Beatko wczoraj rozmawiałam z Aleksad i troszkę się uspokoiłam. Powiem tylko ze to co mnie gnębi to sprawa o zabarwieniu lekko sensacyjnym ale juz dziś czuje sie bardziej spokojna.
Majonez i ketchup?:) U mnie są na liście zakazanej:-)) Mój M. tak się krzywi na samą myśl (również tego, że ja miałabym je jeść, a nie on...), że dla dobra ogółu wyeliminowałam je zupełnie.
Czasem jedynie udaje mi się przemycić jedno i drugie do sałatki Gyros - mówię, że to taki sos/salsa:-))