~sl
194.88.3.*
(14 lat temu) 29 czerwca 2012 o 08:51
Z jednej strony zgadzam się, że znieczulica jest coraz większa. Ja w ciąży puchłam potwornie, a było to zimą. Czułam się jednak na tyle dobrze, a może raczej miałam świadomość tego, że osoby starsze, które chciały mnie przepuszczać, mogą czuć się dużo gorzej ode mnie, więc z tego nie korzystałam.
Natomiast gdy nie byłam w ciąży, spotkałam się z takimi dwoma przypadkami.
Jeden miał miejsce na poczcie. Kolejka może z 8 osób, trzy okienka otwarte. Babeczka w okienku skończyła obsługiwać jedną osobę i powiedziała "teraz poproszę panią w ciąży". Żadna osoba nie podeszła. Ciekawe, kogo mogła w ten sposób urazić... Ale w gruncie rzeczy było to o tyle miłe, że w ogóle na takie rzeczy obsługa poczty zwraca uwagę.
Drugi przypadek miał miejsce w autobusie. Akurat ja wtedy siedziałam, wokół mnie stały osoby starsze. Stała nade mną jakaś babka i zaczęła marudzić, jaka ta młodzież niewychowana, że starszym miejsca nie ustąpi. Miałam wtedy 19 lat. I skręcone kolano, czego oczywiście nie było widać. A stać nie byłam w żaden sposób w stanie. Także czasem łatwo kogoś oceniać nie znając jego sytuacji. Bo młody człowiek może dobrze wyglądać, co nie znaczy, że dobrze się czuje lub jest w stanie w autobusie wystać. Nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich (i to wszystkich naraz, w jednym autobusie), ale takie sytuacje też mają miejsce.
A z dzieckiem małym z autobusu w większości wysiadałam sama. Musiałam sobie radzić. Ja w ogóle z tych, co uważają, że sama chciałam dziecka, powinnam sobie dać radę. Ale spotkałam się i z tym, że wciskałam guzik, aby autobus się obniżył na przystanku, a kierowca jeszcze go podnosił... I widział, że z wózkiem wysiadałam, bo autobus prawie pusty... To dopiero było przykre...
0
0