Widok
anias - wspolczuje Ci bardzo - wyobrazam sobie ze nie bylo to zbyt mile :( Mnie to tez pewnie czeka... Wyjsciem z sytuacji (chyba jedynym) jest pojscie do innego ksiedza.
Ale straszne jest to, ze oni tak "robia pod gorke" ludziom... Niewazne jest to, ze ludzie chca wziac slub koscielny zeby "nie zyc w grzechu"... Straszne - naprawde mozna sie zrazic do kleru :(
Ale straszne jest to, ze oni tak "robia pod gorke" ludziom... Niewazne jest to, ze ludzie chca wziac slub koscielny zeby "nie zyc w grzechu"... Straszne - naprawde mozna sie zrazic do kleru :(
no wiem... Dla mnie to tez jest wazne bo jakby nie bylo sprawy dotyczace wiary sa dla mnie wazne. Wiem, ze pewnie teraz ktos moze sie zdziwic ze mieszkam bez slubu z narzeczonym skoro jestem taka katoliczka, no ale tak po prostu wyszlo - pewnie gdybym pochodzila stad to nie mieszkalabym. Zreszta teraz to niewazne.
Wazne jest to jak zalatwic ten problem - czyli skoro nie dostalas rozgrzeszenia to karteczki nie podpisal? Jejku - a czasu malo, bo z tego co pamietam to chyba Ty tez masz slub 23.07??
Moze sprobuj przyjsc do kosciola na Zaspie (Opatrznosci Bozej) - tutejsi ksieza wydaja sie byc w porzadku. Podczas ostatniej spowiedzi tez "dostalam po uszach" wprawdzie, ale rozgrzeszenie dostalam :)
Wazne jest to jak zalatwic ten problem - czyli skoro nie dostalas rozgrzeszenia to karteczki nie podpisal? Jejku - a czasu malo, bo z tego co pamietam to chyba Ty tez masz slub 23.07??
Moze sprobuj przyjsc do kosciola na Zaspie (Opatrznosci Bozej) - tutejsi ksieza wydaja sie byc w porzadku. Podczas ostatniej spowiedzi tez "dostalam po uszach" wprawdzie, ale rozgrzeszenie dostalam :)
Anias, szczerze wspolczuje i braklo mi slow generalnie jak przeczytalam Twoj watek. Wiedzialam , ze kler lubi robic rozne numery ( oczywiscie nie chce generalizowac) , ale nie sadzilam, ze taki numer jest mozliwy. Pewnie w Twojej sytuacji udalabym sie do innego kosciola, choc nie da sie ukryc ze uraz zostaje. Nie mniej jednak trzymajcie sie dzielnie i powodzenia !!
SaLmA :)
SaLmA :)
ej noo.. przestańcie! przecież wiadomo, że nikt nie dostanie rogrzeszenia jak razem mieszka i nie trzeba teraz rozpaczać, tylko tak jest i już. Mój narzeczony też nei dostał na spowiedzi na święta wielkanocne i potem stwierdził, że ksiądz miał rację.
Słyszałam, że w jakimś kościele ksiądz kazał iść do jednej spowiedzi -dzień przed ślubem, właśnie dlatego, że para razem mieszkała. Ale tylko o jednym takim przypadku słyszałam. W zasadzie to nie ma i tak znaczenia, bo karteczkę powinien podpisać, gdyż spowiedź jako taka się odbyła. Ta druga spowiedź odbywa się dzień przed ślubem po to, by młodzi mieli "tyle siły" by jedną noc się powstrzymać od grzechu :)
Już kiedyś był taki wątek.
Słyszałam, że w jakimś kościele ksiądz kazał iść do jednej spowiedzi -dzień przed ślubem, właśnie dlatego, że para razem mieszkała. Ale tylko o jednym takim przypadku słyszałam. W zasadzie to nie ma i tak znaczenia, bo karteczkę powinien podpisać, gdyż spowiedź jako taka się odbyła. Ta druga spowiedź odbywa się dzień przed ślubem po to, by młodzi mieli "tyle siły" by jedną noc się powstrzymać od grzechu :)
Już kiedyś był taki wątek.
Pozdrawiam
Alice -mężatka :-)
Alice -mężatka :-)
Witam! Bardzo ci współczuje ze coś takiego cię spotkało. Ja także doświadczyłam takiej przykrej sytuacji ale po namowie siostry która mnie uspokajała pół dnia poszłam do innego ksiedza i spokojnie otrzymałam rozgrzeszenie. Ale tamtą sytuacje mam do dzis w serduszku :( i nie rozumiem dlaczego. Trzymaj się cieplutko. Najważniejsze jest to co masz w sercu i to ze chcesz swoje życie zmienić. Życze ci wszystkiego najlepszego i wierze ze wszystko bedzie dobrze.
podlacze sie pod watek, choc juz wiele na podobny temat bylo w innym
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)
Vena napisał(a):
> Smutno mi się zrobiło, jak przeczytałam ten wątek. Ja sama nie
> jestem katoliczką. Chciałam się nawet "nawrócić", ale sami
> księża mnie zniechęcili. Przykro mi, że robią wam pod górkę.
>
> Głowy do góry!!!
>
>
no to nie patrz na Ksiezy, to nie Oni Ci Zbawia tylko Chrystus!!! a Kosciol i Sakramenty i Przykazania tylko Ci w tym pomoga, a nie wszyscy ksieza sa zli!!!
zycze powowdzenia
> Smutno mi się zrobiło, jak przeczytałam ten wątek. Ja sama nie
> jestem katoliczką. Chciałam się nawet "nawrócić", ale sami
> księża mnie zniechęcili. Przykro mi, że robią wam pod górkę.
>
> Głowy do góry!!!
>
>
no to nie patrz na Ksiezy, to nie Oni Ci Zbawia tylko Chrystus!!! a Kosciol i Sakramenty i Przykazania tylko Ci w tym pomoga, a nie wszyscy ksieza sa zli!!!
zycze powowdzenia
Hmmmm... troche sie obawiam isc do spowiedz po tym co tu przeczytalam.... Dziwi mnie fakt, ze ksieza zamiast umozliwic mlodym ludziom zawarcie malzenstwa, robia takie numery..... Ja tez mieszkam z moim przyszlym mężem..... ale to chyba nie stawia mi szlabanu na małzeństwo... to chyba dobrze , ze nie chce tak mieszkac bez slubu bez konca i zdecydowaliśmy się.....
Wszystkim Wam współczujemy. My mamy ślub w przyszłym roku i też razem mieszkamy. Nigdzie nie jest powiedziane że wspólne mieszkanie przed ślubem jest zabronione i że to jest kościelne wykroczenie. Współżycie - to już jest grzech i generalnie wszystko zależy od spowiednika. My przyjmujemy kolede wspólnie i zawsze ksiądz ma jakieś uwagi. Raz powiedziałem mu że moge się wyprowadzić ale w takiej sytuacji moja narzeczona dostanie eksmisje bo nie da rady sama utrzymać siebie i mieszkania.Czy to nie jest grzech jesli nie pomoże się bliźniemu???Ksiądz powiedział że moge się wyprowadzię i dawać mojej narzeczonej kase na utrzymanie.Wyśmiałem go bo nie stać mnie na utrzymanie dwóch mieszkań. Rozmowa trwała pół godziny i generalnie stwierdził że wspólne mieszkanie to nie grzech a skoro i tak mamy zamiar się pobrać to mozna powiedzić że współzyliśmy tylko przed ślubem.Jeśli w takiej sytuacji nie da rozgrzeszenia to znaczy że nie jest człowiekiem i nie zna życia. Głowa do góry. Dzisiaj 99,9% par współżyje i mieszka razem. Moja propozycja: zrobić listę kościołów gdzie księża robią problemy i drugą listę o nazwie "przyjazny kościół dla narzeczonych".Pozdrawiamy
Kompletny debilizm. Pretensje za brak rozgrzeszenia należy zgłaszać do Pana Boga a nie do księdza, bo to Bóg daje wam rozgrzeszenia. Ciekawe gdzie byliście na lekcjach religlii gdzy o tym mówiono, paniusie-puszczusie.
Skoro nie potraficie żyć zgodnie z naukami kościoła i dochowywać czystostości przedmałżeńskiej, to po co wam ślub kościelny?
Sprawę wspólnego zamieszkiwania przez nie-małrzeństwa określa Prawo Kanoniczne kościoła katolickiego, zatwierdzone przez Sobór Watykański II, nota bene podpisane przez Ś.P. Jana Pawła II.
Skoro nie potraficie żyć zgodnie z naukami kościoła i dochowywać czystostości przedmałżeńskiej, to po co wam ślub kościelny?
Sprawę wspólnego zamieszkiwania przez nie-małrzeństwa określa Prawo Kanoniczne kościoła katolickiego, zatwierdzone przez Sobór Watykański II, nota bene podpisane przez Ś.P. Jana Pawła II.
św Józef zwany popularnie "spółdzielnią".... zakonnicy albo nie słyszą, albo najbardzie frapują ich sprawy męsko-damskie. Spotkałam się z pytaniami typu "a co?, a jak?". Polecam św. Mikołaja na starówce, to są naprawdę mądrzy faceci. Pod warunkiem ze chcesz rozgrzeszenia i zmiany w życiu, a nie formalnosci, zeby na zdjęciu ślubnym było ładnie widać, jak zjadasz opłatek.
Można mieszkać a nie współżyć i nic od tego nie usycha. Warto się nad tym zastanowić i zrobić sobie na wzajem "prezent ślubny" . pozdrawiam
Można mieszkać a nie współżyć i nic od tego nie usycha. Warto się nad tym zastanowić i zrobić sobie na wzajem "prezent ślubny" . pozdrawiam
podlacze sie pod watek, choc juz wiele na podobny temat bylo w innym
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)
Posłużyłam się słowami "On" bo się z nimi zgadzam.
My mieszkamy razem, ale w osobnych pokojach i osobno śpimy i nie było problemu z rozgrzeszeniem. Podstawowym warunkiem rozgrzeszenia jest żal za grzechy i postanowienie poprawy. No więc jeśli ktoś idzie do spowiedzi i mówi, że mieszka z narzeczon -ym/ą i spórzyje z nią/nim i zakłada, że tak będzie nadal - to wyklucza sam rozgrzeszenie. I to nie jest kwestia klechy, klera, czy jakie inne nazwy tu padły, ale całej nauki kościoła. A jeśli ktoś jej nie przyjmuje to po co mu ślub kościelny? niech sobie weźmie cywilny i już. No chyba, że ależy mu na welonie, białej sukni, organach i wielkim weselu, i żeby babcie były zadowolone. Jak dla mnie nie można zgadzać się tylko połowicznie, tylko na to co nam pasuje, a resztę odrzucać tłumacząc się tym, że Chrystys jest w każdym kamieniu i to przed nim się spowiadamy, On odpuszcza grzechy itd. On powiedział również: "komu odpuścicie grzechy będą odpuszczone, komu zatrzymacie, będą zatrzymane". A jeśli ktoś mówi, że Chrystus jest wszędzie i że nie potrzebuje rozgrzeszenia jakiegoś tam klechy to po co potrzebuje ślubu udzielonego przez tego klechę? Przecież może sobie poślubować pod drzewkiem, Pan Bóg i tak usłyszy!
Jeżeli jeszcze raz któryś ksiądz tak postąpi tzn nie da Ci rozgrzeszenia, zacytuj mu feagment ewangelii...
(Mt 9,12b.13b)Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników .
(Mt 9,9-13)Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorzecelnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł:Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
(Mt 9,12b.13b)Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników .
(Mt 9,9-13)Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorzecelnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł:Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
tilda:
a niby po co te cytaty? tzn. oki ale tu nie chodzi o to ze ktos sie bardzo chce nawrocic a nie moze dostac rozgrzeszenia, ale o to, ze ze chce odbebnic te spowiedz a zbytnio nie chce sie nawroicic i tyle .. a na ten temat te cytaty nic nie mowia ale sa inne, ktorych niestety nie mam czasu szukac i cytowac...
a niby po co te cytaty? tzn. oki ale tu nie chodzi o to ze ktos sie bardzo chce nawrocic a nie moze dostac rozgrzeszenia, ale o to, ze ze chce odbebnic te spowiedz a zbytnio nie chce sie nawroicic i tyle .. a na ten temat te cytaty nic nie mowia ale sa inne, ktorych niestety nie mam czasu szukac i cytowac...
Ja już jestem 3 tygodnie po ślubie i tyle Ci powiem,że przy spowiedzi nie "chwaliłam się",że razem mieszkamy,bo mieszkanie to nie grzech,tylko się spowiadałam ze współżycia.Byłam miesiąc przed ślubem 1 raz.Dostałam rozgrzeszenie.Miałam się powstrzymać do ślubu od seksu-powstrzymałam się,jest ok.Rzeczywiście to chyba od podejścia spowiednika zależy.Mnie przepytał wg przykazań,a tam nie ma o mieszkaniu razem,tylko o cudołożeniu,więc nie rozumiem,dlaczego robią z tego problem.
HEj!
nie wiem dlaczego ksiądz cie tak potrakotwal. Wiesz nie trzeba z kims mieszkac, zeby być ze soba blisko:) Tak sie zastanawiam co powinnam powiedzieć kiedy ksiądz bedzie sie pytał o moje zycie osobiste.
Z jednej strony chcialabym wszystko wyspiewac, zeby ta spowiedz byla wazna i prawdziwa. Z drugiej strony jak wyspiewam to pewnie nie dostane rozgrzeszenia. I bac tu madrym:)
Pozdrawiam
nie wiem dlaczego ksiądz cie tak potrakotwal. Wiesz nie trzeba z kims mieszkac, zeby być ze soba blisko:) Tak sie zastanawiam co powinnam powiedzieć kiedy ksiądz bedzie sie pytał o moje zycie osobiste.
Z jednej strony chcialabym wszystko wyspiewac, zeby ta spowiedz byla wazna i prawdziwa. Z drugiej strony jak wyspiewam to pewnie nie dostane rozgrzeszenia. I bac tu madrym:)
Pozdrawiam
Powstrzymanie się od wspólżycia przed ślubem nie byłoby dla nas problemem i do tego się zobowiązaliśmy - ale to księdzu nie wystarczyło.
Poniewaz poważnie traktujemy ślub kościelny to zdecydowaliśmy się zamieszkać przed ślubem osobno, choć to trudna decyzja zarówno finansowo jak i emocjonalnie.
Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was krytykujących jest bez grzechu?
Poniewaz poważnie traktujemy ślub kościelny to zdecydowaliśmy się zamieszkać przed ślubem osobno, choć to trudna decyzja zarówno finansowo jak i emocjonalnie.
Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was krytykujących jest bez grzechu?
ja też się powoli szukuję do spowiedzi ale postanowiłam sobie,że nic księdzu nie powiem,że to jest spowiedź przedślubna i po rozgrzeszeniu dam mu karteczkę do podpisania-nie żebym się obawiał,że nie dostanę rozgrrzeszenia itp ale po prostu nie podoba mi się to całe biurokractwo...Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...
mmmegi:
po co te kombinowanie? jesli powaznie traktujesz te spowiedz to i tak powinnas wyznac swoje grzechy (o wspolzyciu rowniez) i tyle .. a taka spowiedz przedslubna to nie zawsze tylko wynik biurokracji, ale jak powiesz ze to przedslubna to tylko powinno Tobie i ksiedzu pomoc w rozmowie..p
piszesz:
> Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich
> wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...
rozumiem ze mowiac :ich, masz na mysli ksiezy? czy kogo?
no to Tu Ci zmartwie, bo duzo ludzi i to nawet na tym forum bierze Koscielny nie dlatego ze sprawy wiary i nauki Kosciola sa dla nich wazne, ale dlatego ze to ladnie wyglada i dlatego ze co by Rodzina powiedzila i wogolle....
po co te kombinowanie? jesli powaznie traktujesz te spowiedz to i tak powinnas wyznac swoje grzechy (o wspolzyciu rowniez) i tyle .. a taka spowiedz przedslubna to nie zawsze tylko wynik biurokracji, ale jak powiesz ze to przedslubna to tylko powinno Tobie i ksiedzu pomoc w rozmowie..p
piszesz:
> Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich
> wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...
rozumiem ze mowiac :ich, masz na mysli ksiezy? czy kogo?
no to Tu Ci zmartwie, bo duzo ludzi i to nawet na tym forum bierze Koscielny nie dlatego ze sprawy wiary i nauki Kosciola sa dla nich wazne, ale dlatego ze to ladnie wyglada i dlatego ze co by Rodzina powiedzila i wogolle....
anias napisał(a):
> Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was
> krytykujących jest bez grzechu?
nie wiem do kogo mowisz, bo zbytnio nie widac na tym forum slow krytyki?
bylo pare slow od ludzi ktorzy deklaruja czystosc przedmalzenska i tyle..
nawet powiem wiecej: w starym watyku tez o spowiedz nawet bylo widac slowa krytyki czy wysmiewania dla takich ludzi, ktorzy wogole nie spali ze soba przed slubem!!!
a ktoz jest z nas bez grzechu? hmm dobra pytanie, ale nie nam to oceniac...
> Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was
> krytykujących jest bez grzechu?
nie wiem do kogo mowisz, bo zbytnio nie widac na tym forum slow krytyki?
bylo pare slow od ludzi ktorzy deklaruja czystosc przedmalzenska i tyle..
nawet powiem wiecej: w starym watyku tez o spowiedz nawet bylo widac slowa krytyki czy wysmiewania dla takich ludzi, ktorzy wogole nie spali ze soba przed slubem!!!
a ktoz jest z nas bez grzechu? hmm dobra pytanie, ale nie nam to oceniac...
Nie widzialam zeby gdzies bylo napisane ze mieszkanie razem przed slubem to grzech, nie spotkalam sie tez z tym podczas rozmowy z ksiezmi. A ci wszyscy ludzie mieszkajacy razem w akademikach i innych wynajetych miaszkaniach to grzesznicy? I nie mozna wziac slubu, bo ksiadz nie dal rozgrzeszenia za to ze mieszka sie razem? Smieszne! Wyprowadzanie sie przed slubem i wprowadznie po nim- jeszcze smieszniejsze! Ludzie! Bez przesady! Ze wspolzycie przed slubem jest grzechem to nie ma watpliwosci ale wspolne mieszkanie?..... Czy to grzech? heheeh! I zeby jeszcze za to nie dawac rozgrzeszenia... To za grzechy ciezkie daje sie podobno rozgrzeszenie. No coz! Cale szczescie znam normalnych ksiezy:) Anias! A moze ksiadz by mogl do czasu slubu przenocowac Cie u siebie skoro nie mozecie mieszkac razem a nie macie takich mozliwosci finansowych zeby teraz zamieszkac osobno;) Oj, nie nie, to tez zle wyjscie- skoro samo wspolne mieszkanie jest grzechem to pewnie wtedy ksiadz tez nie dostalby rozgrzeszenia.... hehehe. Sorry za ostrzejszy ton ale dla mnie to absurd! A poza tym coraz czesciej rozdzielam sprawy kosciola od spraw religii...
Współżycie przed ślubem jest grzechem - z tym chyba nikt nie będzie dyskutować. Ale żeby współzyc ze sobą wcale nie trzeba ze sobą mieszkać. Dlczego więc te osoby, które współżyją ze sobą a nie mieszkają ze sobą dostają rozgrzeszenie a te kóre mieszkają ze sobą nie??
Dla mnie to był bezsens ale wytłumaczył mi to jeden z ojców domikanów
Otózksiadzu słuchajcego spowiedzi łatwiej uznać iż osoba kóre kleka do spowiedzi i spowiada sie ze współzycia, zbłądziła, zgrzeszyła i chce sie oczyścić z grzechu i poprawić. Błądzić jest rzeczą ludzką a wybaczać rzeczą Boska. Jednak warunkiem dobrej spowiedzi jest silne postanowienie poprawy. Ksiądz udzalajac rozgzreszenia musi widizieć w spowiadającym sie żal za grzechy i postanowienie poprawy - czyli w tym przypadku - sile postanowienie żeby powstrzymać się od współżycia. Jak z każdym grzechem ... może sie udać wlaka z nim bądź nie... ale przynajmniej trzeba chcieć wiecej grzechu nie powtarzać..
Jeśli do spowiedzi klęka osoba która współzyje i mieszka na stałe z narzyczonym i za raz po spowiedzi wraca do wsolnego domu, wspolnego łóźka i wspołźycia ....to raczej trudno sie tu doszukać silnego postanowienia pozbycia się grzechu.
I dlatego parą mieszkającym ze sobą tak trudno uzyskac rozgrzeszenie.... aby je otrzymać oboje musza przyrzec iż powstrzymją sie wspólnego "dzielenia łoża" aż do dnia ślubu
Dla mnie to był bezsens ale wytłumaczył mi to jeden z ojców domikanów
Otózksiadzu słuchajcego spowiedzi łatwiej uznać iż osoba kóre kleka do spowiedzi i spowiada sie ze współzycia, zbłądziła, zgrzeszyła i chce sie oczyścić z grzechu i poprawić. Błądzić jest rzeczą ludzką a wybaczać rzeczą Boska. Jednak warunkiem dobrej spowiedzi jest silne postanowienie poprawy. Ksiądz udzalajac rozgzreszenia musi widizieć w spowiadającym sie żal za grzechy i postanowienie poprawy - czyli w tym przypadku - sile postanowienie żeby powstrzymać się od współżycia. Jak z każdym grzechem ... może sie udać wlaka z nim bądź nie... ale przynajmniej trzeba chcieć wiecej grzechu nie powtarzać..
Jeśli do spowiedzi klęka osoba która współzyje i mieszka na stałe z narzyczonym i za raz po spowiedzi wraca do wsolnego domu, wspolnego łóźka i wspołźycia ....to raczej trudno sie tu doszukać silnego postanowienia pozbycia się grzechu.
I dlatego parą mieszkającym ze sobą tak trudno uzyskac rozgrzeszenie.... aby je otrzymać oboje musza przyrzec iż powstrzymją sie wspólnego "dzielenia łoża" aż do dnia ślubu
Tusia, dobrze napisalas ale jedni mieszkajac ze soba moga sie powstrzmac przed wspolzyciem a inni mieszkajac osobno (i czasami patrzac krzywo na tych co mieszkaja pod jednym dachem) nie potrafia sie powstrzymac wiec i tak nie rozumie ksiedza ktory nie dal rozgrzeszenia. Dziwi mnie to strasznie a jeszcze bardziej smieszy. A co gorsza co ksiadz to inna opinia, to tez nie jest na plus kosciola... Religia nic nie mowi o grzechu wspolnego mieszkania a jak widac ksieza sami ustalaja swoje zasady. Jedynym wyjsciem pojsc na spowiedz do innego ksiedza i liczyc na to ze lepiej sie trafi...
nie wiedziałam że wspólne mieszkanie jest grzechem:))
mnie ksiądz nie pytał czy mieszkamy razem czy osobno, pytał jedynie o współżycie i zrobił krótkie kazanko aby powstrzymać się do ślubu... nie udało się;)) dzień przed ślubem byliśmy na drugiej spowiedzi, dostaliśmy burę, ale też rozgrzeszenie...
nie wiem czy księża tak z zazdrości.. też by chcieli może z kimś pomieszkać? generalnie nie przypominam sobie żadnego fragmentu z bibli czy przykazania zabraniającego mieszkania ze sobą.... a co jak ktoś mieszka w akademiku?:))))
mnie ksiądz nie pytał czy mieszkamy razem czy osobno, pytał jedynie o współżycie i zrobił krótkie kazanko aby powstrzymać się do ślubu... nie udało się;)) dzień przed ślubem byliśmy na drugiej spowiedzi, dostaliśmy burę, ale też rozgrzeszenie...
nie wiem czy księża tak z zazdrości.. też by chcieli może z kimś pomieszkać? generalnie nie przypominam sobie żadnego fragmentu z bibli czy przykazania zabraniającego mieszkania ze sobą.... a co jak ktoś mieszka w akademiku?:))))
Sluchajcie, ale co ma sobie taki grzesznik, ktory nie dostal rozgrzeszenia pomyslec... Pojde do innego, to mi da??? Bezsensu!!! Mozna troche zwatpic w ksiezy i ich diametralnie rozna interpertacje...
Dla mnie spowiedz jet glebokim duchowym przezyciem. I co - jednego dnia nie dostane rozgrzeszenia, ale luzzzz, jutro pojde do Dominikanow i bedzie ok!
Cos tu nie gra!!!
A najlepiej jest, jak para narzeczonych idzie razem do spowiedzi, tylko do dwoch roznych spowiednikow w tym samym kosciele (sw. Jozef). I Panna wychodzi rozgrzeszona a kawaler nie - za te same grzechy - to juz jest groteska!!!
Pozdrawiam
Dla mnie spowiedz jet glebokim duchowym przezyciem. I co - jednego dnia nie dostane rozgrzeszenia, ale luzzzz, jutro pojde do Dominikanow i bedzie ok!
Cos tu nie gra!!!
A najlepiej jest, jak para narzeczonych idzie razem do spowiedzi, tylko do dwoch roznych spowiednikow w tym samym kosciele (sw. Jozef). I Panna wychodzi rozgrzeszona a kawaler nie - za te same grzechy - to juz jest groteska!!!
Pozdrawiam
bylam dzis w kościele św elżbiety w gdańsku na pierwszej spowiedzi,podeszlam do konfesjonału ksiadz zapytal czy mieszkam z narzeczonym powiedzialam ze tak wtedy ow ksiadz wszystko mio wytlumaczyl kazal przyjsc do spowiedzi na dzien przed ślubem wtedy nie bedzie z rozgrzeszeniem problemu:)))a wiec to prawda z tym co ktos napisal wyzej iz jesli sie z kims mieszka to mozna spotkac sie z czyms takim iz ksiadz skieruje nas tylko na te druga spowiedz tuz przed slubem.
Witam!
ja i moija narzeczona do ślubu mamy jeszcze trochę czasu, od września postanowiliśmy zamieszkać razem, ale tym samym odłożyć współżycie. Jestem w tej dobrej sytuacji, że mam stałego spowiednika (przyjaciel o. Jezuita), często gdy spowiadałem się, z grzechu współżycia mówiłem, że nie potrafię załować ze współzyję z osobą, którą kocham, ale żałuję tego, ze nie potrafię załować tego pierwszego, wiem, że to skomplikowane. Rozgrzeszenie dostałem zawsze, pomimo tego ze nie załowałem za mój grzech. Dla mieszkających w gdyni polecam kościół O. Jezuitów, ul. Tatrzańska 55; pozdrawiam
ja i moija narzeczona do ślubu mamy jeszcze trochę czasu, od września postanowiliśmy zamieszkać razem, ale tym samym odłożyć współżycie. Jestem w tej dobrej sytuacji, że mam stałego spowiednika (przyjaciel o. Jezuita), często gdy spowiadałem się, z grzechu współżycia mówiłem, że nie potrafię załować ze współzyję z osobą, którą kocham, ale żałuję tego, ze nie potrafię załować tego pierwszego, wiem, że to skomplikowane. Rozgrzeszenie dostałem zawsze, pomimo tego ze nie załowałem za mój grzech. Dla mieszkających w gdyni polecam kościół O. Jezuitów, ul. Tatrzańska 55; pozdrawiam
futrzak
my bylismy w niedzielę teraz w kosciele w Gdańsku, chyba kosciol sw. Jana (to nie ten na przeciwko dworca, tylko ten za nim) i było ok ! Odbywa się tam wieczysta adoracja i codziennie można się spowiadać od 7.00... Zajęło to nam ok. 2 minut pomimo tego, że pierwsza spowiedz przedslubna i to z calego zycia. W piatek przed slubem tez tam pojdziemy :o)
[img][/img]
Po pierwsze - bardzo łatwo osądzać i pouczać, nie będąc w podobnej sytuacji... Nie wiem, czy Ty jesteś już mężatką, czy planujesz zamążpójście - jeśli tak, to chylę czoła, jeśli masz czyste sumienia w kwestiach o których wspominasz.
Ja NIE ZGADZAM SIĘ z niektórymi naukami Kościoła(do wszystkiego w życiu podchodzę z pewnym dystansem i przede wszystkim zawsze "włączam" myślenie...często krytyczne). Niemniej chcę mieć ślub w kościel, przed Bogiem - nie tylko suche oświadczenie w urzędzie. Dla mnie to ważne, myślę że dla wielu innych osób również. I nie trzeba być wzorowym katolikiem, żeby "zasłużyć sobie" na ślub kościelny. W końcu Jezus przyszedł nawracać grzeszników... A notabene (oberwę za to zapewne) - ciekawe jakie On miałby zdanie o naturalnym planowaniu rodziny w ujęciu KRK ;)
Ja NIE ZGADZAM SIĘ z niektórymi naukami Kościoła(do wszystkiego w życiu podchodzę z pewnym dystansem i przede wszystkim zawsze "włączam" myślenie...często krytyczne). Niemniej chcę mieć ślub w kościel, przed Bogiem - nie tylko suche oświadczenie w urzędzie. Dla mnie to ważne, myślę że dla wielu innych osób również. I nie trzeba być wzorowym katolikiem, żeby "zasłużyć sobie" na ślub kościelny. W końcu Jezus przyszedł nawracać grzeszników... A notabene (oberwę za to zapewne) - ciekawe jakie On miałby zdanie o naturalnym planowaniu rodziny w ujęciu KRK ;)