Widok
Jeśli tylko jest to możliwe walki należy uniknąć. Proponuję robić sobie treningi kondycyjne (jesli jest na to czas i mozliwości) aby jeśli jest to tylko możliwe uciec napastnikom. Żaden przeciętny człowiek nie ma szans nawet z dwójką napastników, bo są to zwyrodnialcy i bandyci. O większej ilości nie mówiąc. Nawet osoba która długo ćwiczy sztuki walki może zostać przez takich bandziorów pokonana, gdy pozwoli sobie na chwilę wahania i zastanowienia się nad konsekwencjami użycia, np. niebezpiecznych acz skutecznych technik samoobrony.
Jeśli walka jest nieunikniona, należy zaatakować oczy napastnika, wbijając w nie palce. Przydaje się to szczególnie kobietom, które są zbyt słabe aby ich cios pięścią w twarz wyrządził szkodę napastnikowi.
Z broni nie polecam nic oprócz paralizatora, a najlepiej paraliżującą parasolkę.
Jeśli walka jest nieunikniona, należy zaatakować oczy napastnika, wbijając w nie palce. Przydaje się to szczególnie kobietom, które są zbyt słabe aby ich cios pięścią w twarz wyrządził szkodę napastnikowi.
Z broni nie polecam nic oprócz paralizatora, a najlepiej paraliżującą parasolkę.
Odpowiedziałem na Twoje pytanie. Kilkukrotnie, na różne sposoby, używając różnych argumentów. Albo nie czytasz moich odpowiedzi, albo nie rozumiesz co czytasz. Zresztą powody dla których nie rozumiesz najprostszych słów nie są nawet istotne. Ważne że dalsza rozmowa nie ma sensu. Dobranoc:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Czytaj ze zrozumieniem:D
Nie pisz, że na 10 bokserów 5 bije żonę;) ..bo męczyłeś się i szukałeś informacji bez sensu :D Pomyśl tylko ile kobiet jest bitych przez "zwykłych polaków" jak Ty a ile przez bokserów;) Jakich ludzi jest więcej "zwykłych polaków" czy zawodników trenujących sporty walki:D
....czytamy, nie męczymy się bezużytecznie.... :D
P.S zapomniałem dodać o Twoich badaniach i statystykach dotyczących "agresji wśród zawodników" :D Skomentuję to krótko, jeśli biorą w nich udział tacy specjaliści, znawcy tematu jak Ty, dzieci klikające co popadnie itd to rzeczywiście są wiarygodne :D
Nie pisz, że na 10 bokserów 5 bije żonę;) ..bo męczyłeś się i szukałeś informacji bez sensu :D Pomyśl tylko ile kobiet jest bitych przez "zwykłych polaków" jak Ty a ile przez bokserów;) Jakich ludzi jest więcej "zwykłych polaków" czy zawodników trenujących sporty walki:D
....czytamy, nie męczymy się bezużytecznie.... :D
P.S zapomniałem dodać o Twoich badaniach i statystykach dotyczących "agresji wśród zawodników" :D Skomentuję to krótko, jeśli biorą w nich udział tacy specjaliści, znawcy tematu jak Ty, dzieci klikające co popadnie itd to rzeczywiście są wiarygodne :D
Skomentuje tylko ten jeden argument, bo w wycieczki personalne nie dam się wciągnąć:) Potwierdzają one jednak to co pisałem wcześniej;)
Wśród 1000 damskich bokserów jest 1 bokser - a ilu zajmujących się innymi sportami promującymi przemoc? Zapewne sporo jest takich sportów, więc jak jest po 1 każdego, to pewnie z 50-100?;)
Trzeba by też wiedzieć ilu Polaków bije swoje żony. U Chińczyków jest to ponad 35%, i podobno statystyczny polak bije żonę raz w tygodniu. Przyjmijmy że 10% polaków bije żony.
W Polsce mamy 32 mln ludzi, po 16 mln każdej płci, odrzucając osoby nieletnie, singli, rozwodników i wdowców, będąc optymistą powiedziałbym że mamy 10 mln małżeństw.
W 1 mln małżeństw dochodzi do przemocy fizycznej.
1 osoba na 1000 to bokser, więc z 1 mln jest to 1000.
Teraz od wszystkich bokserów w Polsce trzeba by odjąć kobiety, mężczyzn w nieodpowiednim wieku, singli, rozwodników i wdowców.
Trzeba też pamiętać że trenują ludzie w określonym wieku, na pewno więcej trenujących to osoby 20-30 letnie, niż 40-60 letnie.
Mając żonę i dzieci często ciężko znaleźć czas na treningi...
Pewnie na 1 żonatego boksera przypada 10 takich co nie mają rodziny.
Gdyby w Polsce było 20.000 bokserów to 2000 z nich miałoby żony.
A 1000 z nich bije swoje żony.
Czyli co dziesiąty zwykły mężczyzna bije swoją żonę, ale wśród bokserów jest to co drugi. 5x częściej! Na 1000, 100 zwykłych facetów, lub 500 bokserów.
Tylko wątpię by w Polsce było 20.000 bokserów. A tym bardziej by był to ten Twój przykładowy 1 na 1000. Pewnie raczej 1 na 100;)
Ale jak sam piszesz, kobiety tego nie zgłaszają.
I mogę ci teraz z czystym sumieniem odpowiedzieć - już rozumiem:)
Wśród 1000 damskich bokserów jest 1 bokser - a ilu zajmujących się innymi sportami promującymi przemoc? Zapewne sporo jest takich sportów, więc jak jest po 1 każdego, to pewnie z 50-100?;)
Trzeba by też wiedzieć ilu Polaków bije swoje żony. U Chińczyków jest to ponad 35%, i podobno statystyczny polak bije żonę raz w tygodniu. Przyjmijmy że 10% polaków bije żony.
W Polsce mamy 32 mln ludzi, po 16 mln każdej płci, odrzucając osoby nieletnie, singli, rozwodników i wdowców, będąc optymistą powiedziałbym że mamy 10 mln małżeństw.
W 1 mln małżeństw dochodzi do przemocy fizycznej.
1 osoba na 1000 to bokser, więc z 1 mln jest to 1000.
Teraz od wszystkich bokserów w Polsce trzeba by odjąć kobiety, mężczyzn w nieodpowiednim wieku, singli, rozwodników i wdowców.
Trzeba też pamiętać że trenują ludzie w określonym wieku, na pewno więcej trenujących to osoby 20-30 letnie, niż 40-60 letnie.
Mając żonę i dzieci często ciężko znaleźć czas na treningi...
Pewnie na 1 żonatego boksera przypada 10 takich co nie mają rodziny.
Gdyby w Polsce było 20.000 bokserów to 2000 z nich miałoby żony.
A 1000 z nich bije swoje żony.
Czyli co dziesiąty zwykły mężczyzna bije swoją żonę, ale wśród bokserów jest to co drugi. 5x częściej! Na 1000, 100 zwykłych facetów, lub 500 bokserów.
Tylko wątpię by w Polsce było 20.000 bokserów. A tym bardziej by był to ten Twój przykładowy 1 na 1000. Pewnie raczej 1 na 100;)
Ale jak sam piszesz, kobiety tego nie zgłaszają.
I mogę ci teraz z czystym sumieniem odpowiedzieć - już rozumiem:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
W roli sprostowania dla "tego" co POUCZA INNYCH żeby czytali ze zrozumieniem:D Kolejny raz się wypowiadasz nie mając pojęcia o temacie:D Może dla takiego jak Ty "zwykłego polaka" potyczka na pięści z pijanym menelem jest satysfakcjonująca i dostarcza adrenaliny, zwłaszcza jak masz przy sobie NÓŻ :D :D ..który może Ci zawsze służyć do golenia brody:D :D (mała ironia), ale dla zawodnika który godzinami walczy z własnymi słabościami, wylewa litry potu na każdym treningu, szkoda nawet ręki, szkoda kontuzji na kogoś kto sam się przewraca przez własne nogi;) Podsumowując..,trochę logiki Panie Antyspołeczny znawco każdego tematu:) ..ilu jest znanych zawodników, mistrzów świata, znanych aktorów i ilu przeciętnych ludzi??O ilu pobitych żonach piszą gazety?Ile kobiet zgłasza to pobicie?Nawet jeśli na 1000 bitych kobiet, przez swoich mężów, w śród oprawców występuje np. jeden bokser to pozostała liczba 999mężczyzn to tacy "zwykli polacy" jak Ty.Już rozumiesz?Chyba podałeś zły przykład biorąc na przykład znane osoby:D
Trenują sporty walki dla walki, dla sportu to można trenować lekkoatletykę, lub grać w siatkówkę;) A tym którzy trenują sporty walki nigdy nie wystarcza walka na treningu i zawsze szukają realnej potyczki. Czują się silni, są porywczy i chcą się sprawdzić.
To ciekawe, bo czytałem o badaniach na ten temat i wyniki były jednoznaczne - ludzie uprawiający sztuki walki/sporty walki dużo częściej dopuszczają się przemocy. Może podasz mi swoje źródła, z chęcią się z nimi zapoznam:)
Popatrz sobie nawet na przykład celebrytów, Van Damme, Seagal, chłopaki znani z tego że nie tylko na planie lubią komuś przyłożyć, a jak nie ma komu, to obijają swoje żony. Popatrz na bokserów, co drugi ma wyroki za pobicie.
"to jakiś świr nas 4 a on nie ucieka" - to właśnie przykład jak to wygląda. Ludzie w grupie zachowują się jak zwierzęta.
Gdy wchodzisz na ich teren one go bronią. Szarżują kawałek do przodu by odstraszyć przeciwnika. Wcale nie chcą walczyć. Jeśli przeciwnik się spokojnie wycofa to i one się wycofują. Gdy jednak stoi, warczy i szczeka, to jest to prowokacja, oznaka że teraz to "mój teren".
Normalny człowiek nie szuka problemów ni zwady, odchodzi, "ucieka" jak to napisałeś. Ten kto chce walki zostaje. Tak to interpretuje zwierzęcy instynkt który wszyscy posiadamy. Oczywiście część broniących swojego terenu wymięka i odpuszcza, ale inni mówią "jest nas 4, utemperujemy kozaka" i od słowa do słowa dochodzi do walki. Walki, którą mniej lub bardziej świadomie prowokuje ten kto umie walczyć. To jest to o czym już pisałem - spryt by tak pokierować sytuacją by móc walczyć a potem tłumaczyć się obroną siebie lub kogoś.
A najlepsi są ci bez umiejętności i podpici - można ich łatwo sprowokować, a jak pojawi się policja to zwalić winę na alkohol "bo to studenci co ćwiczą pięści zamiast mózgów".
Zabawne, że to Twoje określenie jest właśnie opisem ludzi trenujących się w przemocy. Tych których bronisz.
To ciekawe, bo czytałem o badaniach na ten temat i wyniki były jednoznaczne - ludzie uprawiający sztuki walki/sporty walki dużo częściej dopuszczają się przemocy. Może podasz mi swoje źródła, z chęcią się z nimi zapoznam:)
Popatrz sobie nawet na przykład celebrytów, Van Damme, Seagal, chłopaki znani z tego że nie tylko na planie lubią komuś przyłożyć, a jak nie ma komu, to obijają swoje żony. Popatrz na bokserów, co drugi ma wyroki za pobicie.
"to jakiś świr nas 4 a on nie ucieka" - to właśnie przykład jak to wygląda. Ludzie w grupie zachowują się jak zwierzęta.
Gdy wchodzisz na ich teren one go bronią. Szarżują kawałek do przodu by odstraszyć przeciwnika. Wcale nie chcą walczyć. Jeśli przeciwnik się spokojnie wycofa to i one się wycofują. Gdy jednak stoi, warczy i szczeka, to jest to prowokacja, oznaka że teraz to "mój teren".
Normalny człowiek nie szuka problemów ni zwady, odchodzi, "ucieka" jak to napisałeś. Ten kto chce walki zostaje. Tak to interpretuje zwierzęcy instynkt który wszyscy posiadamy. Oczywiście część broniących swojego terenu wymięka i odpuszcza, ale inni mówią "jest nas 4, utemperujemy kozaka" i od słowa do słowa dochodzi do walki. Walki, którą mniej lub bardziej świadomie prowokuje ten kto umie walczyć. To jest to o czym już pisałem - spryt by tak pokierować sytuacją by móc walczyć a potem tłumaczyć się obroną siebie lub kogoś.
A najlepsi są ci bez umiejętności i podpici - można ich łatwo sprowokować, a jak pojawi się policja to zwalić winę na alkohol "bo to studenci co ćwiczą pięści zamiast mózgów".
Zabawne, że to Twoje określenie jest właśnie opisem ludzi trenujących się w przemocy. Tych których bronisz.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Halewicz
Paralizator - jeśli jesteś w zwarciu z przeciwnikiem, gaz gdy przeciwnik jest od Ciebie 1m/1.5m.
Czy termin "w zwarciu z przeciwnikiem" nie oznacza przypadkiem że masz z przeciwnikiem bezpośredni kontakt fizyczny? A jeśli tak to czy użycie paralizatora wobec osoby która cię dotyka nie spowoduje że także zostaniesz porażony?
Paralizator - jeśli jesteś w zwarciu z przeciwnikiem, gaz gdy przeciwnik jest od Ciebie 1m/1.5m.
Czy termin "w zwarciu z przeciwnikiem" nie oznacza przypadkiem że masz z przeciwnikiem bezpośredni kontakt fizyczny? A jeśli tak to czy użycie paralizatora wobec osoby która cię dotyka nie spowoduje że także zostaniesz porażony?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem