Widok
Przeszczepy...
Zawczasu przed lustrem przećwiczywszy
Dramatyczne pozy, miny, gesty
Udałem się na miejsce
Centrum nadziei
O tak, miałem garnitur i krawat...
Kolejka była długa
A jutro
Będzie jeszcze dłuższa
Wszyscy czekają
Na rezurekcję
Oplata nas ten niesamowity pled
Błękitny plastron
Flara...
Zbieramy wory odpadów
Na kolanach, dorobiwszy się garba
Zbieramy nadzieję wśród śmieci,
Wśród ścieków
Wśród ludzi...
A potem robimy z tego surowiec wtórny...
A ja
W tej jasnej
Przeszklonej poczekalni
Czekam na efekt
Na dawcę...
Dramatyczne pozy, miny, gesty
Udałem się na miejsce
Centrum nadziei
O tak, miałem garnitur i krawat...
Kolejka była długa
A jutro
Będzie jeszcze dłuższa
Wszyscy czekają
Na rezurekcję
Oplata nas ten niesamowity pled
Błękitny plastron
Flara...
Zbieramy wory odpadów
Na kolanach, dorobiwszy się garba
Zbieramy nadzieję wśród śmieci,
Wśród ścieków
Wśród ludzi...
A potem robimy z tego surowiec wtórny...
A ja
W tej jasnej
Przeszklonej poczekalni
Czekam na efekt
Na dawcę...
Pola...
Zapragnąłem nieba
W świętej wątpliwości
Pod osłoną nocy
Oddam się bliskości
Podówczas w hektarch
Na pańszczyźnie srogiej
Zerwałem odzienie
Z dziewczyny ubogiej
Za grzechu odnowę
W sutannie z kamienia
Z oczami ku niebu
Pragnę wybaczenia
Wśród tysięcy kwiatów
W palmową niedzielę
Samojeden tylko
Byłem ja w kościele
Igła w moim sercu
Zadra żre sumienie
Gdzieżeś jest ach gdzieżeś
Moje odkupienie...
W świętej wątpliwości
Pod osłoną nocy
Oddam się bliskości
Podówczas w hektarch
Na pańszczyźnie srogiej
Zerwałem odzienie
Z dziewczyny ubogiej
Za grzechu odnowę
W sutannie z kamienia
Z oczami ku niebu
Pragnę wybaczenia
Wśród tysięcy kwiatów
W palmową niedzielę
Samojeden tylko
Byłem ja w kościele
Igła w moim sercu
Zadra żre sumienie
Gdzieżeś jest ach gdzieżeś
Moje odkupienie...
Cierpliwość...
Po Twoich śladach
Jak zwierzę
Jak dzikie stworzenie instynktem wiedzione
Po kroplach deszczu
Węsząc Twój sen
Słysząc Twój oddech
Czując Twój pozostawiony
Na strzępach młodych gałązek
Głos...
Trwam
Zawsze na wyciągnięcie ręki
Schowany przed nocą i dniem
W krainie mojej fantazji
Ścigam Ciebie
Ku wiecznej radości
Trwam
Widzę gwiazdy spacerujące po Twej twarzy
Widzę księżyc ślizgający się po Twym ciele
Widzę deszcz wplątujący się w Twoje włosy
Widzę
Siebie
W
Twoich
Oczach
I
Trwam
By kiedyś zagrać va banque...
Jak zwierzę
Jak dzikie stworzenie instynktem wiedzione
Po kroplach deszczu
Węsząc Twój sen
Słysząc Twój oddech
Czując Twój pozostawiony
Na strzępach młodych gałązek
Głos...
Trwam
Zawsze na wyciągnięcie ręki
Schowany przed nocą i dniem
W krainie mojej fantazji
Ścigam Ciebie
Ku wiecznej radości
Trwam
Widzę gwiazdy spacerujące po Twej twarzy
Widzę księżyc ślizgający się po Twym ciele
Widzę deszcz wplątujący się w Twoje włosy
Widzę
Siebie
W
Twoich
Oczach
I
Trwam
By kiedyś zagrać va banque...
moniapomponia
Pewnego razu odprowadzasz kogoś na SKMkę, on/ona wsiada, pociąg rusza, a Ty uświadamiasz sobie jaka/jaki jesteś pusta/y. Jakie bezsensowne jest stanie na tym peronie. Idziesz więc na swoją spóźnioną jak zwykle czwórkę i do domku. To jest magia -już wiesz, że TO jest TO. I nawet nie wiesz kiedy to się stało! Następnego dnia rano, już czekasz na peronie... Kolejka przyjeżdża i wysiada z niej cały tłum ludzi (jak co dzień), ale Ty widzisz tylko jego/ją. Nie szukaj -TO samo znajduje połówki, ćwiartki, ósemki... Trójkąty ;) też! Jeśli ma Cię znaleść, to nie minie Cię w tłumie. :)