Widok
Wiocha i wiochmeni
Za wsią przepadam, od dziecka, mam na wsi wspaniałych znajomych a zapach tradycyjnego gnoju nie tylko mnie nie odstrasza, lecz wręcz kojarzy mi się pozytywnie.
Wiochy za to i wiochmenów nie cierpię. Wiocha zamieszkała w miastach i czuje się tu bezkarnie, bo przykład szedł z góry, a tu nie ma sąsiada z zagrody obok, który by zwrócił ci uwagę, i z którego zdaniem trzeba by się liczyć , a w miejskim tłoku proboszcz nie zauważy braku wiochmena w kościele. Wiocha jeszcze się nie zdążyła zurbanizować, utraciła wiejskie zalety, ale nie straciła wad, wręcz je hołubiła.
Wiocha chce spokoju, możliwości konsumowania miejskiego dobrobytu i poczucia niezależności, podziwia tych co się dorobili i obnoszą z tym dorobkiem w mediach czy na ulicy, zazdroszcząc im i wierząc, że im też się coś takiego uda osiągnąć. Stąd ze złością reagują na tych co im publicznie spokój ten zakłócają jakąś polityką. Polityka precz!
Wiocha książęk nie lubi i nie ceni tych, którzy książki piszą, czytają, mówią książkowym językiem i się wywyższają, a przecież wszyscy mają być równi. Dziwolągi to jakieś. Wariatem trzeba być, żeby siedzieć cicho i literki do kupy składać zamiast wypić piwko z kumplami i porechotać czy obejrzeć serial z psiapsiółkami i poplotkować. Kto to wymyślił? I po co ?
W efekcie, wiochman potrafi stwierdzić, że matematyka istnieje od zawsze, ale Pan Bóg to już nie. Co to, to nie. Możecie to Państwo przeczytać na forum.
Do niedawna wiocha się panoszyła, bo miała zielone światło od swoich na górze. Trójmiejska wiocha nawet wycięła kawał lasu na Ujeścisku, no bo kto to widział, żeby w środku miasta rósł sobie las i do tego dziki. Parę lat temu miałem ostre spięcia z lokalną wiochą, na tle kwestii porządkowych, ale nie popuściłem. Więc wkrótce odczułem ciche poparcie otoczenia, a wiochę potraktowałem, nie licząc paru drobnych naturalnych dla mnie usług, jak powietrze. Od pewnego czasu, pewnie pod wpływem zmiany klimatu społecznego i za sprawą najmłodszych pokoleń, wiocha zaczęła ewoluować, a ostatnio, ku mojemu zdziwieniu, nawet przypomniała sobie o istnieniu zwrotu Dzień dobry. Nie do wiary. Idzie dobra zmiana ?
Wiochy za to i wiochmenów nie cierpię. Wiocha zamieszkała w miastach i czuje się tu bezkarnie, bo przykład szedł z góry, a tu nie ma sąsiada z zagrody obok, który by zwrócił ci uwagę, i z którego zdaniem trzeba by się liczyć , a w miejskim tłoku proboszcz nie zauważy braku wiochmena w kościele. Wiocha jeszcze się nie zdążyła zurbanizować, utraciła wiejskie zalety, ale nie straciła wad, wręcz je hołubiła.
Wiocha chce spokoju, możliwości konsumowania miejskiego dobrobytu i poczucia niezależności, podziwia tych co się dorobili i obnoszą z tym dorobkiem w mediach czy na ulicy, zazdroszcząc im i wierząc, że im też się coś takiego uda osiągnąć. Stąd ze złością reagują na tych co im publicznie spokój ten zakłócają jakąś polityką. Polityka precz!
Wiocha książęk nie lubi i nie ceni tych, którzy książki piszą, czytają, mówią książkowym językiem i się wywyższają, a przecież wszyscy mają być równi. Dziwolągi to jakieś. Wariatem trzeba być, żeby siedzieć cicho i literki do kupy składać zamiast wypić piwko z kumplami i porechotać czy obejrzeć serial z psiapsiółkami i poplotkować. Kto to wymyślił? I po co ?
W efekcie, wiochman potrafi stwierdzić, że matematyka istnieje od zawsze, ale Pan Bóg to już nie. Co to, to nie. Możecie to Państwo przeczytać na forum.
Do niedawna wiocha się panoszyła, bo miała zielone światło od swoich na górze. Trójmiejska wiocha nawet wycięła kawał lasu na Ujeścisku, no bo kto to widział, żeby w środku miasta rósł sobie las i do tego dziki. Parę lat temu miałem ostre spięcia z lokalną wiochą, na tle kwestii porządkowych, ale nie popuściłem. Więc wkrótce odczułem ciche poparcie otoczenia, a wiochę potraktowałem, nie licząc paru drobnych naturalnych dla mnie usług, jak powietrze. Od pewnego czasu, pewnie pod wpływem zmiany klimatu społecznego i za sprawą najmłodszych pokoleń, wiocha zaczęła ewoluować, a ostatnio, ku mojemu zdziwieniu, nawet przypomniała sobie o istnieniu zwrotu Dzień dobry. Nie do wiary. Idzie dobra zmiana ?
1. Gdzieś wyczytał stwierdzenie, że matematyka istnieje od zawsze? Coś przegapiłem?
2. Religia opisuje świat od momentu jego stworzenia przez Boga. Skoro Bóg wg ciebie istnieje od zawsze, to czym zajmował się wcześniej?
Wiem, że oczekuję cudu, ale czy mógłbyś na powyższe pytania odpowiedzieć w miarę ściśle, językiem zrozumiałem dla wiochmena, który nie studiował bełkotlistyki?
2. Religia opisuje świat od momentu jego stworzenia przez Boga. Skoro Bóg wg ciebie istnieje od zawsze, to czym zajmował się wcześniej?
Wiem, że oczekuję cudu, ale czy mógłbyś na powyższe pytania odpowiedzieć w miarę ściśle, językiem zrozumiałem dla wiochmena, który nie studiował bełkotlistyki?
@ sadyl
Nigdy nic nie konfabuluję, bo to bylaby strata czasu, a jak czasem konfabuluję celowo, to to wyraźnie zaznaczam, Na tym forum nie konfabuluję, bo są tu tacy, co by to wzięli na poważnie. Chyba będę musiał sięgnąć do archiwum i ci zademonstrować typową konfabulację, ale ciężko jest tam się dokopać.
Coś takiego o matematyce i o Bogu napisał Aradash, wybacz, ale nie będę szukał tego ponownie na wątku o matematyce. Nic tu nie dodaję od siebie, po prostu cytuję niedorzeczności, a tych jest mnóstwo, ale więcej uwagi poświęcam im na blogu niż tu.
Człowieku, pamiętaj, że rower, zależnie od perpspektywy nadawcy, to może być pojazd, wehikuł, jednoślad, dwukołowiec,welocyped czy też bicykl. Powiedz mi, co to za idota to wszystko wymyślił, żeby ludziom życie utrudnić ? Nie wspominając już o tym, że rower to taki dwukołowy adidas.
Czasami, ludzie, trudno z wami się dogadać, bo do każdego słowa trzebaby dopisywać stronę przypisów. W e wpisie o matematyce napisałem,że proszę o rzeczowe, RZECZOWE, wytłumaczenie. Rzecz to jest rzecz czyli obiekt realny, z którym pewne abstrakcje muszą być ostatecznie powiązane. Np. pojęcie abstrakcyjnej "sprawiedliwości" wiąże się z dystrubucją pewnych dóbr, realnych czy abstrakcyjnych, adekwatnie do sytuacji, wg, pewnych norm.
Sprawiedliwość nie jest obiektem realnym, podobnie jak matematyka, ale jest pojęciowym wyabstrahowaniem pewnych cech jak najbardziej namacalnej rzeczywistości.
Jak ktoś się nie nauczył tego w marnej szkole, to potem smędzi na forum, taki jest efekt.
Nigdy nic nie konfabuluję, bo to bylaby strata czasu, a jak czasem konfabuluję celowo, to to wyraźnie zaznaczam, Na tym forum nie konfabuluję, bo są tu tacy, co by to wzięli na poważnie. Chyba będę musiał sięgnąć do archiwum i ci zademonstrować typową konfabulację, ale ciężko jest tam się dokopać.
Coś takiego o matematyce i o Bogu napisał Aradash, wybacz, ale nie będę szukał tego ponownie na wątku o matematyce. Nic tu nie dodaję od siebie, po prostu cytuję niedorzeczności, a tych jest mnóstwo, ale więcej uwagi poświęcam im na blogu niż tu.
Człowieku, pamiętaj, że rower, zależnie od perpspektywy nadawcy, to może być pojazd, wehikuł, jednoślad, dwukołowiec,welocyped czy też bicykl. Powiedz mi, co to za idota to wszystko wymyślił, żeby ludziom życie utrudnić ? Nie wspominając już o tym, że rower to taki dwukołowy adidas.
Czasami, ludzie, trudno z wami się dogadać, bo do każdego słowa trzebaby dopisywać stronę przypisów. W e wpisie o matematyce napisałem,że proszę o rzeczowe, RZECZOWE, wytłumaczenie. Rzecz to jest rzecz czyli obiekt realny, z którym pewne abstrakcje muszą być ostatecznie powiązane. Np. pojęcie abstrakcyjnej "sprawiedliwości" wiąże się z dystrubucją pewnych dóbr, realnych czy abstrakcyjnych, adekwatnie do sytuacji, wg, pewnych norm.
Sprawiedliwość nie jest obiektem realnym, podobnie jak matematyka, ale jest pojęciowym wyabstrahowaniem pewnych cech jak najbardziej namacalnej rzeczywistości.
Jak ktoś się nie nauczył tego w marnej szkole, to potem smędzi na forum, taki jest efekt.
@ sadyl
Powinieneś teraz poddać pewnej refleksji natury filozoficznej swoje zachowanie na forum. Podałem ci informację o Aradashu, a ty ją odrzucasz, w oparciu o jakie kryteria ?
W cywilizowanym świecie obowiązuje norma, że rozmówcę i jego przekaz traktujemy poważnie, ty nie traktujesz go poważnie, co oznacza brak zaufania. Jeśli akceptujesz brak zaufania, to osobiście niszczysz cywilizację, opartą na tych założeniach. Wypisujesz się z cywilizacji Zachodu ?
Ja nie wypisuję się, dlatego poszukam ci wpisu Aradasha, chociaz piłeczka jest po twojej stronie. Dostrzegasz,że nie grasz fair ? Wiesz jakie są konsekwencje ?
Powinieneś teraz poddać pewnej refleksji natury filozoficznej swoje zachowanie na forum. Podałem ci informację o Aradashu, a ty ją odrzucasz, w oparciu o jakie kryteria ?
W cywilizowanym świecie obowiązuje norma, że rozmówcę i jego przekaz traktujemy poważnie, ty nie traktujesz go poważnie, co oznacza brak zaufania. Jeśli akceptujesz brak zaufania, to osobiście niszczysz cywilizację, opartą na tych założeniach. Wypisujesz się z cywilizacji Zachodu ?
Ja nie wypisuję się, dlatego poszukam ci wpisu Aradasha, chociaz piłeczka jest po twojej stronie. Dostrzegasz,że nie grasz fair ? Wiesz jakie są konsekwencje ?
@ Mikronezja
Nie lubię polemizować metodą cepem za cep. Najpierw daję w miarę spójny tekst oparty na jakiejś koncepcji i nie odnoszący się do skrawka rzeczywistości, lecz do większego jej fragmentu i oczekuję albo potwierdzenia albo polemiki sporządzonej w identycznej formie jak tekst.
Ale niedoczekanie moje.
Nie lubię polemizować metodą cepem za cep. Najpierw daję w miarę spójny tekst oparty na jakiejś koncepcji i nie odnoszący się do skrawka rzeczywistości, lecz do większego jej fragmentu i oczekuję albo potwierdzenia albo polemiki sporządzonej w identycznej formie jak tekst.
Ale niedoczekanie moje.
@ sadyl
A ja ci stawiam zarzut podstawowy, że naruszasz zasdę cywilizacji, zarzucając mi kłmastwo, gdy podałem ci informację,że Aradash napisał na forum coś takiego.
W kontaktach cywilzowanych jak spotykasz kogoś, nie występujesz z zarzutem,że ktoś kłamie. Podstawą cywilizacji jest domniemanie dobrej woli, objawiające się zaufaniem do partnerów. Jeśli ty ignorujesz zasadę cywilizacji, to w jakiej cywilizacji żyjesz ?
Piłka była po twojej stronie. jak wszedłeś na forum, to musisz postępować wg pewnych cywilizacyjnych procedur i nie wymawiać się brakiem czasu. Nie masz czasu, nie wchodź, wtedy wszystko będzie OK.
A ja ci stawiam zarzut podstawowy, że naruszasz zasdę cywilizacji, zarzucając mi kłmastwo, gdy podałem ci informację,że Aradash napisał na forum coś takiego.
W kontaktach cywilzowanych jak spotykasz kogoś, nie występujesz z zarzutem,że ktoś kłamie. Podstawą cywilizacji jest domniemanie dobrej woli, objawiające się zaufaniem do partnerów. Jeśli ty ignorujesz zasadę cywilizacji, to w jakiej cywilizacji żyjesz ?
Piłka była po twojej stronie. jak wszedłeś na forum, to musisz postępować wg pewnych cywilizacyjnych procedur i nie wymawiać się brakiem czasu. Nie masz czasu, nie wchodź, wtedy wszystko będzie OK.
@ sadyl
Proszę bardzo, piąty sierpnia, godz.23,01, Aradask pisze co następuje:
"Matematyką kierują ustalone i niezmienne od tysiącleci zasady."
Źle się wyraziłem...
Nie 'od tysiącleci' tylko OD ZAWSZE...
Matematyka po prostu istnieje...
Od zawsze...
I zawsze będzie...
Zasady matematyki są niezmienne - Ty możesz je tylko nazwać i opisać.
Po to, żeby móc porozumieć się z innymi ludźmi...
Każdy wie, że 2+2=4 ale trzeba było ujednolicić zapis, żeby niemiec mógł się porozumieć ze szwedem.
Tu nie ma żadnej ukrytej filozofii ;)
Co do kompetencji Aradasha to mam wyrobione zdanie. A co kwestii Boga, to nie zajmuję się nią na tych wątkach, choć kwestia mnie interesuje. Musiałbym rozpocząć nowy wątek,żeby uwzglęnić wszystkie aspekty.
Tu muszę wrócić do Aradaska i wiary ludzi np. w to, że istnieją prawa natury. Otóż, żeby wyrazić kwestię w języku świeckim, nie ma czegoś takiego jak prawa natury. Istnieje tylko materia, której elementy, wchodząc w toku ewolucji w długotrwałe wzajemne procesy interakcji, doprowadzają do powstanie chwilowych stanów równowagi, homeostazy, które można opisać jako prawa natury odzwierciedlające zależności między rozmaitymi, rozwijającymi sie postaciami materii. W takim ujęciu nie ma żadnych praw natury, są konkretne zależności między elementami natury, które my, ludzie, określamy mianem PRAW NATURY.
A ludziom prawa natury kojarzą się, błędnie, na zasadzie analogii, z prawami ustanawianymi przez prawodawców.
To jest koncepcja świecka, która nie rozpatruje momentu inicjacji takich procesów przemiany materii. A koncepcją Boga tu się nie będę zajmował, bo to problem jeszcze bardziej złożony.
Proszę bardzo, piąty sierpnia, godz.23,01, Aradask pisze co następuje:
"Matematyką kierują ustalone i niezmienne od tysiącleci zasady."
Źle się wyraziłem...
Nie 'od tysiącleci' tylko OD ZAWSZE...
Matematyka po prostu istnieje...
Od zawsze...
I zawsze będzie...
Zasady matematyki są niezmienne - Ty możesz je tylko nazwać i opisać.
Po to, żeby móc porozumieć się z innymi ludźmi...
Każdy wie, że 2+2=4 ale trzeba było ujednolicić zapis, żeby niemiec mógł się porozumieć ze szwedem.
Tu nie ma żadnej ukrytej filozofii ;)
Co do kompetencji Aradasha to mam wyrobione zdanie. A co kwestii Boga, to nie zajmuję się nią na tych wątkach, choć kwestia mnie interesuje. Musiałbym rozpocząć nowy wątek,żeby uwzglęnić wszystkie aspekty.
Tu muszę wrócić do Aradaska i wiary ludzi np. w to, że istnieją prawa natury. Otóż, żeby wyrazić kwestię w języku świeckim, nie ma czegoś takiego jak prawa natury. Istnieje tylko materia, której elementy, wchodząc w toku ewolucji w długotrwałe wzajemne procesy interakcji, doprowadzają do powstanie chwilowych stanów równowagi, homeostazy, które można opisać jako prawa natury odzwierciedlające zależności między rozmaitymi, rozwijającymi sie postaciami materii. W takim ujęciu nie ma żadnych praw natury, są konkretne zależności między elementami natury, które my, ludzie, określamy mianem PRAW NATURY.
A ludziom prawa natury kojarzą się, błędnie, na zasadzie analogii, z prawami ustanawianymi przez prawodawców.
To jest koncepcja świecka, która nie rozpatruje momentu inicjacji takich procesów przemiany materii. A koncepcją Boga tu się nie będę zajmował, bo to problem jeszcze bardziej złożony.
Ok. Masz rację. Zwracam honor. Przegapiłem ten wpis.
Domyślam się, że Aradashowi chodziło o to (upraszczając), że 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł.
> koncepcją Boga tu się nie będę zajmował,
Sam wywołałeś temat zakładając niniejszy wątek.
Domyślam się, że Aradashowi chodziło o to (upraszczając), że 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł.
> koncepcją Boga tu się nie będę zajmował,
Sam wywołałeś temat zakładając niniejszy wątek.
@ Sadyl:
>Domyślam się, że Aradashowi chodziło o to (upraszczając), że 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł.
Też tak sądzę.
@ Łowco:
Skupiasz się na tym, co ktoś napisał, a czego nie napisał, nie starając się zrozumieć, o co tak naprawdę mu chodziło. Pewnie, że każdy powinien starać się wyrażać jasno. Z drugiej strony warto założyć, że czyimś zamiarem nie było pisanie niedorzeczności.
>Domyślam się, że Aradashowi chodziło o to (upraszczając), że 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł.
Też tak sądzę.
@ Łowco:
Skupiasz się na tym, co ktoś napisał, a czego nie napisał, nie starając się zrozumieć, o co tak naprawdę mu chodziło. Pewnie, że każdy powinien starać się wyrażać jasno. Z drugiej strony warto założyć, że czyimś zamiarem nie było pisanie niedorzeczności.
@ z głową...
Mam poważnie zakładać, że np.Skydiverowi nie chodzi o pisanie niedorzecznośći ? Przecież taki jest jego program.
Mam wieloletnią, pardon, wielodziesięcioletnią, praktykę w czytaniu i interpretowaniu tekstów z przyczyn zawodowych, więc mnie irytują metody stosowane przez niektórych, bo przecież nikt ich chyba fizycznie nie przymusza do wypisywania idotyzmów.
Mam poważnie zakładać, że np.Skydiverowi nie chodzi o pisanie niedorzecznośći ? Przecież taki jest jego program.
Mam wieloletnią, pardon, wielodziesięcioletnią, praktykę w czytaniu i interpretowaniu tekstów z przyczyn zawodowych, więc mnie irytują metody stosowane przez niektórych, bo przecież nikt ich chyba fizycznie nie przymusza do wypisywania idotyzmów.
@sadyl, chmurko
"Domyślam się"
"Też tak sądzę."
Bardzo dobrze się domyślacie ;)
"nie starając się zrozumieć, o co tak naprawdę mu chodziło"
Z moich wpisów nie trzeba się niczego domyślać, celowo piszę w taki sposób żeby było to zrozumiałe dla każdego - w przeciwieństwie do niektórych durni.
"2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła"
A no właśnie - Wy zrozumieliście, większość ludzi zrozumiała... ale umiejętność rozumienia tego co się czyta nie każdy posiadł...
Jak byk było napisane: "zasady matematyki są niezmienne, ty możesz je tylko nazwać i opisać"
Nie ma sensu dyskutować z tym indywiduum.
To typowy przedstawiciel klasy średniej, któremu coś tam gdzieś się wydaje...
Wszyscy zrozumieli poza nim - czytaj: lewacką metodą wciska kit i przekręca słowa, licząc na to, że znajdzie się inny dureń, który mu uwierzy ;)
"wywołałeś aradasha do tablicy, niech zatem on się twoim głosowaniem zajmuje"
Jak już mówiłem durniom i lewakom odpisywać nie będę bo to mija się z celem ;)
Można im odpisywać tylko po to, żeby inni zobrazowali sobie głupotę, niekonsekwencję i brak logiki powyższych. Ale to już osiągnąłem dawno temu...
Tak na marginesie.
Wszedłem tu znów nie do końca z własnej woli - co ciekawe dostałem PMa od osoby od której bym się nie spodziewał :D
ps.
a co do boga... - a o tym chyba nie wspominałem - bóg albo istnieje od zawsze, albo nie istnieje wcale...
tak pewnie myśli typowy zjadacz chleba ;)
gdyby typowy zjadacz chleba czytał publikacje naukowe zamiast "książęk" pewnie wiedział by, że jest też trzecia opcja ;) że bóg nagle zacznie istnieć :D
a tak na prawdę jest nieskończenie wiele opcji... może być np 30 bogów, albo jakiś bóg może się rodzić co 3 minuty i 39 sekund...
ale taki typowy zjadacz chleba tego nie zrozumie :)))))))
"Domyślam się"
"Też tak sądzę."
Bardzo dobrze się domyślacie ;)
"nie starając się zrozumieć, o co tak naprawdę mu chodziło"
Z moich wpisów nie trzeba się niczego domyślać, celowo piszę w taki sposób żeby było to zrozumiałe dla każdego - w przeciwieństwie do niektórych durni.
"2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła"
A no właśnie - Wy zrozumieliście, większość ludzi zrozumiała... ale umiejętność rozumienia tego co się czyta nie każdy posiadł...
Jak byk było napisane: "zasady matematyki są niezmienne, ty możesz je tylko nazwać i opisać"
Nie ma sensu dyskutować z tym indywiduum.
To typowy przedstawiciel klasy średniej, któremu coś tam gdzieś się wydaje...
Wszyscy zrozumieli poza nim - czytaj: lewacką metodą wciska kit i przekręca słowa, licząc na to, że znajdzie się inny dureń, który mu uwierzy ;)
"wywołałeś aradasha do tablicy, niech zatem on się twoim głosowaniem zajmuje"
Jak już mówiłem durniom i lewakom odpisywać nie będę bo to mija się z celem ;)
Można im odpisywać tylko po to, żeby inni zobrazowali sobie głupotę, niekonsekwencję i brak logiki powyższych. Ale to już osiągnąłem dawno temu...
Tak na marginesie.
Wszedłem tu znów nie do końca z własnej woli - co ciekawe dostałem PMa od osoby od której bym się nie spodziewał :D
ps.
a co do boga... - a o tym chyba nie wspominałem - bóg albo istnieje od zawsze, albo nie istnieje wcale...
tak pewnie myśli typowy zjadacz chleba ;)
gdyby typowy zjadacz chleba czytał publikacje naukowe zamiast "książęk" pewnie wiedział by, że jest też trzecia opcja ;) że bóg nagle zacznie istnieć :D
a tak na prawdę jest nieskończenie wiele opcji... może być np 30 bogów, albo jakiś bóg może się rodzić co 3 minuty i 39 sekund...
ale taki typowy zjadacz chleba tego nie zrozumie :)))))))
Nie kopiowałem - leciałem z pamięci... musiałem źle przeczytać :/
Jak klikasz 'odpowiedz' to widać tylko powyższy post niestety i tylko z tego da się kopiować, jakość tego postu woła o pomstę do nieba - kto to kodował?! na forum wyświetla się ok, a w odpowiedzi jest:

Można by było też otworzyć odpowiedź w nowej karcie... Akurat tym razem najwyraźniej powinienem ;) Mogłem sprawdzić bo faktycznie coś mi nie pasowało...
Jak klikasz 'odpowiedz' to widać tylko powyższy post niestety i tylko z tego da się kopiować, jakość tego postu woła o pomstę do nieba - kto to kodował?! na forum wyświetla się ok, a w odpowiedzi jest:

Można by było też otworzyć odpowiedź w nowej karcie... Akurat tym razem najwyraźniej powinienem ;) Mogłem sprawdzić bo faktycznie coś mi nie pasowało...
Na swoje usprawiedliwienie mam tyle, że nie czytałem postów tego dżentelmena ;))) Więc o domniemanym głosowaniu lub jego braku wiedzieć nie mogłem - ostatnio zrobił konkurs dot. matmy - głosowanie było więc całkiem prawdopodobne.
Dodatkowo, gołosłowie nie jest słowem używanym na co dzień ;)
Cztyamy słwoa w całości, zanczenie ma tylko piwerzsa i ostatnia litera, to mózg uatswia kolejność innych liter.
Gołosłowie i głosowanie jest cakiem podobne ;) różni się tylko "ło" i "an" - ale racja, mój błąd ;)
Dodatkowo, gołosłowie nie jest słowem używanym na co dzień ;)
Cztyamy słwoa w całości, zanczenie ma tylko piwerzsa i ostatnia litera, to mózg uatswia kolejność innych liter.
Gołosłowie i głosowanie jest cakiem podobne ;) różni się tylko "ło" i "an" - ale racja, mój błąd ;)
>gdyby typowy zjadacz chleba czytał publikacje naukowe zamiast "książęk" pewnie wiedział by, że jest też trzecia opcja ;) że bóg nagle zacznie istnieć :D
Bóg nagle zaczął istnieć - gdy go ludzie wymyślili:p
>a tak na prawdę jest nieskończenie wiele opcji... może być np 30 bogów, albo jakiś bóg może się rodzić co 3 minuty i 39 sekund...
Tak jest, dlatego przy teście z matematyki podałem uzasadnienie odnoszące się do liczby 42.
Choć większość teorii odpada już na etapie określenia, co rozumiemy pod pojęciem "bóg". A "jedynie słuszna teoria" przegrywa, gdyż jej definicja Boga nie odpowiada temu, co opisuje książka będąca autobiografią Boga:)
Bóg nagle zaczął istnieć - gdy go ludzie wymyślili:p
>a tak na prawdę jest nieskończenie wiele opcji... może być np 30 bogów, albo jakiś bóg może się rodzić co 3 minuty i 39 sekund...
Tak jest, dlatego przy teście z matematyki podałem uzasadnienie odnoszące się do liczby 42.
Choć większość teorii odpada już na etapie określenia, co rozumiemy pod pojęciem "bóg". A "jedynie słuszna teoria" przegrywa, gdyż jej definicja Boga nie odpowiada temu, co opisuje książka będąca autobiografią Boga:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
No to mamy gościa na widelcu, sam się podłożył, proszę popatrzeć:
""2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła"
Zakładam,że każdy wie coś o Platonie, bo kiedyś Platona trzeba było znać, ale Aradash nie jest taki, on Platonem się przejmował nie będzie no i ma to swoje platońskie niebo gdzie bytują byty matematyczne a może nawet inne, spytajcie go.
No i jest to platońskie niebo z własnymi bytami i wystarczy się napić szaleju, by doznać wizji tego co się w tym platońskim skladziku niebiańskim kryje. A tam królują wieczne byty, które możemy sobie jednym click-nięciem sprowadzić na portal trójmiasto, pod warunkiem, że ma się właściwy sklad trunku.
Jest w tym platońskim niebie składzik z matematyką, ale Rzymianie się napili szaleju z innej recepty, włamali się do innej szafy i wyszedł im nieco inny system niż Arabom, którzy mniej trunkowi byłi i uzyskali dostęp do szafy z inną matematyką niż Rzymianie.
I proszę mi nie mówić,że Aradash tego nie napisał. Stoi to jak byk. To jest szkoła platformianego subiektywnego obiektywizmu.
""2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła"
Zakładam,że każdy wie coś o Platonie, bo kiedyś Platona trzeba było znać, ale Aradash nie jest taki, on Platonem się przejmował nie będzie no i ma to swoje platońskie niebo gdzie bytują byty matematyczne a może nawet inne, spytajcie go.
No i jest to platońskie niebo z własnymi bytami i wystarczy się napić szaleju, by doznać wizji tego co się w tym platońskim skladziku niebiańskim kryje. A tam królują wieczne byty, które możemy sobie jednym click-nięciem sprowadzić na portal trójmiasto, pod warunkiem, że ma się właściwy sklad trunku.
Jest w tym platońskim niebie składzik z matematyką, ale Rzymianie się napili szaleju z innej recepty, włamali się do innej szafy i wyszedł im nieco inny system niż Arabom, którzy mniej trunkowi byłi i uzyskali dostęp do szafy z inną matematyką niż Rzymianie.
I proszę mi nie mówić,że Aradash tego nie napisał. Stoi to jak byk. To jest szkoła platformianego subiektywnego obiektywizmu.
@ z głową...
Piszesz coś takiego:
" 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł"
Będę łapał Cię za słówka:
"2+2 dawało czery" - komu dawało, jak ludzi nie było, jak tego nie wiedzieli, jak tego nie używali ?
Matematyka nie jest zbiorem egzystujących gdzieś w zaświatach bytów idealnych, lecz jest zbiorem pojęć, wyabstrahowanych z realnej rzeczywistośći, najpierw przy pomocy najzwyklejszych paluchów.
Piszesz coś takiego:
" 2+2 dawało cztery zanim ludzie to nazwali i sformalizowali a nawet zanim w ogóle ludzkość się pojawiła... ale to tylko mój domysł"
Będę łapał Cię za słówka:
"2+2 dawało czery" - komu dawało, jak ludzi nie było, jak tego nie wiedzieli, jak tego nie używali ?
Matematyka nie jest zbiorem egzystujących gdzieś w zaświatach bytów idealnych, lecz jest zbiorem pojęć, wyabstrahowanych z realnej rzeczywistośći, najpierw przy pomocy najzwyklejszych paluchów.
@ Łowco:
W tamtym miejscu cytowałam Sadyla ;)
Myślę, że chodziło o to, że istniały realne obiekty, na których można było wykonać określone działania. Nawet jeśli nie miał ich kto wykonać ;)
Nie powiedziałabym, że matematyka istniała od zawsze. Istniały realne obiekty. I zależności pomiędzy tymi obiektami, które się nie zmieniły, niezależnie od tego jak będziemy je nazywać.
Aradash pisząc o tym, że matematyka istniała od zawsze, prawdopodobnie miał na myśli zbiór obiektów i zależności między nimi, a nie matematykę jako język opisujący rzeczywistość.
W tamtym miejscu cytowałam Sadyla ;)
Myślę, że chodziło o to, że istniały realne obiekty, na których można było wykonać określone działania. Nawet jeśli nie miał ich kto wykonać ;)
Nie powiedziałabym, że matematyka istniała od zawsze. Istniały realne obiekty. I zależności pomiędzy tymi obiektami, które się nie zmieniły, niezależnie od tego jak będziemy je nazywać.
Aradash pisząc o tym, że matematyka istniała od zawsze, prawdopodobnie miał na myśli zbiór obiektów i zależności między nimi, a nie matematykę jako język opisujący rzeczywistość.
Języki programowania różnią się złożonością, składnią, przeznaczeniem i wieloma innymi... Nie zmienia to faktu, że na końcu efekt jest taki sam: są zamieniane na język maszynowy, żeby były zrozumiałe dla procesorów ;) Nieważne kto, jak i w jakim języku nazwał zmienne czy metody lub jak zapisał czy formatował kod - efekt będzie ten sam.
Czy ziemia była płaska zanim Pitagoras spekulował że jest okrągła?
Czy zanim ktoś nazwał czemu służą i jak działają ludzkie organy działały inaczej?
Czy słońce kręciło się wokół Ziemi zanim Kopernik udowodnił, że jest inaczej?
Idąc logiką niektórych durni najwyraźniej tak ;)))
Czy ziemia była płaska zanim Pitagoras spekulował że jest okrągła?
Czy zanim ktoś nazwał czemu służą i jak działają ludzkie organy działały inaczej?
Czy słońce kręciło się wokół Ziemi zanim Kopernik udowodnił, że jest inaczej?
Idąc logiką niektórych durni najwyraźniej tak ;)))
@ z głową...
Jest w.XXI i obowiązuje precyzja.
Matematyka jest zestawem narzędzi intelektualnych wypracowanych przez czlowieka i nie występuje poza głową i spolecznością.
Świat realny, fizyczny, jest w ciągłym procesie przemian i tym zajmuje się fizyka, a nie matematyka.
Ludziom niestety te sfery wciąż się mieszają.
Jest w.XXI i obowiązuje precyzja.
Matematyka jest zestawem narzędzi intelektualnych wypracowanych przez czlowieka i nie występuje poza głową i spolecznością.
Świat realny, fizyczny, jest w ciągłym procesie przemian i tym zajmuje się fizyka, a nie matematyka.
Ludziom niestety te sfery wciąż się mieszają.
@ Aradash
" Czy ziemia była płaska zanim Pitagoras spekulował że jest okrągła? Czy zanim ktoś nazwał czemu służą i jak działają ludzkie organy działały inaczej? Czy słońce kręciło się wokół Ziemi zanim Kopernik udowodnił, że jest inaczej? Idąc logiką niektórych durni najwyraźniej tak ;))) "
Co ty tymi przykładami chciałeś udowodnić ?
Bo ziemia to jest obiekt realny, a "płaska ziemia" to jest obiekt nieistniejący, webalny z wypowidezi czyjejś., "płaska" jest przymiotnikiem wygenerowanym z twiedzenia językowego "Ziemia jest płaska". Stwierdzenie to nie jest obiekt realny, lecz kod językowy. Ziemia istnieje niezależnie od tego czy stwierdzisz, że jest płaska, kwadratowa czy okrągłą.
Gdzieś ty człowieku chodził , albo nie chodził, do szkoły ? To jest najlepszy dowód na konieczność likwidacji gimnazjum.
" Czy ziemia była płaska zanim Pitagoras spekulował że jest okrągła? Czy zanim ktoś nazwał czemu służą i jak działają ludzkie organy działały inaczej? Czy słońce kręciło się wokół Ziemi zanim Kopernik udowodnił, że jest inaczej? Idąc logiką niektórych durni najwyraźniej tak ;))) "
Co ty tymi przykładami chciałeś udowodnić ?
Bo ziemia to jest obiekt realny, a "płaska ziemia" to jest obiekt nieistniejący, webalny z wypowidezi czyjejś., "płaska" jest przymiotnikiem wygenerowanym z twiedzenia językowego "Ziemia jest płaska". Stwierdzenie to nie jest obiekt realny, lecz kod językowy. Ziemia istnieje niezależnie od tego czy stwierdzisz, że jest płaska, kwadratowa czy okrągłą.
Gdzieś ty człowieku chodził , albo nie chodził, do szkoły ? To jest najlepszy dowód na konieczność likwidacji gimnazjum.
"Ziemia istnieje niezależnie od tego czy stwierdzisz, że jest płaska, kwadratowa czy okrągłą."
Dziękuję, że potwierdzasz moje słowa :)
Przykro mi, że nie potrafisz zrozumieć, że na tej samej zasadzie 2+2=4 niezależnie od tego w jaki sposób to zapisze i CZY ktoś to w ogóle zapisze czy nie.
"2+2=4" jest FAKTEM - odpowiednikiem Twojego zakichanego "obiektu realnego" ;)
Najmniejszego wpływu nie ma na ten fakt język, okres, lub znaczki jakimi jest to zapisane ;)
Nie słyszałeś nigdy stwierdzenia, że matematyka jest królową nauk? Nie przyszło Ci do głowy zastanowić się skąd się to mogło wziąć? ;))))
Tak się składa, że o ile da się zmienić lub nagiąć niektóre warunki i właściwości czysto fizyczne (bywają zmienne) - to matematycznych już nie. Nie możesz sprawić, żeby "2+2!=4". Matematyka jest taka sama w całym wszechświecie, jest niezmienna i nikt nie ma na to wpływu :D
Masz całkowitą rację, że w gimnazjum niewiele uczą ;) W PRLu najwyraźniej też słabo uczyli...
Gdybyś był na studiach miałbyś prawdopodobnie chociaż jeden semestr zajęć z logiki, której ewidentnie Ci brak.
Jesteś dla mnie jakimś przypadkowym, bełkoczącym zerem z internetu. Większy szacunek mam do imbecyli komentujących niektóre artykuły - niektórzy z nich potrafią chociaż milczeć jak się im się udowodni brak racji... Taki co przyzna się do błędu trafia się raz na pół roku :D
Ale Ty... Ty jesteś ewenementem na skalę całego trójmiasta, nie wiem czy gratulować czy składać kondolencje :D
Nie będę się za nikogo wypowiadał, ale dam sobie uciąć mały palec prawej ręki, że tylko ja mam podobne zdanie :D
Dziękuję, że potwierdzasz moje słowa :)
Przykro mi, że nie potrafisz zrozumieć, że na tej samej zasadzie 2+2=4 niezależnie od tego w jaki sposób to zapisze i CZY ktoś to w ogóle zapisze czy nie.
"2+2=4" jest FAKTEM - odpowiednikiem Twojego zakichanego "obiektu realnego" ;)
Najmniejszego wpływu nie ma na ten fakt język, okres, lub znaczki jakimi jest to zapisane ;)
Nie słyszałeś nigdy stwierdzenia, że matematyka jest królową nauk? Nie przyszło Ci do głowy zastanowić się skąd się to mogło wziąć? ;))))
Tak się składa, że o ile da się zmienić lub nagiąć niektóre warunki i właściwości czysto fizyczne (bywają zmienne) - to matematycznych już nie. Nie możesz sprawić, żeby "2+2!=4". Matematyka jest taka sama w całym wszechświecie, jest niezmienna i nikt nie ma na to wpływu :D
Masz całkowitą rację, że w gimnazjum niewiele uczą ;) W PRLu najwyraźniej też słabo uczyli...
Gdybyś był na studiach miałbyś prawdopodobnie chociaż jeden semestr zajęć z logiki, której ewidentnie Ci brak.
Jesteś dla mnie jakimś przypadkowym, bełkoczącym zerem z internetu. Większy szacunek mam do imbecyli komentujących niektóre artykuły - niektórzy z nich potrafią chociaż milczeć jak się im się udowodni brak racji... Taki co przyzna się do błędu trafia się raz na pół roku :D
Ale Ty... Ty jesteś ewenementem na skalę całego trójmiasta, nie wiem czy gratulować czy składać kondolencje :D
Nie będę się za nikogo wypowiadał, ale dam sobie uciąć mały palec prawej ręki, że tylko ja mam podobne zdanie :D
Prawda sympatyczny kolego jest taka, że jesteś reliktem PRLu...
Skrzywdzono Cię, to nie Twoja wina...
Potem naczytałeś się jakichś dyrdymałów, może ma to sens - nie przeczę - problem polega na tym, że inne teorie również mają sens, a większość jest lepsza od Twoich ;D
To Ty nie potrafisz zaakceptować innych wersji i poglądów :D
Uznajesz tylko swoje racje w tematach, które są raczej subiektywną opinią niż prawdą objawioną...
A w przypadku czegoś, co można zweryfikować odwracasz lewacką metodą kota ogonem - np w powyższym poście potwierdziłeś tylko to co napisałem... Myślisz, że czytelnicy są ślepi? ;)
"Próbujesz na siłę zainteresować tym innych" - było w takim jednym filmie ;) Potem gościu wylądował w klatce z lwami :D
Mylę się? Pewnie tak...
...a te ~300 TWOICH tematów w pół roku, których nikt nawet nie przegląda, w dziale hydepark i polityka to pewnie jakiś błąd statystyczny :DDD
Z pewnością zero masz chłopie kompleksów...
I wcale nie potrzebujesz uwagi otoczenia ;) Prawdopodobnie przez ten nieszczęsny PRL ;/
:))))))))))
Skrzywdzono Cię, to nie Twoja wina...
Potem naczytałeś się jakichś dyrdymałów, może ma to sens - nie przeczę - problem polega na tym, że inne teorie również mają sens, a większość jest lepsza od Twoich ;D
To Ty nie potrafisz zaakceptować innych wersji i poglądów :D
Uznajesz tylko swoje racje w tematach, które są raczej subiektywną opinią niż prawdą objawioną...
A w przypadku czegoś, co można zweryfikować odwracasz lewacką metodą kota ogonem - np w powyższym poście potwierdziłeś tylko to co napisałem... Myślisz, że czytelnicy są ślepi? ;)
"Próbujesz na siłę zainteresować tym innych" - było w takim jednym filmie ;) Potem gościu wylądował w klatce z lwami :D
Mylę się? Pewnie tak...
...a te ~300 TWOICH tematów w pół roku, których nikt nawet nie przegląda, w dziale hydepark i polityka to pewnie jakiś błąd statystyczny :DDD
Z pewnością zero masz chłopie kompleksów...
I wcale nie potrzebujesz uwagi otoczenia ;) Prawdopodobnie przez ten nieszczęsny PRL ;/
:))))))))))
@ Aradash
Mylisz byty:
ziemia jest bytem realnym, namacalnym, symbole matematyczne są slowami, ekwiwalentami słów, "dwa" to jest słowo, za którym kryje się pojęcie o określonej zawartośći semantycznej. I masz tu owoc refleksji intelektualnej, a do refleksji intelektualnej potrzebujesz bytu realnego jakim jest człowiek. Bez człowieka, nie pojawiają się żadne symbole językowe, a jezyk matematyki jest jedynie odbiciem umysłowym realnych bytów. Symbole matematyczne są symbolami wyabstrahowanymi z realnych obiektów, a zaczęło się to od palców.
Chyba mi nie powiesz,że jeżeli zajrzysz do lustra to masz dwóch Aradashów ?
O Platonie nie słyszałeś ? Znowu będę cię musiał wkurzyć, zasłużenie, że to efekt gimnazjum.
Mylisz byty:
ziemia jest bytem realnym, namacalnym, symbole matematyczne są slowami, ekwiwalentami słów, "dwa" to jest słowo, za którym kryje się pojęcie o określonej zawartośći semantycznej. I masz tu owoc refleksji intelektualnej, a do refleksji intelektualnej potrzebujesz bytu realnego jakim jest człowiek. Bez człowieka, nie pojawiają się żadne symbole językowe, a jezyk matematyki jest jedynie odbiciem umysłowym realnych bytów. Symbole matematyczne są symbolami wyabstrahowanymi z realnych obiektów, a zaczęło się to od palców.
Chyba mi nie powiesz,że jeżeli zajrzysz do lustra to masz dwóch Aradashów ?
O Platonie nie słyszałeś ? Znowu będę cię musiał wkurzyć, zasłużenie, że to efekt gimnazjum.
Niestety, napchałeś sobie głowę jakimiś pierdołami i teraz na siłę próbujesz zainteresować tym innych :(
Ja coś czuję, że ty nie dość żeś lewy, to w dodatku humanista... kumulacja...
To może napiszę tak:
ZASADY MATEMATYKI które znamy istnieje niezmienne od zawsze
co dla mnie - i pewnie dla wielu jest równoznaczne z:
"matematyka istnieje od zawsze"
Albo czepiasz się więc słówek i semantyki lewacką metodą.
Albo masz IQ poniżej 95 i nie zrozumiałeś o co chodzi :)
Wybieraj :D
Ja coś czuję, że ty nie dość żeś lewy, to w dodatku humanista... kumulacja...
To może napiszę tak:
ZASADY MATEMATYKI które znamy istnieje niezmienne od zawsze
co dla mnie - i pewnie dla wielu jest równoznaczne z:
"matematyka istnieje od zawsze"
Albo czepiasz się więc słówek i semantyki lewacką metodą.
Albo masz IQ poniżej 95 i nie zrozumiałeś o co chodzi :)
Wybieraj :D
>Bo ziemia to jest obiekt realny, a "płaska ziemia" to jest obiekt nieistniejący,
Gdy pisana z małej, jest tym, w czym rosną roślinki:)
Jaki jest jej kształt? Zależy od konsystencji i dokładności oceny.
Wielu, całkiem zgodnie z prawdą powie, że jest płaska.
>"Ziemia jest płaska"
Teraz zaś piszesz o planecie. Jakiego jest kształtu? Trudno powiedzieć:)
Bo jak wielu ją widziało? I w jakich okolicznościach?
Bo jakiego kształtu byłaby kartka papieru, gdyby obracała się z prędkością naszej planety?
W ilu wymiarach ją widzimy?
I gdzie określa się jej koniec? Bo to także istotne, dla określenia kształtu!
"Ziemia jest kulą" - bo ludzie mają potrzebę, by istniały odpowiedzi na zadawane pytania.
"Ziemia jest elipsoidą obrotową" - dla ludzi nauki, bo oni też są ludźmi, tylko trzeba ich karmić bardziej wysublimowanym słownictwem:d
Czystość języka:p
Gdy pisana z małej, jest tym, w czym rosną roślinki:)
Jaki jest jej kształt? Zależy od konsystencji i dokładności oceny.
Wielu, całkiem zgodnie z prawdą powie, że jest płaska.
>"Ziemia jest płaska"
Teraz zaś piszesz o planecie. Jakiego jest kształtu? Trudno powiedzieć:)
Bo jak wielu ją widziało? I w jakich okolicznościach?
Bo jakiego kształtu byłaby kartka papieru, gdyby obracała się z prędkością naszej planety?
W ilu wymiarach ją widzimy?
I gdzie określa się jej koniec? Bo to także istotne, dla określenia kształtu!
"Ziemia jest kulą" - bo ludzie mają potrzebę, by istniały odpowiedzi na zadawane pytania.
"Ziemia jest elipsoidą obrotową" - dla ludzi nauki, bo oni też są ludźmi, tylko trzeba ich karmić bardziej wysublimowanym słownictwem:d
Czystość języka:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
@ Aradash
Oczywiście, że "czepiam się słówek" bo o działaniu umysłu decyduje język, a więc i słówka, za którymi kryją się semantyczne pojęcia odzwierciedlające rzeczywistość albo jej aspekty, prowadząc do stworzenia abstrakcyjnego, hierarchicznego języka naukowego.
Nie wiesz, co to jest "abstrakcja","abstrahowanie" ?
Język naukowy jest częścią, specyficzną, języka w ogóle.
"ZASADY" to nie byt realny, to zwrot językowy, odzwieciedlający pewne korelacje, zależności między obiektami materialnymi, ale też i językowymi ( gramatyka).
Przydałaby ci się jakaś dobra szkoła, aby wyprostować te dziwactwa. Czy ty masz maturę, a jeśli tak, to kto ci ją dał i za co ?
Oczywiście, że "czepiam się słówek" bo o działaniu umysłu decyduje język, a więc i słówka, za którymi kryją się semantyczne pojęcia odzwierciedlające rzeczywistość albo jej aspekty, prowadząc do stworzenia abstrakcyjnego, hierarchicznego języka naukowego.
Nie wiesz, co to jest "abstrakcja","abstrahowanie" ?
Język naukowy jest częścią, specyficzną, języka w ogóle.
"ZASADY" to nie byt realny, to zwrot językowy, odzwieciedlający pewne korelacje, zależności między obiektami materialnymi, ale też i językowymi ( gramatyka).
Przydałaby ci się jakaś dobra szkoła, aby wyprostować te dziwactwa. Czy ty masz maturę, a jeśli tak, to kto ci ją dał i za co ?
"pewne korelacje, zależności między obiektami materialnymi"
No i właśnie te "korelacje i zależności między obiektami materialnymi" istnieją od miliardów lat :)))
Tak jak pisałem:
"Zasady matematyki są niezmienne - Ty możesz je tylko nazwać i opisać."
Ludzie te twoje "zależności" nazwali matematyką.
Jacyś kosmici pewnie nazwali to inaczej i inaczej zapisują.
Ale we wszystkich przypadkach zasady są te same. Nieważne kto i jak je napisał - nie umiesz czytać? Pisze to już chyba 5 raz :D
Pisałem to jakieś 20 postów wyżej albo w innym wątku, idź się zapętlić, miłej lektury pacynko - może w końcu zrozumiesz.
No i właśnie te "korelacje i zależności między obiektami materialnymi" istnieją od miliardów lat :)))
Tak jak pisałem:
"Zasady matematyki są niezmienne - Ty możesz je tylko nazwać i opisać."
Ludzie te twoje "zależności" nazwali matematyką.
Jacyś kosmici pewnie nazwali to inaczej i inaczej zapisują.
Ale we wszystkich przypadkach zasady są te same. Nieważne kto i jak je napisał - nie umiesz czytać? Pisze to już chyba 5 raz :D
Pisałem to jakieś 20 postów wyżej albo w innym wątku, idź się zapętlić, miłej lektury pacynko - może w końcu zrozumiesz.
@ Aradash
Tobie Platon to pewnie kojarzy się z psem z komedii Disneya?
1."Zasady matematyki" to zbiór pojęć matematycznych w głowie matematyka lub w książce,
2. Korelacje między obiektami jak przyciąganie czy odpychanie czy rozbijanie lub łączenie związków chemicznych to nie są pojęcia, to są wydarzenia w świecie realnym polegające na interakcji między elementami świata materialnego.
A Tobie wszystko się pomerdało - kosmici, zasady. Zapisz się do jakiejś porządnej szkoły.
Tobie Platon to pewnie kojarzy się z psem z komedii Disneya?
1."Zasady matematyki" to zbiór pojęć matematycznych w głowie matematyka lub w książce,
2. Korelacje między obiektami jak przyciąganie czy odpychanie czy rozbijanie lub łączenie związków chemicznych to nie są pojęcia, to są wydarzenia w świecie realnym polegające na interakcji między elementami świata materialnego.
A Tobie wszystko się pomerdało - kosmici, zasady. Zapisz się do jakiejś porządnej szkoły.
@ Sadyl
Czy ci IQ nagle poleciał w dół ?
Czy rozmawiamy o facecie sprzed 10 000 lat, polującym na króliki, któremu do polowania nie potrzebna była żadna mattematyka tylko dzida czy o tobie liczącym króliki, które upolował facet 10000 lat temu przy pomocy dzidy, a nie matematyki ?
Na litość Boską, o czym ty nawijasz, zaraziłeś się od Aradasha wiarą w platońskie idealne byty pojęciowe ?
Czy ci IQ nagle poleciał w dół ?
Czy rozmawiamy o facecie sprzed 10 000 lat, polującym na króliki, któremu do polowania nie potrzebna była żadna mattematyka tylko dzida czy o tobie liczącym króliki, które upolował facet 10000 lat temu przy pomocy dzidy, a nie matematyki ?
Na litość Boską, o czym ty nawijasz, zaraziłeś się od Aradasha wiarą w platońskie idealne byty pojęciowe ?
>Gdzie były zasady matematyki 10 000 lat temu ? Możesz pokazać ?
Malowidła na ścianach jaskiń prócz dobrze wszystkim znanych przedstawień zwierząt i ludzi zawierają powtarzające się na całym świecie symbole oraz ciągi kropek. Nie trzeba być specjalnie bystrym, by zrozumieć, czym one są;)
Malowidła na ścianach jaskiń prócz dobrze wszystkim znanych przedstawień zwierząt i ludzi zawierają powtarzające się na całym świecie symbole oraz ciągi kropek. Nie trzeba być specjalnie bystrym, by zrozumieć, czym one są;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
"Ja widzę, że zabawy w piaskownicy to twój ulubiony sport.
Ale "zasady" to pojęcie oznaczające zbiór wskazówek dla użytkowników, ustalone przez producenta, a nie byty realne .
Relacje fizyczne między obiektami realnymi to jest świat realny.
Do szkoły, dobrej szkoły."
:d
Ale "zasady" to pojęcie oznaczające zbiór wskazówek dla użytkowników, ustalone przez producenta, a nie byty realne .
Relacje fizyczne między obiektami realnymi to jest świat realny.
Do szkoły, dobrej szkoły."
:d
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
@Mikronezja
Mylisz się, jak się zgadzam to plusuje - minusów nie daje wcale.
Praktyczne nie znam człowieka. Z mojej perspektywy Anty zaczął się udzielać na forum ze ~2 miesiące temu - wymieniliśmy może ze 20 zdań... I nie napisał nic na tyle odpychającego żebym odczuwał jakąś personalną niechęć ;]
Wręcz przeciwnie, często się zgadzam z tym co pisze - wtedy się nie odzywam, bo po co?
Co mam napisać? "Ja też."? ;)
Mylisz się, jak się zgadzam to plusuje - minusów nie daje wcale.
Praktyczne nie znam człowieka. Z mojej perspektywy Anty zaczął się udzielać na forum ze ~2 miesiące temu - wymieniliśmy może ze 20 zdań... I nie napisał nic na tyle odpychającego żebym odczuwał jakąś personalną niechęć ;]
Wręcz przeciwnie, często się zgadzam z tym co pisze - wtedy się nie odzywam, bo po co?
Co mam napisać? "Ja też."? ;)
>I nie napisał nic na tyle odpychającego żebym odczuwał jakąś personalną niechęć ;] Wręcz przeciwnie, często się zgadzam z tym co pisze - wtedy się nie odzywam, bo po co?
Pamięć mam dobrą... Tobie najwyraźniej dziś szwankuje ;)
>Tylko, że ja klikam tematy tylko jeśli tytuł mnie zainteresuje ;)
A mam wrażenie, że Wy wszyscy przeglądacie wszystko jak leci :D
Np. temat na suwaczkach o karmieniu piersią? ;P
Mylisz się, nie wszędzie zaglądam... Ale na Rowery czasem też ;))
Pamięć mam dobrą... Tobie najwyraźniej dziś szwankuje ;)
>Tylko, że ja klikam tematy tylko jeśli tytuł mnie zainteresuje ;)
A mam wrażenie, że Wy wszyscy przeglądacie wszystko jak leci :D
Np. temat na suwaczkach o karmieniu piersią? ;P
Mylisz się, nie wszędzie zaglądam... Ale na Rowery czasem też ;))
Nie wiem co to są suwaczki, nie wiem co mają do tego rowery, nie pamiętam też nawet o czym rozmawiałem z Antyspołecznym...
Tak, karmienie mlekiem jest ciekawe, ze zbliżonych powodów co szczepionki ;)
"Pamięć mam dobrą... Tobie najwyraźniej dziś szwankuje ;)"
Szwankuje bo?
Jeśli się z kimś zgadzam to po co mam się odzywać - chyba, że chce coś dodać :D
Tak, karmienie mlekiem jest ciekawe, ze zbliżonych powodów co szczepionki ;)
"Pamięć mam dobrą... Tobie najwyraźniej dziś szwankuje ;)"
Szwankuje bo?
Jeśli się z kimś zgadzam to po co mam się odzywać - chyba, że chce coś dodać :D
> ostatnio ktoś (mam chyba jednego zapalonego fana) szuka moich postów na całym forum i wszędzie daje 1 minusa
Mam tak od wielu miesięcy.
Zgadnij, jak bardzo z tego powodu cierpię? ;>
No cóż.. taki koszt popularności.
Jak to kiedyś Ince² pisałem: na własnego, prywatnego, antyfana (lepiej brzmi niż "hejtera") trza zapracować i zasłużyć. Nie każdego spotyka taki zaszczyt :D
Mam tak od wielu miesięcy.
Zgadnij, jak bardzo z tego powodu cierpię? ;>
No cóż.. taki koszt popularności.
Jak to kiedyś Ince² pisałem: na własnego, prywatnego, antyfana (lepiej brzmi niż "hejtera") trza zapracować i zasłużyć. Nie każdego spotyka taki zaszczyt :D
>A ja myślałam, że suwaczki, to te, co w ciąży
A one siedzą gdzie? W dziale Rodzina i dziecko. Sporo ich jest np. tutaj (kolorowe, bardziej lub mniej ozdobne):
http://forum.trojmiasto.pl/Mamusie-listopadowo-grudniowe-2016-4-t683871,1,160.html
A one siedzą gdzie? W dziale Rodzina i dziecko. Sporo ich jest np. tutaj (kolorowe, bardziej lub mniej ozdobne):
http://forum.trojmiasto.pl/Mamusie-listopadowo-grudniowe-2016-4-t683871,1,160.html
Mnie tam te plusy i minusy nie grzeją i nie ziębią.
Sam w to klikam sporadycznie - może raz na tydzień. Zwykle, gdy nie chce mi się pisać, że ktoś ma rację i to w takim stopniu, że nie mam nic do dodania:d
Przeglądam Towarzyskie z sentymentu, oraz Poznajmy się, bo to odrost od poprzedniego (moim zdaniem całkiem niepotrzebny).
Na HP zaglądam, gdy na tamtych nic się nie dzieje. Reszta mnie nie interesuje (a właściwie interesuje, ale nie mam czasu tak skakać pomiędzy tyloma działami).
Jak dla mnie, lepsza była dawna forma forum, albo nawet ta późniejsza, gdzie były tylko trzy działy: Towarzyskie, Hydepark i Weselnik.
Sam w to klikam sporadycznie - może raz na tydzień. Zwykle, gdy nie chce mi się pisać, że ktoś ma rację i to w takim stopniu, że nie mam nic do dodania:d
Przeglądam Towarzyskie z sentymentu, oraz Poznajmy się, bo to odrost od poprzedniego (moim zdaniem całkiem niepotrzebny).
Na HP zaglądam, gdy na tamtych nic się nie dzieje. Reszta mnie nie interesuje (a właściwie interesuje, ale nie mam czasu tak skakać pomiędzy tyloma działami).
Jak dla mnie, lepsza była dawna forma forum, albo nawet ta późniejsza, gdzie były tylko trzy działy: Towarzyskie, Hydepark i Weselnik.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
> Raz dawno temu próbowałem to czytać - ale nie szło...
Zapewne znasz teorię, że ciężarówkom hormony blokują czasowo pewne funkcje mózgu. W ten sposób organizm dostosowuje poziom komunikacji matki do poziomu komunikacji dziecka, dzięki czemu matka lepiej rozpoznaje potrzeby brzdąca.
To diabelnie widać na suwaczkach :D
Po jakimś czasie to ustępuje, dzięki czemu np. wesoły rondelek coraz częściej mówi ludzkim głosem ;]
Zapewne znasz teorię, że ciężarówkom hormony blokują czasowo pewne funkcje mózgu. W ten sposób organizm dostosowuje poziom komunikacji matki do poziomu komunikacji dziecka, dzięki czemu matka lepiej rozpoznaje potrzeby brzdąca.
To diabelnie widać na suwaczkach :D
Po jakimś czasie to ustępuje, dzięki czemu np. wesoły rondelek coraz częściej mówi ludzkim głosem ;]
@ sadyl
"Sam wywołałeś temat /Boga?/ zakładając niniejszy wątek."
A jakim cudem ty tu znajdujesz miejsce na dywagacje o Bogu ? Mam dodawać do każdego słowa stronę przypisów wyjasniających co autor ma na myśii ? No dobrze, niech będzie:
Autorowi chodzi o umyslowe nastawienie wiochmenów, polegające na celebracji ignorancji, konsumpcji oraz na niechęci do zmian, a kwestie religijne stanowią elementy poboczne, przypadkowe, ilustracyjne.
"Sam wywołałeś temat /Boga?/ zakładając niniejszy wątek."
A jakim cudem ty tu znajdujesz miejsce na dywagacje o Bogu ? Mam dodawać do każdego słowa stronę przypisów wyjasniających co autor ma na myśii ? No dobrze, niech będzie:
Autorowi chodzi o umyslowe nastawienie wiochmenów, polegające na celebracji ignorancji, konsumpcji oraz na niechęci do zmian, a kwestie religijne stanowią elementy poboczne, przypadkowe, ilustracyjne.
Nie wiedziałbyś czym jest wiocha i wiochman gdybyś choć raz tej emocji nie odczuł w sobie. Słowa: 'dzień dobry' nic nie znaczą . W kilku wiochmeńskich ludach ( jakbyś ich zapewne nazwał i ocenił na pierwszy rzut okiem) ludzie ci mówią na powitanie : WIDZĘ CIĘ a odpowiedź brzmi : JESTEM TU .Ja nie mówię niektórym 'dzień dobry' bo działają na mnie jak płachta na byka; zresztą po takim spotkaniu mam ciśnienie wiec z powodów zdrowotnych zwyczajnie nie mówię 'dzień dobry' .Jak mnie nazwą : cóż urażone EGO może się domagać tego, co jak sadzą- SŁUSZNIE IM SIĘ NALEŻY :)
