Widok

Żony kierowców zawodowych

Chciałabym móc porozmawiać z kobietą, której mąż pracuje jako kierowca zawodowy.
Jak Ona sobie radzi z codziennością i czy oczekuje od męża po powrocie z trasy, zajęcia się domowymi obowiązkami.

Być może źle coś pojmuję i nie tak jak powinnam, ale kiedy mój mąż wraca z trasy oczekuję od niego między innymi, że zajmie się sprawami, którymi zwykle zajmuje się każdy facet. Niestety mój mąż jest wiecznie zmęczony. Wiecznie. Jak jest w trasie, kiedy rozmawiamy o rzeczach przyjemnych jest Ok,Ale jak mówię o poważnych problemach/kłopotach (nie oczekuję porad ani rozwiązania, tylko zajęcia się tym jak wróci), mówi mi że nie mam zawracać głowy. Jak wraca do domu też nie chce o tym rozmawiać.
Niestety ja nie jestem z żelaza. Radzę sobie jak mogę. Ale mój mąż oczekuje ode mnie, że jak wraca z trasy to zawsze będę uśmiechnięta, zadowolona, zawsze będę miała ochotę na seks i nie będzie żadnych rozmów o problemach i kłopotach. Powinnam tryskać energią. Niestety nie zawsze tak jest.
Wraca tylko na dwa trzy dn (w trasie jest 11-12 dni) i - czy ja mam wtedy zacisnąc zęby i być wspaniałą matką, kucharką, sprzątaczką, kochanką ? Zeby on się nie denerwował ? Szczerze ? wg mnie - nie.
Doskonale zdaję sobie sprawę jak wygląda jego praca. Nie jest to wcale taki miód. Wiem jak jest ciężko. Byłam z nim w trasie kilkanaście razy - wiem, że dobija go samotność etc.
Ja chciałam tylko aby uczestniczył w naszym życiu, normalności, codzienności, chociaż chwilę. Ale on oczekuje ode mnie świętego spokoju, totalnego odprężenia, imprezowania, wyjść i zero rozmów, które go denerwują. On wróci na dwa dni do domu, a ja dalej zostanę z tym "bałaganem"...
Być może powinnam zmienić swoje myślenie... ale nie wydaje mi się być normalnym to, że jak mąż - kierowca zawodowy zjeżdża do domu to ma być kuźwa karnawał przez te dni.
Pewnie i tak tego nikt nie będzie czytał.
popieram tę opinię 32 nie zgadzam się z tą opinią 4
Współczuję żonom kierowców międzynarodowych oraz marynarzy i żołnierzy na misjach. To bardzo ciężka praca. Rano trzeba wstać, wypić kawę. Potem włączyć w tv Trudne sprawy/Królowe życia i tym podobne. Nie mówiąc o czasie poświęconym na pierdzenie na FB i przeglądanie tiktoka.
Potem cyk do biedry, następnie trzeba zrobić obiad. Jakby było nalo- po obiedzie jest wyjście do kosmetyczki, żeby zobić się na bóstwo, bo za chwilę wpada listonosz/kominiarz/hydraulik lub Hindus udający cypryjskiego dziedzica tronu który kocha, musi tylko pożyczyć na bilet powrotny 20.000zl. Po spółkowaniu trzeba wygonić amanta, bo przecież za dwie godziny wraca stary śmierdziel, bo już zjeżdża do kraju. Czas na szybkie czyszczenie telefonu ze zdjęć fallusow wysyłanych przez Mokebe lub Cyganów udających Hiszpana/wlocha. Wieczorem wraca stary, trzeba go nakarmić i narzekać że nie pomaga w domu, potem kłótnia, że mało zarobił. Na koniec dnia odmowa współżycia bo zmęczona i spać. I tak mijają lata.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

baby to mają wymagania w tych czasach lepiej się z nikim nie wiązać i mieć spokój, a nie po powrocie słuchać jęczącej baby, która w tygodniu nie zadzwoni i nie potrafi umówić się do mechanika, ale kasę to potrafi wydawać! na ciuszki i kosmetyki.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

ciekawe zmienic opone potrafisz? nie ma nic gorszego nic kobieta w tirze jprdl
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Wszystko zależy. Spróbuj podczas wyjazdu nie mówić o żadnych problemach lub tylko o jednym najważniejszym wspomnieć. A po powrocie zapytać czy myślał albo powiedz pierwszy raz o jednym najważniejszym. Zobacz jak będzie przez miesiąc, dwa. Albo będzoe dobrze albo się rozejdźcie. Z życia wiem, że kobiety zarzucają facetów setką problemów, od ważnych po bzdury i oczekują rozwiązania wszystkich i to tak jak one sobie wyobrażają. Przykład - przepalona żarówka. Bzdura - załatwi od ręki. Ale jak 12 dni marudzisz, że nie działa jak go nie ma to jak wróci to nie naprawi. Albo jak wymyślisz że może by zmienić żyrandol - nie oczekuj zachwytu. Albo wybierzesz 30 żyrandoli i każesz wybrać, a po wyborze powiesz że w sumie bardziej inny - zapomnij. Chcesz wymiany zapytaj czy zmieni i czy kupi żarówkę - koniec tematu. Chcesz zmienić żyrandol i stać was na to - wybierz, kup, zapytaj czy zmieni.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widzę ze mąż ma wsparcie jak.siedzisz w domu, nic nie robisz, wydajesz jego pieniądze i jeszcze ci źle i chcesz by facet jak przyjedzie z trasy załatwiał to co tobie się nie chciało zrobić. Najlepszy tekst ze to on jest samotny. Noooo widać ty masz towarzystwo . Niech on już lepiej szuka innej bo na ciebie szkoda czasu
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ja mam dokładnie tak jak mówisz. 100% mój facet zjechał z międzynarodówki i dalej jest kierowcą ale lokalnie, jeździ na nocki, dalej jest to samo czyli nic nie robi bo jest zmęczony. Mój ojciec całe życie jeździ zawodowo na międzynarodówce i wyremontował dwa mieszkania w międzyczasie. Wniosek mój tata to normalny facet a mój partner to leń! Mam dosyć po 14 latach jestem w procesie zakończenia tego związku i kupuję swoje mieszkanie. O nic już się nie martwię bo i tak całe życie wszystko sama robiłam a jakby co to mam tatę. Trzymaj się kochana, życzę wygranej walki o siebie. Buziaczki
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ten post to "odgrzewane kotlety " sprzed 4 lat, myślę, że autorka postu dawno poszła po rozum do głowy
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jestem kierowca zawodowym i z moja żona już przeprowadziłem taka rozmowę. Ja potrzebuje dnia odpoczynku po pracy, a potem zajmuje się, wręcz ja wyręczam w obowiązkach domowych. Nie jest łatwo, ale taki zawód wybrałem a żona takiego męża. Prowadzimy wspólne gospodarstwo i to ze przyjeżdżam to fakt, jest radość, ale są tez obowiązki. I nikt tutaj nie wymaga bóg wie czego. Królewiczów jest mnóstwo co kasę przywożą i oczekują. Pogadaj z nim, chociaż pewnie to nic nie da.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

A ja Ci powiem z punktu widzenia brata kierowcy zawodowego, który już jest po rozwodzie i płaci alimenty na 4 dzieci, mimo że jego żona znalazła kogoś, kto ją chciał słuchać. Sam dużo służbowo jeżdżę osobówką, ale codziennie w domu jestem. Ale do rzeczy, kierowcy zawodowi, to dość specyficzny typ faceta, trochę do marynarzy podobni. Niestety tutaj jest ciągła presja, spedytora, czasu, potencjalnej kontroli ITD, policji itp. Nie mają z kim gadać, jedynie przez radio wymieniają krótkie komunikaty między sobą. na parkingu głównie o robocie gadają i głupotach, nikt tam problemami nie chce się dzielić. Generalnie trochę cofają się w swoich możliwościach werbalnych, umysłowych, dlatego komunikują się zwięźle, krótko, czasem bez głębszego zastanowienia. Książek na pauzie też nie czytają :-) To powoduje formę automatyzmu, gdzie wszystko musi iść zgodnie z planem i nie chcą słuchać o problemach (bo to im się kojarzy z awarią, wypadkiem, kapciem...). Moja rada, niech zmieni pracę, nie musi być w trasie przez 2-3 tygodnie, żadne pieniądze nie wynagrodzą słabymi/zerwanymi relacjami z dziećmi, żoną, rodziną. Pobyt w domu automatycznie traktuje jak pauzę w pracy, gdzie ma wypocząć, wyspać się czy popatrzeć w TV czy internet. Przez telefon nie jesteś w stanie "zdrowo porozmawiać", bo on jest zwykle w trasie i skupia się na drodze (faceci nie są multifunkcyjni i nie są w stanie skupić się na dwóch czynnościach w tym samym czasie). Problemów w domu też nie rozwiąże będąc kilka dni w domu w ciągu miesiąca. A małżeństwo będzie miało kolejne kryzysy, albo w końcu stwierdzisz, że wolisz gdy on jest w trasie, bo przynajmniej spokój w domu, a i tak musisz sama wszystko ogarnąć. Albo znajdzie się kolega, który będzie chciał z Tobą rozmawiać, pocieszyć i rozwiązywać Twoje problemy, pomyślisz że jemu bardziej zależy niż mężowi. Podejmijcie wspólnie tą decyzję, bo niestety szanse na przetrwanie zdrowej małżeńskiej relacji są nikłe... Powodzenia
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 0

No to niestety wasz koniec Jest już blisko
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 2

Szukałem pracy jako kierowca za granicą i natrafiłem na portal z najróżniejszymi ofertami jako praca kierowca c e niemcy . Na stronie znajdziecie wiele różnych ofert, dzięki czemu zainteresowani z pewnością wybiorą coś dla siebie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Rozmawiają żony kierowców którzy przeszli na emeryturę jedna się żali jak ten mój stary mnie wkurza łazi po chacie bez celu ,ciągle marudzi ,przeszkadza mi...czasami chcę go zabić. Jak Ty dajesz sobie radę ze swoim? Proste kupiłam mu na złomie kabinę ciężarówki ,całe dnie tam siedzi nawet śpi w tym łóżku, gotuje sobie i raz na trzy tygodnie wraca do chaty .To ja też tak zrobię. Dwa tygodnie później znów się spotykają. I co pomogło pyta jedna? Rewelacja pomysł siedzi tam ,głowy nie zawraca a wczoraj jak zapukalam w kabinę to wciągnął mnie do środka, przeleciał jak nigdy i na koniec 100zł w stanik włożył...
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 0

Napisze maila jutro jak będę miał komp pod reka. Jak się zdecydujesz to ja też pójde. Lepiej mieć niż nie mieć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

heheh - dobre. Potrafisz rozbawić.
Idę, pójde, ale jeszcze nie teraz :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To idziesz na te prawko C+E ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wątek ewoluował, odbiegł od tematu.
Dzięki wszystkim za wpisy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Kocio jeżeli " poszłabym " to i " byłoby ", nie inaczej.
A co do tematu, masz rację.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dwie pensje i brak kasy? albo za słabo wam płacą albo macie za dużo kredytów a pewno jedno i drugie - temat do przemyślenia i realnego przeliczenia. Tak szczerze, to ja nie poszłabym do pracy za 2000 pln za cały etat, nie w trójmieście - po prostu nie było by mnie stać mnie na tak niską stawkę....nic dziwnego że się nie wyrabiasz, coś tu nie gra bo nie ma ani czasu ani pieniędzy w tym układzie
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3

Polak.mały...a pomyśl tak, co się stanie gdy ona poważnie(odpukać) zachoruje?
Spójrz ile ona wkłada w tą rodzinę, w wychowanie dzieci, prowadzenie domu, do tego sama pracuje! Ma prawo oczekiwać, ze mąż będzie ją wspierał, troszczył się o to co wspólnie stworzyli - o rodzinę, dom i siebie nawzajem.
Podejrzewam, ze gdyby coś jemu się stało zrobiłaby wszystko aby mu pomóc, wesprzeć i dalej dbałaby o dom i dzieci. Co ON by zrobił gdyby jej się coś przytrafiło? Myśle, że schowałby się za przykrywką pracy bo "reszta" to nie jego sprawa.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2

Sprowadziłeś wszystko do skrajnych mocno sytuacji, z którymi rzecz jasna liczymy się, jesteśmy świadomi. Poza tym... "ja nie leże i nie pachnę". Pracuję 24/h. Tylko nie o tym jest mój wątek. To temat rzeka - wiem.
Moje oczekiwania to minimum. Wczytaj się w to co piszę. Nawet jak nie ma kasy nic a nic, człowiek potrzebuje wsparcia od drugiej osoby z którą jest. Ja tego nie mam.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Kobieta

Sprawa karna dobry polecany adwokat Gdańsk (62 odpowiedzi)

Witam pisze z naglącą sprawą... mojego partnera czeka postępowanie karne -sprawa karna do 8 lat...

Ulubione perfumy (8 odpowiedzi)

Cześc. Jakie są Wasze ulubione zapachy na co dzień? Jesli chodzi o mnie to uwielbiam Dior pure...

do góry