Widok
Złość kipi miłość sie przypala
i tak już od 14 miesiecy jest miedzy nami. Kiedy narodzila sie Malwina nasz zwiazek rozsypal sie jak puzzle. Odsunelismy sie od siebie za daleko. Probowalam pare razy ozywić nasz zwiazek ale bez rezultatu. Zadne romantyczna kolacja, kino, teatr, wspolny weekend we dwojke nic a nic nie poprawia naszych relacji. Jezeli zaczynalam jakas rozmowe o nas to mialam wrazenie ze mowie do sciany grochu. Sprawy łózkowe tez sa bani a ostatnio to ich nie ma. Kiedy chcialam zebysmy poszli do psychologa uslyszalam ze on wariatem nie jest. Nic nam nie wychodzi, mam wrazenie ze kazdy idzie w swoja strone.On wraca z pracy to troche zajmie sie dzieckiem, potem spedza czas na swoim hobby.Prawie nie rozmawiamy w domu, to samo na rodzinnych spotkaniach. Co mam robic, ratowac na sile cos czego chyba juz nie ma? Czy sadzicie ze jeszcze z tego cos bedzie? Ja nie mam juz siły i checi walki o nas.Czuje sie zrezygnowana,oszukana i przegrana.