Tutaj raczej nikt sie nad soba nie uzala.Kazda opisuje sytuacje i radzi jak przetrwac.Ja mojemu dziecku nigdy nie odmowie jedzenia,zabawki itp.Ja zawsze rade dam.Pracowałam w Anglii,dobrze zarabiałam,odlożyłam.Przyjechalam do Polski i nie chcialam tam wracać.Zostawiłam dostatnie życie,faceta,prace.
Przygarnełam faceta bez domu,biednego,bez niczego.Zaszłam w ciąże.On pracuje na dom zasuwa całymi dniami.Nie chce żebym szla do pracy ale ja już postanowiłam,ze ide,żeby nie robił scen.
Myślicie,że jak był biedny to mu się szczęście nie należało??90%społeczeństwa miała go w dupie.Ja się zakochałam przygarnełam i jesteśmy szczęśliwi.Zmienił się 180 stopni,rodzina go nie poznaje.
Mamy siebie,cudownego zdrowego synka i w damy rade.Dla mnie facet czy ja nie musi zarabiać 5000 żeby się z nim umówić a do tego żeby mieć dziecko!!!
A samochód nie jest dla bogatych.Skoro go kupiłam kilka lat temu to czemu mam go sprzedawać w kryzysie?Stoi i czeka na lepsze czasy.Pójde do pracy to bedzie zarabiał na rodzine.
a internet?Kupiłam lapka w Anglii i co tez mam sprzedac bo to luksus?Bez przesady.Internet mam na karte jak chce to doladuje za 5zł i jest jak nie to nie.Tyle .
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu