Widok
A wiesz, że my to nie mieliśmy właściwie pierwszej randki. Chociaż pamiętam, jak przewinął się temat sylwestra, jakoś tak niezobowiązująco, i w sumie to wcale nie poczułam się zaproszona. Mało wtedy wszystkich nie pozabijałam, taka byłam zła. I okazało się, że niepotrzebnie, bo zaproszenie było, tylko jakoś tak mocno zawoalowane, i ja się go po prostu nie doszukałam...
No jakoś musieliśmy to sobie "tłumaczyć" :) że to nie żeby randka, czy coś, my tak się po prostu spotykamy, no bo ten tego :) :) :) no bo ktoś musi :) i tak na wakacje się rozstawać ... jakoś smutno by było :) i wiesz, ciągle na ta plażę jedzimy, ostatnio (ale jeszcze latem) nawet grilla na plażę zatachaliśmy, ale nie ma jak pierwsza randka :)
no to było tak raczej wesoło, bo jak już wcześniej kiedyśtam pisałam, przekomarzaliśmy się troszkę na studiach i tak lekko po zakoczeniu semestru i kilkunastu e-mailach i smsach umówiliśmy się e-mailowo na randkę :) ale mój luby nie obmyślił schematu randki, a ja mu powiedziałam żeby mnie zabrał w jakieś fajne miejsce :)byliśmy jeszcze tacy lekko "dzicy" i straszliwe się ze sobą czuliśmy ( w pozytywnym sensie) i cały czas drogi żeśmy "bekę kręcili" (tzn żartowali sobie, żeby dodac sobie odwagi - bo to miała nie być randka, tylko spotkanie koleżeńskie we dwoje). A mój luby wywiózł mnie nad morze do świbna - przegonił pół godziny przez las i okoliczne krzaki i zanim dotarliśmy do plaży, ja już dyszałam z wysiłku jak dziki osiol :) na szczęście rozłożylisy sobie materac dmuchany i grzecznie gapiliśmy się na zachód słońca jak dzieciaki :) i potem po ciemku powrót ptzez ten las - omatko :) z historiami o jadowitych żmijach, zaskrońcach i dzikach w okolicznych lasach :) do tej pory wspominamy z uśmiechem jak to mnie wywiózł do lasu :)
najfajniejsze to, że od razu czulam że to może być to :):) :):)
najfajniejsze to, że od razu czulam że to może być to :):) :):)
No blisko, blisko... Do dzisiaj uważam, że najbardziej romantycznie to by było, gdybyśmy sobie o wschodzie słońca ślubowali na zroszonej letniej łące. Tylko my dwoje, bez żadnych świadków. Tylko że mój ukochany, jakby miał wstać o 3 rano, to by chyba raczej zrezygnował ze ślubu. No chyba że by nie poszedł jeszcze do tej pory spać - to do niego bardziej podobne.
Oj, niby stara baba jestem, a wizje mam naiwnego dziecka.
Oj, niby stara baba jestem, a wizje mam naiwnego dziecka.
A ślub Twój by był na jakims polu, albo leśnej polance, małe ptaszyny leśne niosłyby ci welon, a sarenki i wiewióreczki zerkały zza drzewek i gałązek ;) do tego motylki by ci usiadły na tym wianuszku ;)a twój luby na białym koniu z pierścieniem i taaaakim wielkim brylantem ;) w oddali szmer strumyczka albo mini wodospadu i Enya w ramach muzyki :) :)
Och, zrób to Witch, zrób. Przy Twojej sukni pięknie by się prezentował :-)
No możesz jeszcze powiedzieć, że zamówiliście sobie kamerzystę na noc poślubną.
Ja miałam dawno temu taką wizję, że GDYBYM PRZYPADKIEM brała ślub, to wystąpiłabym jako leśna rusałka - wianek z polnych kwiatów na rozpuszczonych włosach, zwiewna sukienka (czyt. taki worek), i boso. To też by chyba było coś?...
No możesz jeszcze powiedzieć, że zamówiliście sobie kamerzystę na noc poślubną.
Ja miałam dawno temu taką wizję, że GDYBYM PRZYPADKIEM brała ślub, to wystąpiłabym jako leśna rusałka - wianek z polnych kwiatów na rozpuszczonych włosach, zwiewna sukienka (czyt. taki worek), i boso. To też by chyba było coś?...
No to pewnie, czemu nie? Stwórzmy nową świecką tradycję ;-) Jak już gorszyć wiedźmowate (o, przepraszam, bez aluzji) ciotki, to do końca :-)
Zresztą nie widzę w tym nic złego, że się człowiek chce w tym dniu ze wszystkimi dzielić swoim szczęściem. Miejmy tylko nadzieję, że nie przyłączą się do takiego toastu jakieś żuliki spod kościoła.
Zresztą nie widzę w tym nic złego, że się człowiek chce w tym dniu ze wszystkimi dzielić swoim szczęściem. Miejmy tylko nadzieję, że nie przyłączą się do takiego toastu jakieś żuliki spod kościoła.
nie - stawiasz stół, na stole kieliszki (plastykowe of kors) pod stołem kratę dorato ;) lub innego wykwintnego wina musującego :) dzieciaki puszczaja bańki mydlane (o ile są dzieci) a dorośli drink ;) tylko jedna osoba musi polewać :) wszyscy goście prowadzący pojazdy mechaniczne, którzy mają stresa że ich gliny skoszą, mogą dostać wode myneralną z bombelkami