Widok
anias - wspolczuje Ci bardzo - wyobrazam sobie ze nie bylo to zbyt mile :( Mnie to tez pewnie czeka... Wyjsciem z sytuacji (chyba jedynym) jest pojscie do innego ksiedza.
Ale straszne jest to, ze oni tak "robia pod gorke" ludziom... Niewazne jest to, ze ludzie chca wziac slub koscielny zeby "nie zyc w grzechu"... Straszne - naprawde mozna sie zrazic do kleru :(
Ale straszne jest to, ze oni tak "robia pod gorke" ludziom... Niewazne jest to, ze ludzie chca wziac slub koscielny zeby "nie zyc w grzechu"... Straszne - naprawde mozna sie zrazic do kleru :(
no wiem... Dla mnie to tez jest wazne bo jakby nie bylo sprawy dotyczace wiary sa dla mnie wazne. Wiem, ze pewnie teraz ktos moze sie zdziwic ze mieszkam bez slubu z narzeczonym skoro jestem taka katoliczka, no ale tak po prostu wyszlo - pewnie gdybym pochodzila stad to nie mieszkalabym. Zreszta teraz to niewazne.
Wazne jest to jak zalatwic ten problem - czyli skoro nie dostalas rozgrzeszenia to karteczki nie podpisal? Jejku - a czasu malo, bo z tego co pamietam to chyba Ty tez masz slub 23.07??
Moze sprobuj przyjsc do kosciola na Zaspie (Opatrznosci Bozej) - tutejsi ksieza wydaja sie byc w porzadku. Podczas ostatniej spowiedzi tez "dostalam po uszach" wprawdzie, ale rozgrzeszenie dostalam :)
Wazne jest to jak zalatwic ten problem - czyli skoro nie dostalas rozgrzeszenia to karteczki nie podpisal? Jejku - a czasu malo, bo z tego co pamietam to chyba Ty tez masz slub 23.07??
Moze sprobuj przyjsc do kosciola na Zaspie (Opatrznosci Bozej) - tutejsi ksieza wydaja sie byc w porzadku. Podczas ostatniej spowiedzi tez "dostalam po uszach" wprawdzie, ale rozgrzeszenie dostalam :)
Anias, szczerze wspolczuje i braklo mi slow generalnie jak przeczytalam Twoj watek. Wiedzialam , ze kler lubi robic rozne numery ( oczywiscie nie chce generalizowac) , ale nie sadzilam, ze taki numer jest mozliwy. Pewnie w Twojej sytuacji udalabym sie do innego kosciola, choc nie da sie ukryc ze uraz zostaje. Nie mniej jednak trzymajcie sie dzielnie i powodzenia !!
SaLmA :)
SaLmA :)
ej noo.. przestańcie! przecież wiadomo, że nikt nie dostanie rogrzeszenia jak razem mieszka i nie trzeba teraz rozpaczać, tylko tak jest i już. Mój narzeczony też nei dostał na spowiedzi na święta wielkanocne i potem stwierdził, że ksiądz miał rację.
Słyszałam, że w jakimś kościele ksiądz kazał iść do jednej spowiedzi -dzień przed ślubem, właśnie dlatego, że para razem mieszkała. Ale tylko o jednym takim przypadku słyszałam. W zasadzie to nie ma i tak znaczenia, bo karteczkę powinien podpisać, gdyż spowiedź jako taka się odbyła. Ta druga spowiedź odbywa się dzień przed ślubem po to, by młodzi mieli "tyle siły" by jedną noc się powstrzymać od grzechu :)
Już kiedyś był taki wątek.
Słyszałam, że w jakimś kościele ksiądz kazał iść do jednej spowiedzi -dzień przed ślubem, właśnie dlatego, że para razem mieszkała. Ale tylko o jednym takim przypadku słyszałam. W zasadzie to nie ma i tak znaczenia, bo karteczkę powinien podpisać, gdyż spowiedź jako taka się odbyła. Ta druga spowiedź odbywa się dzień przed ślubem po to, by młodzi mieli "tyle siły" by jedną noc się powstrzymać od grzechu :)
Już kiedyś był taki wątek.
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
Witam! Bardzo ci współczuje ze coś takiego cię spotkało. Ja także doświadczyłam takiej przykrej sytuacji ale po namowie siostry która mnie uspokajała pół dnia poszłam do innego ksiedza i spokojnie otrzymałam rozgrzeszenie. Ale tamtą sytuacje mam do dzis w serduszku :( i nie rozumiem dlaczego. Trzymaj się cieplutko. Najważniejsze jest to co masz w sercu i to ze chcesz swoje życie zmienić. Życze ci wszystkiego najlepszego i wierze ze wszystko bedzie dobrze.
podlacze sie pod watek, choc juz wiele na podobny temat bylo w innym
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)
Vena napisał(a):
> Smutno mi się zrobiło, jak przeczytałam ten wątek. Ja sama nie
> jestem katoliczką. Chciałam się nawet "nawrócić", ale sami
> księża mnie zniechęcili. Przykro mi, że robią wam pod górkę.
>
> Głowy do góry!!!
>
>
no to nie patrz na Ksiezy, to nie Oni Ci Zbawia tylko Chrystus!!! a Kosciol i Sakramenty i Przykazania tylko Ci w tym pomoga, a nie wszyscy ksieza sa zli!!!
zycze powowdzenia
> Smutno mi się zrobiło, jak przeczytałam ten wątek. Ja sama nie
> jestem katoliczką. Chciałam się nawet "nawrócić", ale sami
> księża mnie zniechęcili. Przykro mi, że robią wam pod górkę.
>
> Głowy do góry!!!
>
>
no to nie patrz na Ksiezy, to nie Oni Ci Zbawia tylko Chrystus!!! a Kosciol i Sakramenty i Przykazania tylko Ci w tym pomoga, a nie wszyscy ksieza sa zli!!!
zycze powowdzenia
Hmmmm... troche sie obawiam isc do spowiedz po tym co tu przeczytalam.... Dziwi mnie fakt, ze ksieza zamiast umozliwic mlodym ludziom zawarcie malzenstwa, robia takie numery..... Ja tez mieszkam z moim przyszlym mężem..... ale to chyba nie stawia mi szlabanu na małzeństwo... to chyba dobrze , ze nie chce tak mieszkac bez slubu bez konca i zdecydowaliśmy się.....
Wszystkim Wam współczujemy. My mamy ślub w przyszłym roku i też razem mieszkamy. Nigdzie nie jest powiedziane że wspólne mieszkanie przed ślubem jest zabronione i że to jest kościelne wykroczenie. Współżycie - to już jest grzech i generalnie wszystko zależy od spowiednika. My przyjmujemy kolede wspólnie i zawsze ksiądz ma jakieś uwagi. Raz powiedziałem mu że moge się wyprowadzić ale w takiej sytuacji moja narzeczona dostanie eksmisje bo nie da rady sama utrzymać siebie i mieszkania.Czy to nie jest grzech jesli nie pomoże się bliźniemu???Ksiądz powiedział że moge się wyprowadzię i dawać mojej narzeczonej kase na utrzymanie.Wyśmiałem go bo nie stać mnie na utrzymanie dwóch mieszkań. Rozmowa trwała pół godziny i generalnie stwierdził że wspólne mieszkanie to nie grzech a skoro i tak mamy zamiar się pobrać to mozna powiedzić że współzyliśmy tylko przed ślubem.Jeśli w takiej sytuacji nie da rozgrzeszenia to znaczy że nie jest człowiekiem i nie zna życia. Głowa do góry. Dzisiaj 99,9% par współżyje i mieszka razem. Moja propozycja: zrobić listę kościołów gdzie księża robią problemy i drugą listę o nazwie "przyjazny kościół dla narzeczonych".Pozdrawiamy