Widok

bańki mydlane

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
jako alternatywa do rzucania ryżu, pieniążków itd - bańki mydlane :)
czy ktoś coś widział, słyszał itd, na ten temat? a może macie jakieś fotki wykopane? pozdrawiam :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A wiesz, że my to nie mieliśmy właściwie pierwszej randki. Chociaż pamiętam, jak przewinął się temat sylwestra, jakoś tak niezobowiązująco, i w sumie to wcale nie poczułam się zaproszona. Mało wtedy wszystkich nie pozabijałam, taka byłam zła. I okazało się, że niepotrzebnie, bo zaproszenie było, tylko jakoś tak mocno zawoalowane, i ja się go po prostu nie doszukałam...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No jakoś musieliśmy to sobie "tłumaczyć" :) że to nie żeby randka, czy coś, my tak się po prostu spotykamy, no bo ten tego :) :) :) no bo ktoś musi :) i tak na wakacje się rozstawać ... jakoś smutno by było :) i wiesz, ciągle na ta plażę jedzimy, ostatnio (ale jeszcze latem) nawet grilla na plażę zatachaliśmy, ale nie ma jak pierwsza randka :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Taaa... Te "koleżeńskie" spotkania... Skąd ja to znam...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no to było tak raczej wesoło, bo jak już wcześniej kiedyśtam pisałam, przekomarzaliśmy się troszkę na studiach i tak lekko po zakoczeniu semestru i kilkunastu e-mailach i smsach umówiliśmy się e-mailowo na randkę :) ale mój luby nie obmyślił schematu randki, a ja mu powiedziałam żeby mnie zabrał w jakieś fajne miejsce :)byliśmy jeszcze tacy lekko "dzicy" i straszliwe się ze sobą czuliśmy ( w pozytywnym sensie) i cały czas drogi żeśmy "bekę kręcili" (tzn żartowali sobie, żeby dodac sobie odwagi - bo to miała nie być randka, tylko spotkanie koleżeńskie we dwoje). A mój luby wywiózł mnie nad morze do świbna - przegonił pół godziny przez las i okoliczne krzaki i zanim dotarliśmy do plaży, ja już dyszałam z wysiłku jak dziki osiol :) na szczęście rozłożylisy sobie materac dmuchany i grzecznie gapiliśmy się na zachód słońca jak dzieciaki :) i potem po ciemku powrót ptzez ten las - omatko :) z historiami o jadowitych żmijach, zaskrońcach i dzikach w okolicznych lasach :) do tej pory wspominamy z uśmiechem jak to mnie wywiózł do lasu :)
najfajniejsze to, że od razu czulam że to może być to :):) :):)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No to wiesz, ja zawsze czekam na fajne historyjki, przy których można się pośmiać, a czasami też trochę sobie pochlipać...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nad morze, aj :) a ja znam takie romantyczne miejsce nad morzem, tam mój luby zabrał mnie na pierwszą naszą randkę :) ech :) a to jest dopiero fajna historyjka :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz, ja tak sobie po cichu myślę, że to jest do zrobienia. Można przecież potem wybrać się na taką letnią łąkę (żadne morze!!!), i powiedzieć sobie to wszystko jeszcze raz, i jeszcze wiele, wiele więcej...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No, to bardzo romantyczne :) i tak powinno być, tylko On i Ona :)! jeny jakie to by było romantyczne - tylko we dwoje ślubować sobie miłość. Mieć ten moment tylko dla siebie :) tak jak zaręczyny - tylko we dwoje :) patrzeć sobie w oczy :) i świat dookoła nie istnieje :) .........

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No blisko, blisko... Do dzisiaj uważam, że najbardziej romantycznie to by było, gdybyśmy sobie o wschodzie słońca ślubowali na zroszonej letniej łące. Tylko my dwoje, bez żadnych świadków. Tylko że mój ukochany, jakby miał wstać o 3 rano, to by chyba raczej zrezygnował ze ślubu. No chyba że by nie poszedł jeszcze do tej pory spać - to do niego bardziej podobne.

Oj, niby stara baba jestem, a wizje mam naiwnego dziecka.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ślub Twój by był na jakims polu, albo leśnej polance, małe ptaszyny leśne niosłyby ci welon, a sarenki i wiewióreczki zerkały zza drzewek i gałązek ;) do tego motylki by ci usiadły na tym wianuszku ;)a twój luby na białym koniu z pierścieniem i taaaakim wielkim brylantem ;) w oddali szmer strumyczka albo mini wodospadu i Enya w ramach muzyki :) :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Och, zrób to Witch, zrób. Przy Twojej sukni pięknie by się prezentował :-)

No możesz jeszcze powiedzieć, że zamówiliście sobie kamerzystę na noc poślubną.

Ja miałam dawno temu taką wizję, że GDYBYM PRZYPADKIEM brała ślub, to wystąpiłabym jako leśna rusałka - wianek z polnych kwiatów na rozpuszczonych włosach, zwiewna sukienka (czyt. taki worek), i boso. To też by chyba było coś?...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Może są jeszcze jakies insze odjechane pomysły - gorszące stare ciotki :)?
Na początek wpadłam na pomysła wielkiego tatoo smoka na plerach... ale to chyba nie przejdzie :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No tak, Ty od wczesnego dzieciństwa miałaś słabość do motorów ;-)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no dobra to idziemy na całość - asysta bandy harleyowców (w skórach i w glanach i z tatuażami) )przed ślubną bryką z młodą parą - jak się nie ma własnych harleyowców to można ich ponoć wypożyczyć :) !!!!!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No to pewnie, czemu nie? Stwórzmy nową świecką tradycję ;-) Jak już gorszyć wiedźmowate (o, przepraszam, bez aluzji) ciotki, to do końca :-)

Zresztą nie widzę w tym nic złego, że się człowiek chce w tym dniu ze wszystkimi dzielić swoim szczęściem. Miejmy tylko nadzieję, że nie przyłączą się do takiego toastu jakieś żuliki spod kościoła.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie - stawiasz stół, na stole kieliszki (plastykowe of kors) pod stołem kratę dorato ;) lub innego wykwintnego wina musującego :) dzieciaki puszczaja bańki mydlane (o ile są dzieci) a dorośli drink ;) tylko jedna osoba musi polewać :) wszyscy goście prowadzący pojazdy mechaniczne, którzy mają stresa że ich gliny skoszą, mogą dostać wode myneralną z bombelkami

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myślę, że to fajny pomysł. Część ludzi przychodzi przecież tylko na ślub, i byłoby miło jakoś tam ich "ugościć", choćby tylko symbolicznie. Tylko musiałabym się zastanowić, jak to technicznie rozwiązać. No bo co, ustawić ludzi w kolejce i lać im tego szampana jak zupę Kuronia?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ma.sia a co sądzisz o częstowaniu gości szampitrem po ślubie? :) ?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehehe

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale mamy przynajmniej wątek niewątpliwie o laniu wody :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry