Widok
WIOCHA PO POLSKU
Każda beza majaczy w chwilach uniesienia o niepowtarzalnym weselu, a majaczenia te w większości przypadków zamieniają się w histerię. Tymczasem, poza bezami, każda taka niepowtarzalna impreza wygląda identycznie. Proponuję zastanowić się nad sensem jej organizacji. Dysponujecie niemałymi pieniędzmi, które trwonicie i lokujecie w niewłaściwych miejscach, od firankowych kreacji poczynając po przepłacane koszty gastronomiczne. Występujecie jako organizatorzy i Waszym towarzyskim obowiązkiem jest dołożenie wszelkich starań, żeby goście wyśmienicie się bawili i zachowali w pamięci to wydarzenie. Zachowują? Na swój sposób, czyli "no, byłem".
1. W ramach oszczędności nie stać mnie na cięcia budżetowe. TANI FOTOGRAF, TANI ZESPÓŁ CZY DJ, LEKKO OGRANICZONE MENU, TANIO I DOBRZE. To się wzajemnie wyklucza. Tanio jest w Biedronce. Tylko tam się kupuje zupełnie co innego.
2. Będę gwiazdą! Suknia jest jedną z ważniejszych rzeczy (i kamizelka męża także). Czy naprawdę wierzycie w to, że poza kilkoma zaproszonymi osobami ktoś ZAPAMIĘTA w jaką przecudną kreację byłaś ubrana? Nawet te kilka osób już za kilka dni dozna amnezji. Po co zatem te poszukiwania? Instynkt stadny? Reklama? Brak swojego zdania?
3. JA, JA, JA!!! Zorganizuję tą imprezę i już! Przecież wszyscy tak robią! Nie wszyscy. A może ktoś to zrobi za mnie? Perfidna myśl! A może dzięki temu będzie taniej? A może dzięki temu będzie jasne od kogo słusznie żądać zadośćuczynienia finansowego w razie niespełnienia oczekiwań?
4. Forum - skarbnica informacji. Tyle, że w większości bezużytecznych. Szukasz restauracji? Odwiedź portal gastronomiczny. Fotografa? Zajrzyj też na odpowiednie strony. Owszem, wyraź swoją opinię ale niech ona będzie podparta minimalnym wysiłkiem umysłowym.
5. Ale było fajnie. Czyli było schematycznie. Kotlety, gołąbki, oczepiny i alkohol. Po pewnym czasie przyjdzie refleksja, do której ciężko się przyznać. Impreza była normalna (w najlepszym razie), Kotlety zjedli, suknia była zjawiskowa, zdjęcia były takie jak zawsze, muzyka też się nadawała. Pytanie gdzie atrakcje? Atrakcją według Was jest rozdanie czapek na imprezie, prześcieradło i łyżeczka, krzesła i balony...Zero inwencji, zero pomysłu i zero poszukiwań. Firmy zawodowo zajmujące się imprezami aż kipią od propozycji. Wystarczy przeczytać (bo "poszukiwania" to zbyt mocne słwo)
6. Warto szukać (byle nie tu), waro myśleć (nie powielać), warto mieć swoje zdanie.
P.S.
I tak mam Was za wariatki!!!
1. W ramach oszczędności nie stać mnie na cięcia budżetowe. TANI FOTOGRAF, TANI ZESPÓŁ CZY DJ, LEKKO OGRANICZONE MENU, TANIO I DOBRZE. To się wzajemnie wyklucza. Tanio jest w Biedronce. Tylko tam się kupuje zupełnie co innego.
2. Będę gwiazdą! Suknia jest jedną z ważniejszych rzeczy (i kamizelka męża także). Czy naprawdę wierzycie w to, że poza kilkoma zaproszonymi osobami ktoś ZAPAMIĘTA w jaką przecudną kreację byłaś ubrana? Nawet te kilka osób już za kilka dni dozna amnezji. Po co zatem te poszukiwania? Instynkt stadny? Reklama? Brak swojego zdania?
3. JA, JA, JA!!! Zorganizuję tą imprezę i już! Przecież wszyscy tak robią! Nie wszyscy. A może ktoś to zrobi za mnie? Perfidna myśl! A może dzięki temu będzie taniej? A może dzięki temu będzie jasne od kogo słusznie żądać zadośćuczynienia finansowego w razie niespełnienia oczekiwań?
4. Forum - skarbnica informacji. Tyle, że w większości bezużytecznych. Szukasz restauracji? Odwiedź portal gastronomiczny. Fotografa? Zajrzyj też na odpowiednie strony. Owszem, wyraź swoją opinię ale niech ona będzie podparta minimalnym wysiłkiem umysłowym.
5. Ale było fajnie. Czyli było schematycznie. Kotlety, gołąbki, oczepiny i alkohol. Po pewnym czasie przyjdzie refleksja, do której ciężko się przyznać. Impreza była normalna (w najlepszym razie), Kotlety zjedli, suknia była zjawiskowa, zdjęcia były takie jak zawsze, muzyka też się nadawała. Pytanie gdzie atrakcje? Atrakcją według Was jest rozdanie czapek na imprezie, prześcieradło i łyżeczka, krzesła i balony...Zero inwencji, zero pomysłu i zero poszukiwań. Firmy zawodowo zajmujące się imprezami aż kipią od propozycji. Wystarczy przeczytać (bo "poszukiwania" to zbyt mocne słwo)
6. Warto szukać (byle nie tu), waro myśleć (nie powielać), warto mieć swoje zdanie.
P.S.
I tak mam Was za wariatki!!!
Janko trzymam z tobą :) to całe pseudo wesele to nic innego jak pokazanie sie rodzinie i znajomym tylko pod jednym katem, mam lepszą suknie, smaczniejszy tort etc. od kuzynki u ktorej sie bawiłam na weselu czy też najlepszej koleżanki.Przypomina mi sie jedna sytuacja z przed paru lat z pewną panią młodą która to zamawiając u mnie usługę z góry krzyczała ze ona chce mieć lepiej niz było 2 miesiące temu u najlepszej przyjaciółki, bo cytuję "chce jej pokazać że mnie też stać" a później co ?? płacz i lament w kopertach za mało na pokrycie kosztów wesele czy też na spłate wcześniejszą kredytu który to jedni i drudzy rodzice wzięli żeby tylko to pokazać sie że "mie stać" - Zastaw się a pokaż się, typowe polskie przysłowie które jest dobrze nam znane i bardzo czesto przekładane na realia.Problem tylko w tym wszystkim jest taki że czy ty wyrazisz swoje zdanie czy ja czy ktoś inny i tak zostaniemy tu prawie zbluzgani ze nie prawda.W swoim zyciu brałem udział już w przeszło 500 weselach i na palcach zlicze te pary ktore robiły uroczystość Ślubno-weselną tylko dla siebie a nie na pokaz, i najczęściej jest tak ze te pary do dzis sa ze sobą...
Eeeech, Janko chyba wrócił z urlopu i znów nie ma co robić w domu.
Janku, czy naprawdę wierzysz, że swoimi wpisami tutaj przekonasz kogokolwiek do zmiany nastawienia, podejścia, poglądów? No to gratuluję optymizmu.
Trochę racji w tym co piszesz może i jest - rzeczywiście, wiele osób się za bardzo stresuje i kombinuje. Ale z drugiej strony - tu na Weselniku jest fajnie! Tylko Tobie (z tych regularnie zaglądających) się nie podoba.
A mnie np. nie obchodzi, czy rodzina będzie pamiętała, jaką miałam sukienkę, grunt, że ja będę pamiętała jak się czułam, ile komplementów usłyszałam itp. I jaki był wzrok mojego męża, kiedy mnie w niej zobaczył. Bo moje wesele ma być MOIM / NASZYM wspomnieniem.
Janku, czy naprawdę wierzysz, że swoimi wpisami tutaj przekonasz kogokolwiek do zmiany nastawienia, podejścia, poglądów? No to gratuluję optymizmu.
Trochę racji w tym co piszesz może i jest - rzeczywiście, wiele osób się za bardzo stresuje i kombinuje. Ale z drugiej strony - tu na Weselniku jest fajnie! Tylko Tobie (z tych regularnie zaglądających) się nie podoba.
A mnie np. nie obchodzi, czy rodzina będzie pamiętała, jaką miałam sukienkę, grunt, że ja będę pamiętała jak się czułam, ile komplementów usłyszałam itp. I jaki był wzrok mojego męża, kiedy mnie w niej zobaczył. Bo moje wesele ma być MOIM / NASZYM wspomnieniem.
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html
A poza tym, co to za stereotyp, że "wiocha po polsku"? ;-) Myślisz, że gdziekolwiek indziej jest inaczej? To co powiesz o mojej koleżance ze Stanów, dumnej z tego, że aplikacje na torcie są identyczne jak na gorsecie sukienki, albo drugiej, z Niemiec, która sama waży 43 kg, a jej suknia ważyła 9, bo była tak zdobiona? Zmartwię cię: Kobiety na całym świecie są takie same, jeśli chodzi o ślub. Jeżeli któraś już ma inne podejście, to jest to cecha indywidualna, a nie narodowa.
Oszczędzę sobie radzenia, że jak ci się nie podoba, to tu nie zaglądaj. Ty tego wyraźnie potrzebujesz.
Oszczędzę sobie radzenia, że jak ci się nie podoba, to tu nie zaglądaj. Ty tego wyraźnie potrzebujesz.
[url=http://www.TickerFactory.com/]

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html

[/url]
http://forum.trojmiasto.pl/Szkoda-ze-ten-dzien-tak-szybko-minal-t171212,1,11.html
Może ja bym tego tak dosadnie nie napisałam, ale dużo prawdy (jeśli nie wszystko) jest w tym co pisze Janko........
Sama wiem po sobie, jak przygotowywaliśmy się do ślubu i wesela. Pamiętam te roztrzesiąne panny młode u krawcowej, a po co sobie uprzykrzać życie, liepiej nie zmien ać co chwilę koronki, albo ramiączka nie te, welon najpierw miał być nitką tytanową obszyty ale nie ma być jednak mgiełka...... Jeśli chodzi o zespół, ma być wszystko, gitara saksofon, może jakieś skrzypce, napewno perkusja ale za 2000, tak się nie da, soki 2 litry za 2 złote (tylko co to za sok...)......Nikt nie przekona mnie, że jest inaczej.....a szkoda, przerost formy.....zamiast skupić się na najważniejszych rzeczach, często jest tak że najważniejsza jest dekoracja sali, jakieś auto, makijaż.......a i najlepiej żeby ksiądz uszielił ślubu nic nie wymagał i broń Boże 100 zł na ofiarę nie zechciał, gdy całe wesele to koszt od 30 do 50 tys..........
Sama wiem po sobie, jak przygotowywaliśmy się do ślubu i wesela. Pamiętam te roztrzesiąne panny młode u krawcowej, a po co sobie uprzykrzać życie, liepiej nie zmien ać co chwilę koronki, albo ramiączka nie te, welon najpierw miał być nitką tytanową obszyty ale nie ma być jednak mgiełka...... Jeśli chodzi o zespół, ma być wszystko, gitara saksofon, może jakieś skrzypce, napewno perkusja ale za 2000, tak się nie da, soki 2 litry za 2 złote (tylko co to za sok...)......Nikt nie przekona mnie, że jest inaczej.....a szkoda, przerost formy.....zamiast skupić się na najważniejszych rzeczach, często jest tak że najważniejsza jest dekoracja sali, jakieś auto, makijaż.......a i najlepiej żeby ksiądz uszielił ślubu nic nie wymagał i broń Boże 100 zł na ofiarę nie zechciał, gdy całe wesele to koszt od 30 do 50 tys..........
Cześć!
Uważam, że masz rację. Poradź mi zatem co mam zrobić, kiedy nie chcę wesela bo mnie nie stać, ale przyszli teściowie mają to głęboko w poważaniu, bo muszą się ludziom pokazać kosztem zadłużenia.
Próba dyskusji skończyła się katastrofą i uległam.
Wesele za 2 tyg. a moja suknia nadal jest szyta i nie zdziwię się jak odbiorę ją dzień przed ślubem. Buty mam stare, nieco odbiegają od bieli, ale przecież suknia je zakryje. Na to jak będą smakowały potrawy na weselu, jak będzie grała orkiestra i jaka będzie pogoda nie mam wpływu. Mimo to, każdy się dziwi że potrafię spać po nocach i temat wesela nie zdominował mojego życia.
Jak już przyszli teściowie mają coś załatwić na to swoje wesele (nie oszukujmy się to będzie impreza dla nich) , to robią to na odwal i mają pretensje, jeśli czasami muszą włożyć w przygotowania swoją pracę.
Na myśl o weselu robi mi się niedobrze ale show must go one.
Zastanawiam się czy nie uciec sprzed ołtarza i przekreślić 4 lata związku.
Pozytywne jest to że przyjaciółki i moja rodzina są ze mną i pomagają mi przetrwać.
Nie rozumiem szału w związku z przygotowaniami ślubnymi. Jeśli te przygotowania przesłaniają komuś rok życia to moje pytanie jest następujące : a co będzie po weselu? Życie straci sens?
P.S
Nie uważam nikogo za wariatki każdy ma swoje priorytety, chociaż w tym wszystkim największą wariatką wydaję się ja, skoro nadal w tym tkwię.
Pozdrawiam wszystkie przyszłe Panny Młode, będzie najpiękniejsze tak czy siak i życzę wam szczęścia w małżeństwie!
Uważam, że masz rację. Poradź mi zatem co mam zrobić, kiedy nie chcę wesela bo mnie nie stać, ale przyszli teściowie mają to głęboko w poważaniu, bo muszą się ludziom pokazać kosztem zadłużenia.
Próba dyskusji skończyła się katastrofą i uległam.
Wesele za 2 tyg. a moja suknia nadal jest szyta i nie zdziwię się jak odbiorę ją dzień przed ślubem. Buty mam stare, nieco odbiegają od bieli, ale przecież suknia je zakryje. Na to jak będą smakowały potrawy na weselu, jak będzie grała orkiestra i jaka będzie pogoda nie mam wpływu. Mimo to, każdy się dziwi że potrafię spać po nocach i temat wesela nie zdominował mojego życia.
Jak już przyszli teściowie mają coś załatwić na to swoje wesele (nie oszukujmy się to będzie impreza dla nich) , to robią to na odwal i mają pretensje, jeśli czasami muszą włożyć w przygotowania swoją pracę.
Na myśl o weselu robi mi się niedobrze ale show must go one.
Zastanawiam się czy nie uciec sprzed ołtarza i przekreślić 4 lata związku.
Pozytywne jest to że przyjaciółki i moja rodzina są ze mną i pomagają mi przetrwać.
Nie rozumiem szału w związku z przygotowaniami ślubnymi. Jeśli te przygotowania przesłaniają komuś rok życia to moje pytanie jest następujące : a co będzie po weselu? Życie straci sens?
P.S
Nie uważam nikogo za wariatki każdy ma swoje priorytety, chociaż w tym wszystkim największą wariatką wydaję się ja, skoro nadal w tym tkwię.
Pozdrawiam wszystkie przyszłe Panny Młode, będzie najpiękniejsze tak czy siak i życzę wam szczęścia w małżeństwie!
ja tylko w kwestii zakładania nowego tematu
Janko spóźniłeś się, temat o tym, co ma znaleźć się na górze tortu już był :D:D:D
http://forum.trojmiasto.pl/Co-umiescic-na-gorze-tortu-t154014,1,11.html?hl=tort#hl
życzę miłego czytania :)
Janko spóźniłeś się, temat o tym, co ma znaleźć się na górze tortu już był :D:D:D
http://forum.trojmiasto.pl/Co-umiescic-na-gorze-tortu-t154014,1,11.html?hl=tort#hl
życzę miłego czytania :)
Zgadzam sie z Jankiem. Każdemu się wydaje, że to jego wesele jest najpiękniejsze, najwspanialsze...ale dla gości to jedno z wielu. Panna młoda jak zwykle wyglądała ładnie, a na weselu każdy mógł się napić i najeść. Wesele za 40, 50, 60 tyś- jeden wieczór, a lata zobowiązan. My na szczęście robimy przyjęcie, chociaż to tez nie jest mały koszt. Wolę zainwestować w przyszłość, a nie jednodniową imprezę. Zazdroszcze koleżance- ślub na mauritiusie - 12 tyś/2 osoby (10 dni). To się nazywa przeżycie, a jakie wspomnienia...
Bo zalatuje... sytuacja jest mega chora :)
Miałam do wyboru, skłócić przyszłego męża z rodzicami czy ulec by nie wyparli się syna. Przyszły teść po naszej decyzji o zaniechaniu ślubu przestał odzywać się do syna...
Po prostu należę do osób, dla których wesele to drugorzędna sprawa bo najważniejszy tego dnia jest ślub. Ta teza spotkała się oczywiście z potępieniem w oczach rodziny młodego.
Teraz to ja jestem skąpa skoro nie chcę wesela i nie szanuję tradycji. Cóż, przynajmniej wiem co mnie myślą :) Lepiej mieć taką wiedzę.
Stwórca wątku dość ostro ocenił przyszłe panny młode, chciałam by zdał sobie sprawę, że niektóre kobiety myślą podobnie jak on jednak czasami nie mają wyboru.
A co do przyszłych teściów obawiam się, że dołączę do grona tych, którzy opowiadają o teściach kawały, typu:
" Rozmawiają dwie koleżanki, jedna zaczyna:
-Byłam wczoraj u weterynarza i kazałam obciąć memu psu ogon.
-Ojej, a co się stało?
-Przyjeżdżają teściowie ŻADNYCH oznak radości "
:)
Miałam do wyboru, skłócić przyszłego męża z rodzicami czy ulec by nie wyparli się syna. Przyszły teść po naszej decyzji o zaniechaniu ślubu przestał odzywać się do syna...
Po prostu należę do osób, dla których wesele to drugorzędna sprawa bo najważniejszy tego dnia jest ślub. Ta teza spotkała się oczywiście z potępieniem w oczach rodziny młodego.
Teraz to ja jestem skąpa skoro nie chcę wesela i nie szanuję tradycji. Cóż, przynajmniej wiem co mnie myślą :) Lepiej mieć taką wiedzę.
Stwórca wątku dość ostro ocenił przyszłe panny młode, chciałam by zdał sobie sprawę, że niektóre kobiety myślą podobnie jak on jednak czasami nie mają wyboru.
A co do przyszłych teściów obawiam się, że dołączę do grona tych, którzy opowiadają o teściach kawały, typu:
" Rozmawiają dwie koleżanki, jedna zaczyna:
-Byłam wczoraj u weterynarza i kazałam obciąć memu psu ogon.
-Ojej, a co się stało?
-Przyjeżdżają teściowie ŻADNYCH oznak radości "
:)
Janko strasznie generalizujesz...chociaż trochę prawdy w tym co piszesz jest.
Chociaż ja jestem nietypową panną młodą - mój narzeczony oświadczył mi się pod koniec maja i postanowiliśmy pobrać się we wrześniu. Wiele dziewczyn na forum pisało, że "zorganizowanie wszystkiego" w takim terminie jest nierealne, bo w końcu wszystko trzeba zaklepać min. rok wcześniej i najlepiej przez ten rok dzień w dzień siedzieć na weselniku.
Na początku prawie się wkręciłam, ale potem stwierdziłam, że to jest chore. Ustaliliśmy z narzeczonym priorytety: msza święta, fotograf, dobra restauracja, fajna podróż poślubna zamiast wakacji i tego się trzymamy. Nie robimy wesela, tylko obiad z kolacją dla najbliższej rodziny i znajomych (w sumie ok 30 osób) i to nie dlatego, że ma być taniej, a dlatego, że nie przepadamy za weselami. Za wszystko płacimy sami z pieniędzy, które odłożyliśmy, więc nikt się nie zapożycza. Więc proszę nie generalizuj, bo jako skrzypaczka nieraz grałam na ślunach, gdzie w kościele było np 25 osób, a panna młoda miała zwykłą sukienkę.
Chociaż ja jestem nietypową panną młodą - mój narzeczony oświadczył mi się pod koniec maja i postanowiliśmy pobrać się we wrześniu. Wiele dziewczyn na forum pisało, że "zorganizowanie wszystkiego" w takim terminie jest nierealne, bo w końcu wszystko trzeba zaklepać min. rok wcześniej i najlepiej przez ten rok dzień w dzień siedzieć na weselniku.
Na początku prawie się wkręciłam, ale potem stwierdziłam, że to jest chore. Ustaliliśmy z narzeczonym priorytety: msza święta, fotograf, dobra restauracja, fajna podróż poślubna zamiast wakacji i tego się trzymamy. Nie robimy wesela, tylko obiad z kolacją dla najbliższej rodziny i znajomych (w sumie ok 30 osób) i to nie dlatego, że ma być taniej, a dlatego, że nie przepadamy za weselami. Za wszystko płacimy sami z pieniędzy, które odłożyliśmy, więc nikt się nie zapożycza. Więc proszę nie generalizuj, bo jako skrzypaczka nieraz grałam na ślunach, gdzie w kościele było np 25 osób, a panna młoda miała zwykłą sukienkę.
Też zgadzam się z Jankiem, że niektóre dziewczyny ostro przesadzają. My też płacimy sami za wesele i wcale super rewelacji nie będzie, ale to i tak będzie super dzień bo będzie NASZ , będziemy pamiętać do końca życia:) nawet jak nie wszystko bedzie super idealnie.
Lepiej bym tego nie ujęła niż Janko:) to wszystko prawda i myślę że same panny młode nie mają szansy tego zmienić.Większość firm proponuje marnej jakości usługi i nie pokazuje że można inaczej,lepiej,ładniej i para może mieć wybór a do tego cena powinna być realna i nie odstraszać.Sama pracuje z parami młodymi i wiem jakie mają nastawienie do usług którymi sie zajmuję a także wiem co proponuje konkurencja i że nie jest to coś co zachęca pary młode do wydawania pieniędzy.Ja walcze i chce zmienic nastawienie ale zdaje sobie sprawę że jestem kropla w oceanie jednak malutkimi kroczkami idę do przodu i jestem zadowolona z wyników:)Gdyby firmy nastawiły się na własny rozwój a nie tkwiły w głębokim PRL-u to nasze śluby i wesela byłyby wyjatkowe i nikt nie powiedziałby po takiej uroczystości przeżył dzień świstaka:)
Szczerze mowiac sama robie wesele i uwazam ze w 80% Janko ma racje..... I gratuluje......
Ale sadze ze sa takie kobiety ( bo mezczyzn sie to nie tyczy raczej) ktore potrafia normalnie podejsc do wesela.
Szczerze mowiac mnie stac na wesele i je chce ale tylko dlatego ze marze by ludziie ktiorzy s ami bliscy cieszyli sie razem ze mna. NIe ma na naszej liscie gosci kogos kogo nie lubie. Potrafilam zaprosic kuzynke a jej mamy nie bo jej nie znosze.... a kuzynke lubie i wyobrazcie sobie przyjezdza. Co do sukni to dokladnie tak jest jak mowisz Janko,..... niestety a moze i stety chce sie byc w tym dniu najpiekniejsza... ale wiekszosc kobiet chce raz w zyciu sie poczuc wyjatkowo..... ogladamy telewizje a tam gwiazdy filmowe ktorym robi sie zdjecia dla nich to norma a ja chce miec ta norme tylko raz w zyciu. Natomiast patrzac na laski ktore sa na tym forum faktycznie idzie sie zzygac... sa tak zalosne... Czy ja jestem hmm moze w czyims odczuciu tak... Pewnie i cos w tym jest ale chce to wesele. Natomiast nade wszystko najwqazniejszy jest dla mnie moj maz... a niestety dla dziewczy na forum kiecki i dekoracje a dla mnie nie....
Pozdrawiam Janko i ciesze sie ze ktos tu taki jest ;)
Ale sadze ze sa takie kobiety ( bo mezczyzn sie to nie tyczy raczej) ktore potrafia normalnie podejsc do wesela.
Szczerze mowiac mnie stac na wesele i je chce ale tylko dlatego ze marze by ludziie ktiorzy s ami bliscy cieszyli sie razem ze mna. NIe ma na naszej liscie gosci kogos kogo nie lubie. Potrafilam zaprosic kuzynke a jej mamy nie bo jej nie znosze.... a kuzynke lubie i wyobrazcie sobie przyjezdza. Co do sukni to dokladnie tak jest jak mowisz Janko,..... niestety a moze i stety chce sie byc w tym dniu najpiekniejsza... ale wiekszosc kobiet chce raz w zyciu sie poczuc wyjatkowo..... ogladamy telewizje a tam gwiazdy filmowe ktorym robi sie zdjecia dla nich to norma a ja chce miec ta norme tylko raz w zyciu. Natomiast patrzac na laski ktore sa na tym forum faktycznie idzie sie zzygac... sa tak zalosne... Czy ja jestem hmm moze w czyims odczuciu tak... Pewnie i cos w tym jest ale chce to wesele. Natomiast nade wszystko najwqazniejszy jest dla mnie moj maz... a niestety dla dziewczy na forum kiecki i dekoracje a dla mnie nie....
Pozdrawiam Janko i ciesze sie ze ktos tu taki jest ;)




