Widok
decyzja o dziecku - co skłoniło Was do jej podjęcia?
Witam wszystkich,
Od pewnego czasu zastanawiamy się nad decyzją o rozpoczęciu starań o potomka :) Jak na razie jeszcze odkładamy ten moment, ale w najbliższej przyszłości trzeba będzie się zdecydować... Czasami mysle że wolałabym wpaść z mężem, niz świadomie podjąc tą najtrudniejszą decyzję...
A jak było u Was? Co zdecydowało że zaczeliscie staranka? Co was przekonało? Co przezwyciężyło te wszystkie obawy?
Od pewnego czasu zastanawiamy się nad decyzją o rozpoczęciu starań o potomka :) Jak na razie jeszcze odkładamy ten moment, ale w najbliższej przyszłości trzeba będzie się zdecydować... Czasami mysle że wolałabym wpaść z mężem, niz świadomie podjąc tą najtrudniejszą decyzję...
A jak było u Was? Co zdecydowało że zaczeliscie staranka? Co was przekonało? Co przezwyciężyło te wszystkie obawy?
To się po prostu czuje i jeśli sytuacja materialna na to pozwala, to po prostu się działa
Jeśli Ciebie musi coś przekonać i masz obawy, to jeżeli czas Cię nie goni, może warto odłożyć tą decyzje do chwili, aż będziesz pewna? Chociaż myślę, że gdyby dzidzia się poczęła to spojrzałabyś inaczej na całą sytuację i na pewno nie miałabyś żadnych wątpliwości, wtedy myśli się w innych kategoriach :)
Jeśli Ciebie musi coś przekonać i masz obawy, to jeżeli czas Cię nie goni, może warto odłożyć tą decyzje do chwili, aż będziesz pewna? Chociaż myślę, że gdyby dzidzia się poczęła to spojrzałabyś inaczej na całą sytuację i na pewno nie miałabyś żadnych wątpliwości, wtedy myśli się w innych kategoriach :)
e tam, ja nic nie czułam, podjęłam tą decyzję pod presją mijającego czasu, wiedziałam, że chcę mieć dzieci a na instynkt mogę się nie doczekać ;)
zaszłam w ciąże od razu i byłam przerażona ....do pierwszego usg ;) potem to już tylko radość, szczęście i oczekiwanie !
a to co teraz się dzieję na widok uśmiechu synka jest nie do opisania !
w każdym razie POLECAM :):)
zaszłam w ciąże od razu i byłam przerażona ....do pierwszego usg ;) potem to już tylko radość, szczęście i oczekiwanie !
a to co teraz się dzieję na widok uśmiechu synka jest nie do opisania !
w każdym razie POLECAM :):)
takie decyzje sa trudne , ciężko sie je podejmuje, u nas było tak , że przebakiwalismy cos o dziecku a bo to juz trzydziestka na karku, a to tyle lat ze soba, ale żeby powiedziec sobie ok robimy to nie mielismy odwagi , wkońcu raz, drugi zrobiliśmy to bez zabezpieczenia i 2 miesiace póżniej dwa paski na tescie:-)))
Za 3 tyg termin sytuacja mieszkalna niebardzo, ślubu nie ma ale jest to cos...cos co sprawia że jestesmy szczesliwi.
Za 3 tyg termin sytuacja mieszkalna niebardzo, ślubu nie ma ale jest to cos...cos co sprawia że jestesmy szczesliwi.
My "zdecydowaliśmy się" na dziecko w dość młodym wieku- ja miałam 21, mąż 23. Miesiąc przed ślubem po prostu postanowiliśmy kochać się bez zabezpieczenia przez cały miesiąc. Jeśli zajdę w ciążę- to super! Jeśli nie zajdę- to zajdę później, planowaliśmy znowu zrobić taki szalony miesiąc za jakiś czas :) Czyli jakoś specjalnie się nie staraliśmy. Zaszłam w ciążę od razu. A z następną dzidzią- bardzo chciałam, ale myślałam o tym, żeby zajść tak za pół roku. Nie wiem, jak by było w rzeczywistości, podejrzewam, że jeśli mielibyśmy świadomie się decydować, to byśmy odłożyli to na jeszcze późniejszą porę, bo budowa, bo to, siamto. A tak to jeden jedyny raz kochaliśmy się bez zabezpieczenia i od razu ciąża... :) Także będziemy mieli dwójeczkę, taką "spontaniczną" a nie zaplanowaną :) I to wg mnie jest najlepsze! Bo jak człowiek ma bardzo świadomie się decydować, to zawsze odkłada decyzję "bo...", nigdy nie jest idealny moment, a jak już czasami stwierdza się, że "to już ta pora", to po prostu ciężko zajść...
U nas chęc już była, wiedzieliśmy, ze chcemy dziecko, ja chcialam bardzo! Ale tez wiedzialam, ze moge miec problemy z zajściem i tak jakoś to odwlekalismy... Bo ciagle cos... nowa praca, przeprowadzka, mieszkanie...
Az tu nagle niespodziewanie 2 kreski :)
I powiem szczerze nie był to idealny moment na dziecko (pomimo wielkiego już pragnienia potomstwa) ale wszystko sie ułożyło super, praca moja, męża, No i nie musze pisać, że córka jest naszym najwiekszym skarbem :)
Az tu nagle niespodziewanie 2 kreski :)
I powiem szczerze nie był to idealny moment na dziecko (pomimo wielkiego już pragnienia potomstwa) ale wszystko sie ułożyło super, praca moja, męża, No i nie musze pisać, że córka jest naszym najwiekszym skarbem :)
ja sobie pomyślałam że jakby się tk zastanawiać to czas na potomka/ę jest zawsze zły.a to za młoda,to szkoła / studia.
a to nie ma mieszkania, a to wynajete, a to nie ma samochodu dużego, a to kredyty.
i tak można by wymieniać w nieskończoność.
pomyślałam sobie ze jak dziecko sobie mnie wybierze i zechce sie pojawić to dobrze. i nie zabezpieczamy się świadomie.
...tylko nie przewidziałam ze kolejna @ będzie takim rozczarowaniem :(
a to nie ma mieszkania, a to wynajete, a to nie ma samochodu dużego, a to kredyty.
i tak można by wymieniać w nieskończoność.
pomyślałam sobie ze jak dziecko sobie mnie wybierze i zechce sie pojawić to dobrze. i nie zabezpieczamy się świadomie.
...tylko nie przewidziałam ze kolejna @ będzie takim rozczarowaniem :(
myślę że każda z nas czuje moment w którym przychodzi chwila i dojrzałość do dzieci (z mężczyznami jest trochę gorzej)
my mieliśmy plan rok po ślubie zacząć starania chociaż muszę przyznać że już od wiosny zaczęłam cały czas o tym myśleć, wszędzie widziałam kobiety w ciąży i cały czas czułam ogromne pragnienie bycia w ciąży chciałam dopełnić naszą rodzinę, bo w domu było tak pusto
ze względów ekonomicznych musieliśmy poczekać do lata (mąż nie miał pracy) i w czasie urlopu rozpoczeliśmy starania i o dziwo zdarzył się mały cud bo udało się już przy pierwszej próbie
teraz czekamy na ten nasz mały cud :-)
my mieliśmy plan rok po ślubie zacząć starania chociaż muszę przyznać że już od wiosny zaczęłam cały czas o tym myśleć, wszędzie widziałam kobiety w ciąży i cały czas czułam ogromne pragnienie bycia w ciąży chciałam dopełnić naszą rodzinę, bo w domu było tak pusto
ze względów ekonomicznych musieliśmy poczekać do lata (mąż nie miał pracy) i w czasie urlopu rozpoczeliśmy starania i o dziwo zdarzył się mały cud bo udało się już przy pierwszej próbie
teraz czekamy na ten nasz mały cud :-)
Mąż dziecko chcial od razu. Chyba do konca nie wiedział w co się pakuje :)) Ja w półtora roku po ślubie pomyślalam, że mając 35 lat to chyba jeżeli wogle to teraz - i odstawiłam tablety po rozmowie z mężem. Liczyliśmy na dzidziusia po wakacjach ale zrobliśmy go już po urlopie. Sama się dziwię, że jestem mamą bo jeszcze niedawno byłam starą panną ale nie ma odwrotu mamy już synka :))))
Ja odkąd pamiętam zawsze chciałam mieć dzieci :) znalazłam ukochanego mężczyznę i była to już połowa sukcesu ;) Oczywiście na początku brałam tabletki, potem używaliśmy tylko prezerwatyw a potem poszliśmy na "żywioł" świadomie. No i jak to w życiu bywa, nie widać było efektu. Po pół roku jednak nam się udało, pewnie dlatego że trochę o tym zapomnieliśmy bo braliśmy ślub i na tym się skupiliśmy. Teraz mamy cudownego synka i za jakiś czas planujemy drugie dziecko. Nie powiem Ci że jest łatwo, ale uśmiech dziecka - bezcenne ;)
A ja wpadlam na 4 miesiace przed slubem...cale szczescie w sukienke sie jeszcze zmiescilam...dzisiaj dzidiza ma 6 tygodni i szczerze az wstyd pisac...bardzo zaluje ze tak sie stalo...chcialam jeszcze pozyc....nacieszyc sie zyciem i mezem....a teraz...tylko siedzenie w domu...karienie przewijanie....placz....szkoda gadac...ja nie polecam...
no tak "czuje się"... a co to znaczy? ja tez niby czuje, że chciałabym dziecka, rozmyślam jakby bylo fajnie w trójkę, rozmyślam na wspólnymi chwilami ale nadal nie moge się zdecydować....boję się o to czy damy radę finansowo, czy będzie zdrowe (w mojej rodzinie były wady genetyczne), czy będe dobrą matką (tego chyba najbardziej sie obawiam), czy będę mieć cierpliwość, czy mąż będzie dobrym ojcem (lepszym niż mój), czy bedziemy potrafili wychowac dziecko na dobrego człowieka.... mogłabym wyliczać i wyliczac... jak na razie czekam aż dostanę instynktem macieżyńskim pożadnie po głowie i wszystko inne przestanie się liczyć... ALE... co jak się nie doczekam? Chyba trzeba będzie podjąć decyzje z rozsądku a nie bezgranicznego pragnienia...