Widok
macie tak....
wiecie co... ja troszke sie podłamałam, bo wczoraj byłam na 1 przymiarce i szczerze Wam powiem, ze moja suknie już tak srednio mi sie podoba...:((( niew iem.. poprostu przestałam sie sobie w niej podobac i koniec kropka... kurcze... mam nadzieje ze mi przejdzie do slubu bo 3 tygodnie zostały a ja zniechecona przez ta sukienke...
czy Wy tez macie czasem takie odczucia, czy jestem osamotniona???
czy Wy tez macie czasem takie odczucia, czy jestem osamotniona???
spoko....ja już odebrałam suknię po pięciu przymiarkach. Z każdą kolejną kiecka mniej mi się podobała. Moze też troszkę rozczarowana byłam taką ilością poprawek, chyba wszystko się na to złożyło. Teraz mam suknię w domu i nie patrzę na nią aż do dnia tuż przed ślubem. I jak sobie już teraz o niej myśle to ...znów mi sie podoba. :-)
Ja też tak miałam... No niby ładna, ale, ale ale.... I myślałam że w sumie mogłam więcej pochodzić (a przeciez nachodziłam się, naszukałam i miałam fazę "ta albo żadna")... Ale kiedy po kilku przymiarkach niosłam ją do domu to miałam poczucie w serduchu że to TA właściwa!!! I nie oglądam jej do dnia ślubu... no może z tydzień wcześniej przymierzę czy wszystko ok!
Także to chyba normalka!
Także to chyba normalka!
no to luz.... uff!!! dokłądnie tak mam... ale na razie jest etap to nie ta... troche poczekam... może sie zmieni...
ale najgorsze ze zrobiłam sobie w niej fotki (wczoraj) i mam starszne obawy co do niej...
na dodatek problemy z fryzura, jedynie make-up pewny i tyle
pozyjemy...poczekam... zobaczymy...
buziaki
ale najgorsze ze zrobiłam sobie w niej fotki (wczoraj) i mam starszne obawy co do niej...
na dodatek problemy z fryzura, jedynie make-up pewny i tyle
pozyjemy...poczekam... zobaczymy...
buziaki
Ja nic nie mówie głośno bo nie chce wyjść na jakąś głupią ale od pierwszej przymiarki (a już odebrałam suknie do domu) czuje pewną niechęć do mojej sukni....
Nie mogę nic w niej zmienić bo by zmieniła cały styl.
kurcze a miało być tak pięknie.
Na początku szalałam za moją suknią!!!Teraz się zastanawiam czemu nie wybrałam innej....
Slub za 3 tygodnie a ja nie wyglądam tak jak sobie zaplanowałam.
Nie opalona jeszcze, nie schudnięta, makijasz próbny do bani był a fryzura nie wymyślona a dla utrudnienia kapelusik sobie wybrałam
Więc ogólnie humor mi nie sprzyja....
Może to już nerwy tak działają że panikuje niepotrzebnie...
Pozdrawiam wszystkie zdenerwowane!!!
Nie mogę nic w niej zmienić bo by zmieniła cały styl.
kurcze a miało być tak pięknie.
Na początku szalałam za moją suknią!!!Teraz się zastanawiam czemu nie wybrałam innej....
Slub za 3 tygodnie a ja nie wyglądam tak jak sobie zaplanowałam.
Nie opalona jeszcze, nie schudnięta, makijasz próbny do bani był a fryzura nie wymyślona a dla utrudnienia kapelusik sobie wybrałam
Więc ogólnie humor mi nie sprzyja....
Może to już nerwy tak działają że panikuje niepotrzebnie...
Pozdrawiam wszystkie zdenerwowane!!!
meg1 miałam identyczne odczucia, wybrałam suknie, na następny dzień szłam ją zaklepać i wpłacić zaliczkę.. założyłam ją po raz drugi i klapa.. to nie to:(( koleżanki jednak podtrzymały mnie w pierwszej decyzji.. wpłaciłam zaliczkę, ale byłam podłamana przez długi czas. Dopiero po kolejnej przymiarce troszkę poprawił mi się humor, pełne zadowolenie z sukni zanotowałam jednak dopiero w dzień ślubu:)) makijaż, fryzura to wszystko ma ogromne znaczenie, na pewno będziesz zadowolona ze swojego wyboru:)))
Kiedys usłyszałam od kogoś , że nie widziano jeszcze brzydkiej Panny Młodej:) I coś w tym chyba jest- każda sie przeciez stara- makijaż, fryzurka a sukienka tez wybrana starannie i zupełnie inna niż codzienne ciuszki, więc nawet jeśli istnieje "gdzieś na świecie" jakas lepsza, to nie ma znaczenia, bo w swojej tez każda będzie pieknie wyglądałą:)) Głowy do góry:)