Widok
Po pierwsze - bardzo łatwo osądzać i pouczać, nie będąc w podobnej sytuacji... Nie wiem, czy Ty jesteś już mężatką, czy planujesz zamążpójście - jeśli tak, to chylę czoła, jeśli masz czyste sumienia w kwestiach o których wspominasz.
Ja NIE ZGADZAM SIĘ z niektórymi naukami Kościoła(do wszystkiego w życiu podchodzę z pewnym dystansem i przede wszystkim zawsze "włączam" myślenie...często krytyczne). Niemniej chcę mieć ślub w kościel, przed Bogiem - nie tylko suche oświadczenie w urzędzie. Dla mnie to ważne, myślę że dla wielu innych osób również. I nie trzeba być wzorowym katolikiem, żeby "zasłużyć sobie" na ślub kościelny. W końcu Jezus przyszedł nawracać grzeszników... A notabene (oberwę za to zapewne) - ciekawe jakie On miałby zdanie o naturalnym planowaniu rodziny w ujęciu KRK ;)
Ja NIE ZGADZAM SIĘ z niektórymi naukami Kościoła(do wszystkiego w życiu podchodzę z pewnym dystansem i przede wszystkim zawsze "włączam" myślenie...często krytyczne). Niemniej chcę mieć ślub w kościel, przed Bogiem - nie tylko suche oświadczenie w urzędzie. Dla mnie to ważne, myślę że dla wielu innych osób również. I nie trzeba być wzorowym katolikiem, żeby "zasłużyć sobie" na ślub kościelny. W końcu Jezus przyszedł nawracać grzeszników... A notabene (oberwę za to zapewne) - ciekawe jakie On miałby zdanie o naturalnym planowaniu rodziny w ujęciu KRK ;)
my bylismy w niedzielę teraz w kosciele w Gdańsku, chyba kosciol sw. Jana (to nie ten na przeciwko dworca, tylko ten za nim) i było ok ! Odbywa się tam wieczysta adoracja i codziennie można się spowiadać od 7.00... Zajęło to nam ok. 2 minut pomimo tego, że pierwsza spowiedz przedslubna i to z calego zycia. W piatek przed slubem tez tam pojdziemy :o)
[img][/img]
Witam!
ja i moija narzeczona do ślubu mamy jeszcze trochę czasu, od września postanowiliśmy zamieszkać razem, ale tym samym odłożyć współżycie. Jestem w tej dobrej sytuacji, że mam stałego spowiednika (przyjaciel o. Jezuita), często gdy spowiadałem się, z grzechu współżycia mówiłem, że nie potrafię załować ze współzyję z osobą, którą kocham, ale żałuję tego, ze nie potrafię załować tego pierwszego, wiem, że to skomplikowane. Rozgrzeszenie dostałem zawsze, pomimo tego ze nie załowałem za mój grzech. Dla mieszkających w gdyni polecam kościół O. Jezuitów, ul. Tatrzańska 55; pozdrawiam
ja i moija narzeczona do ślubu mamy jeszcze trochę czasu, od września postanowiliśmy zamieszkać razem, ale tym samym odłożyć współżycie. Jestem w tej dobrej sytuacji, że mam stałego spowiednika (przyjaciel o. Jezuita), często gdy spowiadałem się, z grzechu współżycia mówiłem, że nie potrafię załować ze współzyję z osobą, którą kocham, ale żałuję tego, ze nie potrafię załować tego pierwszego, wiem, że to skomplikowane. Rozgrzeszenie dostałem zawsze, pomimo tego ze nie załowałem za mój grzech. Dla mieszkających w gdyni polecam kościół O. Jezuitów, ul. Tatrzańska 55; pozdrawiam
futrzak
bylam dzis w kościele św elżbiety w gdańsku na pierwszej spowiedzi,podeszlam do konfesjonału ksiadz zapytal czy mieszkam z narzeczonym powiedzialam ze tak wtedy ow ksiadz wszystko mio wytlumaczyl kazal przyjsc do spowiedzi na dzien przed ślubem wtedy nie bedzie z rozgrzeszeniem problemu:)))a wiec to prawda z tym co ktos napisal wyzej iz jesli sie z kims mieszka to mozna spotkac sie z czyms takim iz ksiadz skieruje nas tylko na te druga spowiedz tuz przed slubem.
św Józef zwany popularnie "spółdzielnią".... zakonnicy albo nie słyszą, albo najbardzie frapują ich sprawy męsko-damskie. Spotkałam się z pytaniami typu "a co?, a jak?". Polecam św. Mikołaja na starówce, to są naprawdę mądrzy faceci. Pod warunkiem ze chcesz rozgrzeszenia i zmiany w życiu, a nie formalnosci, zeby na zdjęciu ślubnym było ładnie widać, jak zjadasz opłatek.
Można mieszkać a nie współżyć i nic od tego nie usycha. Warto się nad tym zastanowić i zrobić sobie na wzajem "prezent ślubny" . pozdrawiam
Można mieszkać a nie współżyć i nic od tego nie usycha. Warto się nad tym zastanowić i zrobić sobie na wzajem "prezent ślubny" . pozdrawiam
Sluchajcie, ale co ma sobie taki grzesznik, ktory nie dostal rozgrzeszenia pomyslec... Pojde do innego, to mi da??? Bezsensu!!! Mozna troche zwatpic w ksiezy i ich diametralnie rozna interpertacje...
Dla mnie spowiedz jet glebokim duchowym przezyciem. I co - jednego dnia nie dostane rozgrzeszenia, ale luzzzz, jutro pojde do Dominikanow i bedzie ok!
Cos tu nie gra!!!
A najlepiej jest, jak para narzeczonych idzie razem do spowiedzi, tylko do dwoch roznych spowiednikow w tym samym kosciele (sw. Jozef). I Panna wychodzi rozgrzeszona a kawaler nie - za te same grzechy - to juz jest groteska!!!
Pozdrawiam
Dla mnie spowiedz jet glebokim duchowym przezyciem. I co - jednego dnia nie dostane rozgrzeszenia, ale luzzzz, jutro pojde do Dominikanow i bedzie ok!
Cos tu nie gra!!!
A najlepiej jest, jak para narzeczonych idzie razem do spowiedzi, tylko do dwoch roznych spowiednikow w tym samym kosciele (sw. Jozef). I Panna wychodzi rozgrzeszona a kawaler nie - za te same grzechy - to juz jest groteska!!!
Pozdrawiam
nie wiedziałam że wspólne mieszkanie jest grzechem:))
mnie ksiądz nie pytał czy mieszkamy razem czy osobno, pytał jedynie o współżycie i zrobił krótkie kazanko aby powstrzymać się do ślubu... nie udało się;)) dzień przed ślubem byliśmy na drugiej spowiedzi, dostaliśmy burę, ale też rozgrzeszenie...
nie wiem czy księża tak z zazdrości.. też by chcieli może z kimś pomieszkać? generalnie nie przypominam sobie żadnego fragmentu z bibli czy przykazania zabraniającego mieszkania ze sobą.... a co jak ktoś mieszka w akademiku?:))))
mnie ksiądz nie pytał czy mieszkamy razem czy osobno, pytał jedynie o współżycie i zrobił krótkie kazanko aby powstrzymać się do ślubu... nie udało się;)) dzień przed ślubem byliśmy na drugiej spowiedzi, dostaliśmy burę, ale też rozgrzeszenie...
nie wiem czy księża tak z zazdrości.. też by chcieli może z kimś pomieszkać? generalnie nie przypominam sobie żadnego fragmentu z bibli czy przykazania zabraniającego mieszkania ze sobą.... a co jak ktoś mieszka w akademiku?:))))
Tusia, dobrze napisalas ale jedni mieszkajac ze soba moga sie powstrzmac przed wspolzyciem a inni mieszkajac osobno (i czasami patrzac krzywo na tych co mieszkaja pod jednym dachem) nie potrafia sie powstrzymac wiec i tak nie rozumie ksiedza ktory nie dal rozgrzeszenia. Dziwi mnie to strasznie a jeszcze bardziej smieszy. A co gorsza co ksiadz to inna opinia, to tez nie jest na plus kosciola... Religia nic nie mowi o grzechu wspolnego mieszkania a jak widac ksieza sami ustalaja swoje zasady. Jedynym wyjsciem pojsc na spowiedz do innego ksiedza i liczyc na to ze lepiej sie trafi...
Współżycie przed ślubem jest grzechem - z tym chyba nikt nie będzie dyskutować. Ale żeby współzyc ze sobą wcale nie trzeba ze sobą mieszkać. Dlczego więc te osoby, które współżyją ze sobą a nie mieszkają ze sobą dostają rozgrzeszenie a te kóre mieszkają ze sobą nie??
Dla mnie to był bezsens ale wytłumaczył mi to jeden z ojców domikanów
Otózksiadzu słuchajcego spowiedzi łatwiej uznać iż osoba kóre kleka do spowiedzi i spowiada sie ze współzycia, zbłądziła, zgrzeszyła i chce sie oczyścić z grzechu i poprawić. Błądzić jest rzeczą ludzką a wybaczać rzeczą Boska. Jednak warunkiem dobrej spowiedzi jest silne postanowienie poprawy. Ksiądz udzalajac rozgzreszenia musi widizieć w spowiadającym sie żal za grzechy i postanowienie poprawy - czyli w tym przypadku - sile postanowienie żeby powstrzymać się od współżycia. Jak z każdym grzechem ... może sie udać wlaka z nim bądź nie... ale przynajmniej trzeba chcieć wiecej grzechu nie powtarzać..
Jeśli do spowiedzi klęka osoba która współzyje i mieszka na stałe z narzyczonym i za raz po spowiedzi wraca do wsolnego domu, wspolnego łóźka i wspołźycia ....to raczej trudno sie tu doszukać silnego postanowienia pozbycia się grzechu.
I dlatego parą mieszkającym ze sobą tak trudno uzyskac rozgrzeszenie.... aby je otrzymać oboje musza przyrzec iż powstrzymją sie wspólnego "dzielenia łoża" aż do dnia ślubu
Dla mnie to był bezsens ale wytłumaczył mi to jeden z ojców domikanów
Otózksiadzu słuchajcego spowiedzi łatwiej uznać iż osoba kóre kleka do spowiedzi i spowiada sie ze współzycia, zbłądziła, zgrzeszyła i chce sie oczyścić z grzechu i poprawić. Błądzić jest rzeczą ludzką a wybaczać rzeczą Boska. Jednak warunkiem dobrej spowiedzi jest silne postanowienie poprawy. Ksiądz udzalajac rozgzreszenia musi widizieć w spowiadającym sie żal za grzechy i postanowienie poprawy - czyli w tym przypadku - sile postanowienie żeby powstrzymać się od współżycia. Jak z każdym grzechem ... może sie udać wlaka z nim bądź nie... ale przynajmniej trzeba chcieć wiecej grzechu nie powtarzać..
Jeśli do spowiedzi klęka osoba która współzyje i mieszka na stałe z narzyczonym i za raz po spowiedzi wraca do wsolnego domu, wspolnego łóźka i wspołźycia ....to raczej trudno sie tu doszukać silnego postanowienia pozbycia się grzechu.
I dlatego parą mieszkającym ze sobą tak trudno uzyskac rozgrzeszenie.... aby je otrzymać oboje musza przyrzec iż powstrzymją sie wspólnego "dzielenia łoża" aż do dnia ślubu
Nie widzialam zeby gdzies bylo napisane ze mieszkanie razem przed slubem to grzech, nie spotkalam sie tez z tym podczas rozmowy z ksiezmi. A ci wszyscy ludzie mieszkajacy razem w akademikach i innych wynajetych miaszkaniach to grzesznicy? I nie mozna wziac slubu, bo ksiadz nie dal rozgrzeszenia za to ze mieszka sie razem? Smieszne! Wyprowadzanie sie przed slubem i wprowadznie po nim- jeszcze smieszniejsze! Ludzie! Bez przesady! Ze wspolzycie przed slubem jest grzechem to nie ma watpliwosci ale wspolne mieszkanie?..... Czy to grzech? heheeh! I zeby jeszcze za to nie dawac rozgrzeszenia... To za grzechy ciezkie daje sie podobno rozgrzeszenie. No coz! Cale szczescie znam normalnych ksiezy:) Anias! A moze ksiadz by mogl do czasu slubu przenocowac Cie u siebie skoro nie mozecie mieszkac razem a nie macie takich mozliwosci finansowych zeby teraz zamieszkac osobno;) Oj, nie nie, to tez zle wyjscie- skoro samo wspolne mieszkanie jest grzechem to pewnie wtedy ksiadz tez nie dostalby rozgrzeszenia.... hehehe. Sorry za ostrzejszy ton ale dla mnie to absurd! A poza tym coraz czesciej rozdzielam sprawy kosciola od spraw religii...
anias napisał(a):
> Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was
> krytykujących jest bez grzechu?
nie wiem do kogo mowisz, bo zbytnio nie widac na tym forum slow krytyki?
bylo pare slow od ludzi ktorzy deklaruja czystosc przedmalzenska i tyle..
nawet powiem wiecej: w starym watyku tez o spowiedz nawet bylo widac slowa krytyki czy wysmiewania dla takich ludzi, ktorzy wogole nie spali ze soba przed slubem!!!
a ktoz jest z nas bez grzechu? hmm dobra pytanie, ale nie nam to oceniac...
> Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was
> krytykujących jest bez grzechu?
nie wiem do kogo mowisz, bo zbytnio nie widac na tym forum slow krytyki?
bylo pare slow od ludzi ktorzy deklaruja czystosc przedmalzenska i tyle..
nawet powiem wiecej: w starym watyku tez o spowiedz nawet bylo widac slowa krytyki czy wysmiewania dla takich ludzi, ktorzy wogole nie spali ze soba przed slubem!!!
a ktoz jest z nas bez grzechu? hmm dobra pytanie, ale nie nam to oceniac...
mmmegi:
po co te kombinowanie? jesli powaznie traktujesz te spowiedz to i tak powinnas wyznac swoje grzechy (o wspolzyciu rowniez) i tyle .. a taka spowiedz przedslubna to nie zawsze tylko wynik biurokracji, ale jak powiesz ze to przedslubna to tylko powinno Tobie i ksiedzu pomoc w rozmowie..p
piszesz:
> Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich
> wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...
rozumiem ze mowiac :ich, masz na mysli ksiezy? czy kogo?
no to Tu Ci zmartwie, bo duzo ludzi i to nawet na tym forum bierze Koscielny nie dlatego ze sprawy wiary i nauki Kosciola sa dla nich wazne, ale dlatego ze to ladnie wyglada i dlatego ze co by Rodzina powiedzila i wogolle....
po co te kombinowanie? jesli powaznie traktujesz te spowiedz to i tak powinnas wyznac swoje grzechy (o wspolzyciu rowniez) i tyle .. a taka spowiedz przedslubna to nie zawsze tylko wynik biurokracji, ale jak powiesz ze to przedslubna to tylko powinno Tobie i ksiedzu pomoc w rozmowie..p
piszesz:
> Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich
> wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...
rozumiem ze mowiac :ich, masz na mysli ksiezy? czy kogo?
no to Tu Ci zmartwie, bo duzo ludzi i to nawet na tym forum bierze Koscielny nie dlatego ze sprawy wiary i nauki Kosciola sa dla nich wazne, ale dlatego ze to ladnie wyglada i dlatego ze co by Rodzina powiedzila i wogolle....
ja też się powoli szukuję do spowiedzi ale postanowiłam sobie,że nic księdzu nie powiem,że to jest spowiedź przedślubna i po rozgrzeszeniu dam mu karteczkę do podpisania-nie żebym się obawiał,że nie dostanę rozgrrzeszenia itp ale po prostu nie podoba mi się to całe biurokractwo...Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...