Widok
idąc dziś z rana
do chylońskiej knajpy
mokrą ulicą pośród gęstej mżawki w dziurawych butach
nie miałem nadziei na to, że nie zmoknę.
Ale jakiś mało empatyczny kierowca
uliczną kałużą mnie perfidnie zmył
otrząsnąłem się szybko z pisaku i wody.
W naturalnym odruchu przyglądnąłem się wtedy jeźdźcom ulicy.
I dostrzegłem Kogoś, albo jakiś pijacki zwid mnie minął. Ale chyba to pierwsze.
Chciałem nawet przez chwilę machnąć ręką w pozdrowieniu
temu panu co w białym z zaparowanymi szybami kombi mnie minął
na wysokości tego policjanta co tam na ulicy leży i trzeba przyhamować
W razie co ja nic nie wiem.
Twoje zdrowie Hobo.
:)
mokrą ulicą pośród gęstej mżawki w dziurawych butach
nie miałem nadziei na to, że nie zmoknę.
Ale jakiś mało empatyczny kierowca
uliczną kałużą mnie perfidnie zmył
otrząsnąłem się szybko z pisaku i wody.
W naturalnym odruchu przyglądnąłem się wtedy jeźdźcom ulicy.
I dostrzegłem Kogoś, albo jakiś pijacki zwid mnie minął. Ale chyba to pierwsze.
Chciałem nawet przez chwilę machnąć ręką w pozdrowieniu
temu panu co w białym z zaparowanymi szybami kombi mnie minął
na wysokości tego policjanta co tam na ulicy leży i trzeba przyhamować
W razie co ja nic nie wiem.
Twoje zdrowie Hobo.
:)