Widok
Złudzenia
To są złudzenia, że ktoś może wygrać z prawdą, miłością i wolnością, bo w końcu musi się zderzyć z naturą, która ukształtowała ewolucyjnie gatunek ludzki w oparciu o te trzy podstawowe relacje. Weszły do gry nowe pokolenia, które mają w nosie wiodące na manowce ograniczenia spowodowane czyimiś kompromisami z komuną (kłopoty Wałęsy z prawdą).
Dla młodych liczy się prawda, m.in. ta o historii najnowszej, liczy się miłość, m.in. ta do Ojczyzny, no i umiłowana przez Polaków wolność. Przeciwnicy są bez szans. Nawet hasła o dobrobycie zeszły na drugi plan, bo większość rozumie, że bez tych trzech podstawowych wartości współpraca na rzecz dobrobytu nie jest możliwa. Nie ma współpracy bez kapitału społecznego generowanego przez te relacje.
No i na dodatek okazuje się, że jest to tendencja światowa.
Dla młodych liczy się prawda, m.in. ta o historii najnowszej, liczy się miłość, m.in. ta do Ojczyzny, no i umiłowana przez Polaków wolność. Przeciwnicy są bez szans. Nawet hasła o dobrobycie zeszły na drugi plan, bo większość rozumie, że bez tych trzech podstawowych wartości współpraca na rzecz dobrobytu nie jest możliwa. Nie ma współpracy bez kapitału społecznego generowanego przez te relacje.
No i na dodatek okazuje się, że jest to tendencja światowa.
"To są złudzenia, że ktoś może wygrać z prawdą, miłością i wolnością, bo w końcu musi się zderzyć z naturą, która ukształtowała ewolucyjnie gatunek ludzki w oparciu o te trzy podstawowe relacje. "
Tak długo trzeba było ludziom spod znaku Kaczora czekać by dojść do tego wniosku. Brawo, naprawdę jestem pod wrażeniem. Lepiej później niż wcale.
Teraz czekamy na czyny.
Tak długo trzeba było ludziom spod znaku Kaczora czekać by dojść do tego wniosku. Brawo, naprawdę jestem pod wrażeniem. Lepiej później niż wcale.
Teraz czekamy na czyny.
@ lukrecja
Bardzo, wręcz baaaaardzo lubię muzykę, od dzieciństwa. No, ale trzeba pamiętać, że muzyka to jest czysta manipulacja na naszych emocjach, a ja po paru latach ostrej manipulacji w mediach mam dość wszelkiej manipulacji i aparaturę hi-fi odłączyłem od gniazdka. Na wszelki wypadek, żeby nie kusilo. Jedyne ewentualne rozwiązanie to grać samemu, ale kiedyś sąsiadów doprowadzało to do rozpaczy, więc dałem se spokój.
Bardzo, wręcz baaaaardzo lubię muzykę, od dzieciństwa. No, ale trzeba pamiętać, że muzyka to jest czysta manipulacja na naszych emocjach, a ja po paru latach ostrej manipulacji w mediach mam dość wszelkiej manipulacji i aparaturę hi-fi odłączyłem od gniazdka. Na wszelki wypadek, żeby nie kusilo. Jedyne ewentualne rozwiązanie to grać samemu, ale kiedyś sąsiadów doprowadzało to do rozpaczy, więc dałem se spokój.
Gniazdko to przeżytek ;) Speaker bluethooth... i "manipulacja" bez ograniczeń...
Ps
"Słodka Chwila", "truskawkowska"... prawie... poszła mi nosem na 3krotnie użytą "manipulację".
Nie potrafiłabym zrezygnować z muzyki i z przyjemnością ulegam tej "manipulacji".
Trudno, możesz podpierać ściany, z termosem zupy ogórkowej na szyji.
Ps
"Słodka Chwila", "truskawkowska"... prawie... poszła mi nosem na 3krotnie użytą "manipulację".
Nie potrafiłabym zrezygnować z muzyki i z przyjemnością ulegam tej "manipulacji".
Trudno, możesz podpierać ściany, z termosem zupy ogórkowej na szyji.
Odłącz jeszcze prąd. Bo włączając po zmroku światło dokonujesz na własnej osobie manipulacji. Przecież w nocy powinno być ciemno. Pogubił byś się w z tym światłem i zmrokiem okolicach koła polarnego. Tam to wrogie ci ideologicznie siły dokonywały by ciągłych manipulacji na twych emocjach. Ciągła noc lub dzień...... szybko skończył by się zapas leków.
Proponuję jeszcze byś przerobił swoje mieszkanie na klatkę Faradaya. Wrogie ci siły będą miały utrudniony dostęp do twoich fal mózgowych, a broń elektromagnetyczna którą nękają cię sąsiedzi stanie się wreszcie bezużyteczna.
Masz teraz mega kumulację pełni księżyca, stąd te chwilowe stany lękowe.
Aha, jeszcze jedno : twoi sąsiedzi w końcu odetchnęli, kiedy i nas spotka ta łaska?
Proponuję jeszcze byś przerobił swoje mieszkanie na klatkę Faradaya. Wrogie ci siły będą miały utrudniony dostęp do twoich fal mózgowych, a broń elektromagnetyczna którą nękają cię sąsiedzi stanie się wreszcie bezużyteczna.
Masz teraz mega kumulację pełni księżyca, stąd te chwilowe stany lękowe.
Aha, jeszcze jedno : twoi sąsiedzi w końcu odetchnęli, kiedy i nas spotka ta łaska?
Postkomuna skazana jest, co widać z obrazka, na strzelanie kulą w płot. W takim utknęła paradygmacie i z niego nie ma ucieczki, bo dokąd ? Na wschód ? Tam są jeszcze więksi cwaniacy i z nimi nie mieliby szans. Na zachód zaś są za biedni i za głupi.
Więc, jeśli chodzi o sąsiadów, to jako konserwatysta, mam z nimi całkiem niezłe kontakty, bo o nich dbam, a to procentuje.
Więc, jeśli chodzi o sąsiadów, to jako konserwatysta, mam z nimi całkiem niezłe kontakty, bo o nich dbam, a to procentuje.
Łowco, ja wcale nie zamierzam nigdzie uciekać. Wschód i zachód znam bo robię z nimi od dawna interesy. Ty zaś jak mówi przysłowie, w d...e byłeś i g...o widziałeś. Nie zdołałeś się w pełni zabezpieczyć od nękających cię co jakiś czas napadów lękowych przed zainfekowaniem obcymi emocjami i teoriami.
Jak wiesz, polemikę z tobą traktuję z dystansem, lecz także i z pewnym zainteresowaniem. Nadajesz koloryt temu forum. Koloryt niczym "lokalny głupek" na dzielnicy.
Jak wiesz, polemikę z tobą traktuję z dystansem, lecz także i z pewnym zainteresowaniem. Nadajesz koloryt temu forum. Koloryt niczym "lokalny głupek" na dzielnicy.
@ Aradash
"wolnosc jednoczesnie oddajac 65% dochodów państwu :DDD"
Typowy konsumpcjonista odezwał się:
"pieniądze= wolność"
"bogactwo= status społeczny"
No to warto pamiętać nie tylko problem Antygony, ale i problem Midasa. Nie uczyli w gimnazjum ?
Spoleczeństwo oparte jest na kilku filarach, nie na jednym, finansowej wolności.
"wolnosc jednoczesnie oddajac 65% dochodów państwu :DDD"
Typowy konsumpcjonista odezwał się:
"pieniądze= wolność"
"bogactwo= status społeczny"
No to warto pamiętać nie tylko problem Antygony, ale i problem Midasa. Nie uczyli w gimnazjum ?
Spoleczeństwo oparte jest na kilku filarach, nie na jednym, finansowej wolności.
A kto głosował na tych, którzy pozostawili "ch..., d... i kamieni kupę" ? No kto głosował na tych pożal się Boże "liberałów"? Krasnoludki głosowały ?
Jedynym gwarantem, że w kraju mogą postępować procesy rozwojowe są instytucje. Jedną z instytucji jest państwo, gwarantujące prorozwojowy porządek prawny, proszę sobie poczytać o Kazimierzu Wielkim i jego prawodawstwie oraz, ze wspólczesnych, książkę Acemoglu i Robinsona "Dlaczego narody przegrywają".
Żeby państwo działało, trzeba zlikwidować tę kamieni kupę, i wprowadzić reformy, a to wymaga wkładu finansowego na rozmaite dziedziny. Darmocha jest tylko dla frajerów.
Jedynym gwarantem, że w kraju mogą postępować procesy rozwojowe są instytucje. Jedną z instytucji jest państwo, gwarantujące prorozwojowy porządek prawny, proszę sobie poczytać o Kazimierzu Wielkim i jego prawodawstwie oraz, ze wspólczesnych, książkę Acemoglu i Robinsona "Dlaczego narody przegrywają".
Żeby państwo działało, trzeba zlikwidować tę kamieni kupę, i wprowadzić reformy, a to wymaga wkładu finansowego na rozmaite dziedziny. Darmocha jest tylko dla frajerów.
@ wdr
Mnie coś gryzie ? Ależ nie sądź według siebie.
Lubię takie ćwiczenia umysłowe, polegające jak wiadomo, głównie na analizie intencji partnerów, w oparciu o teorię umysłu, którą mają opanowane nawet dzieci w wieku ponad 4 lat.
To jest ciekawe śledzić, ile odmian rzeczywistośći ludzie mają w umyśle na raz albo też osobno.
Mnie coś gryzie ? Ależ nie sądź według siebie.
Lubię takie ćwiczenia umysłowe, polegające jak wiadomo, głównie na analizie intencji partnerów, w oparciu o teorię umysłu, którą mają opanowane nawet dzieci w wieku ponad 4 lat.
To jest ciekawe śledzić, ile odmian rzeczywistośći ludzie mają w umyśle na raz albo też osobno.
Randal pora nick zmienić, bo lukrecja już cała obsmarkana.
ta "fajna" grupa to ostatnie towarzystwo, które jeszcze jakimś cudem toleruje twój poziom elokwencji językowej i w ogóle chce z tobą dyskutować także uszanuj to i nie prowokuj do przypomnienia żenady jaką zaprezentowałaś tutaj na forum. Nawet suwaczkom zaimponowałaś poziomem głupoty i chamstwa co jest nie lada wyczynem.
ta "fajna" grupa to ostatnie towarzystwo, które jeszcze jakimś cudem toleruje twój poziom elokwencji językowej i w ogóle chce z tobą dyskutować także uszanuj to i nie prowokuj do przypomnienia żenady jaką zaprezentowałaś tutaj na forum. Nawet suwaczkom zaimponowałaś poziomem głupoty i chamstwa co jest nie lada wyczynem.
"prymitywny żarcik seksualny"
WOW...
A ja myślałem, że to był po prostu żarcik...
Dla normalnych ludzi pewnie i jest...
Jak ktoś natomiast został w jakiś sposób przez innego człowieka skrzywdzony to dopatruje się ukrytych prawd tam, gdzie ich nie ma i jest wyczulony i cięty na ka kwestię które go dotyczą lub w jakiś sposób bolą... Nawet pamiętam w której książce Freuda to wyczytałem ale i tak nikt nie sprawdzi więc why bother...
Ja tam nie spekuluje kto co i z kim robił w łóżku ani kto kogo "wydymał" i/lub zostawił lub kto ma 'te dni' ;)
Niektórzy na forum tak często i tak bardzo się wręcz podkładają, żeby ich zgnoić... A potem prowokują...
Wnioski nasuwają się same...
WOW...
A ja myślałem, że to był po prostu żarcik...
Dla normalnych ludzi pewnie i jest...
Jak ktoś natomiast został w jakiś sposób przez innego człowieka skrzywdzony to dopatruje się ukrytych prawd tam, gdzie ich nie ma i jest wyczulony i cięty na ka kwestię które go dotyczą lub w jakiś sposób bolą... Nawet pamiętam w której książce Freuda to wyczytałem ale i tak nikt nie sprawdzi więc why bother...
Ja tam nie spekuluje kto co i z kim robił w łóżku ani kto kogo "wydymał" i/lub zostawił lub kto ma 'te dni' ;)
Niektórzy na forum tak często i tak bardzo się wręcz podkładają, żeby ich zgnoić... A potem prowokują...
Wnioski nasuwają się same...
Wymień Skarbie okulary.
Jestem skromnym i pokornym człekiem, dlatego usprawiedliwiam Twoją pochopną ocenę sytuacji na podstawie poszlak, o które potknąłeś się przypadkiem.
Ps
Mierzmy taką miarą, jaką chcemy by nam odmierzano.
Kocham ale Miłość ta nie jest ślepą.
Czas na winko, zatem podwójne cheerio ;)
Jestem skromnym i pokornym człekiem, dlatego usprawiedliwiam Twoją pochopną ocenę sytuacji na podstawie poszlak, o które potknąłeś się przypadkiem.
Ps
Mierzmy taką miarą, jaką chcemy by nam odmierzano.
Kocham ale Miłość ta nie jest ślepą.
Czas na winko, zatem podwójne cheerio ;)
Spuścić na chwilę forum z oka, to od razy niektórym słoma z butów wychodzi. Jak to ładnie ujął jeden z bywalców salonu24 "Zło zwariowało". Na wszelki wypadek przypomnę link:
http://osiejuk.salon24.pl/735836,gdy-zlo-zwariowalo
http://osiejuk.salon24.pl/735836,gdy-zlo-zwariowalo
Zbliża się koniec roku i koniec ~5latki.
Jestem jak ryba wyjęta z wody.
Proszę przywrócić połączenie na jedną nogę, pomimo uziemienia :)
http://youtu.be/GotatU0i4RQ
Jestem jak ryba wyjęta z wody.
Proszę przywrócić połączenie na jedną nogę, pomimo uziemienia :)
http://youtu.be/GotatU0i4RQ
A czy kiedykolwiek ktokolwiek przywrócił sobie cokolwiek przez jakieś cholerne forum internetowe? No proszę Cię... To jest tylko zwiewna hinduska suknia, Dobrej nocy
https://www.youtube.com/watch?v=yPBJ6vZMVu4
https://www.youtube.com/watch?v=yPBJ6vZMVu4
Dzień Dobry,
Forum to fajny nośnik :)
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
http://youtu.be/R36ssGbClUk
Forum to fajny nośnik :)
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
http://youtu.be/R36ssGbClUk
Dawno i nieprawda. Teraz to homo homini lupus est. A protezami to fajnie się braki w uzębieniu łata, a nie deficyty w relacjach.
https://www.youtube.com/watch?v=gXIyhDsS58I
https://www.youtube.com/watch?v=gXIyhDsS58I
Ja tu przyszłam z pieskiem czy bez pieska? Proszę pogłaskać w każdym razie.
https://www.youtube.com/watch?v=PSZxmZmBfnU
https://www.youtube.com/watch?v=PSZxmZmBfnU
Cele ... relacji Pyśku.
Jeszcze trochę pobędziesz tutaj i sprawdzi się powiedzonko, że kto z kim przestaje, taki sam się staje.
Ps
Wybrałam random wątek jako nośnik komunikatu. Dwie godziny po wpisie otrzymałam zwrotkę poza forum tzn, że Odbiorca otrzymał i zrozumiał przekaz.
Ps2
Co do głaskania pieska to rzeczywiście opieka nad nim wciąga i zapominam o łopatce i "ala ma kota..."
Jeszcze trochę pobędziesz tutaj i sprawdzi się powiedzonko, że kto z kim przestaje, taki sam się staje.
Ps
Wybrałam random wątek jako nośnik komunikatu. Dwie godziny po wpisie otrzymałam zwrotkę poza forum tzn, że Odbiorca otrzymał i zrozumiał przekaz.
Ps2
Co do głaskania pieska to rzeczywiście opieka nad nim wciąga i zapominam o łopatce i "ala ma kota..."
I żeby nie było...
Masz tu swój kocyk
Agnieszka Chylińska - SYRENA NA KANAPIE: http://youtu.be/H3aSpG2EjDY
Masz tu swój kocyk
Agnieszka Chylińska - SYRENA NA KANAPIE: http://youtu.be/H3aSpG2EjDY
Bez znajomości przeszłości nie masz szans by móc przewidzieć przyszłość. To przeszłość wyznacza kierunek w którym może podążyć teraźniejszość. Czyli prawda musi być na pierwszym miejscu, a na drugim relacje z innymi, bo oni przyczyniają się do tego kierunku. Nie ma ścisłego determinizmu, więc tym bardziej ważna jest prawda, bo trzeba brać pod uwagę możliwe warianty. A do tego trzeba być człowiekiem wolnym by móc umieć wybrać i trafić na ten właściwy wariant.
Przeszłość? Przyszłość? Ten kto w TERAŹNIEJSZOŚCI kieruje się MIŁOŚCIĄ przybliża się do wolności, którą daje rozumienie prawdy, że wszyscy jesteśmy jednością.
Jimmy Cliff - We all are one: http://youtu.be/kLcrAv24izY
Jimmy Cliff - We all are one: http://youtu.be/kLcrAv24izY
raven
Nie filozofuj, nauki szczegółowe poszły do przodu i tradycyjna filozofia nie wystarcza.
Prawda nie jest rzeczą, jest relacją między obrazem danej rzeczy w umyśle a tą rzeczą. Mamy zmysły, które tworzą w umysle reprezentacje obiektów, które postrzegamy, tzn które oddziałują dzięki falom światła czy falom dźwiękowym na te zmysły, więc kumulacja tych reprezentacji daje w efekcie mniej lub bardziej prawdziwy obraz rzeczy. Jest to proces dość złożony.
Nie filozofuj, nauki szczegółowe poszły do przodu i tradycyjna filozofia nie wystarcza.
Prawda nie jest rzeczą, jest relacją między obrazem danej rzeczy w umyśle a tą rzeczą. Mamy zmysły, które tworzą w umysle reprezentacje obiektów, które postrzegamy, tzn które oddziałują dzięki falom światła czy falom dźwiękowym na te zmysły, więc kumulacja tych reprezentacji daje w efekcie mniej lub bardziej prawdziwy obraz rzeczy. Jest to proces dość złożony.
Proszę mi tu nie imputować filozofowania. Bo właśnie przy próbie zdefiniowania pojęcia prawdy doszedłem do smutnego wniosku, że mało grup zawodowych tak bardzo przes...ło swoje życie, jak filozofowie.
Po kolei. Prawdę zdefiniowałem sobie jako opis zjawiska lub stanu rzeczy zgodny z faktami i rzeczywistością. A kto najlepiej zna i potrafi opisać działanie, dajmy na to, jakiegoś mechanizmu? Wiadomo, jego twórca lub obserwator, którego zdolności percepcyjne pozwalają na zrozumienie zasad działania. Ze światem jest tak samo. Człowiek pewne zdolności obserwacji ma. Może stwierdzić, że 2+2=4, że teoria heliocentryczna jest prawdziwa, a genialny umysł mógł nawet dojść do tego, że E=mc². Pełne poznanie jest oczywiście dla człowieka niemożliwe, do czego doszedł np. Kant (no brawo, cóż za wiekopomne odkrycie). Zatem przy próbie stworzenia uniwersalnej, słusznej w każdym przypadku, definicji prawdy człowieka koniecznie trzeba odrzucić. Pozostaje twórca mechanizmu. I tak w kolejce SKM, gdzieś między Zaspą a Cisową wymyśliłem sobie, że:
Prawda jest to opis rzeczywistości zgodny z tym, jak rzeczywistość tę postrzega Bóg.
I momentalnie stało się jasne, dlaczego w Biblii padają słowa: jestem drogą, prawdą i życiem. Oczywista stałą się też mądrość kryjąca się w odebraniu nam prawa do osądzania innych. Po prostu nie mamy i nigdy nie będziemy mieć wglądu do wszystkich danych.
I na koniec zrozumiałem też, czemu matematyka, fizyka, chemia i inne nauki ścisłe odniosły tak wielki i wymierny sukces, a filozofia to cały czas takie tam pieprzenie o szopenie. Po prostu zdolność poznawania świata przez wyliczenie go została w nas wlana, a ponadto jest to system zero-jedynkowy, przejrzysty układ prawda-fałsz. Zaś jeśli chodzi o sferę ludzkiego serca, emocji, zła i dobra, to pełen ogląd, a co za tym idzie monopol na prawdę ma tylko ten, który to skonstruował. Chcemy odkryć prawdę - musimy albo sięgnąć do Jego słowa, albo Go zapytać. Wszelkie systemy filozoficzne, które nie doprowadziły autorów do przekonania o konieczności relacji z Bogiem są zatem fałszem i stratą czasu. Co więcej, do budowania takiej relacji żadna filozofia nie jest niezbędna. Sorry filozofowie - chcecie opisać świat - spróbujcie albo go wyliczyć albo poczytajcie Biblię.
Zmęczyłem się i idę żebrać o fajkę. Każdy wiek jest dobry na rzucenie palenia, ale na zaczęcie zdecydowanie nie każdy. Co poradzę? Mnie też często odwala.
Po kolei. Prawdę zdefiniowałem sobie jako opis zjawiska lub stanu rzeczy zgodny z faktami i rzeczywistością. A kto najlepiej zna i potrafi opisać działanie, dajmy na to, jakiegoś mechanizmu? Wiadomo, jego twórca lub obserwator, którego zdolności percepcyjne pozwalają na zrozumienie zasad działania. Ze światem jest tak samo. Człowiek pewne zdolności obserwacji ma. Może stwierdzić, że 2+2=4, że teoria heliocentryczna jest prawdziwa, a genialny umysł mógł nawet dojść do tego, że E=mc². Pełne poznanie jest oczywiście dla człowieka niemożliwe, do czego doszedł np. Kant (no brawo, cóż za wiekopomne odkrycie). Zatem przy próbie stworzenia uniwersalnej, słusznej w każdym przypadku, definicji prawdy człowieka koniecznie trzeba odrzucić. Pozostaje twórca mechanizmu. I tak w kolejce SKM, gdzieś między Zaspą a Cisową wymyśliłem sobie, że:
Prawda jest to opis rzeczywistości zgodny z tym, jak rzeczywistość tę postrzega Bóg.
I momentalnie stało się jasne, dlaczego w Biblii padają słowa: jestem drogą, prawdą i życiem. Oczywista stałą się też mądrość kryjąca się w odebraniu nam prawa do osądzania innych. Po prostu nie mamy i nigdy nie będziemy mieć wglądu do wszystkich danych.
I na koniec zrozumiałem też, czemu matematyka, fizyka, chemia i inne nauki ścisłe odniosły tak wielki i wymierny sukces, a filozofia to cały czas takie tam pieprzenie o szopenie. Po prostu zdolność poznawania świata przez wyliczenie go została w nas wlana, a ponadto jest to system zero-jedynkowy, przejrzysty układ prawda-fałsz. Zaś jeśli chodzi o sferę ludzkiego serca, emocji, zła i dobra, to pełen ogląd, a co za tym idzie monopol na prawdę ma tylko ten, który to skonstruował. Chcemy odkryć prawdę - musimy albo sięgnąć do Jego słowa, albo Go zapytać. Wszelkie systemy filozoficzne, które nie doprowadziły autorów do przekonania o konieczności relacji z Bogiem są zatem fałszem i stratą czasu. Co więcej, do budowania takiej relacji żadna filozofia nie jest niezbędna. Sorry filozofowie - chcecie opisać świat - spróbujcie albo go wyliczyć albo poczytajcie Biblię.
Zmęczyłem się i idę żebrać o fajkę. Każdy wiek jest dobry na rzucenie palenia, ale na zaczęcie zdecydowanie nie każdy. Co poradzę? Mnie też często odwala.
No nie, to maleństwo "werotowało" ~:)
Snowball - bunny i am gonna love you forever and …: http://youtu.be/teVhyWUXxr4
Snowball - bunny i am gonna love you forever and …: http://youtu.be/teVhyWUXxr4
Pisałem o współczesnych filozofach, którzy zęby starli na poszukiwaniu prawdy i ostatecznie dochodzili do np. takich wniosków, że jak patrzę na kubek, zamknę oczy i ponownie je otworzę, to mam przed sobą już całkiem nowy kubek. Inaczej rzecz ma się z filozofami antycznymi. Wobec nich byłem bardzo niesprawiedliwy. Nie dana była im jeszcze Droga, Prawda i Życie, więc byli na przegranej pozycji. A mimo to stosowali piękną maksymę sformułowaną wiele lat później w "Psach wojny" Forsythe'a: "Myśmy przynajmniej próbowali".
Oto co napisał Platon snując rozważania, co stałoby się z człowiekiem idealnie nieskazitelnym i sprawiedliwym, gdyby taki pojawiłby się na świecie:
"(...) sprawiedliwy w takim położeniu będzie biczowany, torturowany więziony, i oczy mu wypalą, a w końcu wszelkie zło wycierpiawszy na pal zostanie wbity i pozna, że nie trzeba chcieć być sprawiedliwym, ale chcieć takim wydawać się."
Kojarzy się to z czymś? A to nie Biblia, to "Państwo" Platona, część II, werset 362. Rok napisania - ok. 380 przed Chrystusem. Nieźle to sobie wymyślił, choć ostateczny wniosek okazał się błędny.
https://www.youtube.com/watch?v=G7jaueWcDV8
Oto co napisał Platon snując rozważania, co stałoby się z człowiekiem idealnie nieskazitelnym i sprawiedliwym, gdyby taki pojawiłby się na świecie:
"(...) sprawiedliwy w takim położeniu będzie biczowany, torturowany więziony, i oczy mu wypalą, a w końcu wszelkie zło wycierpiawszy na pal zostanie wbity i pozna, że nie trzeba chcieć być sprawiedliwym, ale chcieć takim wydawać się."
Kojarzy się to z czymś? A to nie Biblia, to "Państwo" Platona, część II, werset 362. Rok napisania - ok. 380 przed Chrystusem. Nieźle to sobie wymyślił, choć ostateczny wniosek okazał się błędny.
https://www.youtube.com/watch?v=G7jaueWcDV8
raven
Mam zastrzeżenia do mieszania ścieżek.
Wiara to jedna ścieżka, nauka to druga i jak na razie musimy podążać odrębnymi ścieżkami, bez ich wzajemnego wykluczania, oczywiście. Nie da się tego zrobić łącznie z przyczyn praktycznych.
Do filozofii też mam zastrzeżenia, bo zajmuje się ona głównie myśleniem o myśleniu zamiast badaniem realnego świata, ale też musimy pamiętać, że w pewnymm okresie refleksja intelektualna innymi narzędziami poza refleksją filozoficzną nie dysponowała. W chwili obecnej filozofia ma sens o tyle tylko, o ile próbuje integrować wiedzę zdobytą przez nauki szczegółowe.
Mam zastrzeżenia do mieszania ścieżek.
Wiara to jedna ścieżka, nauka to druga i jak na razie musimy podążać odrębnymi ścieżkami, bez ich wzajemnego wykluczania, oczywiście. Nie da się tego zrobić łącznie z przyczyn praktycznych.
Do filozofii też mam zastrzeżenia, bo zajmuje się ona głównie myśleniem o myśleniu zamiast badaniem realnego świata, ale też musimy pamiętać, że w pewnymm okresie refleksja intelektualna innymi narzędziami poza refleksją filozoficzną nie dysponowała. W chwili obecnej filozofia ma sens o tyle tylko, o ile próbuje integrować wiedzę zdobytą przez nauki szczegółowe.
Ktoś te prawa nauki musiał stworzyć i pchnąć do przodu. Przecież Newton nie stworzył zasad dynamiki tylko je odkrył i opisał. Próby zdefiniowania pojęcia "prawda" muszą się zatem rozbić o naczelnego architekta wszechrzeczy. Punktem odniesienia nie może tu być wyłącznie człowiek i jego zmysły. Znaczy się może, ale tylko do pewnego momentu, dlatego w poprzednim zdaniu użyłem słowa "wyłącznie". Tam gdzie zaczyna się rozmowa o uczuciach, moralności, sumieniu, dobru i złu, tam konieczne wydaje się odwołanie do wyższej instancji. Albo uznanie, że nie ma czegoś takiego jak uniwersalne pojęcie prawdy i wszystko jest relatywne. Można i tak.
Zatem, albo moja definicja uniwersalnej prawdy jest ok, albo nie ma czegoś takiego jak definicja prawdy, która działałaby w każdym przypadku. Jeśli jest ok, to zbliżanie się do poznania prawdy jest równoznaczne ze zbliżaniem się do poznawania Boga. A tak na chłopski rozum, to gdyby Bóg chciał, żeby człowiek poznał Go jak najlepiej, to nie przychodzi mi do głowy lepszy sposób niż wcielenie się w istotę, która jest jednocześnie w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Coraz bardziej podoba mi się ta koncepcja planu zbawienia.
Na marginesie podzielę się odkryciem, jak fajnie ateiści dali się wkręcić w narrację dominujących, monoteistycznych religii. Uświadomił mi to profil "Ciężki dowcip eklezjalny" na fb.
- Nie wierzę w Boga!
- A czemu mówisz, że nie wierzysz w Boga, a nie w bogów?
- Bo przecież Bóg jest jeden....
Zatem, albo moja definicja uniwersalnej prawdy jest ok, albo nie ma czegoś takiego jak definicja prawdy, która działałaby w każdym przypadku. Jeśli jest ok, to zbliżanie się do poznania prawdy jest równoznaczne ze zbliżaniem się do poznawania Boga. A tak na chłopski rozum, to gdyby Bóg chciał, żeby człowiek poznał Go jak najlepiej, to nie przychodzi mi do głowy lepszy sposób niż wcielenie się w istotę, która jest jednocześnie w pełni Bogiem i w pełni człowiekiem. Coraz bardziej podoba mi się ta koncepcja planu zbawienia.
Na marginesie podzielę się odkryciem, jak fajnie ateiści dali się wkręcić w narrację dominujących, monoteistycznych religii. Uświadomił mi to profil "Ciężki dowcip eklezjalny" na fb.
- Nie wierzę w Boga!
- A czemu mówisz, że nie wierzysz w Boga, a nie w bogów?
- Bo przecież Bóg jest jeden....
raven
Już tu kiedyś z Aradashem polemizowałem w kwestii praw natury.
Najpierw postawię radykalną tezę, którą potem postaram się zmodyfikować, Otóż nie ma czegoś takiego jak prawa natury - mamy bezustanne procesy oddziaływania jednych elementów materii na inne, w wyniku czego po jakimś czasie wyksztalcają się względne stany równowagi, które po pewnym czasie pod wpływem drobnych zmian ulegają naruszeniu i następują kolejne procesy przemian. Otóż prawa natury to tylko te względne, chwilowe, chwilowe w skali kosmicznej oczywiście, stany równowagi. Pierwiastki, które wydają się nam stałym elementem kosmosu, też przecież kiedyś nie istniały, a powstały dopiero w wyniku procesów występujących w gwiazdach. Ewolucja świata jest dla nas praktycznie niedostrzegalna z uwagi na krótki żywot człowieka.
Już tu kiedyś z Aradashem polemizowałem w kwestii praw natury.
Najpierw postawię radykalną tezę, którą potem postaram się zmodyfikować, Otóż nie ma czegoś takiego jak prawa natury - mamy bezustanne procesy oddziaływania jednych elementów materii na inne, w wyniku czego po jakimś czasie wyksztalcają się względne stany równowagi, które po pewnym czasie pod wpływem drobnych zmian ulegają naruszeniu i następują kolejne procesy przemian. Otóż prawa natury to tylko te względne, chwilowe, chwilowe w skali kosmicznej oczywiście, stany równowagi. Pierwiastki, które wydają się nam stałym elementem kosmosu, też przecież kiedyś nie istniały, a powstały dopiero w wyniku procesów występujących w gwiazdach. Ewolucja świata jest dla nas praktycznie niedostrzegalna z uwagi na krótki żywot człowieka.
raven
Ja mówię o całym obrazku a nie jego poszczególnych fragmentach. Grawitacja jest fragmentem, a do tego nie wiemy czym faktycznie jest, bo dopiero co odkryto jakieś słabe fale grawitacyjne. Rzeczywistość jest, w ostatecznym rozrachunku grą relacji między rozmaitymi obiektami w kosmosie, a do tego nie wiadomo do końca, czymsą te obiekty, skoro dają się rozkladać na jeszcze mniejsze obiekty, między którymi występują jeszcze bardziej tajemnicze relacje.
Ja mówię o całym obrazku a nie jego poszczególnych fragmentach. Grawitacja jest fragmentem, a do tego nie wiemy czym faktycznie jest, bo dopiero co odkryto jakieś słabe fale grawitacyjne. Rzeczywistość jest, w ostatecznym rozrachunku grą relacji między rozmaitymi obiektami w kosmosie, a do tego nie wiadomo do końca, czymsą te obiekty, skoro dają się rozkladać na jeszcze mniejsze obiekty, między którymi występują jeszcze bardziej tajemnicze relacje.