Widok
a ja sie zgadzam z chylinska, ona nazwala rzeczy po imieniu, po prostu od tych wszystkich pieknych kolorowych gazet czlowiek ma wode w mozgu i mysli, ze dziecko to sama radosc i szczescie- rozowy, sliczny usmiechniety bobas ktory je i spi i ma piekna mamusie... a jakos nie pisza, ze to tez bol, strach, niepewnosc, zmeczenie ze czasem czlowiek nie umie pomoc wlasnemu dziecku choc kocha je nad zycie i poruszyl niebo i ziemie.
Ja nie chce pamietac porodu, pologu, bo to byl dla mnie koszmar, nie chce pamietac ze nie jadlam juz nic poza ryzem i kurczakiem a moje dziecko nadal bylo wysypane i niespokojne bo go wszystko swedzialo, ze sutki mialam pokrwawione, ze przytrafil mi sie ropien, ze zasypilama na siedzaco... dla mnie naprawde byly to ciezkie miesiace i ciesze sie ze mam to juz za soba i moge sie cieszyc macierzynstwem i moim synkiem, ale na to trzeba czasu i doskonale rozumiem watpliwosci wielu kobiet i chociaz dla mnie moje dziecko od urodzenia bylo ukochane to wiem, ze nie zawsze milosc przychodzi o razu.
Pozdrawiam i zycze kazdej mamie i sobie samych pieknych chwil zeby mogly przeslonic te zle i pozwolic o nich zapomniec..
Ja nie chce pamietac porodu, pologu, bo to byl dla mnie koszmar, nie chce pamietac ze nie jadlam juz nic poza ryzem i kurczakiem a moje dziecko nadal bylo wysypane i niespokojne bo go wszystko swedzialo, ze sutki mialam pokrwawione, ze przytrafil mi sie ropien, ze zasypilama na siedzaco... dla mnie naprawde byly to ciezkie miesiace i ciesze sie ze mam to juz za soba i moge sie cieszyc macierzynstwem i moim synkiem, ale na to trzeba czasu i doskonale rozumiem watpliwosci wielu kobiet i chociaz dla mnie moje dziecko od urodzenia bylo ukochane to wiem, ze nie zawsze milosc przychodzi o razu.
Pozdrawiam i zycze kazdej mamie i sobie samych pieknych chwil zeby mogly przeslonic te zle i pozwolic o nich zapomniec..
przeciez nie o to tu chodzi... :) ja tez do mojego malucha w brzuchu mowie "robalu" i co to znaczy, ze faktycznie uwazam, ze moje dziecko jest robalem :D :D nie wiemy jak to bylo z ta dziewczyna, moze tak sobie powiedziala, ze dziecko stroi fochy i tyle...nie mając na mysli doslownego znaczenia...:) :) wiadomo, ze malenstwo płaczem kontaktuje sie ze swiatem i w ten sposob ( jedyny dla niego) pokazuje co czuje :) czasem placz nie ma powodu (tak nam sie wydaje) a dla dziecka jest wołaniem np, przytul mnie mamo... daj jesc...albo boje sie... nie wiem co takiemu maluchowi w glowie siedzi...i nigdy sie nie dowiemy... :) :)
karolla- sorry ale matka powinna wiedziec,ze 3 tygodniowe dziecko jesli bardzo duzo placze to znaczy ze wola o pomoc.....a nie ze ma fochy! Fochy to moze miec około pol roczne dziecko.
taki maluszek nie placze bez powodu.czasem powod jest spory np chorobowy,a czasem drobiazg np zle zalozona pieluszka albo sa dzieci,ktore draznią ciuszki itp.
Najgorsze to dac sobie wmowic,ze noworodek placze non stop,bo o cos walczy.bzdura!
taki maluszek nie placze bez powodu.czasem powod jest spory np chorobowy,a czasem drobiazg np zle zalozona pieluszka albo sa dzieci,ktore draznią ciuszki itp.
Najgorsze to dac sobie wmowic,ze noworodek placze non stop,bo o cos walczy.bzdura!
Kiedyś czytałam ten artykuł. I to co wtedy pomyślałam, że nareszcie ktoś nazwał sprawę po imieniu.
Ja w czasie ciąży naczytałam się wszystkich magazynów dla matek, jak to macierzyństwo jest urocze, słodkie....
Zanim wypracowałam sobie to słodkie i urocze to tona przeróżnych myśli przetoczyła mi się przez głowę....łącznie z tą, aby gdzieś uciec i zaszyć się w mysiej dziurze, sama.
Ja w czasie ciąży naczytałam się wszystkich magazynów dla matek, jak to macierzyństwo jest urocze, słodkie....
Zanim wypracowałam sobie to słodkie i urocze to tona przeróżnych myśli przetoczyła mi się przez głowę....łącznie z tą, aby gdzieś uciec i zaszyć się w mysiej dziurze, sama.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
piszecie "no coment" a nic innegonie robicie tylko komentujecie... dajcie zyc...kazdy ma prawo do wlasnego zdania... i co to znaczy, ze ta dziewczyna jest zla matka bo powiedziala, ze mala stroi fochy...! podajcie definicje "dobrej matki"... to taka, ktora robi dobre miny do zlej gry?, taka ktora nie ma chwili zwatpienia? taka ktora przez zacisnete zeby mowi, ze jest super? chyba lepiej powiedziec na glos, ze jest ciezko, ze sobie nie radze ze potrzbuje pomocy prawda? wg mnie dobra matka to taka, ktora jest swiadoma np, tego ze sobie nie radzi i potrafi prosic o pomoc a nie na sile udaje, ze jest super... :)
no nie to nieźle, fochy 3 tygodniowe:) ale takie starsze dziecie jak moje 4miesięczne to już widać kiedy płacze a kiedy "udaje" żeby zwrócić uwagę :) bo na rączki chce. Jak odkładam to często jest niby płacz bo sie nie podoba ale moment i ustaje i już jest ok, tak nosić ciagle to można sobie kręgosłup załatwić
Ja miałam taki moment, ze Mloda strasznie plakała mimo, ze chwile wczesniej zasnela i mialam w planach zrobic kilka rzeczy - wiadomo :) sprzatnac, ugotowac, ogarnać sie :)
A tu budzi sie i straszliwie płacze, nie mogłam jej uspokoic...
I odłozylam Ja do łozeczka, wyszlam do lazienki..... Patrze sie w to lustro i se myśle, no i co... Na zlosc plcze? Raczej nie...
I wtedy chyba "cuś" we mnie pękło - wrocilam i plakałysmy sobie razem :)
To mega trudne, szczegolnie jak nie ma sie nikogo do pomocy... Ale nie chciałam swoich nastrojów gorszych odbijac na dziecku..
Skoro płacze to widocznie ma powód, a ja po prostu MUSZE Jej ulzyc tak albo inaczej :)
Uslyszalam kiedys od mojej kolezanki, ze Jej córka 3-tygodniowa (!!!) to księżniczka, która stroi fochy... bo placze, noż k.... rece mi opadły....
A tu budzi sie i straszliwie płacze, nie mogłam jej uspokoic...
I odłozylam Ja do łozeczka, wyszlam do lazienki..... Patrze sie w to lustro i se myśle, no i co... Na zlosc plcze? Raczej nie...
I wtedy chyba "cuś" we mnie pękło - wrocilam i plakałysmy sobie razem :)
To mega trudne, szczegolnie jak nie ma sie nikogo do pomocy... Ale nie chciałam swoich nastrojów gorszych odbijac na dziecku..
Skoro płacze to widocznie ma powód, a ja po prostu MUSZE Jej ulzyc tak albo inaczej :)
Uslyszalam kiedys od mojej kolezanki, ze Jej córka 3-tygodniowa (!!!) to księżniczka, która stroi fochy... bo placze, noż k.... rece mi opadły....
ale też jak dziecko wyje nie daje odpocząć to człowiek nie ma możliwości zebrać siły i nie dziwię sie takim matkom jak mają wszystkiego dość. Pamiętam w szpitalu za ścianą było dziecko, co przez cały czas sie takdarło,że masakra. Takie mieć w domu to można sie wykończyć. Bite 3 dni co byłam wyło. Matka ledwo żywa. Położne miały dyżury przy dziecku, zabierały zeby choć troszkę matkę odciażyć i też nie wiedziały jak je uspokoić. Poprostu takie dziecko- stwierdziły -jak się zapytałam czemu ono tak płacze-nadwrażliwe- wszystko mu przeszkadza. Taka matka to napweno nie stwierdzi,ze macieżyństwo to super sprawa:)
Maja napisala:
"i nie chodzi o to jakie jest dziecko..."
Nie zgadzam sie.
Osobiscie prawie caly moj urlop macierzynski bylam wykonczona fizycznie i psychicznie.
Fakt porod mialam ciezki i dlugi,ale nie spowodowal on wcale,ze moja psychika byla w zlym stanie.Wystarczylo,ze popatrzylam na moją kochaną coreńkę i wiedzialam,ze bylo warto.
Pierwszy tydzien byl cudne-mala duzo spala.Potem zaczął sie koszmar.Ciagly placz,bakterie,kolki,refluks,zapalenie uszu itd...
Zero spania mojego i prawie zero spania dziecka.Bylam zalamana.plakalam z bezsilnosci nie raz.i jeszcze do tego Ci beznadziejni lekarze....na ktorych ciagle trafialam.
Jak ją wyleczylam,to dalej bylo ciezko,bo mala ma problemy ze snem,jest nad wyraz energiczna.
Psychika matki po porodzie nie ma czasem kompletnie nic do rzeczy.
BARDZO DUZO zalezy od tego jakie jest dziecko.nikt mi nie wmówi,ze nie ma roznicy miedzy dzieckiem spokojnym,spiacym normalnie,a dzieckiem nadpobudliwym ruchowo,non stop placzacym,malo spiącym ...
wiadomo,macierzynstwo to trudna sztuka i absolutnie nie jest winą dziecka,ze czasem jest naparwdę bardzo ciezko,ale bzdurą jest,ze nie ma znaczenia jakie jest dziecko,jak sie zachowuje...(mam na mysli glownie pierwsze 3-4 miesiace zycia).
Oczywiscie daj Boze,zeby kazda mama miala spokojne maleństwo.nie majace zadnych problemów...
Kocham moją Córkę nad zycie,ale po tym wszystkim co dzialo sie w pierwszych 4 miesiacach niewiem czy chce miec jeszcze dzieci...
To znaczy....chcę,zawsze chcialam miec dwojke,ale obawa,ze znow bedzie koszmar jest ogromna.
"i nie chodzi o to jakie jest dziecko..."
Nie zgadzam sie.
Osobiscie prawie caly moj urlop macierzynski bylam wykonczona fizycznie i psychicznie.
Fakt porod mialam ciezki i dlugi,ale nie spowodowal on wcale,ze moja psychika byla w zlym stanie.Wystarczylo,ze popatrzylam na moją kochaną coreńkę i wiedzialam,ze bylo warto.
Pierwszy tydzien byl cudne-mala duzo spala.Potem zaczął sie koszmar.Ciagly placz,bakterie,kolki,refluks,zapalenie uszu itd...
Zero spania mojego i prawie zero spania dziecka.Bylam zalamana.plakalam z bezsilnosci nie raz.i jeszcze do tego Ci beznadziejni lekarze....na ktorych ciagle trafialam.
Jak ją wyleczylam,to dalej bylo ciezko,bo mala ma problemy ze snem,jest nad wyraz energiczna.
Psychika matki po porodzie nie ma czasem kompletnie nic do rzeczy.
BARDZO DUZO zalezy od tego jakie jest dziecko.nikt mi nie wmówi,ze nie ma roznicy miedzy dzieckiem spokojnym,spiacym normalnie,a dzieckiem nadpobudliwym ruchowo,non stop placzacym,malo spiącym ...
wiadomo,macierzynstwo to trudna sztuka i absolutnie nie jest winą dziecka,ze czasem jest naparwdę bardzo ciezko,ale bzdurą jest,ze nie ma znaczenia jakie jest dziecko,jak sie zachowuje...(mam na mysli glownie pierwsze 3-4 miesiace zycia).
Oczywiscie daj Boze,zeby kazda mama miala spokojne maleństwo.nie majace zadnych problemów...
Kocham moją Córkę nad zycie,ale po tym wszystkim co dzialo sie w pierwszych 4 miesiacach niewiem czy chce miec jeszcze dzieci...
To znaczy....chcę,zawsze chcialam miec dwojke,ale obawa,ze znow bedzie koszmar jest ogromna.
a ja powiem tak przy dziecku nr 1 dochodziłam do miłości do niego. Mój pierwszy odruch po dość cieżkim porodzie- oddać gdzieś i odpocząć, mieć świety spokój- a oni mi go wciskali, mi było niedobrze, miałm torsje, więc go oddawałam, bo bałam się,że upuszczę a oni ni spowrotem. W końcu poprosiłam męża żeby go wziął. Przez pierwszą dobę to chyba w jakimś szoku byłam czy coś. Bardzo źle przechodziłam te pierwsze miesiące czułam sie jak w więzieniu, z przyczepionym dzieckiem, karmienie to dla mnie masakra była. On wcale nie był jakiś uciążliwy. To rzutuje w dalszym ciągu na mój stosunek do niego. Nic na to nie mogę poradzić. Oczywiście staram sie okazywać mu jak najwięcej miłości i uwagi
poród nr 2 wszystko cacy glacy szybciutko milutko, od razu chiałam tylko dziecko przytulać mieć przy sobie. Dla mnie to aniołek bezproblemowy i sama przyjemność. A przecież krystianek był taki sam. Nie wiem może dojrzałam, moze oczekiwałam nie wiem jakich problemów. Traktuję też młodsze dziecko lepiej. To naprawdę jest moim problemem. Nie chcę żeby krystian czuł sie gorszy staram sie jak mogę ale coś we mnie mówi,że niestety młodsza córka zawsze będzie miała lepiej czemu? Mam nadzieję,ze to się zmieni jak podrośnie, bo mały teraz naprawde daje do wiwatu bo 3 lata ma już trudny wiek i nie wydaje sie żeby z wiekiem było łatwiej, a malutka tylko leży i się uśmiecha. Nawet w nocy ona potrafi niemowlak, lepiej spać od starszego.
Jak wtedy czytałam ten artykuł to naprawdę w pewien sposób ją rozumiałam, teraz to mam zupełnie inny stosunek i sie zupełnie nie zgadzam, jakbym stałą siem zupełnie inną osobą.
poród nr 2 wszystko cacy glacy szybciutko milutko, od razu chiałam tylko dziecko przytulać mieć przy sobie. Dla mnie to aniołek bezproblemowy i sama przyjemność. A przecież krystianek był taki sam. Nie wiem może dojrzałam, moze oczekiwałam nie wiem jakich problemów. Traktuję też młodsze dziecko lepiej. To naprawdę jest moim problemem. Nie chcę żeby krystian czuł sie gorszy staram sie jak mogę ale coś we mnie mówi,że niestety młodsza córka zawsze będzie miała lepiej czemu? Mam nadzieję,ze to się zmieni jak podrośnie, bo mały teraz naprawde daje do wiwatu bo 3 lata ma już trudny wiek i nie wydaje sie żeby z wiekiem było łatwiej, a malutka tylko leży i się uśmiecha. Nawet w nocy ona potrafi niemowlak, lepiej spać od starszego.
Jak wtedy czytałam ten artykuł to naprawdę w pewien sposób ją rozumiałam, teraz to mam zupełnie inny stosunek i sie zupełnie nie zgadzam, jakbym stałą siem zupełnie inną osobą.
Moja córka tez raczej z tych "grzecznych" ale..... do 3 miesiaca miala mega kolki, ja nie jadlam wlasciwie nic bo sie balam... Płakała straszliwie.... Wiła się, nie mozna bylo Jej uspokoić!
Ale myslalam sobie, ze zrobie wszystko, zeby tej małej istotce ulżyć - bedzie trzeba bede nosila calymi dniami na rekach, bedzie trzeba bede miala wlaczona suszarke cala dobe!
Piwrwszy miesiac byl koszmarny, nie moglam sie ogarnac... Ale nigdy nie postrzegalam córki jako wrzeszczącego bachorka....
I jak czytalam w ksiazkach ze do 3 miesiaca kolki miną to az sie trzęsłam ze zlosci!!!!!!!! Nie dlatego, ze musze Ja nosic na rekach i nie sypiam w nocy tylko dlatego, ze to straszne, ze moja córkę ma jeszcze tak długo bolec brzuszek :(((
I pewnie, ze mam momenty zalamania :) do dzisiaj, ale jak widze tą mała pindzie moją to wymiekam :)))
Ale myslalam sobie, ze zrobie wszystko, zeby tej małej istotce ulżyć - bedzie trzeba bede nosila calymi dniami na rekach, bedzie trzeba bede miala wlaczona suszarke cala dobe!
Piwrwszy miesiac byl koszmarny, nie moglam sie ogarnac... Ale nigdy nie postrzegalam córki jako wrzeszczącego bachorka....
I jak czytalam w ksiazkach ze do 3 miesiaca kolki miną to az sie trzęsłam ze zlosci!!!!!!!! Nie dlatego, ze musze Ja nosic na rekach i nie sypiam w nocy tylko dlatego, ze to straszne, ze moja córkę ma jeszcze tak długo bolec brzuszek :(((
I pewnie, ze mam momenty zalamania :) do dzisiaj, ale jak widze tą mała pindzie moją to wymiekam :)))