia wyzsze, a i tak mielismy prywatke albo urodziny dla calej klasy, co tydzien.
Profesor Bolkowska byla nasza wychowawczynia. Ciepla i prawdziwa kobieta!
Swietna Profesor Bluma: wyprowadzila 4 osoby na Akademie Medyczna z "mat-fizu". I zrobila to z usmiechem.
Swietna profesor Tyslewicz. Wiele innych.
Atmosfera byla fajna. 100% kujonow z naszej klasy zdalo na studia wyzsze, a i tak mielismy prywatke albo urodziny dla calej klasy, co tydzien.
Profesor Bolkowska byla nasza wychowawczynia. Ciepla i prawdziwa kobieta!
Moja matura to rok 1975. Z łezką w oku wspominam takich nauczycieli jak T. Preko (wybitna polonistka i moja wychowawczyni), M. Gudyka (wychowanie muzyczne i chór), p. Selwańska (j. angielski), p. Tyslewicz (historia, bardzo sprawiedliwy i wymagający pedagog), p. Drzycimska (matematyka, zawsze spokojna i opanowana), p. Pieńkowska (j. polski) i p. M Rechowicz, która wprawdzie nie uczyła mnie chemii, ale zawsze było przyjemnie na Nią popatrzeć, bo to piękna kobieta. Minęło kilka dziesięcioleci od mojej matury a ja ciągle zachowuję wdzięczną pamięć o II LO, nauczycielach i moich koleżankach i kolegach.
Rocznik 1963
Nazywam się Andrzej Kulaszyński. Zdałem maturę w roku 1963. Dla mnie to zaszczyt nazwać się absolwentem "Dwójki". To tu zdobyłem podstawy, które umożliwiły studiowanie na Politechnice Gdańskiej na której ukończyłem Wydział Mechaniczny. "Dwójka", jej grono profesorskie a w nim niezapomniana nasza wychowawczyni Pani profesor Halina Kistowska (klasa VIII, IX, X A), to miejsce a w nim ludzie, których zawsze wspominam z ogromną sympatią.
!1952 - 56
W 1955 , a było to po X klasie zabrali nas na tzw. brygadę SP ( Służba Polsce ) . Całym szefem był wówczas dyr. II LO Pykosz . Ubrali w mundury ( ale była heca ) i kazali pracować przy burakach , a potem rzepaku . Praca była w dzień i w nocy . Nie było żartów . Byliśmy czasem tak zmęczeni ,że nie chciało się nam myć . Brud można było skrobać . To są też wspomnienia z II LO ,ale było fajnie , mieliśmy po 17 lat i dużo planów na przyszłość.........