to znaczy jak ktoś ma oczywiście :)))
ja mam na łopatce, lubię go i nie zamierzam go chować
ale moja babcia jest np zdegustowana tym faktem,
że ja nie mam sukni z zakrytymi plecami przez to,
Beatka ja mam tatuaz na kregoslupie i nie chcialam go wogóle chowac z tym ze spodnica i tak go zakryla ale to nie bylo zamierzone
Widzialam twój na zdjeciach i ja bym nie chowała
Ja mam na łopatce (spory) plus na kostce-łydce (spory). Drugi pewnie się zasłoni kiecką, ale tego na łopatce nie mam najmniejszego zamiaru zasłaniać!! Co więcej - wyszukuję sukienki pod kątem nie-zasłaniania dziarki :)
tez mam na łopatce ( mały niewypał z lat młodości) za kilka dni go "odmieniam" i jego nowego wcielenia wcale nie mam ochoty zasłaniać wręcz przeciwnie mam gdzieś wszytskie ciotki klotki i to co sobie o tym pomysla,
ja mam tatuaż nad pupą i nie będzie go widać :) ale gdybym miała go wyżej to chyba tylko do Kościoła bym go przykryła, bo nie po to robimy sobie tatuaże, żeby je chować :) Jak je robiliśmy to chyba zdania ciotek i babć nie bralismy pod uwagę,bo to nasze ciało :)
no kroszki wcale nie są małe :)
a mój taki akurat :)
ale już mnie korci, by zrobić trzeci, tym razem na pięcie, to znaczy tak pod kostką od zewnątrz, ocztwiście motyl :
Hmmm, ten na loptace ma jakies 20 cm, na kostce 15... wieksze wygladalyby groteskowo. Na mnie. A te sa moje, strasznie je lubie:) I mam ochote na wiecej...