Widok
Witam. Po potrąceniu mnie przez samochód, miałem wątpliwą "przyjemność" wizyty u tego "doktora" konowała. Pan "doktor" przyjął mnie w Przychodni Jagiellońska. Po wypadku mam kilka złamań i zalecenia od lekarzy z SOR w kwestii rekonwalescencji na okres przynajmniej 6 tygodni. Pan Pawłowski stwierdził, że cytuję- "wystarczy tydzień zwolnienia i do ROBOTY". Moje złamania uznał jako mało znaczące, samo zrastające się itp. Mam złamaną łopatkę, obojczyk, żebro, nos i kość jarzmową. Plaster, który miałem na twarzy ze względu na ranę po wypadku zerwał, twierdząc że rana musi oddychać... Na koniec poklepał mnie po plecach (przypominam złamana łopatka co sprawiło mi ból, życząc szybkiego powrotu do zdrowia... Podczas wizyty żuł gumę rozmawiając ze mną. Nie wykonał badania obrażeń.
Zamierzam złożyć skargę na tego pseudolekarza, chama i prostaka, UWAŻAJCIE NA TEGO PAJACA I TRZYMAJCIE SIĘ Z DALA.
Zamierzam złożyć skargę na tego pseudolekarza, chama i prostaka, UWAŻAJCIE NA TEGO PAJACA I TRZYMAJCIE SIĘ Z DALA.
Miałem wątpliwą przyjemność leczyć sie u tego i teraz tutaj mam kłopot Lekarza, weterynarza czy może jakiegoś najemnika z NFZ . Gbur ,cham ignorant. Brak podejścia do pacjenta po siedmiu tygodniach w gipsie kazał mi chodzić bez kul z pełnym obciążeniem okazało się że kość nie miała wystarczającego zrostu. Po tygodniu od zdjęcia gipsu kazał mi wrócić do pracy zaznaczam fizycznej gdzie nie mogłem nawet chodzić bez bólu i kul. Odradzam tego człowieka jego powinni odsunąć od zawodu lekarza zanim komuś zrobi krzywdę
Lek. Jerzy Pawłowski - specjalista ortopeda i traumatolog narządu ruchu odmówił wizyty domowej u pacjenta z zapaleniem krążka międzykręgowego, który ze względu na owe schorzenie nie mógł sam przyjść do Przychodni na ul. Jagiellońskiej, gdzie przyjmował lekarz. Jest to niezgodne z przepisami NFZ, ponieważ nie tylko lekarze pierwszego kontaktu, ale i specjaliści zobowiązani są w szczególnych przypadkach, gdy pacjent nie jest w stanie ze względu na swój stan zdrowia dotrzeć do ośrodka, przyjść z wizytą do domu. Gdy mama powiedziała to dr. Pawłowskiemu odpowiadał tylko: "Ja nie chodzę". Mama poczuła zlekceważona i bezsilna, mając chorego męża w domu i nie mogąc wyegzekwować swoich praw. Tacie potrzebna była recepta na dalsze opakowania antybiotyku, który dostał przepisany po wyjściu ze szpitala, ale miał tabletki tylko na trzy dni i potrzebna była kolejna recepta. Kiedy ja zadzwoniłam do lekarza wyjaśnić sprawę, gdy zorientował się, z jaką sprawą dzwonię, odłożył słuchawkę. Tu nie chodzi o kompetencje medyczne. Tu chodzi o ludzkie podejście do człowieka, o szacunek i godność chorego. Nie polecam dr. Jerzego Pawłowskiego nikomu.
Termin usiłowania skorzystania z wizyty: maj 2016
Termin usiłowania skorzystania z wizyty: maj 2016
NIE POLECAM.Chłodny typ wstrzyknięcie kolejnych blokad oczywiście płatne,Nie wstrzykuje podczas pierwszej bo trzeba następne wizyty wykupić i dopiero wtedy podaje blokadę. ( u innego ortopedy pracującego na Jagielońskiej Pan doktor J. odbywa się tak . Pierwsza wizyta normalnie płatna (to oczywiste i normalne) i wstrzyknięcie blokady ale na kolejne zaprasza w późniejszym terminie między pacjentami w cenie pierwszej wizyty .Niestety naciągacz na kasę. Rehabilitacja oczywiście w przychodni gdzie pracuje Pan Pawłowski oczywiście ODPŁATNIE. Masakra.
Szczerze nie polecam. Ludzie odwołujcie wizytę do tego lekarza - bezczelny (mam na myśli gorsze słowa) - jeżeli chce się zwac lekarzem to tezreba meć jeszcze jakieś podejscie do pacjenta. A "dr" nazywając się doktorem -jest gburowaty i w żadnym przypadku nie słucha pacjenta. Przy ogromnym bólu, gdzie nie można pracować, stwierdza, że to nie boli!!! Zdaniem owego lekarza tylko "rak" boli. W ogóle zadaje sobe pytanie czy medpharma czyta nasze wypowiedzi - taki lekarz nie powinien być dopuszczony do zawodu!!! Ludzie kochani ten człowiek nie leczy! on tylko wyśmiewa się z chorób. Dodam, że w dobie pandemii nie miał ubrane ani kitla ani maseczki o rekawiczkach zapomniał. Stwierdził, że leki które biorę przeciwbólowe prowadzą do śmierci poczym zapisuje kolejny lek bardzo silny, który mogę przyjmować doraźnie. Więc pytam jak mam pracować skoro mnie to bardzo boli...nawet nie był w stanie się wytłumaczyć. Szkoda słow dla takiego lekarza...