Widok
jak wejdziesz na stronę internetową jej gabinetu http://www.poloznik.com/ to ma to zaznaczone. nie wiem czy ginekolog ma obowiązek wypisania takich leków, ale wiem że to kwestia jej poglądów na planowanie rodziny. tak samo jest ogromnym przeciwnikiem metod np in vitro i odradza wizyty (np na badania prenatalne) u lekarzy którzy przeprowadzają takie zabiegi
Jeżeli chodzi o Panią Wojtkiewicz... Sprawiała wrażenie mega profesjonalnej, troszczącej się o każdy szczegół. Kierowała na ogromną ilość płatnych badań, przepisywała bardzo dużą ilość leków. Na każdej wizycie jednak wychodziły kolejne "schorzenia" w końcu diagnoza "nie donosi Pani ciąży nawet do 25 tyg". Szok, strach przerażenie... Do szpitala nie skierowała, zaproponowała bardzo drogi zabieg w swoim gabinecie. Za radą rodziny skorzystałam z konsultacji innego lekarza następnego dnia. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się że połowy tych drogich leków nie powinnam w ogóle przyjmować, że ten zaproponowany drogi zabieg mógł mi i dziecku bardzo zaszkodzić, a rozwarcie w 18 tyg o którym mówiła Pani Wojtkiewicz to jakaś zwykła bujda (tak później ujęli to dwaj lekarze ze szpitala na klinicznej, gdyż następnego dnia po badaniu Pani Wojtkiewicz szyjka była poprawnej długości i całkowicie zamknięta a nie ma możliwości aby się magicznie zamknęła)!! Mimo to reszta moich objawów kwalifikowała mnie do przyjęcia do szpitala w trybie nagłym, a personel szpitala był zdziwiony że wcześniej nie trafiłam do szpitala! Dodatkowo Pani Wojtkiewicz nie wskazała mi pewnej rzeczy o której ja nie miałam zielonego pojęcia. Ja mam grupę krwi 0RH- więc od razu mąż powinien zrobić badanie swojej grupy krwi a Pani Wojtkiewicz powiedziała że to nieistotne. A w moim przypadku miał miejsce już konflikt serologiczny bo mąż miał +! Po podaniu immunoglobuliny połowa problemów zniknęła! teraz jestem w 25 tygodniu ciąży a od nowego roku jak zmieniłam lekarza moja ciąża rozwija się prawidłowo bez większych problemów!!
Ja opisuję tu oczywiście tylko własne przeżycia, każdy może mieć inne odczucia. Nie było moim celem ani straszenie nikogo, ani tym bardziej urażenie. Chciałam tylko opisać swoją historię aby każda kobieta może rozważyła ewentualną konsultację u innego specjalisty. Być może wszystko co mi się przytrafiło to jakiś zwykły wypadek przy pracy, ale ja całkowicie straciłam zaufanie do tej Pani. Z całym szacunkiem ale nigdy nikomu nie polecę tej lekarki i sama już nigdy nie skorzystam z Jej usług.
Ja opisuję tu oczywiście tylko własne przeżycia, każdy może mieć inne odczucia. Nie było moim celem ani straszenie nikogo, ani tym bardziej urażenie. Chciałam tylko opisać swoją historię aby każda kobieta może rozważyła ewentualną konsultację u innego specjalisty. Być może wszystko co mi się przytrafiło to jakiś zwykły wypadek przy pracy, ale ja całkowicie straciłam zaufanie do tej Pani. Z całym szacunkiem ale nigdy nikomu nie polecę tej lekarki i sama już nigdy nie skorzystam z Jej usług.
ja tej pani doktor nie polecam i ciśnienie mi rośnie jka czytam jej nazwisko
ciażę prowadziłam u dwóch lekarzy, u Wojtkiewicz właśnie w Bojanie i prywatnie
Wojtkiewicz do końca ciązy nie wykryła hipotrofi dziecka, gdzie lekarz prywatny wykrył już w 30 tygodniu! Nigdy nie zauważyła że coś jej nie tak, byłam po stała opieką prywatnego lekarza i to on mi kontrolował przepływy, które były złe i kierował do szpitala:( Gdybym zaufała tylko Wojtkiewicz to nie wiem czy bym urodziła zdrowe dziecko....
Na dodatek przyjmując na nfz nakłania do prywatnych wizyt u niej w gabinecie w Baninie! porażka!
ciażę prowadziłam u dwóch lekarzy, u Wojtkiewicz właśnie w Bojanie i prywatnie
Wojtkiewicz do końca ciązy nie wykryła hipotrofi dziecka, gdzie lekarz prywatny wykrył już w 30 tygodniu! Nigdy nie zauważyła że coś jej nie tak, byłam po stała opieką prywatnego lekarza i to on mi kontrolował przepływy, które były złe i kierował do szpitala:( Gdybym zaufała tylko Wojtkiewicz to nie wiem czy bym urodziła zdrowe dziecko....
Na dodatek przyjmując na nfz nakłania do prywatnych wizyt u niej w gabinecie w Baninie! porażka!
no ja od początku października jeżdżę właśnie do Banina:)
zastanawiam się tylko, bo ja z pewnych względów (nie chcę się tutaj rozpisywać) będę miała CC i teraz nie wiem jak to wtedy załatwić... bo wiem że jeśli lekarz prowadzący przyjmuje w danym szpitalu to się umawia na konkretny termin na cięcie... trochę też mnie to martwi bo wiele się słyszy że najlepiej rodzić w szpitalu gdzie pracuje lekarz prowadzący bo lepiej jest się traktowanym ... nie wiem czy to mity czy nie... jestem laikiem w tej sprawie- dopiero się zaczynam orientować...
zastanawiam się tylko, bo ja z pewnych względów (nie chcę się tutaj rozpisywać) będę miała CC i teraz nie wiem jak to wtedy załatwić... bo wiem że jeśli lekarz prowadzący przyjmuje w danym szpitalu to się umawia na konkretny termin na cięcie... trochę też mnie to martwi bo wiele się słyszy że najlepiej rodzić w szpitalu gdzie pracuje lekarz prowadzący bo lepiej jest się traktowanym ... nie wiem czy to mity czy nie... jestem laikiem w tej sprawie- dopiero się zaczynam orientować...
Mamusko dr Wojtkiewicz nie pracuje w szpitalu, ale mysle ze nie jest to istotne kiedy zaczynasz rodzic. Przeciez nawet jak masz "lekarza ze szpitala" to nie wiesz, czy trafisz na jego dyzur, a nawet jesli, to moze byc w tym momencie przy operacji lub jakims zabiegu. Ja tez jestem pacjentka Pani dr juz od 2008 roku, prowadzila moje 2 ciaze. Polecam ja kolejnym kolezankom i znajomym :D
Do Pani Doktor poszłam po poronieniu, do którego doprowadziła inna Pani doktor z dr. przed tytułem lekarz medycyny; tamta to było czarnowidztwo połączone z nonszalancją i arogancją, ale tu nie o "makach" będzie mowa. Pani doktor potraktowała mnie po ludzku, mówiąc, że mam prawo do żalu i nikt nie może mi tego zabronić. Zleciał wszystkie badania w tym hormonalne i podstawe na hormony progesteronu, i wtedy okazało się że jest bardzo niski i że ta poprzednia ciąża nie miała szans się utrzymać. Od początku była spokojna, zrównoważona i rozsądnie empatyczna. Zleca wszystkie badania, jak trzeba dodatkową wizytę zawsze znajdzie miejsce. Prowadzi moją ciążę i pomimo zagrożenia jej w związku z odklejającym sie trofoblastem, nie straszy, mówi że szanse są, trzeba leżeć nie poddawać się. Jest wiarygodna. Nie obiecuje złotych gór, nie lekceważy problemów, na każdy zapytanie odpowie i spokojnie, po żołniersku pocieszy. Lekarz to lekarz nie powinien owijać w bawełnę i zawsze mówić o zagrożeniach; lepiej zrobić test na awidność niż potem pluć sobie w brodę; pamiętajcie wirus cytomegalii jesli się ją przechodziło nie uodparnia w 100% jest zawsze ryzyko, że choroba się wznowi, bo jest w uśpieniu, więc to że w pierwszej ciąży, komuś coś stwierdzono, nie znaczy, że choroba się nie wznowiła i nie była w fazie aktywnej w momencie kiedy zachodziło się w ciążę. Widać dr Maciejewski jest mniej ostrożny i kiedyś wyjdzie mu to bokiem.
To, że ktoś chodzi do dwóch lekarzy w jednej ciąży-nic wielkiego.
Zawsze to lepiej skonsultować z kimś innym.
Ja chodzę do niej, ale wszystkie usg robi mi inny lekarz, też z Luxmedu.
Paniki narazie nie ma;)
Może dziewczyny mają rację z tym czarnowidztwem, czy jak to tam.Czasami jest ono zbędne, jak widać.
Zawsze to lepiej skonsultować z kimś innym.
Ja chodzę do niej, ale wszystkie usg robi mi inny lekarz, też z Luxmedu.
Paniki narazie nie ma;)
Może dziewczyny mają rację z tym czarnowidztwem, czy jak to tam.Czasami jest ono zbędne, jak widać.
karolina chodze do niej po zwolnienia i skierowania na badania, które mam w tym momencie bezpłatnie, moja firma płaci mi abonamet w Medicoverze, więc nie szkoda mi pieniędzy na wizyty u niej, a moim RZETELNYM, WIARYGODNYM I W PEŁNI ZAUFANYM doktorem jest TYLKO Krzysztof Maciejewski, i tylko jego opinia jest dla mnie znacząca, u Moniki Wojtkiewicz jej czasami bzdurne teorie wlatują jednym uchem i wylatują drugim.
Do Wojtkiewicz przestanę chodzić pod koniec ciązy, kiedy to nie będę potrzebowała L4 - bo już będę na zasiłku rehabilitacyjnym i badań krwi. Jej cudotwórcze opinie są dla mnie zbędne.
Do Wojtkiewicz przestanę chodzić pod koniec ciązy, kiedy to nie będę potrzebowała L4 - bo już będę na zasiłku rehabilitacyjnym i badań krwi. Jej cudotwórcze opinie są dla mnie zbędne.
w sumie to się dziwię, że chodzisz do dwóch lekarzy po kolei, nie szkoda Ci czasu i pieniędzy? ja jak byłam w ciąży i za pierwszym i drugim razem, to kierowałam się do jednego lekarza, rzetelnego i wiarygodnego, a nie szukałam kolejnego, który by wymyślił inną hipotezę i nie narażałam siebie i dzieciątka na niepotrzbeny stres. W sumie to nie rozumiem kobiet, które nie wiem czy z nadmiaru wolnego czasu czy znużenia emocjonalnego chodzą do doktorów, wysłuchują różnych opinii, a potem się stresują i wypisują różne rzeczy na temat lekarzy. Moja rada - chodzić do jednego prawdziwego i trzymać się jednej linii, a nie wymyślać badania, lekarzy i inne cuda wianki. Zdrowiej i spokojniej no i przede wszystkim normalniej. Pani doktor Wojtkiewicz nie znam, ale nie rozumiem, po co do niej chodzisz w takim razie. :)