Widok
decyzja o drugim dziecku...
dziewczyny czy Waszym zdaniem to dobry moment zeby decydowac sie na drugie dziecko,corka ma ponad rok,miedzy mna a mezem ostatnio bywalo roznie ale juz w miare doszlismy do porozumienia i zaczela sie debata nad drugim dzieckiem,szczerze to ja sie troche boje ze jak on wyjedzie a ja zostane z dwojka sama to nie dam rady,co sadzicie o takiej roznicy wieku,naprawde jest trudno...?
poza tym na dziecko to chyba musisz mieć 100 % chęci - a jak są jakiś wątpliwości to poczekaj ...
dla przykładu moje dziecko woli straszę dziewczynki (ponad 5 lat) niż swoich rówieśników ... tu nie ma reguły jaka różnca wieku jest ok
moja sis starsza o 5 lat i co SUPER - moze przyjaciółki z nas od serca to nie będą (charaktery zupełnie do siebie nie pasują ale kochamy sie i pomagamy) dlatego czy rok czy 8 rożnicy wieku ... dla mnie bez znaczenia
dla przykładu moje dziecko woli straszę dziewczynki (ponad 5 lat) niż swoich rówieśników ... tu nie ma reguły jaka różnca wieku jest ok
moja sis starsza o 5 lat i co SUPER - moze przyjaciółki z nas od serca to nie będą (charaktery zupełnie do siebie nie pasują ale kochamy sie i pomagamy) dlatego czy rok czy 8 rożnicy wieku ... dla mnie bez znaczenia
ja mam różnicę pomiędzy dziećmi rok i 8 miesięcy, jeśli nie masz wsparcia od mamy czy teściowej lub opiekunki to będzie ciężko, nie oszukujmy się. optymalna wg mnie różnica to 3 lata, gdy starsze idzie do przedszkola, ale to oczywiście moje spostrzeżenia. Wszystko zależy od temperamentu starszego dziecka, moj synek jest wyjątkowo żywiołowy. Ale znam rodzinkę, gdzie różnica jest coś koło 2 lat, a starsze dziecko to istny anioł i sobie chwalą.Decyzja Twoja i męża:)
A ja jestem teraz sama z 2,5 letnim dzieckiem,bez męża 11 tygodni,bez rodziny na miejscu i znajomych,dziecko bardzo żywe i charakterek niemal nie do utęperowania a pomimo to chcemy drugie dziecko,choć jestem bardzo zmęczona,ale to jest nic jak mi było z ciężko z dzieckiem do roku,teraz to już luz,zawsze mówiłam że rodzeństwo z 3 letnią różnicą wieku,jak pierwsze już się usamodzielni to wtedy można zachodzić:)
Nigdy nie zdecydowalabym się wcześniej,jak dla mnie to za szybko,ale jak ktoś ma na miejscu pomoc,rodzinę mamę,teściową to czemu nie?
Nigdy nie zdecydowalabym się wcześniej,jak dla mnie to za szybko,ale jak ktoś ma na miejscu pomoc,rodzinę mamę,teściową to czemu nie?
wiesz .. właśnie sobie przypomniałam jak mąż tydzień temu pojechał na cały weekend ... zostałam Ja, córka, babcia z doskoku - razem z zamknięciem jego dzrzwi otworzył się koreczek w tyłku dziecka -ROTA WIRUS
1 dziecko miałam do opieki 24 h / dobe
gotowanie z głowy - mama przynosiła
ale 3 dni z gorączkującym. płaczącym, marudzącym, zmęczonym bólem dzieckiem WYKOŃCZYŁ mnie przedwszystkim psychiczne, a jak masz dwujke i rotowirusa ... oj
1 dziecko miałam do opieki 24 h / dobe
gotowanie z głowy - mama przynosiła
ale 3 dni z gorączkującym. płaczącym, marudzącym, zmęczonym bólem dzieckiem WYKOŃCZYŁ mnie przedwszystkim psychiczne, a jak masz dwujke i rotowirusa ... oj
My mieszkamy za granica. Jest tu tylko moja siostra, ale tez ma 2 malych dzieci...Jak widac z suwaczkow za chwilke rodze i roznica pomiedzy maluchami bedzie dokladnie 2 lata. Czyli z pomocy siostry nie mam co liczyc, ale zdecydowalismy sie na drugie dziecko. Damy rade. Maz pierwsze 3 tygodnie bedszie z nami, a pozniej do pracy. Z tym, ze on jest codziennie o 16 w domu i na pewno mi pomoze. Wiem, ze bedzie ciezko, ale jokos tak mam wrazenie, ze nie az tak. Bardziej boje sie porodu niz tego, co bedzie po. Czas pokaze :).
Nikt za nikogo nie podejmie decyzji czy mieć drugie dziecko czy nie (myślę, że to się czuje gdzieś w serduchu). A opieka nad dwójką dzieci no cóż- kwestia dobrej organizacji i dla jednej rok to niewielka różnica między dziećmi a dla drugiej i 10 lat to za mało (swoją drogą 10 lat to już chyba rodzice już wygodni się robię i nie chcą się w pieluchy pakować)
u nas jest dokladnie 2 lata roznicy miedzy chlopakami, starszy to istny dynamit, bardzo malo grzeczny ;-) drugi pod jego wpywem czasami podobnie sie zachowuje .
na poczatku bylo trudno, ale ja mam stala pomoc mojej mamy i maz tez mocno sie angazuje w pomoc, jest caly czas na miejscu.
ciekazo nam wyjsc gdzies razem, bo jedno dziecko latwiej jest podrzucic, z dwom juz jest ciezej... babcia tez nie ma juz tyle sily...
mysle, ze o wiele latwiej byloby, kiedy Bart szedlby do przedszkola, a Kuba dopiero by sie urodzil, ale nie zaluje niczego. nie wiem czy nie postapilabym drugi raz tak samo (bo Kuba byl zaplanowany).
na poczatku bylo trudno, ale ja mam stala pomoc mojej mamy i maz tez mocno sie angazuje w pomoc, jest caly czas na miejscu.
ciekazo nam wyjsc gdzies razem, bo jedno dziecko latwiej jest podrzucic, z dwom juz jest ciezej... babcia tez nie ma juz tyle sily...
mysle, ze o wiele latwiej byloby, kiedy Bart szedlby do przedszkola, a Kuba dopiero by sie urodzil, ale nie zaluje niczego. nie wiem czy nie postapilabym drugi raz tak samo (bo Kuba byl zaplanowany).
no widac po moim suwaczku jak jest...powiem tak jest ciezko...
tez mieszkam zagranica, teraz jest moja mama, ale po porodzie nr1 wiedzialam ze bede jej potrzebowala, aby z Blanka byc, do tego od 32tc nr2 non stop bylam w szpitalu, zwalniali mnie na weeknd, wiec trzeba wziac pod uwage jak to bedzie jak druga ciaza bedzie z komplikacjami, szcz.pod koniec tj u mnie, oczywiscie nie zakladasz tego przed ciaza itp...ciaza zakonczona na poczatku 38tc
powoli dom stabilizuje sie, ale Blanka jest w buncie i mamy kilka problemow typu usypianie i spanie, kazdy mowi mi ze przejsciowe i mam nadzieje, ze tak jest.do tego Nell ma kolki, i wieczory to istne szalenstwo...
nie zaluje decyzji, choc w karierze stop na razie, ale mam dopiero 31 lat i za rok, dwa bedzie lzej...
zgadzam sie z Caroca, ze jak jedno chodzi do przedszkola to jest suzo lzej, bo masz kilka h spokoju...
tez mieszkam zagranica, teraz jest moja mama, ale po porodzie nr1 wiedzialam ze bede jej potrzebowala, aby z Blanka byc, do tego od 32tc nr2 non stop bylam w szpitalu, zwalniali mnie na weeknd, wiec trzeba wziac pod uwage jak to bedzie jak druga ciaza bedzie z komplikacjami, szcz.pod koniec tj u mnie, oczywiscie nie zakladasz tego przed ciaza itp...ciaza zakonczona na poczatku 38tc
powoli dom stabilizuje sie, ale Blanka jest w buncie i mamy kilka problemow typu usypianie i spanie, kazdy mowi mi ze przejsciowe i mam nadzieje, ze tak jest.do tego Nell ma kolki, i wieczory to istne szalenstwo...
nie zaluje decyzji, choc w karierze stop na razie, ale mam dopiero 31 lat i za rok, dwa bedzie lzej...
zgadzam sie z Caroca, ze jak jedno chodzi do przedszkola to jest suzo lzej, bo masz kilka h spokoju...
A ja mam prawie 4-letnią córkę i jestem zmęczona mimo że siedzę z nią w domu. tzn. teraz do przedszkola poszła ale wcześniej to chorowała mocno. Nie wiem kiedy się zdecydujemy na kolejną dzidzię. Ja się obawiam chorowania (lekarze mówili że kolejne dzieci nasze też mogą tak chorować:( ). Strach przed szpitalem i cierpieniem dziecka jest na razie silniejszy niż chęć kolejnej dzidzi. Chociaż ostatnio zaczęliśmy z mężem rozmawiać na ten temat ale szybko wróciłam na ziemię (córka zachorowała na ospę i źle ją przechodzi) może gdybym miała pomoc jakąś z zewnątrz to by było lżej a my tak same siedzimy tzn. mąż pracuje na miejscu ale go nie ma całe dnie więc tylko w niedzielę może więcej pomóc.
ja mam też dwójeczkę w niewielkim odstępie czasu, teraz czekam na trzecie.
Dzieciaczki są cudowne.
Kocham je nad życie.
Broją na całego, to fakt...
Ale czy kiedykolwiek narzekałam.... raczej NIE !
Mąż pracuje na codzień w kilkaset km od domu. Wraca raz na trzy tygodnie tylko na weeknd.
Na codzień dziećmi zajmuję się sama (no teraz poszły razem do przedszkola, wczesniej tylko starszy synek) więc mam czas dla siebie.
Dodam, że do niedawna pracowałam na cały etat.
Nadal prowadzę własną działalność gosp.
Studiuję zaocznie..
Kilka dni w tyg zajmuję się dodatkowo opieką nad pewną dziewczynką.
Na codzień spotykam się ze znajomymi z osiedla, odwiedzam sąsiadki na kawie.
W piątki jeżdze do znajomych co mają swoje dzieci, a w sobote i niedziele odwiedzam rodziców.
Dziadków mam niestety tylko na weend, kiedy mam szkołę.
Wszystko zależy od dobrej organizacji
Dzieci mają ustalony harmonogram dnia. Wiedza kiedy czas na zabawę, spacery, posiłki no i koniecznie w lóżeczkach o 20.00 :)
Pozdrawiam wszystkie zapracowane Mamuśki
Dzieciaczki są cudowne.
Kocham je nad życie.
Broją na całego, to fakt...
Ale czy kiedykolwiek narzekałam.... raczej NIE !
Mąż pracuje na codzień w kilkaset km od domu. Wraca raz na trzy tygodnie tylko na weeknd.
Na codzień dziećmi zajmuję się sama (no teraz poszły razem do przedszkola, wczesniej tylko starszy synek) więc mam czas dla siebie.
Dodam, że do niedawna pracowałam na cały etat.
Nadal prowadzę własną działalność gosp.
Studiuję zaocznie..
Kilka dni w tyg zajmuję się dodatkowo opieką nad pewną dziewczynką.
Na codzień spotykam się ze znajomymi z osiedla, odwiedzam sąsiadki na kawie.
W piątki jeżdze do znajomych co mają swoje dzieci, a w sobote i niedziele odwiedzam rodziców.
Dziadków mam niestety tylko na weend, kiedy mam szkołę.
Wszystko zależy od dobrej organizacji
Dzieci mają ustalony harmonogram dnia. Wiedza kiedy czas na zabawę, spacery, posiłki no i koniecznie w lóżeczkach o 20.00 :)
Pozdrawiam wszystkie zapracowane Mamuśki
różnica między moimi dziewczynami to niecałe 4 lata. jedna w 1 klasie, druga w przedszkolu. nie powiem, że nie było ciężko (mąż pracuje poza miejscem zamieszkania, mamy go w niektóre weekendy, ja pracuję zawodowo, choroby dzieci, itd...), ale jakoś trzeba to pogodzić i zorganizować. kobiety jednak tak maję, że zawsze znajdą sposób.
nie wiem czy zdecydowałabym się na trzecie dziecko (raczej nie), ale wpadka chyba już mnie tak nie przeraża
nie wiem czy zdecydowałabym się na trzecie dziecko (raczej nie), ale wpadka chyba już mnie tak nie przeraża
No ja dojrzałam do drugiego dziecka po 10 latach.Starszy zaakceptował młodszego i zajmuję się nim, bawi i uczy go, Młodszy za to szaleje za starszym, nie wiem jak będzie póxniej, ale dziś nie żałuję tej decyzji, choć fakt, skok w pieluchy, kolki, spacerki, 'uwięzienie' w domu lekko dokopały, ale wczesniej nie byłam gotowa na drugie dziecko, potem rozwód i zastrzeżenie dla drugiego męża 'żadnych dzieci', zaakceptował. No ale potem instynkt macierzyński tak głosno wołał do mnie, że nie było rady :)
a wraacajac do tematu mam mame blisko ale on glownie zajmuje sie wychowywaniem,tzn.pomoca w wychowaniu corki mojej siostry i tego sie najbardziej boje ze zostane z dwojka sama... tym bardziej ze jeszcze nie dawno bylam zdania ze drugie nigdy :P a tak maz zaczol wiercic i gdzies sie zapalilo swiatelko