> Dlatego właśnie kobiety powinny pracować zawodowo
I przychodzić styrane do domu, opowiadać o swych kłopotach w pracy, które nas, facetów, zupełnie nie interesują, drzeć japy na dzieci, które ich nie słuchają i sprawiaja coraz więcej problemów, jednocześnie puchnąć niewspółmiernie do ilości pochłanianego jedzenia, zasypiajac z ciągłym bólem głowy albo pretensją, że "przecież ja rano wstaję"...
Beata*... Ty suko! :D
https://www.youtube.com/watch?v=NabrHFonyXs
Jeśli facet ma jeszcze kiedyś przeżyć endorfinowe wzloty, to koło 50-tki jest niemalże ostatni gwizdek. Jeszcze organizm w miarę działa, jeszcze jest (może być) atrakcyjny dla Pań młodszych (znacząco) od żony.
Jeśli nie "wyszumiał się" za młodu, często ta pokusa jest silniejsza.
Rozmawiałem kiedyś z moim kolegą, prawie równolatkiem. Wiem, że Jego małżeństwo przeżywało N kryzysów.
Głównie przez Jego "
Midlife Crisis"
Bardzo młodo się ożenił, szybko napłodził potomstwo.
Wiem, jakie miłości miał przed żoną :)
I kiedy ok. roku temu pogadalismy sobie jak facet z facetem, wysnułem teorię o "niewyszumieniu". Przyznał mi rację.
Nie czuł się do końca zrealizowany, jako samiec. Jak zaczęło Go to uwierać, to znalazł rozwiązanie. Najprostsze.
Potem, jak okres hormonalnej burzy Mu minął i dogadał się z żoną, kupił sobie motocykl :D
---
* Beata jest imieniem wziętym z wstawki filmowej. Proszę nie doszukiwać się drugiego dna :D