Widok
i lista
Wrzesień:
wiper ----------- > termin na 2.09.2008,dziewczynka-Michalinka, Gliwice
emilka79 -------- > termin na 09.09.2008, ANTOŚ - Wejherowo
RoDka ----------- > termin na 12.09.2008 synek. Wejherowo
zuzka85--------- >termin na 15.09., dziewczynka, Puck
beatka7 -------- > termin na 16.09.2008
@gnieszka ------ > termin na 17.09.2008, dziewczynka-Zuzia, Zaspa
Jolkagda ------- -- >termin na 17.09.2008, dziewczynka, kliniczna
gabi25 ----------- > termin na 18.09-2008 Zuzia - swissmed/zaspa
AGATA82R-------- >termin na 20.09.2008, dziewczynka-Wiktoria
wiktoria----------- > termin na 22.09.2008, dziewczynka -Wiktoria ,Redłowo
MagMa------------ >termin na 23.09.2008, chłopiec - Tobiasz, Zaspa
kanka ------------ > termin na 26.09.2008, dziewczynka- Marysia
Mała Misia ------ > termin na 28.09.2008, dziewczynka, swissmed
gusia1----------- >termin na 28.09.2008, chłopiec
październik:
olcia*------------ > termin na 01.10.2008, dziewczynka-Sandra, Zaspa (chyba)
Altea ------------ > termin na 6.10.2008, synek Jaś, Zaspa
Szapika---------- > termin na 7.10.2008, dziewczynka Kamila, Redłowo
ninia-------------- > termin na 8.10.2008, dziewczynka, Zaspa
lola -------------- > termin na 12.10.2008, dziewczynka, Matylda
Korolka----------- > termin na 12.10.2008
gosik14----------- > termin na 14.10.2008, dziewczynka-Marysia
moni1983 ------ > termin na 19.10.2008, Wejherowo, dziewczynka
tysiola ---------- > termin na 20.10.2008 Zaspa/Wejherowo
Martynka1987---- > termin na 22.10.2008
PysiaKrzysia------ >termin na 23.10.2008, chłopiec
dorota ---------- > termin na 25.10.2008 (chłopak )- Filipek
lusia31----------- >26.10.2008
kamila-t---------- >termin na 28.10.2008, bliźniaki!, Wejherowo
asienka--------- > termin na 31.10.2008, synek - Nikodem
rybkagd--------- > termin na 31.10.2008, na Klinicznej, synek- Jaś
Ania 1979------- > termin na 31.10.2008 chłopiec-Jasiu:)
aniaq ------------- > termin na 31.10.2008 dziewczynka
Wrzesień:
wiper ----------- > termin na 2.09.2008,dziewczynka-Michalinka, Gliwice
emilka79 -------- > termin na 09.09.2008, ANTOŚ - Wejherowo
RoDka ----------- > termin na 12.09.2008 synek. Wejherowo
zuzka85--------- >termin na 15.09., dziewczynka, Puck
beatka7 -------- > termin na 16.09.2008
@gnieszka ------ > termin na 17.09.2008, dziewczynka-Zuzia, Zaspa
Jolkagda ------- -- >termin na 17.09.2008, dziewczynka, kliniczna
gabi25 ----------- > termin na 18.09-2008 Zuzia - swissmed/zaspa
AGATA82R-------- >termin na 20.09.2008, dziewczynka-Wiktoria
wiktoria----------- > termin na 22.09.2008, dziewczynka -Wiktoria ,Redłowo
MagMa------------ >termin na 23.09.2008, chłopiec - Tobiasz, Zaspa
kanka ------------ > termin na 26.09.2008, dziewczynka- Marysia
Mała Misia ------ > termin na 28.09.2008, dziewczynka, swissmed
gusia1----------- >termin na 28.09.2008, chłopiec
październik:
olcia*------------ > termin na 01.10.2008, dziewczynka-Sandra, Zaspa (chyba)
Altea ------------ > termin na 6.10.2008, synek Jaś, Zaspa
Szapika---------- > termin na 7.10.2008, dziewczynka Kamila, Redłowo
ninia-------------- > termin na 8.10.2008, dziewczynka, Zaspa
lola -------------- > termin na 12.10.2008, dziewczynka, Matylda
Korolka----------- > termin na 12.10.2008
gosik14----------- > termin na 14.10.2008, dziewczynka-Marysia
moni1983 ------ > termin na 19.10.2008, Wejherowo, dziewczynka
tysiola ---------- > termin na 20.10.2008 Zaspa/Wejherowo
Martynka1987---- > termin na 22.10.2008
PysiaKrzysia------ >termin na 23.10.2008, chłopiec
dorota ---------- > termin na 25.10.2008 (chłopak )- Filipek
lusia31----------- >26.10.2008
kamila-t---------- >termin na 28.10.2008, bliźniaki!, Wejherowo
asienka--------- > termin na 31.10.2008, synek - Nikodem
rybkagd--------- > termin na 31.10.2008, na Klinicznej, synek- Jaś
Ania 1979------- > termin na 31.10.2008 chłopiec-Jasiu:)
aniaq ------------- > termin na 31.10.2008 dziewczynka
ciekawe czy nasze zwierzęta czują, że jesteśmy w odmiennym stanie. Mój pies juz tak od dobrego miesiąca nie opuszcza mnie na krok w domu. Chodzi za mną do każdego pokoju, do łazienki, gdzie kładzie się pod przewijakiem. Jak idę do Wc to staję pod drzwiami i piszczy i mordę wkłada w te wywietrzniki.
dziwny jakiś, a ma 11 lat.
dziwny jakiś, a ma 11 lat.
zastanawiałyśmy się która pierwsza więc ogłaszam że otwieram jutro liste,niestety dość niespodziewanie..ciąże trzeba już zakończyć ,ponieważ doppler nie pozwala na trzymanie Zuzki w brzuchu,jest sporym zagrożeniem dla niej kolejny dzień z tak słabymi przepływami,jutro jadę na wywołanie ,jeżeli tetno będzie ok to naturalnie a jeżeli będą problemy to cc...maż na szczeście wraca po 24..jestem czerwona jak cegła i nie bardzo zdaję sobie ze wszystkiego sprawę,nie pamiętam co mówił do mnie lekarz i bardzo boli mnie głowa i bardzo się boję tej oksytocyny i tego żeby z Zuzką było ok..nie wiem co mam ze soba zrobić
teraz sie tak zastanawiam bo czasem jak się oksytocynę podaje i nie ma skurczy to robi sie to np 3 dni z rzędu ale chyba u mnie to niemożliwe bo skoro chodzi o zdrowie małej to jeżeli tych skurczy nie będzie jutro to zrobią mi cc..nie wiem,ale wiem na pewno że dziś oka nie zmrużę..modlę się cały czas żeby mała zdrowa była
Pozwolę sobie napisać kilka słów bo od jakiegoś czasu poczytuję sobie forum. Ja rodziłam w maju i też miałam wywoływany poród oksytocyną z powodu wysokiego ciśnienia i zagrożenia ciąży. Gabi to jest do przeżycia ! Podają Ci oksytocynę przez 3 godziny i jak nie ma postępu to CC. Dasz radę a myśl o dzidziusiu doda Ci sił. Zobaczysz!!!
dzięki dziewczyny,jestem dobrej myśli,nawet wypieki mi zniknęły:)musiałam się jeszcze szybko dopakować i łóżeczko ubrac i na bank czegoś zapomniałam:) o wywołaniu zadecydował mój lekarz prowadzący ,ciąża donoszona więc lepiej nie narazać małej,jeżeli uda się i jutro będę ją miała to oszaleję ze szczęścia! i tak dziś nie zasnę,zwłaszcza że malż będzie po 24:00 więc dopiero zaczniemy gadać..trzymajcie jutro kciuki,wiper odpisałam na II forum,dzieki
Gabi, trzymamy kciukasy!
Ja to nawet troszkę Ci zazdroszcze... Ja mam przykaz leżenia i wytrzymania w dwupaku jeszcze 2 tygodnie ;( A szyjka ma już 1 cm, skurczybyki mnie męczą... Dziś wstałam z nogami jak balony, a palce przypominają parówki:(
Do tego coś stopy mnie bardzo swędzą...
Ja to nawet troszkę Ci zazdroszcze... Ja mam przykaz leżenia i wytrzymania w dwupaku jeszcze 2 tygodnie ;( A szyjka ma już 1 cm, skurczybyki mnie męczą... Dziś wstałam z nogami jak balony, a palce przypominają parówki:(
Do tego coś stopy mnie bardzo swędzą...
Matyda, ur. 15.10.2008; 3430g, 54 cm
Mi brzuch przez ostatni tydzien strasznie opadł - wygląda jak balon przyczepiony do bioder :) Wczoraj bylismy u gina, mowi, ze główka już w kanał weszła i żeby szykowac już torby ;] Dietę cukrzycową trzymac mam dalej, do tego doszly zle wyniki krwi, więc przepisał tabletki na anemię... ehhh... czego to ja nie mam w tym piękny okresie ciążowym ;]
Swoją drogą, jak to strasznie szybko minęło.. jak nic pamiętam dwie kreseczki na teście ciążowym :D
A teraz... każda z nas z brzusiem wielgachnym chodzi :D i czeka, żeby się rozpakowac :)
Tak z innej trochę beczki - miałyście swoje pociechy zaplanowane? :) Pamiętacie reakcje swoich Połówek na wieść, ze zostaną tatusiami?:)
Swoją drogą, jak to strasznie szybko minęło.. jak nic pamiętam dwie kreseczki na teście ciążowym :D
A teraz... każda z nas z brzusiem wielgachnym chodzi :D i czeka, żeby się rozpakowac :)
Tak z innej trochę beczki - miałyście swoje pociechy zaplanowane? :) Pamiętacie reakcje swoich Połówek na wieść, ze zostaną tatusiami?:)
Moni, przeciez Ty masz termin na 19.X, to juz torbe masz pakowac?? jenki, nie strasz mnie, bo ja mam na 2 tyg pozniej:(....I juz torby?? Jesssu, jak ja słysze hasło" torba"...niby taka normalna rzecz, prawie codzienna, to dostaję szału:)...grrr.
Mó mąż jaksie dowiedzial o dzidzi, to podskoczył i jakis indianski okrzyk wydał z siebie, radoche mial na maxa, az sie popłakał....A ja stałam z tym testem i tylko powtarzałam-"Jenki, skąd to,, jak to sie mogło stac":)..teraz to wiem, ze byłam oszołomiona...
Mó mąż jaksie dowiedzial o dzidzi, to podskoczył i jakis indianski okrzyk wydał z siebie, radoche mial na maxa, az sie popłakał....A ja stałam z tym testem i tylko powtarzałam-"Jenki, skąd to,, jak to sie mogło stac":)..teraz to wiem, ze byłam oszołomiona...
Gabi, trzymam kciuki :), musi być dobrze. Ja odebrałam ostatnie zwolnienie do terminu porodu, gdybym nie urodziła to tego czasu to mam się zgłosić na izbę przyjęć. Torba już spakowana, łóżeczko przygotowane. Ino zostało mi się przygotować ciuszki do wyjścia ze szpitala, ale to już zostawię w domu, mąż przyniesie.
no hej! niestety nie mam jeszcze z czego się cieszyć,to nie taka prosta sprawa hehe na szczęście z tetnem małej wszystko było ok i zapis wyszedł prawidłowy,więc póki co zagrożenia nie ma,oksytocyna wiadomo- nie zrobiła na mnie wiekszego wrażenia:) przychodzi położna i mówi- oo pani ma skurcze a ja - co pani gada,to to są te skurcze..?nie czułam ale teraz wiem już jak to wyglada-wiecie takie stawianie się macicy,na razie tego nie liczymy,może sie z tego coś rozwinie a może niekoniecznie,gin i pani neonatolog :)zadecydowali że zostaję do rana na obserwacji, potem doppler i decyzja co dalej,nie spieszy im się z wyjęciem Zuzki,ale skoro zapis ok...najlepsze że położna mi mówi że chyba wrócę do domu i tam poczekam może coś się rozwinie a za 5 min mówi że poczekam ale u nich,człowiek skołowany od rana!jeszcze nic nie jadłam bo nie wiadomo było jak z cc ale o 13 obiad na szczęście,łażę po sali to może coś przyspieszę,beka będzie jak jutro wyjdę do domu z prawidłowym ktg i bez skurczy hehe te porody..modlę się że by jednak te skurcze zaczęły się dziś,nie wiem nawet czy będą mi podawali jeszcze raz oksy-nic nie wiem ,najwazniejsze że tętno małej prawidłowe przez cały zapis,waży ok2700
jak lezalam na patologi to byla dziewczyna ktorej 2 razy oksytocyne podalwali i raz zel i nic na nia nie dzialalo, tetno dziecka bylo ok a i tak zatrzymali ja w szpitalu bo niby miala malo wod plodowych...i biedna lezala 2 tygodnie w szpitalu az w koncu zrobili jej cesarke po terminie , wiec mam nadzieje ze jak na ciebie to nie zadziala to bedziesz mogla wrocic do domku bo lezenie w szpitalu to nic przyjemnego-wiem co mowie;)
ojjj tak ja nie zapomne chyba do konca zycia reakcji "tatusia"na wieść o ciaży...A brzmiala dokladnie:"nie rozśmieszaj mnie,ja nie chce tego dziecka..,zwlaszcza z Tobą" ..i dalej caly zestaw innych bzdetów.Zaznaczam,ze zanim sie dowiedzialam o ciąży,to 2 tyg wczesniej go zostawilam,no ale reakcja jest reakcją.PALANT I TYLE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja sobie zrobiłam test a potem płakałam..nie wiem czemu chyba taki szok-taka zmiana w życiu, a mój mąż jak przyjechał to nie mógł sie dowiedziec co sie stało bo wyłam jak bóbr i słowa wyksztusić nie mogłam, potem spytał-jestes w ciąży?ja kiwnęłam głową a on sie uśmiechnął tylko i mówi to czemu płaczesz??
Ania, ja w sumie miałam prawie spakowaną torbę juz dwa miesiące temu ( ze względu na zagrożoną ciążę) więc teraz pozostało mi dopakowac jedynie landrynki, wodę i kapcie.
A co do reakcji męża. My tak gdybaliśmy, ze może przystąpimy do zmajstrowania dzidzi w dniu ślubu. Wszystko sobie uplanowaliśmy, co do szczegółów.. a tu los nam spłatał figla :) Ja na początku lutego jakaś taka senna się zrobiłam, fatalnie się czułam... i mówiłam mojej Połówce, że coś jest nie tak. On z kolei na to: Co Ty... jak zwykle panikujesz:) Ja bym czuł jakies zdenerwowanie albo niepokoj, gdybys była w ciąży, więc na pewno nie jesteś :D I to na mnie podziałało jak płachta na byka :) Poleciałam do apteki myśląc sobie: ja Ci zaraz pokaże:) Hehe... i zamiast poczekac do rana, zrobilam test jeszcze tego samego dnia. Po czym napisalam do niego smsa. Po dluzszym czasie dostałam odpowiedz : "o lol" i mimo, że miał masę roboty i tego dnia miał nie przyjeżdżac do mnie, to zjawił się jak pershing:) Zobaczył test.. pamiętam jak dziś, ze siedzielismy na łóżku, zamknięci w moim pokoju i cały wieczór się chichraliśmy :D
A co do reakcji męża. My tak gdybaliśmy, ze może przystąpimy do zmajstrowania dzidzi w dniu ślubu. Wszystko sobie uplanowaliśmy, co do szczegółów.. a tu los nam spłatał figla :) Ja na początku lutego jakaś taka senna się zrobiłam, fatalnie się czułam... i mówiłam mojej Połówce, że coś jest nie tak. On z kolei na to: Co Ty... jak zwykle panikujesz:) Ja bym czuł jakies zdenerwowanie albo niepokoj, gdybys była w ciąży, więc na pewno nie jesteś :D I to na mnie podziałało jak płachta na byka :) Poleciałam do apteki myśląc sobie: ja Ci zaraz pokaże:) Hehe... i zamiast poczekac do rana, zrobilam test jeszcze tego samego dnia. Po czym napisalam do niego smsa. Po dluzszym czasie dostałam odpowiedz : "o lol" i mimo, że miał masę roboty i tego dnia miał nie przyjeżdżac do mnie, to zjawił się jak pershing:) Zobaczył test.. pamiętam jak dziś, ze siedzielismy na łóżku, zamknięci w moim pokoju i cały wieczór się chichraliśmy :D
Gabi dobrze że zpis wyszedł ok,może się rozkręci.
Ja pamiętam że szykowałam się w styczniu na wizytę u lekarza po dalszy plan leczenia czekałam tylko na miesiączkę i miałam umówic się na wizytę,do miesiączki miałam jeszcze dzień lub dwa byłam w pracy i odwiedziłam koleżankę z tym samym problemem niepłodnosci która pracowała na ginekologii i tak nie wiadomo skąd stwierdziłyśmy że może zrobię badanie bhcg jak juz czekam na tą miesiączke.Śmialam sie ze jak wynik będzie 0 lub ponizej jednego jak zwykle to maja do mnie nawet nie dzwonić,no i nie dzwoniła poszłam do niej po godzinie a ona mówi że wyszło 22 pomyślałam co to za wynik ani to tysiące ani zero,zadzwoniłam do męża który juz czesto słyszał ze znowu nie wyszło a on stwierdzil ze ucieszy się jak bhcg będzie rosło,no i po 12 godzinach było 76,po kolejnych,140 na usg nic nie było jeszcze widać,a później to juz galopowało w górę,a ja zastanawiałam się jak to sie stało,test wyszedł dopiero po kilku dniach od badania,ptrzyliśmy w niego jak zaczarowani i na usg było juz widać fasolke.
Ja pamiętam że szykowałam się w styczniu na wizytę u lekarza po dalszy plan leczenia czekałam tylko na miesiączkę i miałam umówic się na wizytę,do miesiączki miałam jeszcze dzień lub dwa byłam w pracy i odwiedziłam koleżankę z tym samym problemem niepłodnosci która pracowała na ginekologii i tak nie wiadomo skąd stwierdziłyśmy że może zrobię badanie bhcg jak juz czekam na tą miesiączke.Śmialam sie ze jak wynik będzie 0 lub ponizej jednego jak zwykle to maja do mnie nawet nie dzwonić,no i nie dzwoniła poszłam do niej po godzinie a ona mówi że wyszło 22 pomyślałam co to za wynik ani to tysiące ani zero,zadzwoniłam do męża który juz czesto słyszał ze znowu nie wyszło a on stwierdzil ze ucieszy się jak bhcg będzie rosło,no i po 12 godzinach było 76,po kolejnych,140 na usg nic nie było jeszcze widać,a później to juz galopowało w górę,a ja zastanawiałam się jak to sie stało,test wyszedł dopiero po kilku dniach od badania,ptrzyliśmy w niego jak zaczarowani i na usg było juz widać fasolke.
Misia niby planowana ale tez niespodzianka :)
nie myslałam, ze tak szybko uda mi się zajść w ciążę
pamiętam jak po świętach wróciliśmy z Gdyni, szykowanko na Sylwestra w grupie znajomych, nadchodzi ten dzień a mi alkohol wręcz śmierdzi :/ jednego drinka sączyłam do północy!! szampana wziełam tylko łyka! a to niespotykane u mnie hihihi
cały poczatek stycznia jakaś taka ospała byłam i strasznie bolały mnie piersi, a sutków wręcz dotknąć nie mogłam i wtedy coś mnie tkneło
nic nie móiwąc Małżowi kupiłam test i przed wyjściem do pracy na wpół śpiaco go zrobiłam i jeszcze nie skończyłam sikać a już 2 grube krechy były! i pomysłałam wtedy...nieeeee, cos źle zrobiłam
2 dni później następny test i to samo! od razu umówiłam się do lekarza, żeby potwierdzić
Małż uchachany jak gwizdek a jak czekał na mnie u lekarza to przyznał mi się że na miękkich nogach i przy okazji obgryzł paznokcie z nerwów :)
nie myslałam, ze tak szybko uda mi się zajść w ciążę
pamiętam jak po świętach wróciliśmy z Gdyni, szykowanko na Sylwestra w grupie znajomych, nadchodzi ten dzień a mi alkohol wręcz śmierdzi :/ jednego drinka sączyłam do północy!! szampana wziełam tylko łyka! a to niespotykane u mnie hihihi
cały poczatek stycznia jakaś taka ospała byłam i strasznie bolały mnie piersi, a sutków wręcz dotknąć nie mogłam i wtedy coś mnie tkneło
nic nie móiwąc Małżowi kupiłam test i przed wyjściem do pracy na wpół śpiaco go zrobiłam i jeszcze nie skończyłam sikać a już 2 grube krechy były! i pomysłałam wtedy...nieeeee, cos źle zrobiłam
2 dni później następny test i to samo! od razu umówiłam się do lekarza, żeby potwierdzić
Małż uchachany jak gwizdek a jak czekał na mnie u lekarza to przyznał mi się że na miękkich nogach i przy okazji obgryzł paznokcie z nerwów :)
JA TEŻ nie myślałam że tak szybk nam się uda :) ale się udało po imprezce ze znajomymi myślam ze zatrułam sie skurka pomidora ale za długo trwało to zatrucie potem grypa rzoładkowa ale te mdłosci kiedy jechałam autem spać mogłam całymi dniami no i na koniec niepokojące plamienia przy regularnej jak co miesiąc miesiączce no i potem to już coś czułam ze ze mna coś nie tak teścik w ruch wieczorkiem i 2 kreski odrazu nastepnego dnia rano powturzony test no i za niecałe 2 miesiaće bede rodziC:)
u nas niby planowane ale też niespodzianka że tak szybko poszło,ja nie mogłam uwierzyć jak patrzyłam na test i nawet nie zadzwoniłam do męza on po cos tam zadzwonił do mnie i powiedziałam mu "przy okazji" na sam koniec rozmowy,cisza była przez kilka minut hehe nie mógł uwierzyć:))
a ja właśnie na dopplerze byłam nie wiem z jakim lekarzem ale tak fajnego pana dr to ja pierwszy raz w życiu spotkałam!badanie chyba z godzinę trwało,ale niestety rano powtórka na czczo bo pomiar nie był wiarygodny za bardzo mała się ruszała bo obiad zjadłam:) ale to akurat jest też plusem bo oznacza że niedotleniona nie jest..doppler to badanie pomocnicze więc nie mógł mi nic pan dr do końca powiedzieć czy wywołuja dalej czy jednak dziecku nic nie zagraża i mam jeszcze łazic z brzuszkiem,ale wg dzisiejszych pomiarow jest ok czyli jednak jest szanasa że będę mogła zaczekac aż naturalnie się zacznie ,w takim razie jest szana że pierwsza nie będę:)swoją drogą dobrze że od razu mnie nie pocięli ani nie wywołuja do skutku tylko dokładnie chcą zbadać czy na pewno jest taka potrzeba i kompletują badania i konsultują czuję się z tym lepiej:)
a ja właśnie na dopplerze byłam nie wiem z jakim lekarzem ale tak fajnego pana dr to ja pierwszy raz w życiu spotkałam!badanie chyba z godzinę trwało,ale niestety rano powtórka na czczo bo pomiar nie był wiarygodny za bardzo mała się ruszała bo obiad zjadłam:) ale to akurat jest też plusem bo oznacza że niedotleniona nie jest..doppler to badanie pomocnicze więc nie mógł mi nic pan dr do końca powiedzieć czy wywołuja dalej czy jednak dziecku nic nie zagraża i mam jeszcze łazic z brzuszkiem,ale wg dzisiejszych pomiarow jest ok czyli jednak jest szanasa że będę mogła zaczekac aż naturalnie się zacznie ,w takim razie jest szana że pierwsza nie będę:)swoją drogą dobrze że od razu mnie nie pocięli ani nie wywołuja do skutku tylko dokładnie chcą zbadać czy na pewno jest taka potrzeba i kompletują badania i konsultują czuję się z tym lepiej:)
Ja z trudem sie powstrzymuje...Ubrankowy szał minął az tak bradzo, bo mam juz w sumie 3 komody napchane, niedawno jeszcze 2 były, a teraz juz znowu przybylo..musialam swoje rzeczy zabrac z 3 komody, bo dla Jasia juz nie bylo miejsca;) Mąż się smial, ze mały juz nas wynosi z domu***
Brakuje mi drobiazgów, -ostatnio w weekend kupilismy inhalator i nawilzacz, nieodzowny "gadzet" w czasie zimy...
Brakuje mi drobiazgów, -ostatnio w weekend kupilismy inhalator i nawilzacz, nieodzowny "gadzet" w czasie zimy...
Ja się zastanawiam nad takim kamionkowym ale zawsze zdąrze.Dzisiaj trochę sie namęczyłam,trochę gości było a w między czasie pomagałam mamie w robieniu lecza,swoje będę robic pojutrze, podbiegłam do zielonego światła po drodze na zakupy,później szybki spacer z psem i jak wracałam to myslałam tylko o tym zeby zściągnąć buty z nóg!
niechcę nikogo urazić ani tym bardziej do niczego przekonywać :). Po prostu to apropo nawilżacza. W zimę to ja wiem że pokoju będę mieć duży problem z odpowiednim nawilżeniem powietrza. Bo już w lato okno jest otwarte 24 h i my sami dorośli mamy problem z oddychaniem a co będzie dopiero przy włączonych kaloryferach.
my z nawilżaczem zaczekamy do zimy,rzeczywiście dziś mało aktywne jesteście..
ja po kolejnym ktg,wszystko ok,skurczy nie ma,rano doppler,ktg i raczej do domu a ja już taka nastawiona na dzisiaj byłam..ale może to i lepiej jak zacznie sie naturalnie aczkolwiek jakaś tam niepewność do tych przepływów pozostaje..bo wczoraj były złe,dzis dobre a wiadomo co za kilka dni..? mój lekarz mówił co innego niż tutaj w szpitalu,ale on nie dysponował też wszystkimi badaniami,no nie wiem muszę im zaufać:)
maż właśnie pojechał do domku,ciekawe czy dzis zasnę:)
ja po kolejnym ktg,wszystko ok,skurczy nie ma,rano doppler,ktg i raczej do domu a ja już taka nastawiona na dzisiaj byłam..ale może to i lepiej jak zacznie sie naturalnie aczkolwiek jakaś tam niepewność do tych przepływów pozostaje..bo wczoraj były złe,dzis dobre a wiadomo co za kilka dni..? mój lekarz mówił co innego niż tutaj w szpitalu,ale on nie dysponował też wszystkimi badaniami,no nie wiem muszę im zaufać:)
maż właśnie pojechał do domku,ciekawe czy dzis zasnę:)
Ja nigdy nie mam gorących kaloryferów zima bo nie lubię wiec to powietrze tez nie jest takie suche jak przy buchających gorącem,a zawsze nawet zima wietrzymy czesto mieszkanie szczególnie wieczorem bo lepiej sie śpi,nie wiem jak to bedzie jak będzie mała ale myśle ze grunt to nie przegrzewać a jak trzeba będzie to napewno zainwestujemy w nawilzacz.
Ktos pisał jak sprawdzić poziom nawilzenia wydaje mi sie ze sa takie mini stacje pogodyelektroniczne z zegarami i termometrami widziałam kiedys u zegarmistrza ale czy są wiarygodne?
Ktos pisał jak sprawdzić poziom nawilzenia wydaje mi sie ze sa takie mini stacje pogodyelektroniczne z zegarami i termometrami widziałam kiedys u zegarmistrza ale czy są wiarygodne?
Wiktoria, moze Wy, jako dorosli mozecie nie nagrzewac pokoju, ale jak jest dziecko to 21 stopni musi byc, a przy takiej temp, to niestety, ale powietrze jest mega suche...Nawet jak optworzysz okno i przewietrzysz, wilgotność jest tymczasowa...Przegrzanie to zupelnie inna "beczka"....z uzyciem nawilzacza chodzi głównie o utzrymanie wilgotności a nie temperatury..
Ja mieszkam w domu i i ogrzewanie mam gazowe więc tez jak ustawię że ma być 21 to tak będzie,na szczęście nie mieszkamy juz u moich rodziców na parterze bo tato ma piec węglowy i jak nahajcuje to nie dotkiesz kaloryfera tam to napewno kamionkowy nawilżacz nie dał by rady a oni tak lubia a później wstają z workami pod oczami.
zuzka ja znam ten szpital bo tam pracuję wiem że opinie sa rózne i każdy musi sam podjąć decyzje ,ja wychodzę z załozenia że ide rodzić i wychodzę,mam tam kilka kolezanek połoznych ale tez nie umawiam sie z jakąs konkretnie stwierdzam ze niema co sie nastawiać,jezeli ja będę dobrze nastawiona do ludzi to mam nadzieje ze oni do nie też ,nie mam zamiaru nikogo prosic o pomoc jezeli ktos z moich znajomych sam o tym pomyśli to będzie mi miło.a propo warunków bytowych uwazam ze pewnie że mogło by byc luksusowo ładnie ale to przeciez nie hotel.Polecam Ci pojechac i obejrzec sobie trakt porodowy i sale pororodowe,wiem że ktoś już tak jeździł oglądać i nie było problemu z wejściem z tego co wiem to połoznej nie mozna wynająć na swój poród.
Aaaa.no to maluch ma juz 3 kg, to dobrze, nie jest taki maciupki,,,
Kurcze, z tą szyjką, masakra, tez sie ciągle o to boje;(.....A i tak zasuwam i robie ciągle coś...
Do listopada to nie chcialabym chodzic ale chociaz to tego 37 , 38 tygodnia to by bylo ok...
Miejmy nadzieję, ze wszytsko ok z Altea :)..Trzymamy kciuki!
Kurcze, z tą szyjką, masakra, tez sie ciągle o to boje;(.....A i tak zasuwam i robie ciągle coś...
Do listopada to nie chcialabym chodzic ale chociaz to tego 37 , 38 tygodnia to by bylo ok...
Miejmy nadzieję, ze wszytsko ok z Altea :)..Trzymamy kciuki!