Widok
i tak jeszcze nawiasem,
w moim stadzie są m.in. dwa kocury. Póki co oba w hierarchii są wyżej niż psy. Nawet nie muszą tego za bardzo psom przypominać.
Bardzo lubię w ciepłe słoneczne popołudnie u schyłku dnia siąść sobie z butelką piwa na trawie pod drzewem. Moje stado potrzebuje mniej więcej 20 minut, żeby, pojedynczo, po kolei, bez jakiejś zaplanowanej akcji, tak spontanicznie i żywiołowo uwalić się dookoła mnie w najprzeróżniejszych swobodnych pozycjach. Moja kobieta też. I to się wtedy nazywa - stado odpoczywa po pracowitym dniu :-)))
Bardzo lubię w ciepłe słoneczne popołudnie u schyłku dnia siąść sobie z butelką piwa na trawie pod drzewem. Moje stado potrzebuje mniej więcej 20 minut, żeby, pojedynczo, po kolei, bez jakiejś zaplanowanej akcji, tak spontanicznie i żywiołowo uwalić się dookoła mnie w najprzeróżniejszych swobodnych pozycjach. Moja kobieta też. I to się wtedy nazywa - stado odpoczywa po pracowitym dniu :-)))
Manson
"...wybieraj psa nie po wyglądzie, a po charakterze"
Taka refleksja...
Wiesz, byłem kiedyś w tartaku za Wejherowem i robiłem zakupy. Pomiędzy hałdami sztaplowanych desek i zwałami pni kręciło się "coś" takiego małego, śmiesznie pokracznego i kudłatego. Będąc z wyżłem znajomych przywiązałem go do barierki przy biurze i poszedłem szukać mojego zamówienia na placu. Żebyś widział ten atak tego małego potworka na 4 razy większego psa... Ten mały był odpędzany trzonkiem od miotły przez pracownicę, a ja z wyżłem musiałem natychmiast opuścić teren tartaku i tam go zostawić.
Pani z biura wyjaśniła mi, że tamten mały to był przybłęda, który zanim został przygarnięty przez pracowników dość długo kręcił się po okolicy. Z tego co mówiła plac tartaku potraktował jak swój, za który oddałby bez wahania życie. Mówiła, że nie ma takiej możliwości żeby jakikolwiek inny pies mógł swobodnie przebywać w tym miejscu bez rozlewu krwi z obu stron.
To taki życiowy przypadek, bardziej utkany przez ślepy los niż świadomy wybór z czyjejś strony, ale dobrze pokazuje charakter tego malucha.
Taka refleksja...
Wiesz, byłem kiedyś w tartaku za Wejherowem i robiłem zakupy. Pomiędzy hałdami sztaplowanych desek i zwałami pni kręciło się "coś" takiego małego, śmiesznie pokracznego i kudłatego. Będąc z wyżłem znajomych przywiązałem go do barierki przy biurze i poszedłem szukać mojego zamówienia na placu. Żebyś widział ten atak tego małego potworka na 4 razy większego psa... Ten mały był odpędzany trzonkiem od miotły przez pracownicę, a ja z wyżłem musiałem natychmiast opuścić teren tartaku i tam go zostawić.
Pani z biura wyjaśniła mi, że tamten mały to był przybłęda, który zanim został przygarnięty przez pracowników dość długo kręcił się po okolicy. Z tego co mówiła plac tartaku potraktował jak swój, za który oddałby bez wahania życie. Mówiła, że nie ma takiej możliwości żeby jakikolwiek inny pies mógł swobodnie przebywać w tym miejscu bez rozlewu krwi z obu stron.
To taki życiowy przypadek, bardziej utkany przez ślepy los niż świadomy wybór z czyjejś strony, ale dobrze pokazuje charakter tego malucha.
Noo to...
pakuję ekwipunek, śpiwory,
jadło i potrzebny asortyment
wspierając się dwuletnią nalewką z pigwy.
Wyruszam się na kilkudniowe grzybobranie,
nocne hajcowanie ognisk,
kieleckie kociołki,
pieczone ziemiory,
śródnocne wypatrywanie i
śledzenie tras rejsowych
samolotów na gwieździstym,
październikowym niebie, oczekiwanie na wschód słońca
podpierając się o latarnię w Stilo
i takie tam różne nieistotne rzeczy.
jadło i potrzebny asortyment
wspierając się dwuletnią nalewką z pigwy.
Wyruszam się na kilkudniowe grzybobranie,
nocne hajcowanie ognisk,
kieleckie kociołki,
pieczone ziemiory,
śródnocne wypatrywanie i
śledzenie tras rejsowych
samolotów na gwieździstym,
październikowym niebie, oczekiwanie na wschód słońca
podpierając się o latarnię w Stilo
i takie tam różne nieistotne rzeczy.
ja rozumiem
powagę sytuacji. chyba nawet, z uwagi na mój rocznik, bardziej niż niejedna osoba rozumiem. ale po co to popiersie papieża sięga dzisiaj cały dzień połowy ekranu? co prezes urbański udowadnia w ten sposób i komu?
by the way. czytam pewną książkę o różowych stronach. czytam, czytam i mniej więcej w połowie znajduje paragon: gdański dom książki, księgarnia nr 6, 80-343 gdańsk, ul. dmowskiego 5. a poniżej: książka antykwar. 6.00
data sprzedaży: 16/10/2003
czyli 30 rocznica pontyfikatu jest 5 rocznicą zakupu książki i w konsekwencji miłego prezentu. piękna egzemplifikacja faktu, że życie składa się nie tylko z wydarzeń doniosłych, ale przede wszystkim z drobnych, ale jakżesz osobistych
by the way. czytam pewną książkę o różowych stronach. czytam, czytam i mniej więcej w połowie znajduje paragon: gdański dom książki, księgarnia nr 6, 80-343 gdańsk, ul. dmowskiego 5. a poniżej: książka antykwar. 6.00
data sprzedaży: 16/10/2003
czyli 30 rocznica pontyfikatu jest 5 rocznicą zakupu książki i w konsekwencji miłego prezentu. piękna egzemplifikacja faktu, że życie składa się nie tylko z wydarzeń doniosłych, ale przede wszystkim z drobnych, ale jakżesz osobistych
Kawały na obecne czasy
Szczyt optymizmu?
Bankier prasujący 5 koszul w niedzielę wieczorem.
=======================
Szalejący kryzys ekonomiczny. Dzwoni bankier do bankiera:
- Cześć stary, jak sypiasz?
- Jak niemowlę.
- Żartujesz?
- Nie. Wczoraj całą noc płakałem i dwa razy się z******em.
==========================
Dobre, tylko dlaczego chce mi się płakać;(
Bankier prasujący 5 koszul w niedzielę wieczorem.
=======================
Szalejący kryzys ekonomiczny. Dzwoni bankier do bankiera:
- Cześć stary, jak sypiasz?
- Jak niemowlę.
- Żartujesz?
- Nie. Wczoraj całą noc płakałem i dwa razy się z******em.
==========================
Dobre, tylko dlaczego chce mi się płakać;(
Jesienny erotyk
Mam na języku słony smak niespokojnej skóry.
Nie wiem co będzie jutro. Nie wiem czy będzie jutro.
Wnikasz we mnie gwałtownie. Zamknięta w łuku ramion
opieram się przeczuciom. Jest jesień. Drzewa płoną
rdzawo-czerwonym blaskiem,
a może to świat płonie
i kiedy się zbudzimy nie będzie już niczego.
Takie masz ciepłe dłonie. Jak niewidomy uważnie
poznajesz mnie dotykiem.
Czy palce widzą więcej?
Czy zanim wiatr się zerwie zdążymy zapamiętać
dojrzały obraz września? Słony smak twojej skóry?
Zapach perfum zza ucha zmieszany z mchu wilgocią?
Słońce liśćmi pocięte układa się na twarzach
w marmuru drżące wzory.
Jest jesień. Dzień miodowy.
Jutro nas tu nie będzie. Jutro nas tu nie będzie.
Nie wiem co będzie jutro. Nie wiem czy będzie jutro.
Wnikasz we mnie gwałtownie. Zamknięta w łuku ramion
opieram się przeczuciom. Jest jesień. Drzewa płoną
rdzawo-czerwonym blaskiem,
a może to świat płonie
i kiedy się zbudzimy nie będzie już niczego.
Takie masz ciepłe dłonie. Jak niewidomy uważnie
poznajesz mnie dotykiem.
Czy palce widzą więcej?
Czy zanim wiatr się zerwie zdążymy zapamiętać
dojrzały obraz września? Słony smak twojej skóry?
Zapach perfum zza ucha zmieszany z mchu wilgocią?
Słońce liśćmi pocięte układa się na twarzach
w marmuru drżące wzory.
Jest jesień. Dzień miodowy.
Jutro nas tu nie będzie. Jutro nas tu nie będzie.
kropeczko
nah... nie chce mi się zgłębiać kolejnego ekshibicjonistycznego serwisu. nawet n-k mam już dosyć i, w zależności od humoru, albo skasuję konto albo najpierw z perwersyjną przyjemnością wyrzucę wszystkich znajomych (żadnego nie zaprosiłem, także mam prawo). jak chcesz, to daj meila - podeślę.
panie prezydencie
mam wizję! mam piękną wizję! te pana słowa... ta ich liryczność, poetyka... ta umiejętność frazowania...
Czy jest Pani/Pan za komercjalizacją jednostek służby zdrowia, która może prowadzić do ich prywatyzacji?
ja to widzę. naprawdę to widzę. proszę kliknąć linka i spróbować samemu! będzie pięknie! alleluja!!!
Czy jest Pani/Pan za komercjalizacją jednostek służby zdrowia, która może prowadzić do ich prywatyzacji?
ja to widzę. naprawdę to widzę. proszę kliknąć linka i spróbować samemu! będzie pięknie! alleluja!!!
kropeczko
buahahaha. ale o czym ty teraz? ja miałem na myśli to, że nie chce mi się zgłębiać serwisu wrzuta.pl i umieszczać tam zdjęć owczarki. zamiast tego poprosiłem cię o meila, żeby ci te zdjęcia przesłać. a do erotyku nic nie mam. mój post nawet setną częścią promila o niego nie zahaczał. przeczytaj spokojnie to co napisałem, ale w kontekście tego, co adresowałaś osobiście do mnie. już się wyjaśniło wszystko?
HOBO
Napisałeś zaraz po moim wierszu... odczytałam to tak jakbys poczuł się w pewien sposób urażony... fakt, długo zastanawiałam się czy go zamieścić ale odrobina erotyzmu nie powinna nikogo szokować...
Uffff............
Ciesze sie że nie należysz do wyznawców RM;))))
Jak widzisz słowo pisane nie zawsze potrafi oddać faktyczne myśli, uczucia , emocje... czasem brakuje mimiki, gestów, tonu głosu, co doskonale potrafi oddać znaczenie słów.
Uffff............
Ciesze sie że nie należysz do wyznawców RM;))))
Jak widzisz słowo pisane nie zawsze potrafi oddać faktyczne myśli, uczucia , emocje... czasem brakuje mimiki, gestów, tonu głosu, co doskonale potrafi oddać znaczenie słów.
nic się nie stało.
nie ma co zagadnienia robić. napisałaś mnie wersalikami, żeby mi zwrócić uwagę, że ja cię z małej litery? nic osobistego. to tylko efekt przyzwyczajenia. dużo w wordzie pracuje i on sam za mnie wstawia duże litery, gdzie trzeba. pamiętam, że na jakimś forum miałem na stałe ustawiony dopisek "nie używam dużych liter". szkoda, że tu się tak nie da.
a szokują mnie sprawy z całkiem odmiennych dziedzin. głupota, łajdactwo i takie tam.
a szokują mnie sprawy z całkiem odmiennych dziedzin. głupota, łajdactwo i takie tam.