Widok

bańki mydlane

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
jako alternatywa do rzucania ryżu, pieniążków itd - bańki mydlane :)
czy ktoś coś widział, słyszał itd, na ten temat? a może macie jakieś fotki wykopane? pozdrawiam :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no to było tak raczej wesoło, bo jak już wcześniej kiedyśtam pisałam, przekomarzaliśmy się troszkę na studiach i tak lekko po zakoczeniu semestru i kilkunastu e-mailach i smsach umówiliśmy się e-mailowo na randkę :) ale mój luby nie obmyślił schematu randki, a ja mu powiedziałam żeby mnie zabrał w jakieś fajne miejsce :)byliśmy jeszcze tacy lekko "dzicy" i straszliwe się ze sobą czuliśmy ( w pozytywnym sensie) i cały czas drogi żeśmy "bekę kręcili" (tzn żartowali sobie, żeby dodac sobie odwagi - bo to miała nie być randka, tylko spotkanie koleżeńskie we dwoje). A mój luby wywiózł mnie nad morze do świbna - przegonił pół godziny przez las i okoliczne krzaki i zanim dotarliśmy do plaży, ja już dyszałam z wysiłku jak dziki osiol :) na szczęście rozłożylisy sobie materac dmuchany i grzecznie gapiliśmy się na zachód słońca jak dzieciaki :) i potem po ciemku powrót ptzez ten las - omatko :) z historiami o jadowitych żmijach, zaskrońcach i dzikach w okolicznych lasach :) do tej pory wspominamy z uśmiechem jak to mnie wywiózł do lasu :)
najfajniejsze to, że od razu czulam że to może być to :):) :):)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Taaa... Te "koleżeńskie" spotkania... Skąd ja to znam...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No jakoś musieliśmy to sobie "tłumaczyć" :) że to nie żeby randka, czy coś, my tak się po prostu spotykamy, no bo ten tego :) :) :) no bo ktoś musi :) i tak na wakacje się rozstawać ... jakoś smutno by było :) i wiesz, ciągle na ta plażę jedzimy, ostatnio (ale jeszcze latem) nawet grilla na plażę zatachaliśmy, ale nie ma jak pierwsza randka :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A wiesz, że my to nie mieliśmy właściwie pierwszej randki. Chociaż pamiętam, jak przewinął się temat sylwestra, jakoś tak niezobowiązująco, i w sumie to wcale nie poczułam się zaproszona. Mało wtedy wszystkich nie pozabijałam, taka byłam zła. I okazało się, że niepotrzebnie, bo zaproszenie było, tylko jakoś tak mocno zawoalowane, i ja się go po prostu nie doszukałam...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry