Widok
ja tej pani doktor nie polecam i ciśnienie mi rośnie jka czytam jej nazwisko
ciażę prowadziłam u dwóch lekarzy, u Wojtkiewicz właśnie w Bojanie i prywatnie
Wojtkiewicz do końca ciązy nie wykryła hipotrofi dziecka, gdzie lekarz prywatny wykrył już w 30 tygodniu! Nigdy nie zauważyła że coś jej nie tak, byłam po stała opieką prywatnego lekarza i to on mi kontrolował przepływy, które były złe i kierował do szpitala:( Gdybym zaufała tylko Wojtkiewicz to nie wiem czy bym urodziła zdrowe dziecko....
Na dodatek przyjmując na nfz nakłania do prywatnych wizyt u niej w gabinecie w Baninie! porażka!
ciażę prowadziłam u dwóch lekarzy, u Wojtkiewicz właśnie w Bojanie i prywatnie
Wojtkiewicz do końca ciązy nie wykryła hipotrofi dziecka, gdzie lekarz prywatny wykrył już w 30 tygodniu! Nigdy nie zauważyła że coś jej nie tak, byłam po stała opieką prywatnego lekarza i to on mi kontrolował przepływy, które były złe i kierował do szpitala:( Gdybym zaufała tylko Wojtkiewicz to nie wiem czy bym urodziła zdrowe dziecko....
Na dodatek przyjmując na nfz nakłania do prywatnych wizyt u niej w gabinecie w Baninie! porażka!
Jeżeli chodzi o Panią Wojtkiewicz... Sprawiała wrażenie mega profesjonalnej, troszczącej się o każdy szczegół. Kierowała na ogromną ilość płatnych badań, przepisywała bardzo dużą ilość leków. Na każdej wizycie jednak wychodziły kolejne "schorzenia" w końcu diagnoza "nie donosi Pani ciąży nawet do 25 tyg". Szok, strach przerażenie... Do szpitala nie skierowała, zaproponowała bardzo drogi zabieg w swoim gabinecie. Za radą rodziny skorzystałam z konsultacji innego lekarza następnego dnia. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się że połowy tych drogich leków nie powinnam w ogóle przyjmować, że ten zaproponowany drogi zabieg mógł mi i dziecku bardzo zaszkodzić, a rozwarcie w 18 tyg o którym mówiła Pani Wojtkiewicz to jakaś zwykła bujda (tak później ujęli to dwaj lekarze ze szpitala na klinicznej, gdyż następnego dnia po badaniu Pani Wojtkiewicz szyjka była poprawnej długości i całkowicie zamknięta a nie ma możliwości aby się magicznie zamknęła)!! Mimo to reszta moich objawów kwalifikowała mnie do przyjęcia do szpitala w trybie nagłym, a personel szpitala był zdziwiony że wcześniej nie trafiłam do szpitala! Dodatkowo Pani Wojtkiewicz nie wskazała mi pewnej rzeczy o której ja nie miałam zielonego pojęcia. Ja mam grupę krwi 0RH- więc od razu mąż powinien zrobić badanie swojej grupy krwi a Pani Wojtkiewicz powiedziała że to nieistotne. A w moim przypadku miał miejsce już konflikt serologiczny bo mąż miał +! Po podaniu immunoglobuliny połowa problemów zniknęła! teraz jestem w 25 tygodniu ciąży a od nowego roku jak zmieniłam lekarza moja ciąża rozwija się prawidłowo bez większych problemów!!
Ja opisuję tu oczywiście tylko własne przeżycia, każdy może mieć inne odczucia. Nie było moim celem ani straszenie nikogo, ani tym bardziej urażenie. Chciałam tylko opisać swoją historię aby każda kobieta może rozważyła ewentualną konsultację u innego specjalisty. Być może wszystko co mi się przytrafiło to jakiś zwykły wypadek przy pracy, ale ja całkowicie straciłam zaufanie do tej Pani. Z całym szacunkiem ale nigdy nikomu nie polecę tej lekarki i sama już nigdy nie skorzystam z Jej usług.
Ja opisuję tu oczywiście tylko własne przeżycia, każdy może mieć inne odczucia. Nie było moim celem ani straszenie nikogo, ani tym bardziej urażenie. Chciałam tylko opisać swoją historię aby każda kobieta może rozważyła ewentualną konsultację u innego specjalisty. Być może wszystko co mi się przytrafiło to jakiś zwykły wypadek przy pracy, ale ja całkowicie straciłam zaufanie do tej Pani. Z całym szacunkiem ale nigdy nikomu nie polecę tej lekarki i sama już nigdy nie skorzystam z Jej usług.
jak wejdziesz na stronę internetową jej gabinetu http://www.poloznik.com/ to ma to zaznaczone. nie wiem czy ginekolog ma obowiązek wypisania takich leków, ale wiem że to kwestia jej poglądów na planowanie rodziny. tak samo jest ogromnym przeciwnikiem metod np in vitro i odradza wizyty (np na badania prenatalne) u lekarzy którzy przeprowadzają takie zabiegi
Pani Doktor nie powinna przyjmować pacjentek. Wmówiła mi poronienie dziecka w drugiej ciąży i zapisała mnóstwo niepotrzebnych lekarstw. Trafiłam do szpitala po znajomościach i okazało się że z dzieckiem wszystko w porządku. Na szczęście intuicja mnie nie zawiodła i tabletek nie brałam oraz szybko skonsultowałam to z innym lekarzem. Prowadziła moją pierwszą ciąże która była również zagrożona, dziś się zastanawiam czy napewno.. wtedy byłam młoda i niedoświadczona. Odradzam Panią Doktor. Dodam, ze koleżance nie wykryła poważnej wady serca u jednego z bliźniąt i dziecko zmarło. Lekarze sami stwierdzili, ze można było to wykryć juz w czasie ciąży .. nigdy więcej tej Pani na oczy nie chce widzieć. Ile łez wylanych i stresu wiem tylko ja.
Pani doktor stawia nietrafione diagnozy i czasami szkodzi a nie leczy. U mnie kazała wyciąć małego mięśniaka, na szczęście nie zrobiłam tego, bo jak się później okazało,przekreśliłoby to moje szanse na zajście w ciążę. Proponuje drogie badania i w ogóle wizyty u niej są b. drogie a niestety leczenie zupełnie nietrafione...
Jak byłam w drugiej ciaży to chodziłam do niej do bojana.....porazka - wymyslała jakies choroby , kierowała na badania prenatalne, sr*szyło ze dziecko może miec Downa, płakałam przez cytomegalie - bo niemal na 100 % wg niej chorego dzidziusia urodze..........Tyle stresu przez ta kobiete sie najadłam. Wszystko sprawdziłam - nic sie nie potwierdziło, malutka cała i zdrowiótka sie urodziła. A ja przez ten stres mogłam tylko dziecku krzywde w ciazy wyrządzić....Ja rozumiem sprawdzić itp ale tutaj cały czas cos nie tak jej sie wydawało.