Widok
Ja mroże wszytko. Marchewkę też, i nigdy nie miałam czarnej. Najczęściej w mojej zamrażarce jest zrobiona własnoręcznie włoszczyzna słupki- w zimie kosztuje dużo, a w lecie grosze, więc mrożę. Owoce, botwinka (od razu ze szczypiorkiem, buraczkami i koperkiem-na zupę), pieczarki- tylko uduszone, chociaz czytałam posty, że grzyby można świeże mrozić i wtedy są lepsze. Koperek, pietruszkę natkę. Fasolkę, kalafior też mroziłam w różyczkach. Moja koleżanka mrozi też pomidory, ze skórą wkłada do woreczków po 3-4, tak na jednorazową porcję na zupę, zamiast puszkowych. Podobno nawet skóra lepiej schodzi.
Ja mroziłam kalafiora i fasolkę szparagową - nie wiem, dlaczego ale po rozmrożeniu nie smakowały mi. Zrobiły się takie gumowe..
Za to mrożę lubczyk, pietruszkę i koperek, botwinę i pomidory-duszę je wcześniej na maśle lub oliwie z cebulą, przyprawami i bazylią. Potem używam do leczo, zup, spaghetti.
Za to mrożę lubczyk, pietruszkę i koperek, botwinę i pomidory-duszę je wcześniej na maśle lub oliwie z cebulą, przyprawami i bazylią. Potem używam do leczo, zup, spaghetti.