Widok
Wsparcie dla młodych mam
Witam wszystkie młode mamusie,
Mam pytanie czy znacie jakieś zajęcia spotkania dla młodych mam ? Od 2,5tyg jestem mama ale dość cieżko to znoszę siedzenie w domu karmienie co 2-3 godziny i brak odpoczynku w dzień bo Mala ciagle płacze strasznie douje. Jak to jest u Was czy tylko ja mam ten problem? Ciagle płacze po kątach mąż w pn idzie do pracy a ja jestem przerażona;( prosże o wasze opinie może podpowiedzi jak to jest u was
Pozdrawiam
Mam pytanie czy znacie jakieś zajęcia spotkania dla młodych mam ? Od 2,5tyg jestem mama ale dość cieżko to znoszę siedzenie w domu karmienie co 2-3 godziny i brak odpoczynku w dzień bo Mala ciagle płacze strasznie douje. Jak to jest u Was czy tylko ja mam ten problem? Ciagle płacze po kątach mąż w pn idzie do pracy a ja jestem przerażona;( prosże o wasze opinie może podpowiedzi jak to jest u was
Pozdrawiam
w Gdyni są kluby rodziców:
http://www.gdyniarodzinna.pl/kluby-rodzica/
W Gdańsku pewnie też się coś znajdzie.
http://www.gdyniarodzinna.pl/kluby-rodzica/
W Gdańsku pewnie też się coś znajdzie.
Hej. W Gdyni przy szpitalu w Redłowie jest jakaś fundacja i możliwe wsparcie psychologa, nazywa się to Zielona Myśl. http://www.zielonamysl.pl
Tak czy inaczej ja mam 3 tygodniowe dziecko, które też, w kołko chce być przy piersi, nawet jak nie chce jeść, a jak tak się nie dzieje, to po prostu krzyczy. Spi tylko na spacerku, a przed i po ciągle akcje, nawet do nocy. Dziś spałam 3 godziny. Jak mąż wróci do pracy po urlopie to nie mam pojęcia nawet kiedy się ubiorę czy zjem śniadanie. Nie mówiąc już o gotowaniu obiadu. Także też mam doła. Jak masz ochotę się wymienić doświadczeniami to pisz na : aniapo1984@gmail.com
Tak czy inaczej ja mam 3 tygodniowe dziecko, które też, w kołko chce być przy piersi, nawet jak nie chce jeść, a jak tak się nie dzieje, to po prostu krzyczy. Spi tylko na spacerku, a przed i po ciągle akcje, nawet do nocy. Dziś spałam 3 godziny. Jak mąż wróci do pracy po urlopie to nie mam pojęcia nawet kiedy się ubiorę czy zjem śniadanie. Nie mówiąc już o gotowaniu obiadu. Także też mam doła. Jak masz ochotę się wymienić doświadczeniami to pisz na : aniapo1984@gmail.com
Dziękuje dziewczyny za szybką odpowiedź.
U mnie minus jest taki że miałam kiedyś nie przyjemność poznac co to depresja i cholernie się boje ze to niestety nie tylko homorny;/
mam czasami nawet tak ze zastanawiam się czy to była dobra decyzja ze sobie na pewno nie poradzę... irytuje mnie placz dziecka i szybko się denerwuje mam wrazenie że swiat mi się zawalil... brakuje mi wyjścia do ludzi nawet tego by napic się lampki wina... noce to koszmar 2 h snu i pobudka a potem godzinny placz mala strasznie ciężko zasypia niewie czemu nic nie wskazuje na kolki...
Jestem z Żukowa,ale często bywam w Gdańsku... dziewczyny może zorganizujemy spotkanie dla młodych mam , mysle że rozmowa dużo da.... i spotkania na kawe
U mnie minus jest taki że miałam kiedyś nie przyjemność poznac co to depresja i cholernie się boje ze to niestety nie tylko homorny;/
mam czasami nawet tak ze zastanawiam się czy to była dobra decyzja ze sobie na pewno nie poradzę... irytuje mnie placz dziecka i szybko się denerwuje mam wrazenie że swiat mi się zawalil... brakuje mi wyjścia do ludzi nawet tego by napic się lampki wina... noce to koszmar 2 h snu i pobudka a potem godzinny placz mala strasznie ciężko zasypia niewie czemu nic nie wskazuje na kolki...
Jestem z Żukowa,ale często bywam w Gdańsku... dziewczyny może zorganizujemy spotkanie dla młodych mam , mysle że rozmowa dużo da.... i spotkania na kawe
ja mialam tak samo i okazlo sie ze to depresja,ale dostalam leki i zczelam czuc sie znowu normalnie i cieszylam sie dzieckiem,a przez pierwsze dwa miesiace niestety nie za bardzo:( rozpaczliwie szukalam zajec dla mam itp bo myslalam ze to pomoze ale to pomagalo tylko na chwile,chcialam miec swoje zycie sprzed dziecka spowrotem i czulm sie mega nieszczesliwa..ale juz jest suuuper. nie obawiaj sie isc do lekarza jesli nie ustapia te objawy
Kurde wiecie najgorsze jest to ze my mamy musimy siedziec z tymi maluszkami same a tatusiowie przychodza wieczorem do domu kiedy dzieci juz spia i dzien mija za dniem,U mnie juz sie unormowalo ale gdy urodziłamdrugie dziecko coreczke i po kilku dniach moj maz poszedl do pracy zostalam sama z 3latkiem i noworodniem.Dla mnie to byl koszmar zdazalo sie ze płakali oboje bo jak zajmowalam sie mala to synek cos chcial i tak na odwrót,teraz moja mala ma 7,5miesiaca i jakos to juz ogarniam,ale nadal jestem sama bo moj maz calymi dniami pracuje i smutno samejto wszystko pogodzic.od lutego mieszkam w Straszynie a tu znam tylko nowo poznana sasiadke a tak to wlasciwie wioska ;-)
czytając wasz historie nie wiem co myśleć, rodzę w lutym i nie nastawiam się ani pozytywnie ani negatywnie. Znajomi straszą jakbym nie miała świadomości, że będzie ciężko ;)
najbardziej się boję hormonów po porodzie, depresji, wahań nastroju i w sumie cieszę się, że na ten pierwszy czas przeprowadzamy się do moich rodziców. Mama weźmie miesiąc urlopu, 24 h jest babcia która żwawo pomoże chociażby przy obiedzie, do powrotu męża z pracy będę miała pomoc. Jestem szczęściarą, przynajmniej na kilka miesięcy, dopóki nie wrócimy na swoje...
najbardziej się boję hormonów po porodzie, depresji, wahań nastroju i w sumie cieszę się, że na ten pierwszy czas przeprowadzamy się do moich rodziców. Mama weźmie miesiąc urlopu, 24 h jest babcia która żwawo pomoże chociażby przy obiedzie, do powrotu męża z pracy będę miała pomoc. Jestem szczęściarą, przynajmniej na kilka miesięcy, dopóki nie wrócimy na swoje...
ja tez mieszkam na wsi, do sklepu tylko autem. termin mam za 1,5 tygodnia i sie zastanawiam,jak beda wygladaly pierwsze tygodnie po porodzie. na razie brak tzw.cywilizacji mi nie przeszkadza, jest co porobic. jednak przyszle spacery z wozkiem zapowiadaja sie u mnie nudnie - z atrakcji co najwyzej moge spotkac sarme w lesie. :)
dziewczyny głowy do góry! wiem, że łatwo się mówi....ale same się przekonacie.
miałam dokładnie to samo, mega aktywne towarzystko/zawodowo/sportowo życie, w ciąży trochę przystopowałam, ostatnie 2 miesiące na zwolnieniu chodziłam po ścianach z nudów i marudziłam jak to mi źle i niedobrze...do tej pory sobie to wypominam, taki to był piękny czas nudy ;)
miałam trochę komplikacji przed- i poporodowych, więc płakałam już przed porodem, potem po porodzie, potem bardzo chciałam do domu i płakałam w szpitalu, a potem jak w końcu dotarłam do domu po 2 tyg to zaczęłam miesiąc płaczu za moim dawnym "straconym" życiem ;) jak dzwoniła mama to wyłam do słuchawki, mąż nie mógł się ze mną dogadać a ja chodziłam i płakałam, bo był kolejny wieczór z kolką, bo ja muszę siedzieć w domu, bo nie mogę teraz tu, w tej sekundzie wyjść gdzie chcę. A to tak naprawdę wszystko bzdura.
Mi pomogła mama, pewnego dnia jak młody miał ok 6 tygodni zadzwoniła i powiedziała "przyjeżdzam dziś na noc, nie możesz powiedzieć NIE, pomogę Ci". Tak się przełamałam i to była wieeelka ulga. Młody tak samo płakał wieczorem, marudził, ale ja siedziałam obok i patrzyłam jak mama się nim zajmuje. Mega ulga. Mogłam przejść się po mieście jak ona przyjechała, ot tak bez celu. Mega ulga ;) I przyjechała do mnie w ten sposób chyba 4 razy, a ja w międzyczasie na tyle się ogarnęłam, że jej przyjazdy uznałyśmy za zbędne.
Teraz mały ma 8 mies, jadę czasami ja, nawet na noc, ale nikt specjalnie się nim zajmować nie musi bo śpi całe noce :) I uwielbiam, absolutnie uwielbiam nasze wspólne chwile kiedy widzę czego nowego się uczy.
Przede wszystkim dajcie sobie pomóc, jeśli macie taką możliwość. Ja długo mówiłam, że wszystko "sama sama", a to było najgorsze. I nie bójcie się tego co ktoś pomyśli, ja wariowałam, że tak chciałam dziecko a teraz czuje, że się przez nie duszę, jestem na nie zła - miałam bardzo duże pretensje do siebie o to. Ale wiem, że to było chwilowe, było minęło dawno, teraz tylko wspominam.
miałam dokładnie to samo, mega aktywne towarzystko/zawodowo/sportowo życie, w ciąży trochę przystopowałam, ostatnie 2 miesiące na zwolnieniu chodziłam po ścianach z nudów i marudziłam jak to mi źle i niedobrze...do tej pory sobie to wypominam, taki to był piękny czas nudy ;)
miałam trochę komplikacji przed- i poporodowych, więc płakałam już przed porodem, potem po porodzie, potem bardzo chciałam do domu i płakałam w szpitalu, a potem jak w końcu dotarłam do domu po 2 tyg to zaczęłam miesiąc płaczu za moim dawnym "straconym" życiem ;) jak dzwoniła mama to wyłam do słuchawki, mąż nie mógł się ze mną dogadać a ja chodziłam i płakałam, bo był kolejny wieczór z kolką, bo ja muszę siedzieć w domu, bo nie mogę teraz tu, w tej sekundzie wyjść gdzie chcę. A to tak naprawdę wszystko bzdura.
Mi pomogła mama, pewnego dnia jak młody miał ok 6 tygodni zadzwoniła i powiedziała "przyjeżdzam dziś na noc, nie możesz powiedzieć NIE, pomogę Ci". Tak się przełamałam i to była wieeelka ulga. Młody tak samo płakał wieczorem, marudził, ale ja siedziałam obok i patrzyłam jak mama się nim zajmuje. Mega ulga. Mogłam przejść się po mieście jak ona przyjechała, ot tak bez celu. Mega ulga ;) I przyjechała do mnie w ten sposób chyba 4 razy, a ja w międzyczasie na tyle się ogarnęłam, że jej przyjazdy uznałyśmy za zbędne.
Teraz mały ma 8 mies, jadę czasami ja, nawet na noc, ale nikt specjalnie się nim zajmować nie musi bo śpi całe noce :) I uwielbiam, absolutnie uwielbiam nasze wspólne chwile kiedy widzę czego nowego się uczy.
Przede wszystkim dajcie sobie pomóc, jeśli macie taką możliwość. Ja długo mówiłam, że wszystko "sama sama", a to było najgorsze. I nie bójcie się tego co ktoś pomyśli, ja wariowałam, że tak chciałam dziecko a teraz czuje, że się przez nie duszę, jestem na nie zła - miałam bardzo duże pretensje do siebie o to. Ale wiem, że to było chwilowe, było minęło dawno, teraz tylko wspominam.
Hej, Mamusie:) rozumiem jak to jest..sama, niewyspana, obolała. Dobrze miec kogoś, kto na co dzień zrozumie, choc wysłucha i wesprze. Ja mam już dwójkę dzieci. przy pierwszym miałam depresję. Mąż ani rodzina nie rozumieli o co chodzi i jeszcze pogłębiali mój dołek. Na szczęście poznałam fajne babki w klubie mam-jestem z Gdyni. Mam z kim porozmawiac, wyżalić się.Okazało się, że jedna z prowadzących jest psychologiem i kilka spotkań jakos tak mnie podbudowało. POlecam-wyjść do ludzi, poszukać miejsc, gdzie nas zrozumieją. Będzie dobrze! :)
Hej Młoda Mamo.
jestem Mamą bliźniaków i uwierz mi wiem co czujesz, do tego jeszcze mocniej. Sama zamykałam sie w domu i w sobie coraz bardziej, wciąż słysząc stereo. Do tego nowe miejsce i brak wsparcia w pobliżu. jestem z Borkowa i chetnie sie spotkam z Toba na kawę.
Napisz maila, gdybyś chciała.
slaskowska@yahoo.com
jestem Mamą bliźniaków i uwierz mi wiem co czujesz, do tego jeszcze mocniej. Sama zamykałam sie w domu i w sobie coraz bardziej, wciąż słysząc stereo. Do tego nowe miejsce i brak wsparcia w pobliżu. jestem z Borkowa i chetnie sie spotkam z Toba na kawę.
Napisz maila, gdybyś chciała.
slaskowska@yahoo.com
Ania i JMJulka, współczuję Wam i jednocześnie zazdroszczę (zazdroszczę kp). Mi po 3 tyg zanikł pokarm :( z dnia na dzień piersi zmniejszyły się o rozmiar i flaki i nic nie leci..a tak chciałam kp :( tym bardziej, że mam wcześniaczka... i rozumiem Ciebie, JMJulka, też miałam kiedyś depresję i teraz nie jest łatwo.. Musisz mieć mocne wsparcie ze strony rodziny/męża... Ja w związku z trudnymi początkami (do 6 msca idealnie, potem cukrzyca ciążowa, rozwarcie, szpital, szew okrężny, skurcze co 6 minut (33 tc) znowu szpital (w sumie 2 całe wakacje, część na lężaco w tych upałach) na koniec spadki na ktg, szybka cesarka (marzyłam o SN), wrodzone zapalenie płuc, brak umiejętności adaptacyjnych, wcześniactwo, inkubator, ja wyszłam do domu, synek został w szpitalu, potem dwa razy leżeliśmy już na pediatrii (synek ma dopiero dwe miesiace) ledwo daję radę psychicznie + męczą nas kolki i ogólnie synek mało śpi :( ciągle się boję, że coś mu może być... paranoja.. aczkolwiek, gdyby nie wsparcie męża i pomoc rodziców przy dziecku to już dawno bym się załamała... i tak ciężko, najbardziej przez ten strach o synka i jego zdrowie...
Kobietka, też nie do końca, mąż wraca z pracy i dziecko powinno spać, a wcale nie chce ;(
Kobietka, też nie do końca, mąż wraca z pracy i dziecko powinno spać, a wcale nie chce ;(