Widok
To podobnie jak ja wiele rzeczy nie rozumiem - fryzury, makijaże, wykwintne dania, jakby nie lepiej było zrobić wesele przy tradycyjnym staropolskim bigosie i beczce piwa....
A poważnie - też nie rozumiem wielu tradycji. Ale jeśli komuś one odpowiadają - jakby nie patrzeć jest to w pewnym sensie dziedzictwo kulturowe. Podobnie jak Pasterka w święta, prezenty pod choinką a nie pod parapetem, czy tort na urodziny. Czy więc warto "szczekać" na osoby, które bawią się w akurat taki sposób?
Tokio - jestem pewien, że jeśli powiesz wśród znajomych że nie chcesz maszków czy poltera, zapewno zostaniesz uszanowana i nikt nie tego zrobi wbrew Twojej woli.
A poważnie - też nie rozumiem wielu tradycji. Ale jeśli komuś one odpowiadają - jakby nie patrzeć jest to w pewnym sensie dziedzictwo kulturowe. Podobnie jak Pasterka w święta, prezenty pod choinką a nie pod parapetem, czy tort na urodziny. Czy więc warto "szczekać" na osoby, które bawią się w akurat taki sposób?
Tokio - jestem pewien, że jeśli powiesz wśród znajomych że nie chcesz maszków czy poltera, zapewno zostaniesz uszanowana i nikt nie tego zrobi wbrew Twojej woli.
Wedle starych weselnych tradycji, obcy na weselu gwarantują pomyślność w dalszym zyciu nowożeńców. I stąd właśnie odwiediny "maszków" - to w pewnym sensie prezent dla Młodej Pary od znajomych, którzy nie załapali się na listę gości.
Moim zdaniem jest to bardzo sympatyczny zwyczaj i szkoda że w miastach zanika...
Moim zdaniem jest to bardzo sympatyczny zwyczaj i szkoda że w miastach zanika...
Podczas wesela kuzyna mojego J przed poprawinami zawitali przebierańcy, a że większa część Rodziny zna kaszubski to nawijali po kaszubsku mi tłumaczyli o czym mówią ;)
___________________________________________________
"A gdyby tak świat leżał u Twych stóp...?"
''Nie odkładać marzeń, bo nie zmieszczą się na półce"
"A gdyby tak świat leżał u Twych stóp...?"
''Nie odkładać marzeń, bo nie zmieszczą się na półce"
Potwierdzam te słowa,
bywam na weselach i wciąż spotykam maszki,
sama nawet się przebieram, oczywiście oprócz przeprania
trzeba mieć jakiś scenariusz i parę śmiesznych prezentów
dla pary młodej. Jest to więc nie lada wyzwanie, zwłaszcza,
że ciągle trzeba wymyślać coś innego.
Nigdy nie spotkałam pary młodej, która by nie była zachwycona
takimi gośćmi!
bywam na weselach i wciąż spotykam maszki,
sama nawet się przebieram, oczywiście oprócz przeprania
trzeba mieć jakiś scenariusz i parę śmiesznych prezentów
dla pary młodej. Jest to więc nie lada wyzwanie, zwłaszcza,
że ciągle trzeba wymyślać coś innego.
Nigdy nie spotkałam pary młodej, która by nie była zachwycona
takimi gośćmi!
Wybacz że nie doceniłam, dla mnie po prostu to coś zupełnie obcego i nieznanego, a jak zobaczyłam tych na zdjęciu, pomyślałam że to jakiś niesmaczny żart :)
No proszę, zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć :) Jakie by te maszki nie były, ja na swoim weselu ich nie chcę, choć szanuję fach kolegi, na pewno wiele osób się skusi i będzie super zabawa :)
No proszę, zawsze można się czegoś ciekawego dowiedzieć :) Jakie by te maszki nie były, ja na swoim weselu ich nie chcę, choć szanuję fach kolegi, na pewno wiele osób się skusi i będzie super zabawa :)
ta tradycja wciąż jest ;-)
nie spotkałem tego nigdy u nikogo na weselu,
lecz sam występuje...
nie jesteśmy takimi ludźmi ze zdjęcia...
profesjonalne zachowanie, stroje i przemówienia
rozbawienie pewno w 100%
to nie jest proste, to nie jest to co w necie wbijasz
na wesele tańczysz i wychodzisz
wszystko ma swój scenariusz, odpowiedni sprzęt.
możemy się równać z wieloma mając taki skład jak teraz.
Podsumowując nie chce się przechwalać, ale ta tradycja na pomorzu jest powszechna.
nie spotkałem tego nigdy u nikogo na weselu,
lecz sam występuje...
nie jesteśmy takimi ludźmi ze zdjęcia...
profesjonalne zachowanie, stroje i przemówienia
rozbawienie pewno w 100%
to nie jest proste, to nie jest to co w necie wbijasz
na wesele tańczysz i wychodzisz
wszystko ma swój scenariusz, odpowiedni sprzęt.
możemy się równać z wieloma mając taki skład jak teraz.
Podsumowując nie chce się przechwalać, ale ta tradycja na pomorzu jest powszechna.
na weselu kuzynki wpadli sąsiedzi poprzebierani. Moja mama nie wiedziała o co chodzi i w panice szukała torebki, żeby jej nie okradli ;)
Ja nie jestem zwolenniczką tego typu zabaw, ale wg mnie jak ktoś znajomy, nie zaproszony na wesele, zrobi coś takiego, to jest ok. Ale wynajmowanie? Albo menele - masakra! ;)
Ja nie jestem zwolenniczką tego typu zabaw, ale wg mnie jak ktoś znajomy, nie zaproszony na wesele, zrobi coś takiego, to jest ok. Ale wynajmowanie? Albo menele - masakra! ;)
eh dziewczyny w zeszlym roku tez bylam na przyjeciu weselnym z takimi gosciami i bylo kuluturalnie i z usmiechem:) fakt facet byl zamowiony przez ojca i byl pelen profesjonalizm, ja mialam okazje byc wiele razy na weselach z maszkami i nigdy sie nie spotakalam z patologia wiec nie bede sie o tym zle wypowiadala:) nie znam tych Panów ze zdjecia dlatego nie wypowiadam sie na ich temat:) ale maszki to jest swietna sprawa - tylko trzeba lubic dobra zabawe i troche zdrowego usmiechu:)
Nie no, jak ktos naprawde kultywuje tardycje i sie przylozy, to pewnie to fajnie wychodzi. Tylko podejrzewam, ze w wielu wypadkach to tak jak z niby tradycyjnym "koledowaniem", czyli chodzi sobie kilku obdartusow z pobliskiego osiedla i po zafalszowaniu dwoch wersow jakiejs koledy (bo wiecej nie znaja) juz wyciagaja brudne lapki po pieniadze :/
hehehe dobre to dziewczyny:)
Słuchajcie ja byłam kilka lat temu na weselu u kuzyna w Jastarni dokładnie. Tam po 12 po odczepinach chwilke przyszło nie chce kłamać ale ze 4 różne grupy maszek (czyt. przebierańców) JA byłam posikana ze smiechu w zyciu na fajniejszym weselu nie bylam, kazdy z nich odstawil taki skecz ze goscie pokladali sie ze smiechu, calosc trwała ze 20 min moze potem kazdy dostal po flaszcze i sobie poszli, po tym wystepie orkiestra przez 15 min opowiadala dowcipy malzenskie, nie wiem skad oni je mieli ale wszysktkie byly tak mega smieszne, ze rano to mnie buzia od smiania bolala:)
Słuchajcie ja byłam kilka lat temu na weselu u kuzyna w Jastarni dokładnie. Tam po 12 po odczepinach chwilke przyszło nie chce kłamać ale ze 4 różne grupy maszek (czyt. przebierańców) JA byłam posikana ze smiechu w zyciu na fajniejszym weselu nie bylam, kazdy z nich odstawil taki skecz ze goscie pokladali sie ze smiechu, calosc trwała ze 20 min moze potem kazdy dostal po flaszcze i sobie poszli, po tym wystepie orkiestra przez 15 min opowiadala dowcipy malzenskie, nie wiem skad oni je mieli ale wszysktkie byly tak mega smieszne, ze rano to mnie buzia od smiania bolala:)