Widok
Nie wiem. Nie znamy się:) Choć jesteś bardzo fajną osobą:))) Więc szkoda:)
Czy się myli czy nie, wiesz tylko Ty. Często uśmiech na twarzy nie idzie w parze z tym co człowiek myśli.
Moi znajomi mnie nie podejrzewali o to, że ja ciągle żywię jakieś uczucia do exa. Bo nie mówię o swoich problemach, bo je ukrywam.
Wyszło to zupełnie przypadkiem, że niektóre osoby się o tym dowiedziały. Ale z***ki wtedy dostałam straszne:((
Czy się myli czy nie, wiesz tylko Ty. Często uśmiech na twarzy nie idzie w parze z tym co człowiek myśli.
Moi znajomi mnie nie podejrzewali o to, że ja ciągle żywię jakieś uczucia do exa. Bo nie mówię o swoich problemach, bo je ukrywam.
Wyszło to zupełnie przypadkiem, że niektóre osoby się o tym dowiedziały. Ale z***ki wtedy dostałam straszne:((
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
"W końcu przyjdzie czas, że on te dzieci będzie brał do siebie, przedstawi im swoją kobietę i ewentualne rodzeństwo."
TB, taki czas już przyszedł. I czy nie świadczy to o tym, że jednak Pan H się myli? Nie ma we mnie nienawiści, jest tylko żal, ale to chyba naturalne? Jak napisałam wcześniej, nie żyję przeszłością, napisałam tych parę zdań, bo odnosiły się one do treści założonego wątku. Może nie potrafię jeszcze sięgnąć daleko w przyszłość, ale już liczy się dla mnie to, co tu i teraz :)
TB, taki czas już przyszedł. I czy nie świadczy to o tym, że jednak Pan H się myli? Nie ma we mnie nienawiści, jest tylko żal, ale to chyba naturalne? Jak napisałam wcześniej, nie żyję przeszłością, napisałam tych parę zdań, bo odnosiły się one do treści założonego wątku. Może nie potrafię jeszcze sięgnąć daleko w przyszłość, ale już liczy się dla mnie to, co tu i teraz :)
Nie chcę bronić Halewicza, ani stawać po niczyjej stronie. Nawet nie wiem co to niemieckie słowo oznacza, a nie chce mi się googlać:P
Ale w życiu sporo widziałam. I jednak w większości zdrady były konsekwencją czegoś. Oczywiście to samej zdrady nie usprawiedliwia. Ale niestety tak jest. Może nie o sam pociąg seksualny chodzi. Ale zapracowanie, nuda, rutyna, rutyna w seksie, nie zwracanie uwagi na potrzeby partnera (nie tylko seksualne). Można by dużo wymieniać.
Nie będę ukrywać, że też nie mam najlepszych doświadczeń w tym temacie. I nie będe ukrywać, że po rozstaniu z ojcem mojego dziecka nie życzyłam mu zbyt dobrze. Ile ja planów zemsty ułożyłam. Najlepsza to podobno ta na zimno. On mi bardzo dużo krwi napsuł. Ale w końcu poszłam po rozum do głowy - a trochę to niestety trwało. Że jedyne co mogę zrobić to załatwić wszelkie formalności w tym temacie i zakończyć zaległe sprawy. Jeżeli będę myśleć o tym, czy on jest w tej chwili szczęśliwy to ja będę wiecznie nieszczęśliwa i nie ruszę do przodu. Nie stało się to w jeden dzień. Ale ciężko pracowałam nad sobą. Aż w końcu przestałam o nim myśleć, a moje życie zaczęło się na nowo.
Ja słowa o byłym mężu i jego nieszczęściu też trochę odebrałam podobnie jak Halewicz. Nie prawdą jest, że szczęścia on z teraźniejszą partnerką nie będzie miał. Właśnie może być tak, że to ona będzie tą z którą się zestarzeje, a dodatkowe atrakcje jak dzieci z pierwszego małżeństwa będą urozmaiceniem i nie będą się nudzić na pewno.
W końcu przyjdzie czas, że on te dzieci będzie brał do siebie, przedstawi im swoją kobietę i ewentualne rodzeństwo. I będą szczęśliwi. Że mają taką wspaniałą nietuzinkową rodzinę.
Jedyną opcją by ruszyć do przodu to jest pozostawienie tego wszystkiego w tyle. Inaczej osoba zdradzona, która jest ciągle w jakiś sposób emocjonalnie związana z exem sama niezbuduje szczęścia w swoim ewentualnym związku.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że aby ułożyć sobie życie z nowym mężczyzną to trzeba wyzbyć się wszelkich uczuć do byłego. Nie ważne czy to miłość czy nienawiść - bo te są tak bardzo sobie bliskie. Dopiero jak on Ci się stanie obojętny człowiek może zacząć żyć na nowo.
Ale w życiu sporo widziałam. I jednak w większości zdrady były konsekwencją czegoś. Oczywiście to samej zdrady nie usprawiedliwia. Ale niestety tak jest. Może nie o sam pociąg seksualny chodzi. Ale zapracowanie, nuda, rutyna, rutyna w seksie, nie zwracanie uwagi na potrzeby partnera (nie tylko seksualne). Można by dużo wymieniać.
Nie będę ukrywać, że też nie mam najlepszych doświadczeń w tym temacie. I nie będe ukrywać, że po rozstaniu z ojcem mojego dziecka nie życzyłam mu zbyt dobrze. Ile ja planów zemsty ułożyłam. Najlepsza to podobno ta na zimno. On mi bardzo dużo krwi napsuł. Ale w końcu poszłam po rozum do głowy - a trochę to niestety trwało. Że jedyne co mogę zrobić to załatwić wszelkie formalności w tym temacie i zakończyć zaległe sprawy. Jeżeli będę myśleć o tym, czy on jest w tej chwili szczęśliwy to ja będę wiecznie nieszczęśliwa i nie ruszę do przodu. Nie stało się to w jeden dzień. Ale ciężko pracowałam nad sobą. Aż w końcu przestałam o nim myśleć, a moje życie zaczęło się na nowo.
Ja słowa o byłym mężu i jego nieszczęściu też trochę odebrałam podobnie jak Halewicz. Nie prawdą jest, że szczęścia on z teraźniejszą partnerką nie będzie miał. Właśnie może być tak, że to ona będzie tą z którą się zestarzeje, a dodatkowe atrakcje jak dzieci z pierwszego małżeństwa będą urozmaiceniem i nie będą się nudzić na pewno.
W końcu przyjdzie czas, że on te dzieci będzie brał do siebie, przedstawi im swoją kobietę i ewentualne rodzeństwo. I będą szczęśliwi. Że mają taką wspaniałą nietuzinkową rodzinę.
Jedyną opcją by ruszyć do przodu to jest pozostawienie tego wszystkiego w tyle. Inaczej osoba zdradzona, która jest ciągle w jakiś sposób emocjonalnie związana z exem sama niezbuduje szczęścia w swoim ewentualnym związku.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że aby ułożyć sobie życie z nowym mężczyzną to trzeba wyzbyć się wszelkich uczuć do byłego. Nie ważne czy to miłość czy nienawiść - bo te są tak bardzo sobie bliskie. Dopiero jak on Ci się stanie obojętny człowiek może zacząć żyć na nowo.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
"Miałem upajać się jej widokiem, jak leży na dywanie i się dławi własnymi wymiocinami? Odczuwać satysfakcję, że oto ta, która mi zrobiła wiele krzywd, leży u moich stóp, poniżona i zarzygana?"
Duża jest różnica pomiędzy nutką satysfakcji na myśl o tym że osobie, która nas mocno zawiodła nie wiedzie się najlepiej a upajaniem się jej agonią. W opisanej przez Ciebie sytuacji pomógłbym bez chwili wahania najgorszemu wrogowi. Natomiast nie chce mi się wierzyć że nie odczuwasz najlżejszej bodaj nutki satysfakcji dlatego że osobie, którą uważasz za wroga, bądź konkurentowi w interesach powinęła się noga. Nie chodzi mi o jawne natrząsanie się z cudzego nieszczęścia ale o ten cichy wewnętrzny głosik, który mówi "dobrze mu tak" lub "a nie mówiłem".
Nic się nie martw. To typowo ludzka cecha. W duchu możesz się przed sobą przyznać do takiej słabostki. Jak powiedział Terencjusz "Człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce".
Duża jest różnica pomiędzy nutką satysfakcji na myśl o tym że osobie, która nas mocno zawiodła nie wiedzie się najlepiej a upajaniem się jej agonią. W opisanej przez Ciebie sytuacji pomógłbym bez chwili wahania najgorszemu wrogowi. Natomiast nie chce mi się wierzyć że nie odczuwasz najlżejszej bodaj nutki satysfakcji dlatego że osobie, którą uważasz za wroga, bądź konkurentowi w interesach powinęła się noga. Nie chodzi mi o jawne natrząsanie się z cudzego nieszczęścia ale o ten cichy wewnętrzny głosik, który mówi "dobrze mu tak" lub "a nie mówiłem".
Nic się nie martw. To typowo ludzka cecha. W duchu możesz się przed sobą przyznać do takiej słabostki. Jak powiedział Terencjusz "Człowiekiem jestem, nic co ludzkie nie jest mi obce".
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
To Twoja opinia i tylko Twoja. Nadużywasz wciąż tych samych słów i określeń: Schadefreude, oczywista, oczywiste, satysfakcja itd. To już nudne... Jeśli chodzi o "jeżdżenie" nie miałam na myśli tylko siebie, ale wszystkich osób, których profil psychologiczny tworzysz na podstawie kilku zdań zaledwie. Tak się da? Myślałam, ze potrzeba co najmniej paru godzin rozmowy, testów, rozwiązywania zadań i przede wszystkim spotkania tête-à-tête... A tu kilka zdań i całe forum wie, JAKA NAPRAWDĘ JEST MIKRONEZJA. I tu ja się powtórzę: gratuluję. Gratuluję, że wiesz o mnie więcej niż ja sama ;))
I jeszcze jedno - kreujesz się na dobrego chrześcijanina, oddanego Bogu katolika... Jak się to ma do faktu, że miałeś co najmniej dwie żony i (oczywiście, w mojej tylko ocenie) jeździsz po ludziach dla własnej satysfakcji? :))
I jeszcze jedno - kreujesz się na dobrego chrześcijanina, oddanego Bogu katolika... Jak się to ma do faktu, że miałeś co najmniej dwie żony i (oczywiście, w mojej tylko ocenie) jeździsz po ludziach dla własnej satysfakcji? :))
@Hal - "Jakie były faktyczne przyczyny, a potem powody, nie wiem i zakładam, że Ty też nie wiesz. Aby się dowiedzieć, trzeba by znać wersję z dwóch stron. Nie sądzisz?"
na 100% byłam pewna, że to napiszesz. Oczywiście masz rację, dlatego ja nie napisałam, że znam cała prawdę. Napisałam, że wiem więcej niż Ty, a to różnica.
Ja jednak nie zakładam, że to wina kobiety, że mąż ją zdradza. A Ty owszem (zresztą w drugą stronę również).
a co do mojej złośliwości - nie wiem, gdzie ją widzisz? :-)
na 100% byłam pewna, że to napiszesz. Oczywiście masz rację, dlatego ja nie napisałam, że znam cała prawdę. Napisałam, że wiem więcej niż Ty, a to różnica.
Ja jednak nie zakładam, że to wina kobiety, że mąż ją zdradza. A Ty owszem (zresztą w drugą stronę również).
a co do mojej złośliwości - nie wiem, gdzie ją widzisz? :-)
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Po nikim nie jeżdżę, nie sprawia mi to satysfakcji. Jeśli odbierasz to, co napisałem a propos Twojej satysfakcji z "problemów" byłego męża, jako jeżdżenie po Tobie, to jesteś w błędzie. Zwróciłem Ci uwagę, że Schadenfreude nie jest czymś pozytywnym; pomijając już oczywisty fakt, że przeszłości nie zmienisz.
A czy trafiłem, czy nie...cóż, przecież mi nie przyznasz racji i to jeszcze publicznie. Wiem co napisałaś, nie wymaga to dalszej interpretacji. To nie jest RZEKOMA satysfakcja - to jest satysfakcja.
A czy trafiłem, czy nie...cóż, przecież mi nie przyznasz racji i to jeszcze publicznie. Wiem co napisałaś, nie wymaga to dalszej interpretacji. To nie jest RZEKOMA satysfakcja - to jest satysfakcja.
@Halewicz
czy dla ciebie jedynym powodem dla ktorego ludzie wchodza w dyskusje, w szczegolnosci z toba, to wspomniane 'solidarnosc jajnikow', 'obrona honoru kobiety'...?
wedlug mnie ciag twoich wypowiedzi byl zdecydowanie zbyt agresywny, stad pojawilo sie pytanie 'z jakiego powodu'.
twoja inteligencje ocenilem na podstawie twoich forumowych 'wypowiedzi', ktore dla mnie ewidentnie wygladaja, jakby jednak ci tej wspomnianej empatii ciut brakowalo.
nie twierdze ze nie jestes ekspertem w dziedzinie relacji damsko/meskich, ze nie masz w tym doswiadczenia, a jedynie to ze ile ludzi, tyle moze byc roznych sytuacji, niekoniecznie 'ksiazkowych'. stad zanim nie poznasz konkretnej sytuacji, to raczej nie powinienes szufladkowac.
ale masz racje, twoja polszczyzna jest na tyle rozwinieta, ze potrafisz wypowiedziec sie bardzo 'madrze', szkoda tylko ze nie zawsze dotyczy to pierwotnego tematu.
a wracajac do wspomnianego przez ciebie Schadenfreude, to 'przyganial kociol garnkowi...'
czy dla ciebie jedynym powodem dla ktorego ludzie wchodza w dyskusje, w szczegolnosci z toba, to wspomniane 'solidarnosc jajnikow', 'obrona honoru kobiety'...?
wedlug mnie ciag twoich wypowiedzi byl zdecydowanie zbyt agresywny, stad pojawilo sie pytanie 'z jakiego powodu'.
twoja inteligencje ocenilem na podstawie twoich forumowych 'wypowiedzi', ktore dla mnie ewidentnie wygladaja, jakby jednak ci tej wspomnianej empatii ciut brakowalo.
nie twierdze ze nie jestes ekspertem w dziedzinie relacji damsko/meskich, ze nie masz w tym doswiadczenia, a jedynie to ze ile ludzi, tyle moze byc roznych sytuacji, niekoniecznie 'ksiazkowych'. stad zanim nie poznasz konkretnej sytuacji, to raczej nie powinienes szufladkowac.
ale masz racje, twoja polszczyzna jest na tyle rozwinieta, ze potrafisz wypowiedziec sie bardzo 'madrze', szkoda tylko ze nie zawsze dotyczy to pierwotnego tematu.
a wracajac do wspomnianego przez ciebie Schadenfreude, to 'przyganial kociol garnkowi...'
@Majka - nie, nigdzie nie założyłem ani nie powiedziałem/napisałem wprost lub w dorozumieniu, że kobieta jest winna zdrady mężczyzny (lub odwrotnie) - napisałem, że wina (Stovirczko pamiętam) prawie zawsze leży pod obydwu stronach.
Oczywiście, że możesz wiedzieć więcej, o tyle więcej, o ile Tobie ktoś opowiedział swoją wersję historii. Jakie były faktyczne przyczyny, a potem powody, nie wiem i zakładam, że Ty też nie wiesz. Aby się dowiedzieć, trzeba by znać wersję z dwóch stron. Nie sądzisz?
p.s. pierwszy akapit pozostawię bez komentarza; nie próbuj być złośliwa, bo ja nie jestem złośliwy wobec Ciebie
Oczywiście, że możesz wiedzieć więcej, o tyle więcej, o ile Tobie ktoś opowiedział swoją wersję historii. Jakie były faktyczne przyczyny, a potem powody, nie wiem i zakładam, że Ty też nie wiesz. Aby się dowiedzieć, trzeba by znać wersję z dwóch stron. Nie sądzisz?
p.s. pierwszy akapit pozostawię bez komentarza; nie próbuj być złośliwa, bo ja nie jestem złośliwy wobec Ciebie