Widok
hmmm, no właśnie nigdy nie patrzyłam na courtney love jak na żonę kurta, lecz jak na muzyka, artystę, rock'n'rollowca w kobiecym wydaniu, liderkę hole, z klimatów mi bliskich, czyli L7 (które, jak wiadomo jest najlepszą babską grupą muzyczną na świecie :)
i jest jedna rzecz, która mi się w niej podoba. niezależnie od wszystkiego i na przekór wszystkiemu ona jest wierna swojemu wizerunkowi. to właściwie nie jest wizerunek, ona taka jest. nie zdjęła gaci do kostek, nie sprzedała się jak, dajmy na to, chylińska. ma ten rock'n'roll we krwi.
a jeśli chodzi o teorię, że wykończyła kurta. nie mam pojęcia, nie zawracam sobie głowy spiskowymi teoriami. to już niczego nie zmieni.
a jednak seattle jest zaraźliwe ;)
ostatnio słyszę w domu, że mi się gust muzyczny mocno zmienił :)
w rzeczywistości dużo się nie zmienił, raczej natężenie wzrosło o paręset procent i wzięło mnie na eksplorację tematu, który x lat temu przerobiłam pobieżnie. czasu nie wystarczało, tyle się działo.
to chyba też reakcja na gów.no, które się wylewa z mediów. nie dźwigam tej plastikowej muzy. ryje dekiel, nic nie wnosi, pojawia się i znika, ma być lekko, ładnie i przyjemnie, piękne panie z dużymi cyckami i przystojni panowie z ogoloną, opaloną klatą. rzygać się chce. wolę się cofnąć o 20 lat. spójrz choćby na to, jak oni się ubierali. zwykli kolesie, t-shirt i dżinsy (za wyjątkiem g'n'r ;) i muza, dzięki której czułeś, że żyjesz. najlepsze wspomnienia mojego życia mają w tle świetną rockową muzykę, a nie jakiegoś... bibera. kto to, k....a jest biber???
no. to się wyżaliłam. od razu lepiej ;)
i jest jedna rzecz, która mi się w niej podoba. niezależnie od wszystkiego i na przekór wszystkiemu ona jest wierna swojemu wizerunkowi. to właściwie nie jest wizerunek, ona taka jest. nie zdjęła gaci do kostek, nie sprzedała się jak, dajmy na to, chylińska. ma ten rock'n'roll we krwi.
a jeśli chodzi o teorię, że wykończyła kurta. nie mam pojęcia, nie zawracam sobie głowy spiskowymi teoriami. to już niczego nie zmieni.
a jednak seattle jest zaraźliwe ;)
ostatnio słyszę w domu, że mi się gust muzyczny mocno zmienił :)
w rzeczywistości dużo się nie zmienił, raczej natężenie wzrosło o paręset procent i wzięło mnie na eksplorację tematu, który x lat temu przerobiłam pobieżnie. czasu nie wystarczało, tyle się działo.
to chyba też reakcja na gów.no, które się wylewa z mediów. nie dźwigam tej plastikowej muzy. ryje dekiel, nic nie wnosi, pojawia się i znika, ma być lekko, ładnie i przyjemnie, piękne panie z dużymi cyckami i przystojni panowie z ogoloną, opaloną klatą. rzygać się chce. wolę się cofnąć o 20 lat. spójrz choćby na to, jak oni się ubierali. zwykli kolesie, t-shirt i dżinsy (za wyjątkiem g'n'r ;) i muza, dzięki której czułeś, że żyjesz. najlepsze wspomnienia mojego życia mają w tle świetną rockową muzykę, a nie jakiegoś... bibera. kto to, k....a jest biber???
no. to się wyżaliłam. od razu lepiej ;)
Seattle tak! Tak! ;) Ostatnio morderczo łupie Nirvanę i tylko Nirvanę. Nawet gdy czytam biografie Roberta Smitha to tez słucham Nirvany. Nie wiem co mnie tak wzięło. To dziwne, bo ta muzyka zawsze mnie podpalała, ale ostatnio wzrusza.
https://www.youtube.com/watch?v=5QkEcG1VJYM
https://www.youtube.com/watch?v=QECJ9pCyhns
Ostatnio oglądałem dwa fajne dokumenty o Kurciku. Oba świetne. Polecam . Mówcie co chcecie ale jestem pewien że Courtney go wykończyła psychicznie. Nie wierze ani jednemu słowu tej próżnej , uwikłanej kobiecie.
A TY Ćem co niej myslisz?
http://www.filmweb.pl/film/Kurt+%26+Courtney-1998-115365
http://pl.wikipedia.org/wiki/Live!_Tonight!_Sold_Out!!
https://www.youtube.com/watch?v=5QkEcG1VJYM
https://www.youtube.com/watch?v=QECJ9pCyhns
Ostatnio oglądałem dwa fajne dokumenty o Kurciku. Oba świetne. Polecam . Mówcie co chcecie ale jestem pewien że Courtney go wykończyła psychicznie. Nie wierze ani jednemu słowu tej próżnej , uwikłanej kobiecie.
A TY Ćem co niej myslisz?
http://www.filmweb.pl/film/Kurt+%26+Courtney-1998-115365
http://pl.wikipedia.org/wiki/Live!_Tonight!_Sold_Out!!
a proszę bardzo, polecam się na przyszłość.
choć zupełnie nie wiem, jaka forma polecania pod takim okrągłym stwierdzeniem się kryje :)
tymczasem...
wracamy do seattle? no pewnie!
w ramach programu społecznego "posłuchaj z sąsiadami":
http://www.youtube.com/watch?v=HG8afG2Eerc
tekst mnie rozwala
choć zupełnie nie wiem, jaka forma polecania pod takim okrągłym stwierdzeniem się kryje :)
tymczasem...
wracamy do seattle? no pewnie!
w ramach programu społecznego "posłuchaj z sąsiadami":
http://www.youtube.com/watch?v=HG8afG2Eerc
tekst mnie rozwala
http://www.youtube.com/watch?v=WJ8RVjm49hE
niesamowite, ciągle znam ten język. czytam ten zapis bezbłędnie, nuta po nucie...
kocham muzykę chopina w wykonaniu rubinsteina i blechacza. a moja sis woli interpretacje poliinniego i argerich, i nigdy nie możemy się zgodzić, która wersja jest lepsza.
pewno dlatego mój brat wybiera slayera :)
ehehhehe...
może czas już odpocząć...
choć ta muzyka dała mi drugie życie tej nocy :)
niesamowite, ciągle znam ten język. czytam ten zapis bezbłędnie, nuta po nucie...
kocham muzykę chopina w wykonaniu rubinsteina i blechacza. a moja sis woli interpretacje poliinniego i argerich, i nigdy nie możemy się zgodzić, która wersja jest lepsza.
pewno dlatego mój brat wybiera slayera :)
ehehhehe...
może czas już odpocząć...
choć ta muzyka dała mi drugie życie tej nocy :)
jakiś czas temu wpadłam do FB na koncert mojego ojca chrzestnego, świetnego pianisty, wykładowcy klasy fortepianu w AM, wystrojona w marynary i tym podobne, bo tak mnie nauczono. i spotkałam kumpla, żeglarza z mojego klubu - pianistę, ucznia mego ojca. był w swetrze, dżinsach, a ja byłam oburzona, że strojem zlekceważył wydarzenie.
kolega mi na to odpowiedział, iż tak małe jest w ogóle zainteresowanie muzyką klasyczną, że po prostu lepiej być i przeżyć, kontemplować, doświadczać, smakować, niż wyglądać dla wyglądania; bo to jest najważniejsze.
w pewnym sensie kolega mnie wyzwolił.
od tego czasu chodzę do FB ubrana po swojemu. w golfie i bojówkach. jest mi wygodnie, siadam wysoko, zazwyczaj lekko po prawej stronie sceny (wysokie A ;) zamykam oczy, odlatuję i jestem wtedy szczęśliwa. bez odgniatania rękawów i wrzynania kołnierzyków.
f... the marynary!
kolega mi na to odpowiedział, iż tak małe jest w ogóle zainteresowanie muzyką klasyczną, że po prostu lepiej być i przeżyć, kontemplować, doświadczać, smakować, niż wyglądać dla wyglądania; bo to jest najważniejsze.
w pewnym sensie kolega mnie wyzwolił.
od tego czasu chodzę do FB ubrana po swojemu. w golfie i bojówkach. jest mi wygodnie, siadam wysoko, zazwyczaj lekko po prawej stronie sceny (wysokie A ;) zamykam oczy, odlatuję i jestem wtedy szczęśliwa. bez odgniatania rękawów i wrzynania kołnierzyków.
f... the marynary!
hahaha;)
To jest tydzień przedziwnych zdarzeń ;) Np wczoraj zdałem sobie sprawę że słucham i patrze na Kult siedząc na krześle (w filharmonii). Nigdy nie sądziłem że będę słuchał "czarnych słońc" poprawiając marynarkę...
Było to tak dziwne doznanie że w połowie koncertu resztką sił znalazłem stołówko-bar i upiłem sie sztok, by wrócić akurat na bisy czyli "Polskę"...oj starzeje się heh..
https://www.youtube.com/watch?v=fkFGwQz_uqM
To jest tydzień przedziwnych zdarzeń ;) Np wczoraj zdałem sobie sprawę że słucham i patrze na Kult siedząc na krześle (w filharmonii). Nigdy nie sądziłem że będę słuchał "czarnych słońc" poprawiając marynarkę...
Było to tak dziwne doznanie że w połowie koncertu resztką sił znalazłem stołówko-bar i upiłem sie sztok, by wrócić akurat na bisy czyli "Polskę"...oj starzeje się heh..
https://www.youtube.com/watch?v=fkFGwQz_uqM
Dałby ktoś wiarę, że ten uroczy zespolik suportował Nirvanę w 91 r? ;)
http://www.youtube.com/watch?v=astKY3mmDVI
http://www.youtube.com/watch?v=astKY3mmDVI
ha, zabawne, jak ten kawałek utkwił mi w głowie :)
dwa lata temu leciał latem nieustannie w radio. pojawiał się za każdym razem, gdy byłam w drodze na wdzydze. kojarzył mi się z tym, co najlepsze, czyli z drogą nad jezioro, pod żagle. pod koniec wakacji kolega złamał mi w sparingu nogę, kilka dni przed wypadem w bieszczady. L4 spędziłam na kaszubach, zamiast w zamościu, zwierzyńcu, krzyżtoporze i bieszczadach... to było moje najlepsze L4 w życiu :) właśnie z tym kawałkiem, z heparyną w zastrzykach, z ortezą na nodze, z koszykiem na grzyby, wiaderkiem na jagody / borówki i browarem :) w życiu nie nazbierałam tyle runa leśnego co wtedy, ze sztywną nogą. cóż to były za akrobacje :D
mieliśmy jechać na południowo - wschodnią stronę polski, na jesienny urlop, a zrobiliśmy ponad 1000 km po kaszubach.
z tym utworem :)
http://www.youtube.com/watch?v=iSL4w3-GKEA
dwa lata temu leciał latem nieustannie w radio. pojawiał się za każdym razem, gdy byłam w drodze na wdzydze. kojarzył mi się z tym, co najlepsze, czyli z drogą nad jezioro, pod żagle. pod koniec wakacji kolega złamał mi w sparingu nogę, kilka dni przed wypadem w bieszczady. L4 spędziłam na kaszubach, zamiast w zamościu, zwierzyńcu, krzyżtoporze i bieszczadach... to było moje najlepsze L4 w życiu :) właśnie z tym kawałkiem, z heparyną w zastrzykach, z ortezą na nodze, z koszykiem na grzyby, wiaderkiem na jagody / borówki i browarem :) w życiu nie nazbierałam tyle runa leśnego co wtedy, ze sztywną nogą. cóż to były za akrobacje :D
mieliśmy jechać na południowo - wschodnią stronę polski, na jesienny urlop, a zrobiliśmy ponad 1000 km po kaszubach.
z tym utworem :)
http://www.youtube.com/watch?v=iSL4w3-GKEA
Soundgarden cudny :) a ja wczoraj od kumpeli takie 'dziwo' na mail dostałam ;))) to się podzielę http://www.worldstarhiphop.com/videos/video.php?v=wshhq657Y1ux93ozZ4mU
może niekoniecznie na rano, może bardziej na nocną włóczęgę bez określonego celu. świetnie w duszy gra.
http://www.youtube.com/watch?v=ySzrJ4GRF7s
http://www.youtube.com/watch?v=ySzrJ4GRF7s
P.S. Własnie dostałem sms ze Dżisas w tym samym czasie wolał tańczyć w akademikach ;)
http://www.youtube.com/watch?v=XjW4_OlhKfo
http://www.youtube.com/watch?v=XjW4_OlhKfo