Widok

Złość kipi miłość sie przypala

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
i tak już od 14 miesiecy jest miedzy nami. Kiedy narodzila sie Malwina nasz zwiazek rozsypal sie jak puzzle. Odsunelismy sie od siebie za daleko. Probowalam pare razy ozywić nasz zwiazek ale bez rezultatu. Zadne romantyczna kolacja, kino, teatr, wspolny weekend we dwojke nic a nic nie poprawia naszych relacji. Jezeli zaczynalam jakas rozmowe o nas to mialam wrazenie ze mowie do sciany grochu. Sprawy łózkowe tez sa bani a ostatnio to ich nie ma. Kiedy chcialam zebysmy poszli do psychologa uslyszalam ze on wariatem nie jest. Nic nam nie wychodzi, mam wrazenie ze kazdy idzie w swoja strone.On wraca z pracy to troche zajmie sie dzieckiem, potem spedza czas na swoim hobby.Prawie nie rozmawiamy w domu, to samo na rodzinnych spotkaniach. Co mam robic, ratowac na sile cos czego chyba juz nie ma? Czy sadzicie ze jeszcze z tego cos bedzie? Ja nie mam juz siły i checi walki o nas.Czuje sie zrezygnowana,oszukana i przegrana.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
smutne to strasznie:(
Wogóle obserwuje ostatnio dosc sporo podobnych sytuacji.Moja spacerowa kumpelka ma synka 2 miesiecznego i odkad sie urodzil tez sie jej sypac wszystko zaczelo.nie bede sie tu wdawac w szczegóły,ale ostatnio tez stwierdzila,ze nie bedzie na sile ratowac czegos czego juz nie ma i sie męczyć,bo straci najlepsze lata swojego zycia.
oczywiscie nie zrozum tego jako jakas radę,zeby byla jasnosc.chodzi mi tylko o to,ze to strasznie smutne,ze coraz czesciej slysze o podobnych problemach.zawsze mi sie wydawalo,ze dziecko ZAWSZE cementuje zwiazek,ale jak widac chyba nie zawsze....:/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz tym bardziej to boli i jest smutne ze przed ciążą nasz zwiazek byl fajny. Kurcze mamy po 30 lat , znamy sie od 8 lat i nagle wszystko rozsypalo sie. A rodzice i tesciowie mowia ze co za krzywde robimy dziecku, ze tak nie mozna,ze musimy byc razem. Ale jak sie pytam jak tu byc razem jak wszystko jest do kitu to slysze ze tak juz musi byc. Czuje sie jak w cyrku.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wiesz co..ta moje kumpelka zna sie z mezem 9 lat,ale doszla do wniosku ze fundowac dziecku chora falszywą atmosfere w domu to gorsze niz sie rozejsc i niech jej synek widzi mamę spokojną,nie placzącą,nie zdenerwowaną aniżeli patrzy na relacje miedzy nia a mezem.no ale......kazdy ma rozne teorie w takich sytuacjach.ja akurat mam podobną,ale tylko wtedy gdy naprawde juz widac,ze nic nie tli sie pomiedzy dwojgiem ludzi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak znam te kłótnie , zdenerwowanie, poplakiwanie a teraz stan obojetnosci. Kiedys lekarz powiedzial mi niech pani pomysli o sobie o swoim zdrowiu, czy sens jest tlumic wszystko w sobie, tkwic po to aby tkwic w chorym ukladzie.Podzielam Wasza opinie, nie wiem co mozna zrobic w naszym zwiazku zeby bylo lepiej. Nie mam juz pomyslów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja uwazam ale to taka ogolna teoria,ze jesli nie zostalo juz krzty uczucia,to chocby sie na glowie stanelo,to nic sie nie da naprawic,bo na sile uczucia sie raczej nie wskrzesi.
No ale...kazda sytuacja jest nieco inna,więc ciezko tak naprawde cos poradzic...Ty sama wiesz najlepiej czy to uczucie jeszcze sie tli choc troche i czy warto czy raczej nie ma sensu ciagnac to dalej.
zyczę wszystkiego dobrego i znalezienia wlasnego spokoju,bo to najwazniejsze...zeby byc zadowolonym.:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeżeli męża kochasz to walcz. ja miałam bardzo podobną sytuację, po narodzeniu pierwszego dziecka. obojętność, ciągłe kłótnie, niezrozumienie. trwało to prawie 2 lata. w końcu rzeczywiście trzeba było zastanowić się nad sensem bycia razem, gdyż zaczynało to bardzo wpływać na psychikę naszego dziecka. i właśnie wtedy, gdy byliśmy bardzo bliscy decyzji o rozstaniu, coś się zmieniło. wtedy zrozumieliśmy że nie możemy bez siebie żyć. wszystko odżyło, nasze uczucie, relacje. zaczęliśmy od nowa budować naszą rodzinę. teraz jest dobrze, mamy już drugie dziecko. dużo rozmawiamy. oczywiście nie jest idealnie, ale jesteśmy świadomi, że bez wspólnego zrozumienia i rozmów można wszystko stracić.
także, jeżeli kochasz męża i wiesz, że on ciebie, nie rezygnujcie.
mi się udało chociaż było blisko rozpadu rodziny i mam nadzieję że tobie też się uda
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja tez mysle ze warto ratowac ten zwiazek jesli rzeczywiscie sie kochacie.
Kiedy pojawia sie dziecko,wiadomo ze bywa roznie.
My tez juz przerabialismy rozne momenty po narodzinach malego ale jakos dajemy rade i staramy sie znalezc czas dla siebie mimo,ze czasem jest to bardzo trudne przy dziecku.
Jesli jestescie zwiazkiem sakramentalnym to polecam kurs dla malzenstw.
Rewelacja.Bylismy na nim z mezem niedawno.
W naszym malzenstwie nie bylo zadnego kryzysu ale chcielismy wlasnie cos w nim ozywic i na nowo sie w sobie zakochac.
Jest to kurs dla wszystkich malzenst,niezaleznie od tego czy macie problemy czynie.
Nikt tam nie zwierza sie ze swoich problemow.
Powiem Wam szczerze,ze moj maz nie chcial tam isc bo twierdzil,ze nie mamy takiej potrzeby.
Praktycznie to sila go tam zaciagnelam,tzn nic nie mozna robic na sile,ale ja go bardzo o to prosilam,ze mnie bardzo na tym zalezy.No i poszedl.
I wiecie co?Po zakonczeniu wszystkim sie chwalil na jakim fajnym kursie on nie byl.
Nasze stosunki sa jeszcze lepsze niz byly.Wiele nowych rzeczy sie tam dowiedzielismy,przede wszystkim czym tak naprawde jest malzenstwo i dlaczego warto o nie walczyc kiedy przychodzi kryzys.
Polecam taki kurs wszystkim a szczegolnie Tobie Alexis i zycze Ci powodzenia.
Nie zalamuj sie.Napewno uratujesz jeszcze swoje malzenstwo ale przede wszystkim Tobie musi na tym zalezec bo mysle,ze w malzenstwie wiele od kobiety zalezy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:(( strasznie to smutne..
czasami faceci mają jakiś dziwny kryzys po urodzeniu dziecka, coś im odbija, nasz kolega też po ur. dziecka zwariował - kupił sobie sportowy samochód, wychodził na całe dnie...po pół roku się ocknął i od tamtej pory jest super tatą i fantastycznym mężem. nie mówię, że tak będzie u Ciebie. chciałam tylko powiedzieć, że faceci są delikatnie mówiąc "dziwni".....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
TY PSYCHOPATKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1DZIEWCZYNY TA LASKA MA PROBLEM ALE ZE SOBĄ-POCZYTAJCIE CO ONA WYPISUJE NA INNYCH WĄTKACH-NIE DAJCIE SIE WKRĘCIĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

http://forum.trojmiasto.pl/Mezczyna-prosi-o-rade-dlugie-t108189,1,16.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy na sali jest lekarz?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wiesz dla mnie gdy w gre wchodza dzieci to nie ma opcji- musza byc oboje rodzice. Jak dziecko sie rodzi, to za sprawa dwojga ludzi- i to ich dwoje musi je wychowywac. Kim bedzie mlody czlowiek za kilka lat, powie mam niedzielnego tatusia i kolege mamy.
Pozatym chyba sobie cos przyzekaliscie- na dobre i na zle.
Znajdz cos wspolnego dla was- wspolne hobby, wspolne marzenia, wspolne dazenia- to napewno was umocni.
Wez sie w garsc, jestem MAMĄ a MAMY moga wszystko!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Faktycznie -ten sam numer IP
Komuś się nudzi :)
image

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wstrętna manipulacja
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:PPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPPP a moze to facet wymyslil hehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Proszę o opinię na temat PRZEDSZKOLI : (19 odpowiedzi)

Jak w tytule, chciałabym posłać córkę do przedszkola ( 3 latek ) i interesują mnie opinie na...

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (29 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

do góry