Widok
myśl spiralnie zakręcona (czyt. niezrozumiała)
wracam sobie dziś o zmierzchu jaśkówką do domu
i mijając przystanek autobusowy
dostrzegam (prawie subliminalnie) nagryzmolony łaciną napis "quo vadis"*
nie wierzę w przypadki, brak przypadków, przeznaczenia i mistrzowskie liczby.
w nic nie wierzę.
a jednak to hasło, na tej ulicy to zdumiewający zbieg okoliczności,
coś jakby skrzyżowanie ścieżek świata, który istnieje już tylko w mojej jaźni, w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości,
którego nie da się zakotwiczyć na tej ziemi.
*hasło miałam czelność zmyślić albo ukraść niejakiemu Henrykowi ;)
...a może to tylko ciężki tydzień i nic tam nie było nagryzmolone?
i mijając przystanek autobusowy
dostrzegam (prawie subliminalnie) nagryzmolony łaciną napis "quo vadis"*
nie wierzę w przypadki, brak przypadków, przeznaczenia i mistrzowskie liczby.
w nic nie wierzę.
a jednak to hasło, na tej ulicy to zdumiewający zbieg okoliczności,
coś jakby skrzyżowanie ścieżek świata, który istnieje już tylko w mojej jaźni, w całkowitym oderwaniu od rzeczywistości,
którego nie da się zakotwiczyć na tej ziemi.
*hasło miałam czelność zmyślić albo ukraść niejakiemu Henrykowi ;)
...a może to tylko ciężki tydzień i nic tam nie było nagryzmolone?
ciemko
pamiętam, że trochę to przypominało słynną scenę z cybulskim zapalającym kieliszki ze spirytusem. wymieniałem inicjały ludzi, którzy tchnęli ducha w knajpę z czerwonymi ścianami. pokrótce opisywałem też, co się z nimi stało i czemu już ich tam nie ma. kilkorgu z nich obrobiłem przy okazji tył. potem jednak przypomniały mi się nasze rozmowy o zniewolonym umyśle i stwierdziłem, że nie będę się bawił w czesia-noblistę.
stare poszło, nowe jeszcze nie przyszło :)
monitor zajechał się na śmierć
może to i dobrze
niektórzy skacowani pamiętają go jeszcze z mieszkania na Sienkiewicza :)
stare, dobre hyde pubowo - stoczniowe czasy
zawsze będzie mi się kojarzył z setkami corelowych projektów
i nic już nie będzie takie samo ;)
się ma tę słabość do zabytków :)
trzeba by pójść gdzieś, kupić jakieś okienko, czy coś...
szkoda tylko, że kot nie będzie miał się już na czym wygrzewać
i żaden ogon nie będzie przesłaniał mi widoku
tymczasem bez odbioru.
pójdę z piwem popatrzeć na las (na coś trzeba)
hobo, hańba!!!
że mnie tam nie było. roznieślibyśmy budę,
a i kozę jakąś by się porwało, hej!
może to i dobrze
niektórzy skacowani pamiętają go jeszcze z mieszkania na Sienkiewicza :)
stare, dobre hyde pubowo - stoczniowe czasy
zawsze będzie mi się kojarzył z setkami corelowych projektów
i nic już nie będzie takie samo ;)
się ma tę słabość do zabytków :)
trzeba by pójść gdzieś, kupić jakieś okienko, czy coś...
szkoda tylko, że kot nie będzie miał się już na czym wygrzewać
i żaden ogon nie będzie przesłaniał mi widoku
tymczasem bez odbioru.
pójdę z piwem popatrzeć na las (na coś trzeba)
hobo, hańba!!!
że mnie tam nie było. roznieślibyśmy budę,
a i kozę jakąś by się porwało, hej!