Widok
Hmm, no tak. My to mamy chociaż zajęcie w nocy. No dobra, zastanowię się i może dziś w nocy dam Ci spokój ;-).
A tak serio, to moja zawsze grzeczna Lenka, dziś w nocy dała czadu. Podejrzewam, że to przez wyrzynające się zęby - które mogą jeszcze długo iść, bo narazie tylko ma spuchnięte dziąsełka. Koszmar...
A tak serio, to moja zawsze grzeczna Lenka, dziś w nocy dała czadu. Podejrzewam, że to przez wyrzynające się zęby - które mogą jeszcze długo iść, bo narazie tylko ma spuchnięte dziąsełka. Koszmar...
taaa ja też dziś "wstawała" 4 razy w nocy, mój siostrzeniec mały się budził i ja za każdym razem też i tylko słyszałam "cii ciocia śpi", ja mam połączone pokoje bez drzwi więc jak oni śpią u mnie to tak jakbyśmy spali w jednym :) ale mieliśmy miły wieczór, mały przytulał się do mnie i było tak fajnie, to takie fajne przygotowanie do macierzyństwa, ech :)
witam!
Michałowa - u mnie to samo... jeszcze Hania odrzuciła 5 dni temu butelkę! Więc będę na lotnisku z cycami biegać... ah... życie - później przeczytam gdzieś na forum, że jakaś obrzydliwa matka karmiła piersią swoje dziecko ;P
Silje - Michałowa, czarowała abyś nie spała - ja czarowałam program telewizyjny ;P
Michałowa - u mnie to samo... jeszcze Hania odrzuciła 5 dni temu butelkę! Więc będę na lotnisku z cycami biegać... ah... życie - później przeczytam gdzieś na forum, że jakaś obrzydliwa matka karmiła piersią swoje dziecko ;P
Silje - Michałowa, czarowała abyś nie spała - ja czarowałam program telewizyjny ;P
;-)) Właśnie wyobraziłam sobie Ciebie biegającą po lotnisku z cycami na wierzchu ;-))))).
Aaa tam głupi ludzie brzydzą się karmiących matek. Przecież robi się to dyskretnie - ja tam jak byłam za długo na spacerze z Lenką, to poszłam do kawiarni i w kąciku ją nakarmiłam. Ktoś tam pewnie się krzywo na to patrzyła, ale mam to gdzieś - Lenka ważniejsza. A zresztą przecież nic nie widać - tak jakbym dziecko na rękach trzymała. Sama natura! ;-)
Aaa tam głupi ludzie brzydzą się karmiących matek. Przecież robi się to dyskretnie - ja tam jak byłam za długo na spacerze z Lenką, to poszłam do kawiarni i w kąciku ją nakarmiłam. Ktoś tam pewnie się krzywo na to patrzyła, ale mam to gdzieś - Lenka ważniejsza. A zresztą przecież nic nie widać - tak jakbym dziecko na rękach trzymała. Sama natura! ;-)
Witam wieczornie :)
O NIe! Kobiety karmiące dziecko piersią niech siedzą w domu jak mają kaprys, żeby karmić naturalnie i nie życze sobie Marchew, żebyś latała z gołymi cyckami po lotnisku, żenujące :P
Co do spotkania to ja chętna jestem, ale pewnie specjalnie umówicie się w tygodniu, żebym nie mogła przyjść :(
Jeśli chodzi o przestawienie czasu to ja nie mogę się przystosować i codziennie rano nie jestem w stanie wstać z łóżka :/, ale to chyba wina też pogody, dobrze, że jutro już piątek :)
O NIe! Kobiety karmiące dziecko piersią niech siedzą w domu jak mają kaprys, żeby karmić naturalnie i nie życze sobie Marchew, żebyś latała z gołymi cyckami po lotnisku, żenujące :P
Co do spotkania to ja chętna jestem, ale pewnie specjalnie umówicie się w tygodniu, żebym nie mogła przyjść :(
Jeśli chodzi o przestawienie czasu to ja nie mogę się przystosować i codziennie rano nie jestem w stanie wstać z łóżka :/, ale to chyba wina też pogody, dobrze, że jutro już piątek :)
witam,
ja w pracy, a maz dzis rano do Gda polecial na 2 dni, jutro juz wraca...czuje sie ok, wczoraj znow widzialam baby i ma az 6.36cm, i nos po tatusiu hihi
dziewczyny mam info od Walerki juz od kilku dni, ze Julia jest b.chora, nie wiadomo co jej jest do konca, ale jest lekka poprawa. sa w szpitalu z nia. wiecie nie chce naciskac i nie pytam o szczegoly, ani nie chce jej bombardowac smsami, wiem jaki stres musi przezywac...nawet w jej watku nie pisze, aby sensacji nie wzbudzac...
Ale 3majmy kciuki, ja zawsze mysle, ze jak jest poprawa to musi byc lepiej itp...a u takich maluszkow trwa troszke to diagnozowanie...
ja w pracy, a maz dzis rano do Gda polecial na 2 dni, jutro juz wraca...czuje sie ok, wczoraj znow widzialam baby i ma az 6.36cm, i nos po tatusiu hihi
dziewczyny mam info od Walerki juz od kilku dni, ze Julia jest b.chora, nie wiadomo co jej jest do konca, ale jest lekka poprawa. sa w szpitalu z nia. wiecie nie chce naciskac i nie pytam o szczegoly, ani nie chce jej bombardowac smsami, wiem jaki stres musi przezywac...nawet w jej watku nie pisze, aby sensacji nie wzbudzac...
Ale 3majmy kciuki, ja zawsze mysle, ze jak jest poprawa to musi byc lepiej itp...a u takich maluszkow trwa troszke to diagnozowanie...