Widok
droga suknia slubna na jeden raz ?
tak przeglądam te wątki ,,sprzedam moją .... ''' i się zastanawiam czy warto dawać tyle kasy aby kupić na jedna noc suknię za 3 tysiace albo niejednokrotnie i więcej?
Później w sie ją sprzedaje dobrze gdy pójdzie za 1/2 ceny a jak nie to wisi i zalega w szafie.
Nie chcę wyjść na jakąś wredną, wstretną i oszczedną czy nie daj boże chytrą - ale osobiście mi by bylo żal dac tyle pieniądzy na suknię która ubiorę tylko raz...
Później w sie ją sprzedaje dobrze gdy pójdzie za 1/2 ceny a jak nie to wisi i zalega w szafie.
Nie chcę wyjść na jakąś wredną, wstretną i oszczedną czy nie daj boże chytrą - ale osobiście mi by bylo żal dac tyle pieniądzy na suknię która ubiorę tylko raz...
mam nadzieję tokio że rozumiesz co mam na myśli :) nie jestem sknera, ale żal mi by było tyle pieniędzy (tym bardziej że wiem ile mój musi sie napracowąć aby było na taką suknię
i taka refleksja mi przyszła do głowy że łatwiej chyba kupuje się taka suknię jak np rodzice się dzielą ksztami , albo jak młodzi i rodzice z jednej i drugiej strony pokrywaja koszta - wtedy jakoś mniej ,,boli'' taki wydatek
i taka refleksja mi przyszła do głowy że łatwiej chyba kupuje się taka suknię jak np rodzice się dzielą ksztami , albo jak młodzi i rodzice z jednej i drugiej strony pokrywaja koszta - wtedy jakoś mniej ,,boli'' taki wydatek
nie no ja tam wszytsko rozumiem :)
niemam nic przeciwko sukniom nawet za 12 tyś zł, jesli kogoś stać i nie jest to problemem, by taką suknię kupić, to ja jetsem jak najbardziej za, niemam kompleksów związanych z zarobkami, więc na prawdę co się komu podoba ... jest dla ludzi :)
przesadą w moim rozumowaniu jest zapozyczanie się na suknie za 5 tyś i nadzieja, ze się ją potem sprzeda ... a potem jak się nie sprzedaje to przychodzi refleksja ... po co mi to było :)))
niemam nic przeciwko sukniom nawet za 12 tyś zł, jesli kogoś stać i nie jest to problemem, by taką suknię kupić, to ja jetsem jak najbardziej za, niemam kompleksów związanych z zarobkami, więc na prawdę co się komu podoba ... jest dla ludzi :)
przesadą w moim rozumowaniu jest zapozyczanie się na suknie za 5 tyś i nadzieja, ze się ją potem sprzeda ... a potem jak się nie sprzedaje to przychodzi refleksja ... po co mi to było :)))
papilio1@op.pl
ja bym nigdy nie wydała tyle kasy na suknię :)
może to dlatego, że nigdy nie marzyłam o tym żeby czuć się jak księżniczka w dniu ślubu? i dlatego nie przywiązywałam większej wagi do swojego stroju? sukienka za ok 190zł ;) buty za jakieś 80 zł ;) i finito :)
właściwie nigdy nie chciałam wychodzić za mąż... :P
może to dlatego, że nigdy nie marzyłam o tym żeby czuć się jak księżniczka w dniu ślubu? i dlatego nie przywiązywałam większej wagi do swojego stroju? sukienka za ok 190zł ;) buty za jakieś 80 zł ;) i finito :)
właściwie nigdy nie chciałam wychodzić za mąż... :P
Ja moja wybranke nie kupiłabym w salonie,bo mimo faktu iz zarabiam za granica i mogłabym wydać to korcze jakos 3 tysiace.....jaj:)chyba bym nie dała tyle kaski,zal mi by bylo,mimo ze to ten jeden jedyny dzien w calym zyciu,ale rozsadek mi poprsotu mowi nie....tymbardziej ze istnieje zawsze mozliwosc wypozyczenia,dwa uszycia tego samego modelu u krawcowej duzo taniej,ale tak jak tu mowicie to kwestia indywidualna...jak ktos o tym marzy to czemu nie:)ma prawo:)
Mi też było szkoda kasy, dlatego pomimo że w salonie opadła mi szczena jak siebie zobaczyłam to i tak jak usłyszałam cenę, to wyszłam z salonu. Stwierdziłam, że tylko ta suknia i żadna inna, uzbroiłam się w cierpliwość i znalazłam na forum - moje wymiary. Z podróżą do Krakowa zamknęłam się w cenie wypożyczenia i mam suknię na własność, co lepsze mam też kilka osób chętnych na zakup, jedna już ma obiecane (ale przyznam szczerze, że gdybym nie potrzebowała kasy na naprawę samochodu, to chyba bym jej nie sprzedała ;))
gdyby mnie było stać, kupiłabym i za 12 tyś. ale, że stać mnie już na taką za (i tak) 3300 (zresztą nie mnie, bo nie będę ukrywać, że rodziców) to kupiłam taką. uważam, że to dużo, ale cóż nie była do wypożyczenia, bo gdyby była, to bym wypożyczyła. nie miałam nic przeciwko temu.
nie jestem żadną księżniczką, mam niestety już tak, że zwykle wybieram rzeczy drogie. i tu mój ból. ale coż, czy ją sprzedam czy nie czas pokaże. liczyłam się z kosztami i "konsekwencjami". to chyba tyle.
nie jestem żadną księżniczką, mam niestety już tak, że zwykle wybieram rzeczy drogie. i tu mój ból. ale coż, czy ją sprzedam czy nie czas pokaże. liczyłam się z kosztami i "konsekwencjami". to chyba tyle.
ja na to patrze calosciowo to znaczy cale wesele bedzie nas kosztowalo okolo 30 tysiecy, jak dla mnie bardzo duzo i placimy sami. jak zrobilismy podliczenie to az usiadlam z wrazenia ile to kosztuje ale jak sobie pomyslam ze to tak nowy samochod ktorych pewnie z zyciu bede miala kilka a slub i wesele sa raz to moze i to nie jest tak duzo. dla mnie najwazniejsze jest ze my te pieniadze mamy zaoszczedzone, nasi rodzice sie niezapozyczaja i trzymamy sie tego co zaplanowalismy to znaczy jak jest cos za drogo to zmieniamy na tansze. a sukienki tyle kosztuja i tyle - to jest slub i z tego powodu wszystko jest 2x drozsze.
ja tam chciałam coś wypożyczyć,
ale mój luby uparł się że mam mieć nową,
wybrałam taką za 2400, ale przy wyborze nie kierowałam się ceną,
jak się okazało ile kosztuje to sie nawet się ucieszyłam, że cena w miarę przystępna,
spróbuję ją sprzedać ale jakiegoś wielkiego ciśnienia na to nie mam, jak się nie uda będzie fajna pamiątka, a jak uda to nakupuję sobie biżuterii :D
ale mój luby uparł się że mam mieć nową,
wybrałam taką za 2400, ale przy wyborze nie kierowałam się ceną,
jak się okazało ile kosztuje to sie nawet się ucieszyłam, że cena w miarę przystępna,
spróbuję ją sprzedać ale jakiegoś wielkiego ciśnienia na to nie mam, jak się nie uda będzie fajna pamiątka, a jak uda to nakupuję sobie biżuterii :D
Emilia 14.11.2009
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
Szymon 05.01.2011
DZIĘKI SZATAŃSKIEJ PYSZE JEDNYCH NIE SŁUCHAM, DRUGICH NIE SŁYSZĘ
Mi sie wydaje, ze wiele w tej kwestii zalezy od nastawienia dziewczyny do uroczystosci. Czesc postrzega ja jako punkt kulminacyjny zycia i dalej niechby kataklizm. wowczas zaczyna sie cyrk z dziesiatkami fotografow, balonami, winietkami i probami prob. Czesc dziewczyn z kolei pewnie cieszy sie z faktu, ze biora slub z ukochanym i oprawa nie jest dla nich najwazniejsza. My wydalismy na moj stroj bardzo niewiele, (sukienka 150 zl, buty 800)ale za to na narzeczonego calkiem pokazna sumke. Tyle, ze u dziewczyny, przy odrobinie fantazji mozna wyczarowac cos indywidualnego za male pieniadze. a tani smoking, garnitur czy koszula, lub nie daj Boze buty u mezczyzny mnie by niestety razily, wiec przyznaje, troche tu pojechalismy. Ale i tak, tak wydajemy pieniadze, by starczylo na niezapomniana podroz we dwoje. Tam gdzie mozna przycinamy - obedzie sie zatem bez makijazow, limuzyn, fotografow, kamery, sesji przd i po, poduszeczek, figurek, poprawin, sukni na zmiane, a nawet golebii,..ufff :)