Widok
" A podejrzewam że wzmianka o starszym synu który tez tam chodził nie wpłyneła na decyzje. " - o i tu chyba trafiony. Sama rozmawiałam z kobietą, której dziecko dostało się do żłobka gdy napisała podanie, że starsze dzieci tam chodziły (wtedy nie było punktów za rodziny wielodzietne). Niektóre żłobki wolą "sprawdzonych" rodziców, niż nowe osoby.
Czytam i oczom nie wierzę. Ja mam 2-letnie bliźniaki, od ponad roku piszę podania do żłobków, do GZŻ, nawet do Rady Miasta. I nic. Przedstawiłam trudną sytuację, a nawet wysokość dochodów żeby pokazać że nie stać mnie na prywatny żłobek dla dwójki dzieci. Argumentowałam to tym, że bliźniaki to sytuacja losowa, decydując się na dziecko nie wiedziałam że będę musiała zapewnić prywatną opiekę dla dwójki dzieci. I zawsze odsyłali mnie z kwitkiem...
Dziwne więc że ktoś napisał podanie że wraca do pracy i już, miejsce się znalazło.
Dziwne więc że ktoś napisał podanie że wraca do pracy i już, miejsce się znalazło.
Mój syn jest 25 na liście do żłobka wybranego na 3 miejscu. W pierwszym i drugim jest na ponad 100 miejscu. Wg informacji, w żłobku, który mamy wybrany jako 3 jest 48 wolnych miejsc, nadal mamy status OCZEKUJĄCY!! O co cho? Oznacza to, że jest 25 na liście za tymi 48??? Czy muszę zmienić listę 'ważności' żłobków aby dostać się?
"Czesto we wrzesniu jest tak ze dzieci ktore sie dostały sa przepisywane do iiych żłobków , lub rodzice kompletnie rezygnuja z miejsc . I wtetdy jest szansa zeby sie dostac :) "
Mam, to miałaś szczęście. Te miejsca, które zwalniają się we wrześniu (a także w październiku i w listopadzie), trafiają po prostu do KOLEJNYCH dzieci z listy. Nie wiem, co napisałaś w podaniu, ale widocznie musiało być to coś ważnego, skoro komisja uznała, że przepchnie Cię przed kolejkę. To nie jest tak łatwo, że piszesz sobie podanie i dziecko dostaje miejsce. Twoja sytuacja jest wyjątkowa.
Od siebie dodam, że z drugim dzieckiem dzwonili do mnie już w maju, za to pierwsze miało zaproponowane miejsce dopiero w lipcu. Nawet jeśli rekrutacja rusza od maja, to czasami zdarza się, że ktoś z rodziców rezygnuje już chwilę przed podpisaniem umowy, a więc w lipcu czy pod koniec czerwca. Tak więc jeszcze jest szansa :)
Nie zapominajcie też, że każde dziecko stoi w 3 kolejkach. Tak więc jeśli nawet jest nr 70 w kolejce, to nie oznacza wcale, że się nie dostanie, bo może się okazać, że akurat te 69 dzieci przed nim ma ustawione inne żłobki na pierwszy wybór, więc do nich w ogóle nie będą z waszego żłobka dzwonić. Moje pierwsze dziecko dostało się właśnie nie dość że w lipcu, to jeszcze z 73 miejsca.
Mam, to miałaś szczęście. Te miejsca, które zwalniają się we wrześniu (a także w październiku i w listopadzie), trafiają po prostu do KOLEJNYCH dzieci z listy. Nie wiem, co napisałaś w podaniu, ale widocznie musiało być to coś ważnego, skoro komisja uznała, że przepchnie Cię przed kolejkę. To nie jest tak łatwo, że piszesz sobie podanie i dziecko dostaje miejsce. Twoja sytuacja jest wyjątkowa.
Od siebie dodam, że z drugim dzieckiem dzwonili do mnie już w maju, za to pierwsze miało zaproponowane miejsce dopiero w lipcu. Nawet jeśli rekrutacja rusza od maja, to czasami zdarza się, że ktoś z rodziców rezygnuje już chwilę przed podpisaniem umowy, a więc w lipcu czy pod koniec czerwca. Tak więc jeszcze jest szansa :)
Nie zapominajcie też, że każde dziecko stoi w 3 kolejkach. Tak więc jeśli nawet jest nr 70 w kolejce, to nie oznacza wcale, że się nie dostanie, bo może się okazać, że akurat te 69 dzieci przed nim ma ustawione inne żłobki na pierwszy wybór, więc do nich w ogóle nie będą z waszego żłobka dzwonić. Moje pierwsze dziecko dostało się właśnie nie dość że w lipcu, to jeszcze z 73 miejsca.
Dziwie sie że dyrektorka odesała z kwietkiem ,, jak pisałam do konkrtetnego złobka , a pozniej odwiedziąłm Pania dyrektor ( bo nie było odpowiedzi z jej strony ) . Odpowiedziała mi że mojego meila odesłałą do działu rekrutacji , i podpowiedziała żebym, sama również do nich napisała , z dokładniejszym opisem sytuacji . Dwa dni pozniej dostałam info że miejsce sie znalazło . Czesto we wrzesniu jest tak ze dzieci ktore sie dostały sa przepisywane do iiych żłobków , lub rodzice kompletnie rezygnuja z miejsc . I wtetdy jest szansa zeby sie dostac :)
W kwietniu w akcie desperacji podeszłam do Pani Dyrektor, chciałam zagadać. Odesłała mnie z kwitkiem. Powiedziała, że kiedyś, kiedy ustawa nie określała konkretnej ilości dzieci przypadających na opiekunkę, to wtedy mogła "wcisnąć" dziecko. Teraz limit dzieci określa ustawa i ona nic nie może bo potem jest z tego sprawdzana. Nie wiem na ile to prawda.