Widok

menu dla orkiestry

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Hej!!!!
Mam takie pytanko......czy dla orkiestry musi być takie same menu jak dla gości???Pytam bo płacimy trochę od osoby...i oprócz tego ze trzeba zapłacić za orkiestrę trzeba liczyć ich jako dodatkowych gosci?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Umowa musi chronić obie strony. Nie rozumiem też, dlaczego wymagasz, aby ktoś nagle zapałał nieograniczonym zaufaniem do obcych ludzi. Jeżeli się usiądzie, napisze razem dobrą umowę, a potem jej przestrzega, to jest ogromna szansa, że zachowa się o sobie dobre zdanie. Dlaczego dobry zespół miałby się obawiać podpisania umowy?wieśniak napisał(a):

> Czy jest tu zespół któremu mozna zaufac? Odpowiedź brzmi NIE.
> Ludzie są ludźmi. Tak jak klienci nie ufają zespołom, tak
> zespoły nie ufają klientom. Proste!. Czy ktoś z was
> zdecydowałby się np. wziąć zespół bez podpisania z nim umowy?
> Niesądzę. Bo dzisiaj nikt nikomu nie ufa. TAKA JEST NASZA
> POLSKA
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O jaaa..to, co tu widzę, to żenujący wywód zdesperowanych ludzi, walczących o klienta .. panowie, nie tedy droga..czy wy na prawde nie macie nic lepszego do roboty, niż wzajemne oczernianie sie??
Dajcie sobie w koncu spokój z tą nachalna reklamą i wywodami, których się czytać nie da..

Tym, ktorzy szukaja zespolu, polecam lekture tego watku, by wiedzieli jakich zespolow unikac..
W glowie sie nie miesci, co wy tutaj wyprawiacie..
To jest WESELNIK a nie anonse..!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy jest tu zespół któremu mozna zaufac? Odpowiedź brzmi NIE.
Ludzie są ludźmi. Tak jak klienci nie ufają zespołom, tak zespoły nie ufają klientom. Proste!. Czy ktoś z was zdecydowałby się np. wziąć zespół bez podpisania z nim umowy? Niesądzę. Bo dzisiaj nikt nikomu nie ufa. TAKA JEST NASZA POLSKA
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niktoś napisał(a):

> Stary wiedziałem że będziesz pierwszy, mam też nadzieje że
> Waldek mnie też nie zawiedzie. No i Kaśka vel Arky tez ostatnio
> bardzo aktywny, czekam na wasze wpisy i będzie komplet

Też się obawiam tego "kompletu". Ale może ukrywa tu się jeszcze ktoś, ale się wstydzi dołączyć do tego towarzystwa? Halo? Może chociaż na priva?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tequila powiedz gdzie grasz ten koncert, nie trzymaj nas w napięciu chcemy zakosztować tej uczty artystycznej w twoim wykonaniu. Prędzej czy póżniej i tak albo ty nie wytrzymasz i sie pochwalisz (bo chwalipięctwo i samouwielbienie lezy w twojej naturze) albo ktoś nam to napisze, gdzie ten wspaniały jedyny w swoim rodzaju band da czadu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Stary wiedziałem że będziesz pierwszy, mam też nadzieje że Waldek mnie też nie zawiedzie. No i Kaśka vel Arky tez ostatnio bardzo aktywny, czekam na wasze wpisy i będzie komplet
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My. Zapraszam na nasz sympatyczny 10-cio godzinny "koncert" już w tą sobotę a gdzie? (na priva)! Pokażemy że wszystko można!!!
Basta!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czekawe kto sie odważy teraz przyznać że jest właśnie takim zespołem jaki sobie winszuje Agatha. Duży dyklemat. Ot zagwozdka taka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nasze przygotowania do ślubu idą pełną parą, ale nie mamy jeszcze orkiestry. Niedawno byłam razem z narzeczonym u zespołu, który dwa lata temu świetnie zagrał u mojej przyjaciółki. Niestety, potem mieliśmy o nich same nieprzyjemne wieści: jedną znajomą parę wystawili do wiatru na miesiąc przed weselem, gdzieś wzięli pieniądze od gości za granie do 5 rano, chociaż w/g umowy mieli grać do tej właśnie godziny, gdzie indziej ciągle robili straszny śmietnik na swoim stoliku, na innym weselu naśmiewali się z tańczących gości, wytykając ich palcami i wyśmiali kogoś zamawiającego "Jesteś szalona", gdzieś okazywali dobitnie swoje oburzenie właśnie za nieco skromniejsze menu przewidziane dla nich... Mieliśmy nadzieję, że to tylko plotki, ale na spotkaniu z panami z zespołu od razu uwierzyliśmy we wszystkie te opowieści. Pokazali nam jako swoje demo, film z wesela, które uznali za beznadziejne, opowiedzieli nam wszystko, co tylko wiedzieli o gościach i młodej parze, opowieść okraszali suto epitetami w stylu "buraki".
Nie chcemy ich na swoim weselu, choćby byli jedyną orkiestrą w Polsce.
Szanowne zespoły!
Skoro bywacie na tym forum, to wiecie, jak ważnym wydarzeniem dla "młodych" i ich rodzin jest wesele! A może zapominacie o tym, skoro to jest dla Was tylko jedna z kilku imprez miesięcznie?
Pamiętajcie, że to od Was w dużej mierze zależy to, czy ten dzień będzie naprawdę udany!
A co do piosenek które "jesteście zmuszeni" grać, to sorry, panie M., ale możemy sobie lubić co innego, ale polskie wesele rządzi się swoimi prawami, i chociaż może nam to się nie podobać, to mamy wybór tylko przy pierwszym tańcu, i poprosić o Sinatrę albo Norah Jones. A potem już "prawy do lewego", bo inaczej wujkowie nie ruszą się od stołów i upiją się z żalu.
Halo!!!
Czy jest tu jakiś zespół, któremu można zaufać? Który umie zagrać "z jajem" polskie i zagraniczne przeboje, nie brzydzi się "komą sawa", ale też potrafi zaśpiewać jak Joe Cocker, rozbawić gości i jeszcze tego poczucia humoru wystarczy dla nich samych? I jeszcze wiedzący, co to znaczy takt i dobre wychowanie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Stary, ale jestes nawiedzony, pijąc redbulla, coś do tego jeszcze przypalasz. a może wciągasz nosem. Bo czasami twoje teksty to sa takie że Rydzyk i Jankowski w największym ferworze objawienia nie sa wstanie palnąc na kazaniu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uszczerbek tego próbowałem ujawnić a dalej wymaga to głębszego zastanowienia i zrozumienia; jak, dlaczego, po co i na co - za każdym razem jest inaczej. Okraszę to tajemnicą zawodową tzw. PATENT!
Przerabiałem to wiele razy i zwę się samozwańcem!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tequila piszesz: "...To konkretna dedykacja, podziękowanie, serdeczny ukłon w stronę... pełny artyzm..." a sprawa dotyczyła że nie dostało się jedzenia na weselu, to pomóż mi skumać za co tak w pełni artystycznie bijąc pokłony dziękujesz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ponownie się odezwę i sprostuję.
Durne przygrywki dla kucharek? To nie tak! Zrozumcie, proszę jedno, to sympatycznym podejściem zdobywa się zaufanie a nie tzw. głupimi wybrykami, których się później żałuje, prawda? To konkretna dedykacja, podziękowanie, serdeczny ukłon w stronę... pełny artyzm. Więcej wyobraźni (chociaż podoba mi się i na temat bo tak jak na początku pisałem i udalo mi się - podjudziłem i wyszlo szydło z worka kim kto jest!). Po to jesteśmy żeby grać i śpiewać a wszystko jak dobrze zrobione przynosi ze sobą szacunek. Doświadczam tego na własnej skórze i będę zagorzale bronił! Coś za coś!
Urwany z choinki i pijący Red Bull'a ;-).
Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A nieprawda, ja uwielbiam inteligentne, okraszone małymi, acz dosadnymi złośliwościami wypowiedzi Muldera i czytam je z wielką przyjemnością, porównywalną do widoku żubra w puszczy, gdzie echo mile zrzędzi. Pozdrowionka od jeszcze nie ochajtanej :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Doskonale pana rozumiem, niestety polskie społeczeństwo obrodziło ostatnio w osobniki typu: "ja płacę, ja wymagam", ale wydawało mi się, że rozmawiamy o sytuacji, gdzie umowa już dawno podpisana i na weselu okazuje się, że nie ma gdzie usiąść (biedny pan kamerzysta, który musiał zgodnie z umową, pojawić się o 8 rano u panny młodej), albo co gorsza, nie ma co zjeść. Z części powyższych wypowiedzi zrozumiałam, że strach przed rozmową z osobami kompetentnymi i odpowiedzialnymi za owe niedopatrzenia jest zbyt wielki i najlepiej zepsuć młodym wesele, chamskim traktowaniem gości, durnymi przygrywkami dla kucharek, czy zamawianiem fast foodu. Bo przez myśl nikomu nie przejdzie, że młodzi są tk zestresowani, że najzwyczajniej w świecie nie sprawdzili czy poczęstunek dla orkiestry czy kamerzysty podano. Owszem bywa tak, że młodzi oszczędzają na czym, w sumie powinnam napisać na kim się da i robią z siebie polskich panów Soprano, ale to nie oznacza, że trzeba zniżać się do ich poziomu. Na moim weselu orkiestra i kamerzysta bedą mieli osobny stolik przy scenie i dostaną dwa ciepłe posiłki, zimne zakąski, ciasto i napoje bez ograniczeń. Uzgodniłam to już z lokalem i mam nadzieję, że nikt nie będzie obrażony za to, że dostał mniej niż inni goście. Doskonale rozumiem, że wszystkich nie da się zadowolić w stu procentach, ale po powyższych wypowiedziach widać, kto przychodzi do pracy i chce ją wykonać jak najlepiej, a kto przychodzi się czepiać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Droga cytrynko. Szanujący się i z pewnym poziomem kultury zespół ani kamerzysta nie powie ci wprost na weselu, że coś jest nie tak. To uroczystość młodych i nie warto moim zdaniem zawracać im głowy pierdołami ale... są ludzie i ludzie. Już w trakcie wstępnej rozmowy da się wyczuć klienta. Są tacy, którzy od początku nie wzbudzają żadnych wątpliwości, bo po kilku minutach rozmowy widac że to spoko goście. Takich nawet nie trzeba pytać (wręcz nawet nie wypada pytać) o to czy dostaniemy coś do jedzenia lub do picia albo czy będziemy mogli gdzieś usiąść, bo to dla nich normalne że obsługał też czasami chce chwile odsapnąć. Ale są i tacy których najchętniej spóściłbym ze schodów. Przyjeżdża taki gwiazdor z nastawieniem ja płacę ja wymagam i wymyśla. Taki koleś czy paniusia nie mają nawet zielonego pojęcia o tym jak się kręci czy gra wesele ale do powiedzenia mają najwięcej. Wymyślają, cudują a na końcu targują się jeszcze o 100zł. Dlatego pozbywam się takich klientów. Nie mam w zwyczaju oszukiwać ludzi. Jak mówię że coś da się zrobić, to zrobię, jak nie to nie. Co niektórzy opowiadają klientom że spełnią wszystkie ich życzenia bo przeciez grają i filmują dla młodych, a potem i tak robią po swojemu wbrew temu co z młodymi ustalili. Ja spaliłbym się ze wstydu gdyby podczas wesela podeszli do mnie młodzi i powiedzieli, panie a nie tak się umawialiśmy....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No i krótko (przydługo!) dodam...

... właśnie dlatego już nie grywam.



Bo wprawdzie można nawet do "Córki Rybaka" podłożyć z*******ą solówę w rytmie bluesa...

... ale "nie da się" przeforsować żadnych zmian, bo "po co, skoro przecież jest dobrze".

A dobrze rzekomo jest, bo zespół jest świetny, tylko goście są głupi.

A nowy przebój to kolejny Krawczyk albo Demis Roussos.

A jak chcą coś innego, to niech spadają.



Nie pomaga nawet świadomość, że jak "klawiszowiec zrobi plus jeden", to i tak zagra się nie w B-dur, tylko w H-dur. Bez nutów. Od ręki.



Bo duma zespołu (lub jego szefa) to straszna rzecz. Nie mająca nic wspólnego z profesjonalizmem. Który każe być świetnym grajkiem na weselu u Irlandczyka, Kaszuba i Profesora.



Najgorzej to mieć tę straszną pewność, że po "Mery Lu" będzie "Baju Baj" i "Kamą Sawa" (nie łudźcie się, że przypomina to Mary Loo albo Comment Ca Va).



A wiecie co to jest? Żem balade sur laweni le keruwe la lękoni...



To jest horror. Nie równoważy go nawet idealnie zaimitowany cockney z

"I'll always look at the bright side of death //

Just before you draw your terminal breath".



OK, dla tych co nie wiedzą, o co mi chodzi - rutyna to straszna rzecz. Biada wam, zespoły, gdy was chwalą! Gdy bogowie chcą kogoś zniszczyć, to mu rozdymają DUMĘ.



A dla tych, którzy robią to tylko dla kasy... Zawsze wam płacą za mało i za rzadko, no nie?



Życzę miłego!

Mulder.



PS - obawiam się, że nader wąskie grono wielbicieli mojego zrzędzenia ochajtało się i głos mój jest głosem wołającego na puszczy. Rozmawia z echem pośród skał?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak mówiłem: uderz w stół a....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widze, że nie tylko orkiestra, ale i również kamerzysta boi się zapytać o posiłek i od razu woli przejść do ataku: jak wy tacy, to zobaczycie jakiego wstydu wam narobie! Drogi panie kamerzysto, kanapkę to pan może zjeść w samochodzie, w drodze do studio, plener, kościół, sala weselna, itd. Czytając takie wypowiedzi, aż się boję kogokolwiek zamawiać, bo jeszcze nieopatrznie się czymś narażę i albo orkiestra mnie oleje, albo pan kamerzysta nic ciekawego nie zmontuje, bo będzie głodny. Ludzie za Wasze usługi płacimy naprawdę duże pieniądze i mamy prawo wymagać przyjazdu o 8 rano, bo to nie są nasze fanaberie, tylko jeden z najważniejszych dni w naszym życiu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
...a co ma powiedziec kamerzysta ktory ląduje u Panny młodej o 8 rano bo miala takie zyczenie miec film od deski do deski, potem do salonu paznokci, potem do domu bo czeka juz wizarzystka, potem ubieranie panny mlodej, ogolne przygotowania i wszystko ma byc nakrecone, potem przyjezdza Pan mlody, blogoslawientwo, ewentualnie jakies ostatnie przygotowania i wyjazd do kosciola...mamyjuz 16.30 po mszy zyczenia itp, mamy godzine 18, Para młoda jedzie do studia na zdjecia, i oczywiscie chce zebykamerzysta nakrecil jak wchodza do studia, wychodza itp, w rezultacie ladujemy o 1930.- 20 w lokalu gdzie kamerzysta ma zostac np do godziny 2. i w tym momencie okazuje sie że nie ma nawet stolika i krzesla zeby 4 litery posadzic nie wspominając o jakiej kolwiek wodzie mineralnej czy cieplym posiłku.... i co ? mamy juz za sobą 12 godzin pracy, przed nami następne 6-7 godzin i jak tu nie wyjąc kanapek czy samemu nie zamowic jedzenia kiedy jest się tylko po sniadaniu zjedzonym o 7 rano???? W tym momencie to ma sie w dupie obciach jaki sie zrobi młodym.... to prawda w biurze nikt ci obiadku nie zapewni ale w biurze masz często mozliwośc zejsc do baru, wyjac swoje kanapki czy tez zamówi catering z dowozem do firmy i nikt jakoś nie uwaza tego za obciach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry