Widok
relacja 10.09
Trochę czasu już minęlo, emocje prawie opadły, podróż poślubna się skończyła... czas więc na relacje... Jeżeli macie chwilkę i ochotę poczytajcie....
Czwratek i piatek przed slubem, był tak wyczerpujący, że nie mogłam już się doczekać tego sobotniego poranka, kiedy to pojde sobie do fryzjera, potem makijaż, przebiorę sie w odebraną dzień wcześniej suknię i złożę przysięgę miłości mojemu M.
Zaplanowałam sobie, że pośpię do 8. Niestety, około 6:30 zaczęły się prace remontowe w moim bloku - ocieplanie:) Wstałam więc nieco wcześniej i z baaaardzo zapuchniętymi oczetami pojechałam do fryzjera.
Fryzurka wyszła super, bardzo naturalnie, czyli tak jak chciałam. Potem do domku, gdzie oddałam się naszej sławnej już Wizie. Makijaż wyszedł super, zapuchnięte oczy zostały pięknie zretuszowane, więc od razu poczułam się lepiej - Wiza, wielkie dzięki raz jeszcze:):):)

Czwratek i piatek przed slubem, był tak wyczerpujący, że nie mogłam już się doczekać tego sobotniego poranka, kiedy to pojde sobie do fryzjera, potem makijaż, przebiorę sie w odebraną dzień wcześniej suknię i złożę przysięgę miłości mojemu M.
Zaplanowałam sobie, że pośpię do 8. Niestety, około 6:30 zaczęły się prace remontowe w moim bloku - ocieplanie:) Wstałam więc nieco wcześniej i z baaaardzo zapuchniętymi oczetami pojechałam do fryzjera.
Fryzurka wyszła super, bardzo naturalnie, czyli tak jak chciałam. Potem do domku, gdzie oddałam się naszej sławnej już Wizie. Makijaż wyszedł super, zapuchnięte oczy zostały pięknie zretuszowane, więc od razu poczułam się lepiej - Wiza, wielkie dzięki raz jeszcze:):):)

Po makijażu do domku do rodziców, przebrać się i otrzeć łzy wruszenia mamy. U rodziców powstało trochę problemów z noclegiem dla mojej 30-osobowej rodzinki, więc około 14:30 (czyli półtorej godziny przed ślubem) nadjechał pod dom autobus z 30 osobami, które musiały się umyć, przebrać i umalować. jakoś się jednak w tym odnalazłam, szybciutko ubrałam, przyjechała moja siostra z welonem, a potem to nasze spotkanie... Pierwsze spojrzenie na mojego M., cudowne uczucie, wielkie wzruszenie, łzy w oczach.
Potem Błgosławieństwo i szybciutko do Kościoła. Bez stresu, z wielkimi uśmiechami, wkroczyliśmy dumnie przed Ołtarz, by złożyć sobie śluby małżeńskie. Było cudownie...
A potem juz tylko zabawa, zabawa, zabawa do białego rana.
Mogłabym pisać i pisać, ale pewnie i tak już Was zanudziłam.
Wkleję więc jeszcze pare zdjęc, co by udowodnić, jak bardzo tego dnia byliśmy szczesliwi, i oczywiście jesteśmy do dzisiaj...

przed Kościołem w Bojanie
Potem Błgosławieństwo i szybciutko do Kościoła. Bez stresu, z wielkimi uśmiechami, wkroczyliśmy dumnie przed Ołtarz, by złożyć sobie śluby małżeńskie. Było cudownie...
A potem juz tylko zabawa, zabawa, zabawa do białego rana.
Mogłabym pisać i pisać, ale pewnie i tak już Was zanudziłam.
Wkleję więc jeszcze pare zdjęc, co by udowodnić, jak bardzo tego dnia byliśmy szczesliwi, i oczywiście jesteśmy do dzisiaj...

przed Kościołem w Bojanie
Chciałabym jeszcze tylko podziękować najcierpliwszemu i najbardziej oddanemu fotografowi na świecie, Arturowi Łastowskiemu, za cudowne zdjęcia, za atmosferę, profesjonalizm i ciepłe słowa.
Podziękowania również dla naszej orkiestry Tequila, za humor, elastyczność, cudne granie do białego rana, cierpliwość a przede wszystkim za show w Kościele i oczywiście za saksofon, którego brzmienie już zawsze będzie przypominać mi ten najpiękniejszy w życiu dzień.
Podziękowania również dla naszej orkiestry Tequila, za humor, elastyczność, cudne granie do białego rana, cierpliwość a przede wszystkim za show w Kościele i oczywiście za saksofon, którego brzmienie już zawsze będzie przypominać mi ten najpiękniejszy w życiu dzień.
Hej Lidzia!
Wszytskiego najlepszego, dużo szczęscia i żeby wszystko szło po waszej myśli! Bądzcie zawsze tacy szczęsliwi!
Łezka sie w oku kręci czytając takie relacje! I nie mogę sie doczekać swojego! A to jeszcze tyle czasu... aaahhh
Wiesz, cieszę bo u nas też będzie grać Tequila! (pozdrawiam ;) a nasz fotograf to również Artur! (również pozdrawiam ;)
Napisałam do ciebie również maila...
Pap ;o)
Wszytskiego najlepszego, dużo szczęscia i żeby wszystko szło po waszej myśli! Bądzcie zawsze tacy szczęsliwi!
Łezka sie w oku kręci czytając takie relacje! I nie mogę sie doczekać swojego! A to jeszcze tyle czasu... aaahhh
Wiesz, cieszę bo u nas też będzie grać Tequila! (pozdrawiam ;) a nasz fotograf to również Artur! (również pozdrawiam ;)
Napisałam do ciebie również maila...
Pap ;o)




