Widok

Wrak prezydenckiego samolotu

Pewnie zrobi się z tego temat ściśle polityczny - choć nie taki jest mój zamysł.
Podpatrzyłem w dzisiejszych informacjach że rzekomo zaczyna się narodowa debata na temat: czy sprowadzać z Rosji wrak prezydenckiego samolotu i co z nim potem zrobić?
W związku z tym ciekaw jestem waszego zdania w tym temacie.
Pewnie przez wielu zostanę okrzyknięty lemingiem lub wręcz znienawidzony ale uważam że sprowadzenie wraku do kraju ma sens tylko wtedy gdyby okazało się to niezbędne do jego rzetelnego zbadania w kontekście dochodzenia mającego ustalić przyczynę wypadku. W każdym innym przypadku (zwłaszcza politycznym) to marnotrawstwo sił i środków. Jeżeli wrak już zostałby sprowadzony do kraju i przebadany powinno się go zezłomować. Nie jest to żadne memento czy symbol a to że w katastrofie zginęli wszyscy pasażerowie nie zmienia faktu że jest to tylko rozbity samolot.
W końcu jak człowiek traci bliskich w wypadku komunikacyjnym to jako pomnika nie stawia w ogródku wraka pojazdu w którym zginęli tylko oddaje go na złom.
Dodam jeszcze że nie kieruję się sympatiami czy antypatiami politycznymi tylko logiką.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
"poświęcili parę lat by odnależć wrak w oceanie na głębokości paru kilometrów i wszystkie części wydobyli i sprowadzili do kraju."

Mając na celu ustalenie przyczyny katastrofy a nie robienie politycznej szopki i pomnika ze sterty złomu.

"Logika nakazuje pamiętać, jaki samolot to był, jakie funkcje pełniły ofiary wypadku/zamachu i ile wypadków z takimi pasażerami miało miejsce w historii awiacji. Logika oznacza kompletność procesu analizy."

I w związku z tym, kim byli pasażerowie rozbitego samolotu co Twoim zdaniem należy zrobić z wrakiem? Uczynić z niego pomnik? Relikwię z której kawałek zostanie złożony w każdym polskim kościele?

Sadyl masz niezły pomysł z tą licytacją. O tym nie pomyślałem.
:)
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nie tak całkiem zerową. Fachowcy, paleontolodzy, potrafią wiele powiedzieć o czlowieku czy zwierzęciu w oparciu o jeden ząb, który po nim pozostał.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
I od razu, na wstępie popełnił Pan przeklamanie - to nie jest wrak samolotu prezydenckiego lecz rządowego, co jest rzeczą istotną.

Chyba rzeczywiśćie jest Pan lemingiem bo o ile pamiętam to Francuzi po stracie samolotu pasażerskiego lecącego z Argentyny do Francji poświęcili parę lat by odnależć wrak w oceanie na głębokości paru kilometrów i wszystkie części wydobyli i sprowadzili do kraju. Tak się działa w normalnym kraju. A jeśli pan sądzi,iż Francuzi to idioci, to stawia się pan w złym świetle.

Logika nakazuje pamiętać, jaki samolot to był, jakie funkcje pełniły ofiary wypadku/zamachu i ile wypadków z takimi pasażerami miało miejsce w historii awiacji. Logika oznacza kompletność procesu analizy.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
-można podarować go Panią z moheru wdzięczność dozgonna :)
"Kobieta jest to przysmak Bogów, byle go diabeł nie przyprawił."
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Wrak, jako materiał dowodowy, po "przebadaniu" go przez stronę rosyjską, ma wartość zerową.
Można go sprowadzić, pociąć na kawałki i sprzedać je, jako relikwie, na licytacji.
Można też sprzedać go na licytacji w całości, loco Smoleńsk.
Zysk z licytacji przeznaczyć na jakiś zbożny cel (w przypadku obecnej ekipy, takim będzie np. zakup kolejnych fotoradarów ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry