~She
81.190.58.*
(16 lat temu) 19 czerwca 2010 o 13:34
Wiem co czujesz. My mieliśmy zaplanowany ślub na październik 2009. 2 dni przed ślubem w wypadku samochodowym zginął brat mojego przyszłego męża. Odwołaliśmy ślub. I wszyscy poparli nas w tej decyzji. Na szczęście spotkaliśmy się z wyrozumiałością właściciela knajpki, orkiestry i fotografa. Nie potraciliśmy zaliczek, a w spólnie ustaliliśmy drugi termin. Przypadł na początek lipca 2010. W chwili gdy w listopadzie 2009 informowaliśmy wszystkich o nowej dacie, nikt nie pisnął ani słówka, że to za szybko. Teraz im bliżej do naszego wielkiego dnia, coraz częściej na spotkaniach z rodziną mojego przyszłego męża słyszymy, że to zła data na ślub, bo oni mają żałobę, że powinniśmy odowołać. Jak nie odwołać to zrezygnować z orkiestry, bo i tak nikt tańczyć nie będzie (jakby zapomnieli, że poza nimi jest jeszcze moja rodzina, która żałoby nie nosi). Padły też pytania, po co nam właściwie ślub? Dla zwykłej formalności? Jest mi podówjnie przykro. Raz: bo pierwszy wymarzony ślub nie doszedł do skutku. Dwa: bo drugie podejście nagle (gdzieś tak od marca) spotyka się z krytyką ze strony rodzeństwa i szwagierek mojego przyszłego męża. Ja rozumiem, że życia bratu mojego narzeczonego nic już nie zwróci. Ale życie toczy się dalej. Nie mogę pojąć, że w listopadzie nikt nie skrytykował lipcowej daty, a teraz nagle przestała się ona podobać. Żeby choć poruszyli ten temat raz. I koniec. Ale nie... Co spotkanie jest to samo. Wczoraj popłakałam się z bezsilności. Ale mój narzeczony powiedział, że weźmiemy ten ślub. I będzie wesele. Z orkiestrą. Dla nas głównie. A zresztą jest pewien, że jego brat, który zginął nie chciałby abyśmy poraz drugi rezygnowali z naszego ślubu, bo ktoś ma takie widzi-mi-się. Boję się tylko tego, że ta garstka osób zepsuje mi ten dzień. Jakbyśmy już mało przeszli... A przez to gadanie nie czekam na tą datę z takim szczęściem jakie powinna odczuwać panna młoda. Trzymaj się Agnesss... Wierzę, że Wam się ułoży i ślub odbędzie się w terminie. Z całym szacunkiem dla teściowej - ale to była tylko jej siostra...
0
0