Widok
NitkaN Ty masz info z pierwszej łapki.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Urodzila-dziecko-z-ponad-czterema-promilami-n40767.html
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Urodzila-dziecko-z-ponad-czterema-promilami-n40767.html
Czepiasz się C jak niejaki Manson.
A Ty się kolego nie przejmuj, bo to nie przytyk był złośliwy, tylko tak jakoś się skojarzyło samo. Siwucha rzecz zacna i po to jest, żeby wygładzać i przytępiać.
A mnie się bardzo bardzo moment, kiedy po wyzwoleniu obozu i kapitulacji Japończyków, po sprowadzeniu Kinga na jego miejsce (on chyba nie był szeregowy tylko kapral?) przychodzi do niego Marlowe i po ostrej odprawie w stylu "yes, sir" mówi: "a tobie o co chodzi? przecież jesteśmy przyjaciółmi". I to jest właśnie to w drugą stronę - okoliczności otoczenia się zmieniły, ale pozostaje to bez wpływu na relacje pomiędzy dwoma facetami-przyjaciółmi.
W książce, i też w filmie, jest fajne zestawienie, niestety, niezbyt dla nas współczesnych w pełni zrozumiałe, angielskiego szlachcica z obrotnym i sprytnym jankesem. Takie małe zderzenie kultur. I szczerze mówiąc staroświecki angol wcale nie wychodzi na tej konfrontacji przegrany.
A słowo, którego nikt już dzisiaj ani nie pamięta, ani znaleźć w słowniku nie umie, brzmi: honor. Pewnych rzeczy sie nie robi, bo nie. Dlatego lubię stare filmy. I stare książki.
A Ty się kolego nie przejmuj, bo to nie przytyk był złośliwy, tylko tak jakoś się skojarzyło samo. Siwucha rzecz zacna i po to jest, żeby wygładzać i przytępiać.
A mnie się bardzo bardzo moment, kiedy po wyzwoleniu obozu i kapitulacji Japończyków, po sprowadzeniu Kinga na jego miejsce (on chyba nie był szeregowy tylko kapral?) przychodzi do niego Marlowe i po ostrej odprawie w stylu "yes, sir" mówi: "a tobie o co chodzi? przecież jesteśmy przyjaciółmi". I to jest właśnie to w drugą stronę - okoliczności otoczenia się zmieniły, ale pozostaje to bez wpływu na relacje pomiędzy dwoma facetami-przyjaciółmi.
W książce, i też w filmie, jest fajne zestawienie, niestety, niezbyt dla nas współczesnych w pełni zrozumiałe, angielskiego szlachcica z obrotnym i sprytnym jankesem. Takie małe zderzenie kultur. I szczerze mówiąc staroświecki angol wcale nie wychodzi na tej konfrontacji przegrany.
A słowo, którego nikt już dzisiaj ani nie pamięta, ani znaleźć w słowniku nie umie, brzmi: honor. Pewnych rzeczy sie nie robi, bo nie. Dlatego lubię stare filmy. I stare książki.
Mnie to się podobała ta niepisana zasada co ją prezentował swą postawą Król, mianowicie coś stylu: jesteś lojalny dla mnie - ja będę też taki dla ciebie, ale jeśli kantujesz mnie to zmiotę cię z powierzchni ziemi. Życiowe. I brak przy tym wszystkim patosu i wylewności. Zresztą Marlowe zdawał się być podobny. Pamiętasz jak Marlowe odzyskał przytomność po operacji ramienia, co mu je Król uratował przed amputacją? Marlowe otwiera oczy, widzi siedzącego na stand by'u Króla i mówi do głębi serca przejęty:
- nie wiem co mam powiedzieć.
a Król na to całkiem poważnie:
- powiedz, że jestem genialny.
I tak właśnie jest. Prawdziwa przyjaźń jest tylko między mężczyznami. Ale takimi, którzy mają jaja, nie są ślepi i wiedzą o co w życiu chodzi.
Wiem, wiem autorytarny sąd. Bo mój.
- nie wiem co mam powiedzieć.
a Król na to całkiem poważnie:
- powiedz, że jestem genialny.
I tak właśnie jest. Prawdziwa przyjaźń jest tylko między mężczyznami. Ale takimi, którzy mają jaja, nie są ślepi i wiedzą o co w życiu chodzi.
Wiem, wiem autorytarny sąd. Bo mój.
Podobieństwo losów ludzi i szczurów zaprezentowane przez Clavella było szokujące. Film tego nie oddał. W nim raczej ważne było przeistoczenie się Króla Kinga w Szeregowca Kinga. Poza tym nie ujęte w filmie wątki i fragmenty z książki były - moim skromnym zdaniem - na tyle istotne, że ich okrojenie zmieniło siłę wymowy, a nawet ją deczko przechyliło w innym kierunku. Nie mnie sie mądrzyć, ale chyba pisarz pisząc książkę ma w głowie inne przesłanie, niż reżyser adoptujący tę książkę dla potrzeb obrazu. Jestem głęboko przekonany, że prawdziwe arcydzieła rodzą się z pasji, a nie z chęci zarobku. Choć nie można wykluczyć, że i geniusz potrafi napisać na ten przykład piosenkę tylko dla pieniędzy. Albo wyreżyserować historię zagubionego pierścionka.
:))
Tak naprawdę to piękny dzień dzisiaj.
A na "Ale kino" około 11 będzie film "Król szczurów"
Wstyd gadać jednak nie miałem okazji obejrzeć jeszcze.
Książkę czytałem dwa razy.
http://www.youtube.com/watch?v=8TyUU7tCFCQ
Tak naprawdę to piękny dzień dzisiaj.
A na "Ale kino" około 11 będzie film "Król szczurów"
Wstyd gadać jednak nie miałem okazji obejrzeć jeszcze.
Książkę czytałem dwa razy.
http://www.youtube.com/watch?v=8TyUU7tCFCQ
U mnie też leje.
A letnicy zapylają z wiadrami po lesie i drapią kurki lepiej niż dziki.
Siedzę na pięterku i gapię się na las.
Dzisiaj chyba pomieszam trochę wódek, bo na dworze za mokro.
Przynajmniej ogródka nie trzeba podlewać.
Sfora leży i śpi.
Koty się pochowały. Mimoza łazi z takim wielkim bebzonem, że pewnie lada dzień się rozpruje.
Postawiłem u buka na złoty medal Tomka Majewskiego, bo lubię gościa i życzę mu jak najlepiej. Powiem, choć to nie tajemnica, że się zna na piwie.
A jutro przyjeżdża do mnie nowa zamrażarka. 365 litrów. Też sobie zamrożę szparagówki.
A letnicy zapylają z wiadrami po lesie i drapią kurki lepiej niż dziki.
Siedzę na pięterku i gapię się na las.
Dzisiaj chyba pomieszam trochę wódek, bo na dworze za mokro.
Przynajmniej ogródka nie trzeba podlewać.
Sfora leży i śpi.
Koty się pochowały. Mimoza łazi z takim wielkim bebzonem, że pewnie lada dzień się rozpruje.
Postawiłem u buka na złoty medal Tomka Majewskiego, bo lubię gościa i życzę mu jak najlepiej. Powiem, choć to nie tajemnica, że się zna na piwie.
A jutro przyjeżdża do mnie nowa zamrażarka. 365 litrów. Też sobie zamrożę szparagówki.
A u mnie leje deszcz non toper od 4 rano.
Szósta godzina dobiega.
Wiesz jak to jest fajnie. Czuję się na północnych rubieżach europy.
Niechaj zaleję tę betonową dżunglę - nie mam nic przeciw temu.
Będziemy mieli drugą Irlandię.
Jak tylko przestanie ruszam w las.
Z koszykiem, scyzorykiem z bundeswehry i specem pod pachą.
Fajnie się go otwiera.
A póki co zamrożę wczorajszą szparagówkę.
Wczoraj w barze chłopaki zajadali się moimi małosolnymi i kruchutką sałatą lodową.
hehehe jak tylko przyniosłem (dwa razy łaziłem bo zabrakło) zaraz na stole pojawiła się biała. I to nie ja stawiałem.
Byli stoczniowcy mają w sercu to coś. :)
Szósta godzina dobiega.
Wiesz jak to jest fajnie. Czuję się na północnych rubieżach europy.
Niechaj zaleję tę betonową dżunglę - nie mam nic przeciw temu.
Będziemy mieli drugą Irlandię.
Jak tylko przestanie ruszam w las.
Z koszykiem, scyzorykiem z bundeswehry i specem pod pachą.
Fajnie się go otwiera.
A póki co zamrożę wczorajszą szparagówkę.
Wczoraj w barze chłopaki zajadali się moimi małosolnymi i kruchutką sałatą lodową.
hehehe jak tylko przyniosłem (dwa razy łaziłem bo zabrakło) zaraz na stole pojawiła się biała. I to nie ja stawiałem.
Byli stoczniowcy mają w sercu to coś. :)